Podkręcone i5 -10600K do 5.0 GHz , RTX 3080, płyta NZXT Z490

W październiku miałem przyjemność testować nowiutką płytę główną NZXT. O moich zmaganiach z tworzywem możecie poczytać w tym tekście. Była to trzecia próba sił kalifornijskiego producenta na polu podzespołów bazowych. Dwie wcześniejsze płyty główne, również oparte na intelowskim chipsecie, były – co tu dużo mówić – konstrukcjami średnio udanymi. Natomiast najnowsza odsłona płyty N7, bazującej na świeżym chipsecie Z490, poprawiła niemal wszystkie bolączki swoich poprzedników. Ogólnie całościowo sprzęt zaskoczył bardziej niż pozytywnie, dlatego mogę go spokojnie polecić większości konsumentów składającym w najbliższym czasie PC od podstaw. Niestety poprzez ograniczony czas nie mogłem przetestować potencjału podkręcania procesora a wiem, że sporo osób przykuwa do tego uwagę. W teorii sprzęt powinien poradzić sobie także i z tym zdaniem. Ponieważ trafiła się okazja na ponowną rundę z N7 szybko przysiadłem do sprawdzenia czy to prawda.

Przygotowania czas zacząć

W dzisiejszym teście na tapetę biorę dwa pytania. Po pierwsze przekonamy się na ile jestem w stanie stabilnie podkręcić i5-10600K na płycie N7 Z490. Po drugie całą procedurę testową wykonam w duecie z nieuchwytnym dla konsumentów RTX 3080. Na bazie wybranych gier chciałbym przekonać się, na ile stockowa i5-tka stanowi wąskie gardło dla najnowszego dziecka Nvidii? Stosowne pomiary wykonam w rozdzielczości 1080p. Na dokładkę dorzucam również wyniki w 1440p.

Przejdźmy, zatem do przygotowań platformy. Głównego pacjenta, czyli mobo N7 Z490, przedstawiać nie muszę. Podobnie zresztą nie trzeba rozpisywać się o karcie graficznej. Zasadniczo w tym teście bardzo istotną rolę ogrywa zasilacz. Do tych celów NZXT podesłało model PSU C850 o, jak pewnie słusznie wywnioskowaliście, mocy 850W. Stabilne OC nowiutka płyta N7 gwarantuje przy użyciu trzech końcówek 4-pin dla zasilania procesora. Ma to sens w kontekście i9. W przypadku i5 wydaje się to jednak drobną przesadą, bo wymusza to obecność dwóch przewodów zasilających CPU a dobroci tego typu znajdziemy wyłącznie w zasilaczach z wyższej półki. Jak uporamy się z kwestią zasilania komputera pora zadbać o chłodzenie. Nie główkując nad tym zbyt dużo skorzystałem z usług sprawdzonego Krakena X63. Natomiast pamięci RAM to dwie kości iChill 3600 MHz CL17 o łącznej pojemności 16GB.

Platforma testowa

  • Procesor: i5-10600K
  • Chłodzenie procesora: NZXT Kraken X63
  • Płyta główna: NZXT N7 Z490
  • Karta graficzna: Inno3D RTX 3080 iChill X3
  • Pamięci: iChill DDR4 16GB 3600MHz CL17
  • Zasilacz: NZXT C850
  • Dysk: Kingston DC500M 480GB (x2)
  • Obudowa: NZXT H700i
  • Monitor: AOC U3277FWQ
  • System: Windows 10 ver. 2004
  • Sterownik graficzny: 456.71

Podkręcanie krok po kroku

Jak wygląda podkręcanie od strony praktycznej na N7 Z490? Płytę główną dla NZXT wykonała firma Asrock, dzięki temu BIOS przypomina popularnie stosowane rozwiązania. Zabieg ten bardzo ułatwia nawigację oraz (mam nadzieję) będzie gwarantem uniknięcia niepotrzebnych niespodzianek. Po wejściu do BIOS (klawisz DEL) musimy przejść do panelu zaawansowanego klikając F6. Od razu ruszamy do zakładki Overclocking\CPU Configuration. W tym miejscu interesują nas cztery parametry:

  • CPU Ratio – ustawiamy dla „All Core” wartość 50 (zegar 5000 MHz),
  • Long Duration Power Limit – maksymalna wartość 4096,
  • Short Duration Power Limit - maksymalna wartość 4096,
  • CPU Core Curent Limit – maksymalna wartość 255.75.

Ostatni parametr pomaga zablokować procesor na sztywnym zegarze pod obciążeniem, co w przypadku wymagających aplikacji i gier będzie bardzo pożądane. Podkręcanie i5-10600K zalecam rozpocząć od zegara 5GHz a potem próbować dobić do wyższych wartości. Nim jednak zaczniemy testy trzeba jeszcze odwiedzić zakładkę Overclocking/Voltage Configuration:

  • CPU Core/Cache Voltage – wybieramy tryb „Fixed Mode”. Jako wartość napięcia dla mojego procesora ustawiłem bezpieczne 1.300V. Niektóre poradniki proponują „Offset Mode” zamiast Fixed.
  • CPU Core/Cache Load-Line Calibration – w przypadku “Fixed Mode”wbiłem poziom 1 przechodząc z levelu 4.

I jak to wszystko wypadło w praniu? Przy tych ustawieniach uzyskałem stabilny zegar 5.0 GHz. Spróbowałem dobić do 5.1 GHz, ale w tym przypadku 1.300V to zbyt małe napięcie – blue screen przy starcie Windows. Dla takiego zegara rekomendowana wartość napięcia wynosi 1.37V. Po naniesieniu zmian udało mi się zalogować do systemu acz uruchomienie benchmarka Cinebcench kończyło się niechybnym niebieskim ekranem. Trudno jednak powiedzieć czy to wina płyty główny a może po prostu CPU nie wygrał loterii krzemowej i przysłowiowe „pięć-zero” to jego limit. Skłaniam się bardziej w stronę drugiego scenariusza w postaci limitu procesora.

