Pozytywne zaskoczenie. Test Inno3d GTX 1660

Po hucznych premierach kart z rodziny RTX kolejne modele GPU Nvidii wchodzą na rynek po cichu. Czy to oznacza, że „Zieloni” wstydzą się nowych produktów? Niekoniecznie, bowiem jak pokaże test Inno3D GTX 1660, są to rozwiązania dużo ciekawsze niż mogłoby się pierwotnie wydawać.

Zacznijmy od początku. Karty GeForce serii 16 zadebiutowały niedawno bez większego rozgłosu. Nvidia nie zaprezentowała modeli Founders Edition, od razu przechodząc do konstrukcji autorskich (niereferencyjnych) zewnętrznych producentów. Z nowymi GPU jest problem taki, że nie do końca wiadomo co mają zastąpić z poprzedniej generacji i czego powinniśmy się spodziewać po GTX 1660 i 1650. Jednym słowem tyle pytań a tak niewiele czasu na gierczenie.

Skromnie, ale sensownie

Inno3D GTX 1660 przybył do mnie w niewielkim pudełku. Po jego rozpieczętowaniu do rąk wpada karta, kilka ulotek oraz kody aktywacyjne dla 3DMark. Ah! Gdzie podziały się czasy, gdy producenci wkładali do pudełek z GPU świeżutkie gry, co pozwalało z marszu sprawdzić potencjał nabytego produktu. Nie rozwodząc się jednak zanadto nad przeszłością wróćmy do tematu głównego. Specyfikacja nowego GeForce, wydanego pod marką Inno3D, wygląda następująco:

  • Taktowanie rdzenia boost [MHz]: 1785
  • Złącza video: HDMI 2.0b, 3x DisplayPort 1.4
  • Ilość pamięci GDDR5: 6 GB
  • Przepustowość pamięci: 8 Gbps
  • CUDA: 1408
  • Rekomendowana moc zasilacza: 450 W
  • Typ złącza: PCI-E 3.0 x16
  • Długość karty [mm]: 196 mm

Karta jest niewielkich rozmiarów, pozbawiona backplate, który zresztą nie miałby tu większego sensu. Waga oraz temperatury z jakimi pracuje GTX 1660 nie wymagają takich zabiegów ze strony producenta. Inno3D zastosował chłodzenie bazujące na aluminiowym radiatorze przez który przechodzą miedziane rurki heat-pipe. Całość chłodzą dwa wentylatory, które wchodzą na obroty tylko wtedy, gdy GPU jest pod obciążeniem lub przekroczymy konkretny poziom temperatury.

Seria GF 16 różni się od swoich mocniejszych kuzynów z generacji RTX. Tożsamy jest wyłącznie proces technologiczny wynoszący 12 nm. Testowane GPU bazuje na starszych pamięciach GDDR5. Nie posiada obsługi Ray Tracing, nie uświadczycie też rdzeni Tensor. Ciekawostką jest, że podobno GTX 1660 teoretycznie ma bezpośrednio zastąpić GTX 1060 3 GB. Zatem idąc dalej, nowy produkt powinien zapewnić zauważalny skok wydajności względem jeszcze starszego GTX 970. Jak to wygląda w praktyce? Nasz zawodnik zmierzy się dziś z 970-tką, GTX 1050 Ti oraz GTX 1060 6GB.

Platforma testowa:

  • Procesor: Intel i7-8700
  • Chłodzenie procesora: Cooler Master MasterLiquid ML120R RGB
  • Płyta główna: Gigabyte Z390 Gaming X
  • Pamięć RAM: iChill DDR4-3600 16GB Dual Channel
  • Dysk: Plextor M8Se 512GB NvMe
  • Zasilacz: Cooler Master V650 80+ GOLD
  • Obudowa: Cooler Master Masterbox Elite 5 RGB midi tower
  • System operacyjny: Windows 10 1809; sterowniki 419.67

Metodyka testu

Wydajność karty sprawdziłem w dwóch rozdzielczościach: 1080p i 1440p. Przeważającą ilość tytułów ograłem w ustawieniach „High” z wygładzaniem krawędzi MSAA oraz poczwórnym filtrowaniem anizotropowym. Forza Horizon 4 działała na mieszanych parametrach – high i ultra. Battlefield V i Far Cry używały wygładzania krawędzi TAA. Tym razem na wykresach skupimy się głównie na średniej ilości klatek.

