Test Genesis Thor 420 RGB

Niedawno pod moje dłonie trafiła nowa klawiatura Polskiego producenta o azjatyckich korzeniach, którą rzecz jasna skierowano w pierwszej kolejności do grającej gawiedzi. Sprzęt jest jednak na tyle wszechstronny, że powinien poradzić sobie również w innych scenariuszach. Oczywiście mam tu na myśli wytężoną pracę, gdy na ekran przelewa się dziesiątki tysięcy słów każdego dnia. Tyle teorii, a jak wypada w praktyce klawiatura Thor 420? Przekonamy się już za chwilę.

Pierwsze wrażenie

Oferta klawiatur Genesis dzieli się na serię Rhod, Thor, Cobalt oraz RX. W przypadku dwóch ostatnich mamy do czynienia z pojedynczymi wynalazkami. Na serię noszącą nazwę po nordyckim bogu składają się cztery warianty, do których dołączył właśnie piąty w postaci Thor 420. Producent postanowił nieco zaszaleć, ponieważ jego nowe dziecko to wydatek rzędu 349 zł. W porównaniu do większości produktów oferowanych przez Genesis w zakresie stu-paru złotych jest to znaczący przeskok. Tym samym marka będzie zmuszona powalczyć o uwagę konsumentów z uznanymi produktami dobrze znanych producentów. Nie miejcie jednak wątpliwości, bowiem polska marka ma kilka asów w rękawie.

Nowy Thor to klawiatura mechaniczna o deklarowanej żywotności 50 milionów kliknięć. Zastosowane przełączniki typu niebieskiego charakteryzują się niskim profilem, co wspólnie z płaskimi klawiszami pozwala imitować styl klawiatur spotykanych w notebookach. Na rynku, szczególnie w segmencie gamingowym, jest to zdecydowanie nowinka. Jeśli idzie o markę zastosowanego przełącznika to trudno doprecyzować ich pochodzenie. Producent na ten tema milczy. Tak czy inaczej na przełączniki Cherry nie mamy raczej, co liczyć. Bardziej stawiałbym na przełącznik Kaihua, choć pewności nie mam. Główną cechą przycisków jest niewielka siła nacisku potrzebna do aktywacji (45 g), przy jednocześnie wyraźnej odpowiedzi zwrotnej a punkt aktywacji to 1.2 - 2.5 mm. Ogólnie do dyspozycji mamy 104 klawisze w skład, których należy jeszcze doliczyć dwanaście przycisków multimedialnych.

Całość wykonano z tworzywa sztucznego i metalu. Plastik powędrował na spód klawiatury natomiast górna pokrywa to szczotkowane aluminium. Nie muszę mówić, że srebrna powierzchnia połączona z podświetlaniem RGB daje naprawdę przyjemny dla oka efekt wizualny. Wymiary Thor 420 wynoszą odpowiednio: 418 x 113 x 24 mm. Przy tym klawiatura jest lekka - 573 g. Gumowe podkładki zapewniają odpowiednią przyczepność z podłożem, plus nie zabrakło dodatkowo wysuwanych nóżek na froncie. Przewód łączący urządzenie z komputerem o długości 1,65 m ochrania wyłącznie gumowa otulina, gdzie dodatkowo wtyczka USB to prosty kawałek tworzywa sztucznego, jaki można dostrzec w tańszych klawiaturach. W zestawie niestety brak dodatkowych akcesoriów i ciekawych funkcji, jak choćby odpinanego przewodu USB. Opcjonalne oprogramowanie pobieramy bezpośrednio ze strony producenta, ale na czas pisania tego tekstu nie było ono jeszcze dostępne.

Użytkowanie Thor 420

Klawiaturę marki Genesis używałem przez parę długich dni, podczas których przelałem kilkadziesiąt tysięcy słów na ekran oraz rozegrałem sporo potyczek w Call of Duty: Modern Warfare. Potencjał Thora sprawdziłem jeszcze w innych pozycjach nastawionych już typowo na rozgrywkę dla pojedynczego gracza. Testy wykonałem na komputerze z zainstalowanym Windows 10. Po podpięciu sprzętu do PC z wykryciem Thora nie było większych problemów. Wszystkimi dodatkowymi funkcjami zasadniczo korzystamy w locie za pomocą kombinacji klawisza FN i któregoś z przycisku dedykowanego do wykonania konkretnej czynności. Ich przeznaczenie opisują czytelne symbole, więc nawet bez instrukcji połapiecie się w chwilę, co jest, do czego. Następujące warianty kombinacji prezentują się tak:

  • Z pomocą FN + Insert wymieramy między dziewiętnastoma profilami podświetlania. Są to najróżniejsze warianty rozświetlania spotykane w większości wodzących na rynku urządzeń. Z pomocą FN + Delete zmieniamy kolorystykę, natomiast kursorami jasność oraz prędkość przechadzania między kolejnymi barwami. Klawiatura posiada także efekt Prismo (falującej tęczy).
  • Wybierając FN + klawisz numeryczny 1-5 przechodzimy między profilami podświetlania dla konkretnych gatunków gier. Są to kolejno FPS, CF, COD, LOL, RACE. Jak nietrudno się domyślić wybieramy między konkretnymi tytułami – Call of Duty i League of Legends, oraz ogólnymi gatunkami pokroju wyścigów i strzelanek. Nie rozpoznaję jednak skrótu „CF”, dlatego piszczcie w komentarzach, o co dokładnie może chodzić :P Ogólnie wybierając któryś z tych profili podświetleniu na czerwono ulegają wyłącznie klawisze użytkowane podczas gry. Reszta zostaje wygaszona.