Garść testów syntetycznych

Nie zwlekając dłużej pora porównać wyniki przed i po podkręceniu. W Cinebench R20 zauważamy dość sensowny skok dla wszystkich rdzeni wynoszący 9%. W starszej wersji R15 odnotowałem przyrost rzędu 11% względem bazowego zegara.

Test CPU nie mógłby odbyć się bez Blendera. Nasz pacjent z benchmarkiem Quick uporał się poniżej dwudziestu minut po podkręceniu. Wciąż jednak daleko mu do Ryzena 7 3700X oraz mocniejszego brata i7 z dziesiątej generacji.

Na koniec dodatek w postaci poszczególnych scen wykonanych w Blenderze. W tym porównaniu weźmie udział również RTX 2080 Super. Jak zobaczycie po poniższych rezultatach nawet po podniesieniu zegara procesor nie ma startu do GPU poprzedniej generacji.

Jak wypadają ogólne koszty takiego podkręcenia? O ile na bazowych ustawieniach i5-tka zadowala się poborem rzędu 170-185W, tak po zmianie zegara apetyt wzrósł do 225W. Do tego widzimy znaczące zmiany temperatur. Na ustawieniach fabrycznych procesor spokojnie dryfował w okolicach 60 stopni Celsjusza, aby po przetaktowaniu podskoczyć do 72-76 stopni na otwartym test benchu. W takim scenariuszu było dość głośno, ale mimo wszystko Kraken opanował cieplne zapędy podkręconego Intela.

Gaming przed i po…

Gry to zupełnie osobny temat. Zobaczymy na ile i5-10600K będzie hamulcem dla nowego GeForce’a od Inno3D, szczególnie w rozdzielczości 1080p. Tomb Raider, Assassin’s Creed oraz Watch Dogs odnotowały symboliczny przyrost klatek. Jest to dość ciekawe, ponieważ są to tytuły wyraźnie leżące na CPU. Tym większe zdziwienie, bo średni fps wystrzelił mocno w przypadku Hellblade - gry polegającej bardziej na GPU. Wartość 1% low pozostała jednak bez zmian.

Wyniki w standardzie rozdzielczości 1440p były raczej do przewidzenia. W tym scenariuszu jesteśmy bardziej „GPU bound” niż CPU. Oznacza to tyle, że układ graficzny musi się więcej napracować. Należy dopowiedzieć, że dla bazowych ustawień procesora sporą różnicę robi taktowanie RAM. W moim przypadku był to zegar 3600 MHz przy opóźnieniach CL17. Dlatego swoją zabawę z wykrzesaniem większej mocy z posiadanego sprzętu warto zacząć od tych dwóch parametrów pamięci.

W rozdzielczości 4K różnice są jeszcze bardziej marginalne. Ogólnie i5 zaskakuje pozytywnie. W swoich bazowych ustawieniach to mocny zawodnik. Wykonałem dość sporo pomiarów i przykładowo mogę powiedzieć, że względem poprzednich generacji CPU Intela, 10600K pozwala wyciągnąć jeszcze trochę z kart RTX serii 2000. Oczywiście wiele do całości wnoszą nowe sterowniki, poprawki w Windows i łatki gier. Niemniej bez dwóch zdań nowy Intel i „leciwy” GeForce również stanowią dobraną parę. Jednocześnie sześć rdzeni fizycznych, wspartych przez dwanaście rdzeni logicznych, na dziś starczy w zupełności do gier. Ten stan rzeczy szybko nie ulegnie zmianie.

i5 + nowy RTX = dobry pomysł

Bardziej obeznani wiedzą, że Intel i5-10600K po podkręceniu swoimi możliwościami w grach zbliża się do sławetnego i9-9900K. To pokazuje z jak świetnym procesorem mamy styczność. Zresztą nawet w ustawieniach bazowych jednostka zdradza spory potencjał. Jako CPU czysto gamingowy i do streamingu nadaje się znakomicie. Jeśli planujecie złożyć komputer z myślą o zabawie w 1440p lub nawet 4K to dzisiejszy duet z kartą RTX 3080 iChill X3 mogę zarekomendować. Nasz Intel przypadnie również do gustu wszelakiej maści grafikom oraz fotografom - tym początkującym jak i bardziej zaawansowanym.

Natomiast, jeśli idzie o dużo bardziej złożone zadania, jak choćby składanie animacji czy obróbka filmu 4K, zamiast myśleć o podkręcaniu lepiej dołożyć trochę więcej gotówki do mocniejszego CPU. Ogólnie jestem przekonany, że współcześnie OC w kontekście nowości sprzętowych to bardziej sport dla entuzjastów aniżeli faktyczny walor decydujący o zakupie danego produktu.

W mojej ocenie NZXT N7 Z490 poradziła sobie śpiewająco z podkręceniem naszego procesora. Temperatury sekcji zasilania nie budziły zastrzeżeń. N7-mka zasadniczo nie sprawiała żadnych problemów po kilkugodzinnych testach, gdzie sprzęt niemal nieustannie działał na sto procent swoich możliwości. Widać kolaboracja z Asrock wyszła na dobre Kalifornijczykom. W przypadku N7 Z390 było zawsze jakiś „ale”, tak teraz trudno przyczepić się do nowej konstrukcji. Jeśli szukacie płyty na chipsecie Z490 (z tego co widziałem są już dostępne w sprzedaży) zajmującej średni segment cenowy, a przy tym prezentującej się nietuzinkowo, to rozwiązanie NZXT polecam z czystym sumieniem.