Pojedynek na benchmarki

W testach syntetycznych nową kartę przeciwstawię weteranom branży z GTX 970 na czele. Oto jakie uzyskałem rezultaty:

GTX 1660 nad swoim starszymi kuzynami zyskał sporą przewagę, szczególnie w rozdzielczości 1080p. Wraz z nakładaniem wyższego obciążenia w Fire Strike różnice między tymi GPU topniały dość znacząco, ale nowsza karta utrzymała prowadzenie. Warto odnotować, że w 3DMark nowsza karta jest szybsza od sześcio-gigowego 1060.

Pojedynek na gry

Na wykresach dotyczących GTX 970 brakuje BFV oraz Far Cry. Ponieważ karta już dawno temu wróciła do swojego właściciela nie miałem możliwości dodania tych gier. Mimo tego uzyskaliśmy pewien wgląd w sytuację i bez dwóch zdań można stwierdzić, że nowe GPU daje spory skok wydajności. Dużo sprawniej działa Wiedźmin, zaś w Tomb Raider nowa karta uzyskała sporą przewagę. W większości przypadków GTX 1060 i 1660 okazują się równorzędnymi rywalami zarówno w kwestii frame rate jak i frame time. GTX 970 nawet jeśli utrzymuje bardzo podobną ilość klatek, to w nowszych tytułach spodziewajcie się wyższego frame time i tym samym większej ilość przycięć.

Dodatkowo spory boost dla 1060 i 1660 gwarantuje DirectX 12 w Battlefield V, co z pewnością docenicie w rozdzielczości 1440p. Co więcej, testowana karta w standardzie 2560 x 1440, umożliwia stabilny frametime i klatkarz na poziomie lub powyżej 60 fps w pięciu z ośmiu testowanych tytułów. W nowych pozycjach radzi sobie zdecydowanie lepiej niż GTX 1060 i GTX 970, czego dowodem będzie choćby Forza i Tomb Raider.

Jednocześnie widać, że GTX 1050 Ti w nowych tytułach wypadł bardzo przeciętnie. Nawet w standardzie 1080p. Niska ilość klatek i bardzo wysoki frame time momentami utrudniają rozgrywkę do tego stopnia, że zabawa przeradza się w irytację. Jeśli chcecie zagrać komfortowo w nowsze tytuły nie bierzcie już pod uwagę 1050-tki.

Kultura pracy

GTX 1660 wydaniu Inno3D zaskoczył kulturą pracy. Podczas codziennych zajęć chłodzenie przechodzi w tryb pasywny. Standardowa temperatura w spoczynku wynosi 45°C. Pod obciążeniem średnie temperatury kształtują się od 60 do 75 stopni Celsjusza, oczywiście w zależności od gry. Jednocześnie karta pozostaje naprawdę cicha, czym stanowczo różni się od swoich kuzynów RTX.

Na tym nie koniec dobrych nowin. W Heaven Benchmark cała platforma pobierała około 155 W. W grze Far Cry: New Dawn zużycie energii wzrosło do 188W. Podobną sytuację zauważyłem w innych grach, co oznacza, że przy pełnym obciążeniu nasz pacjent kradnie mniej Watów niż GTX 970. Różnice sięgają od 50 do 70 W.

Inną stroną medalu będzie podkręcanie. Udało się „wydusić” dodatkowe +5% w programie TuneIT. Przy próbie pozyskania +10% do zegarów karta powodowała reset. Nie mniej pobór energii wzrósł do około 200 W, choć nie przełożyło się to na realny przyrost klatek. W przykładowo Far Cry możemy liczyć na, co najwyżej dwie klatki więcej. Zabawa nie warta waszego czasu. Zresztą sami musicie przyznać, że już w fabrycznych ustawieniach ten Inno3D radzi sobie bardzo dobrze.