Naturalnie nie mogło zabraknąć klawiszy multimedialnych, wspomnianych już na początku, ukrywających się pod przyciskami od F1 do F12. Wspólnie z przyciskiem FN otwieramy pocztę, przechodzimy do głównego okna przeglądarki, aktywujemy odtwarzacz muzyki, pauzujemy, wyciszamy lub zwiększamy głośność w materiałach multimedialnych itd. Pod F12 ukrywa się nawet kalkulator. W sumie ciekawy pomysł, bowiem Thor 420 to pełnowymiarowa klawiatura posiadająca część numeryczną, więc taki zabieg ma sens. Reset ustawień klawiatury następuje po naciśnięciu przez pięć sekund kombinacji FN+ESC.

Użytkowanie klawiatury Genesis nie sprawia większych problemów. Klawisze odpowiadają należycie i faktycznie nie trzeba dużego nacisku, aby aktywować akcje. Ma to swoje zalety i rzecz jasna wady. Powierzchnia przycisków nie jest zbyt duża, to też choćby w ferworze walki zdarzało mi się nacisnąć klawisz obok, co w połączeniu z niewielkim skokiem aktywacyjnym prowadzi do niechcianych czynności na ekranie. Dodatkowo należy przyzwyczaić się do specyfiki skoku. Przykładowo w Call of Duty taktyczny sprint czasami uruchamiał się mimo mojej woli. Z czasem jednak pamięć mięśniowa na tyle opanowała układ Thora, że później takie przypadki już nie miały miejsca. Jednocześnie producent deklaruje pełny N-Key rollover, czyli nie musimy obawiać się blokowania przycisków, jeśli wciśniemy ich zbyt dużo jednocześnie.

Generalnie pod względem gamingu nie mogę wiele zarzucić testowanej konstrukcji. Jest to o tyle zaskakujące, bowiem przełączniki niebieskie nie są pierwszym czy nawet drugim wyborem graczy. Ich specyfika, szczególnie w tak klasycznym układzie klawiatury, sprawdza się o wiele bardziej w codziennej pracy. Przykładowo podczas szybkiego pisania nie zdarza się, aby znaki ulegały notorycznemu dublowaniu, jak to często bywa w przypadku innych przełączników mechanicznych. Ponadto przełączniki zastosowane przez producenta są naprawdę kulturalne w kontekście pracy. Mogę iść o zakład, że Thor nie jest wcale głośniejszy od mojej wysłużonej klawiatury membranowej. Ten fakt zdziwił mnie chyba najbardziej.

Thor 420 przepustką do bardziej wymagającego konsumenta?

Nowa klawiatura Genesis przy pierwszym spotkaniu prezentuje się naprawdę dobrze. Jeśli idzie o ogólne funkcjonowanie sprzętu nie mogę jej wiele zarzucić. Jest to poprawny „mechanik” sprawdzający się w rozrywce i codziennej pracy. Niemniej trzeba przyznać, że kwota 349 zł nie jest małą sumą konieczną do nabycia Thora 420. Zwłaszcza, że w tym segmencie cenowym konkurencja będzie dość znacząca. Z ciekawostek mogę powiedzieć, że w sklepie Morele trwa właśnie promocja na ten model. Można zaoszczędzić cztery dyszki. Tak, czy inaczej w pogoni o uwagę konsumenta wygrywa producent mogący zaoferować dodatkowe i ciekawe funkcje. Jak wspomniałem w dniu premiery klawiatury dedykowany software nie był jeszcze dostępny, więc nie było mi dane sprawdzić tego aspektu sprzętu. Producent wspomina o potencjalnym zapisie profili i makr, ale nie w locie lecz z poziomu programu.

Podczas użytkowania zwróciłem uwagę na fakt szybkiego brudzenia się klawiszy, choć raczej nie będzie to przesądzać o całościowej ocenie. Zasadniczo problem w tym, że Thor 420 to bardzo nietypowa konstrukcja. Klasyczny wręcz do bólu układ, ale bardzo niski profil i przełączniki niebieskie powodują, że nie jest to produkt skierowany do szerokiego odbiorcy, szczególnie takiego, który na gry poświęca więcej czasu. W mojej przekonaniu brakuje także drobnych detali, jak choćby modularnego przewodu w nylonowym oplocie. W połączeniu z na ten przykład opcjonalnym pokrowcem mógłbym mówić o realnej wartości dodanej. Na tę chwilę na korzyść testowanej klawiatury przemawia solidne wykonanie korpusu, minimalistyczne i estetyczne wzornictwo, wysoka kultura pracy oraz mimo wszystko specyfika zastosowanych przełączników (po prostu lubię typ niebieski). Czy to wystarczy, aby sięgnąć po zrecenzowany sprzęt pozostawiam już do waszej oceny.

Co na plus?

  • Solidnie wykonana
  • Estetyczny, minimalistyczny wygląd
  • Niebieskie przełączniki idealne do pracy...
  • ...ale sprawdzają się także w grach
  • Sprawnie działający N-Key rollover
  • Zasadniczo nie potrzeba żadnego programu do obsługi

Co na minus?

  • Zapis profili i makr tylko z poziomu softu (którego nie ma na premierę)
  • Prosty gumowy przewód
  • Początkowo cena może odstraszać mniej zorientowanych