Po poborze energii całej platformy, jak na dłoni widać, że potrzeby testowanego GPU zaspokoi nawet solidny zasilacz 400-450 W. O ile będzie mieć końcówkę 8 pin PCI, bowiem takiej wymaga ten model od jednostki zasilającej. Oczywiście pytanie z jakim procesorem (model i generacja) przyjdzie współpracować GTX? W moim konkretnym przypadku zasilacz 650 W od Cooler Mastera to aż zbyt wielka rozrzutność dla i7-8700 i tego GTX. 

Słowem podsumowania

Inno3D wyceniło swoją kartę na 1030 zł, a więc jest to jeden z tańszych modeli tego GPU. Ceny innych producentów rosną dość szybko, do pułapu aż 1200 zł. Tym samym ewidentnie cenowo wpasowuje się w miejsce po GTX 1060 3 GB. W działaniach Nvidii oraz jej partnerów widać jednak pewną niekonsekwencję. Mianowicie, premiery nowych produktów następują po sobie dość szybko, a przerwa między nimi w kwestii wartości nie jest znowuż tak duża. Dla laika tworzy to pewien problem, bowiem nie wie, na który model zdecydować się i tym samym w co zainwestować przy kupnie całego PC. Zasadniczo nie wiem nawet czy nazwać ją “budżetowym” czy “średnio-pułkowym” GPU. Patrząc na ceny mocniejszych braci będę jednak skłaniać się w kierunku pierwszej opcji.

W informacjach prasowych możemy przeczytać, że karta powinna zapewnić ok. 60% więcej wydajności niż GTX 970 i ponad 100% więcej niż GTX 960. Wartości te wydają się jednak nieco przesadzone. Skoro względem 1050 Ti mamy boost rzędu ok. 80%, trudno o tak radykalne przyspieszenie w odniesieniu do 970-tki. Nie mniej, coraz więcej gier będzie zoptymalizowanych pod nową architekturę, więc faktyczny dystans zauważalnie się pogłębi. Ewidentnie widać, że GTX 1060 powoli traci do nowego zawodnika, a przecież nie jest to wolna karta graficzna. Tym samym przy modyfikacji swojego komputera 1660-tka to realny przeskok w inną czasoprzestrzeń względem GTX 750 Ti, 760, 770, 1050 i analogicznych kart Radeon. Jeśli już posiadacie 1060 inwestycja ta raczej nie ma większego uzasadnienia i powinniście mierzyć w 1660 Ti.

Karty Pascal nie są już produkowane, a większość zapasów wypchnięto z półek sklepowych głównych rynkowych graczy. Pozostają nam zatem mniejsze sklepy. Jeśli jednak coś się ostało, to często w absurdalnych cenach. Pozostaje jeszcze rynek wtórny, ale nawet wtenczas ceny nie potrafią być zadowalające. GTX 1060 6 GB to wciąż wydatek powyżej 1000 zł, co patrząc na wyniki wyżej jest całkowicie nieuzasadnione. Za używany egzemplarz przyjdzie nam zapłacić 800-900 zł. Dość znacząco tanieją wersje 3 GB - około 600 zł. Po naszym teście sens zakupu używanej 1060, szczególnie słabszego wariantu, widzę tylko w jednym scenariuszu. Mianowicie posiadacie dużo starsze GPU i chcecie jedynie uzyskać lepszy frame time i frame rate w ulubionych starszych grach (przykładowo online) i nie macie zbyt dużo gotówki do wydania. Jeśli myślicie nad świeżymi grami, czy nawet złożeniem nowego PC, dołożenie do GTX 1660 moim zdaniem jest jak najbardziej uzasadnione.

Niewątpliwym plusem nowych premier, jest fakt obniżania cen na wcześniejsze modele, dlatego zainteresowanie Pascalami pewnie nie będzie maleć. Myślę, że ceny za GTX 1660 muszą odrobinę spaść, co pozwoli przełamać pewną niechęć do nowej generacji. W innym przypadku popyt będzie raczej umiarkowany. Tak, czy inaczej warto odnotować, że w końcu otrzymaliśmy “budżetowe” GPU. Radzi sobie ono bez problemu w rozdzielczości QHD, w nowych grach na wysokich ustawieniach grafiki.