Test NZXT H500: godny następca obudowy S340?

Obudowa NZXT H500 zadebiutowała na rynku już jakiś czas temu. Dzięki sprzyjającemu szczęściu zaraz po testach H700i mam okazję przyjrzeć się bliżej nieco tańszemu rozwiązaniu, które w teorii ma zastąpić bardzo ciepło przyjętą S340.

Kalifornijska firma, parająca się produkcją akcesoriów komputerowych, kojarzona jest głównie za sprzęt wyższej klasy. Użytkownicy decydujący się na jego zakup muszą być gotowi na spore uszczuplenie portfela. Niemniej umówmy się, że po obudowy kosztujące kilkaset złotych raczej nie sięgają konsumenci mierzący w i5 oraz GTX 1660. NZXT H500 będzie jednak zupełnym przeciwieństwem dotychczasowych trendów. Produkt ten stworzono właśnie dla użytkowników posiadających mniejszy budżet na budowę wymarzonej maszyny.

Unboxing na szybko

Obudowa przybyła w niczym niewyróżniającym się szarym kartonie. Po jego rozpieczętowaniu do naszych rąk trafia buda o wymiarach 210 mm x 460 mm x 428 mm. Jej waga oscyluje w granicach 7 kg, a to za sprawą wykonania całości z solidnej blachy. Czarna, matowa powierzchnia nadaje odpowiedniego finalnego wrażenia, co w połączeniu z wręcz industrialnym minimalizmem przemawia do mojej duszy estety. Z boku oczywiście nie mogło zabraknąć panelu z hartowanego szkła. Metalowa ramka posiada trzy zatrzaski, zaś do obudowy przytwierdzona jest tylko jedną szybkoskrętką.

Po przeciwnej stronie w całości metalowy panel montujemy na dwóch zawiasach z przodu, po czym dopiero później przykręcamy z tyłu obudowy dwiema nakrętkami. Panel ten na froncie posiada otwory wentylacyjne, za którymi znajdziemy prosty filtr przeciwkurzowy. Identyczny umieszczono z przodu pod panelem przednim, a także stosowny filtr znajdziemy pod zasilaczem.

Co ciekawe, górę i front obudowy wykonano z jednego kawałka stali. Zewnątrz do dyspozycji są dwa złącza USB 3.1 Gen 1, wejście na mikrofon oraz wyjście na słuchawki. Na górze i tyle H500 producent obdarował użytkownika wentylatorami 120 mm Aer F120. Z przodu natomiast, po wyjęciu odpowiedniego stelaża przymocowanego dwiema nakrętkami, można dołożyć po dwa wentylatory 120 lub 140 mm. W tym samym miejscu montujemy również chłodnicę AIO 240 mm.

H500 to obudowa dwukomorowa. Perforowana blacha pozwala zamontować zasilacz w dwojaki sposób - wentylatorem skierowanym w dół lub górę. Na tej samej pokrywie zasilacza można również przymocować dwie tacki dysków SSD, zaczepiane na prosty zatrzask. Ich oryginalne miejsce mieści się zaraz za płytą główną. W tunelu zasilacza znalazło się jeszcze miejsce na trzy dyski 3.5”. Montaż jednak uznaję za średnio wygodny, by nie powiedzieć całkowicie chybiony. Metalowy stelaż nie posiada żadnych sanek. Innymi słowy, chcąc zamontować w komputerze nośniki HDD musimy wykręcić cały stelaż. Zapomnijcie również o gumach antywibracyjnych.

Montaż komputera w H500

Zasadniczo biorąc pod uwagę ogólne rozmiary, jak i dość zwartą konstrukcję, można spodziewać się, iż montowanie podzespołów będzie dość utrudnione. Nic bardziej mylnego. Pokusiłem się również nawet o przymiarkę chłodzenia AIO Kraken X62, gdzie jego podstawę stanowi chłodnia mieszcząca dwa wentylatory 140 mm. Początkowo przewody panelu górnego potrafiły nieco utrudnić sprawę, ale chwila gimnastyki załatwiła sprawę. Ostatecznie w kwestii chłodzenia CPU postawiłem na klasyczny tower od Deepcoola. 500-tka pozwala zmieścić radiatory o wysokości do 165 mm i karty graficzne o długości 381 mm.

Góra obudowy nie pozwala na przymocowanie chłodzenia AIO. Znaczy się można spróbować przykręcić chłodnicę 120 mm, ale tego manewru nie polecam z całą stanowczością. Co ważne, podobnie jak w droższych skrzynkach NZXT, tak i tu znajdziemy za komorą płyty głównej odpowiednie prowadnice do kabli. Wszystko jest przemyślane w taki sposób, że uporamy się z każdą ilością przewodów wprowadzając ład i porządek.

Jak wspomniałem montaż HDD budzi moje wątpliwości. Rozwiązanie konstrukcyjne “po taniości” w sprzęcie tej klasy moim zdaniem nie powinno mieć miejsca. Pewne zarzuty mam także względem tacek dla dysków 2.5”. Przy montażu komputera zdarzało się, że potrafiły same odskoczyć. Szczególnie, jeśli nie wepchniemy ich za pierwszym razem przy użyciu większej siły. Nazwijcie mnie staroświeckim, ale myślę iż jedna śrubka na tackę rozwiązałaby problem.

Kilka testów

Do wnętrza obudowy powędrowały następujące podzespoły:

  • Mobo: ASUS P8H77-V
  • CPU: i5-3570
  • GPU: Gigabyte GTX 970
  • Zasilacz: Cooler Master 650W
  • Chłodzenie CPU: Deepcool Gammaxx GT
  • Dysk: SSD 120 GB

Maksymalna prędkość wentylatorów Aer F120 Case Edition wynosi 1200 RPM, przy przepływie powietrza 50,42 CFM i deklarowanej głośność ~28 dBA. Podpięte bezpośrednio pod płytę główną pracowały w idle średnio z prędkością 600 RPM, co można sprawdzić za pośrednictwem aplikacji CAM. Zwarta konstrukcja i niewielkie otwory wentylacyjne mogą sugerować, że H500 to niewielki piekarnik dla podzespołów. Jak jest w praktyce przekonamy się za chwilę.

Podczas spoczynku uzyskane temperatury są bardziej niż zadowalające. W benchmark Heaven komputer pracował przez około godzinę. W tym przypadku szczególnie karta graficzna ponosi główny ciężar pracy, a jak widać średnio 67°C sugeruje, że miała ona komfortowe warunki. Identycznie sprawa prezentuje się w kwestii gier i pracy z aplikacjami. Dopowiem jeszcze tylko, że uzyskane wyniki miały miejsce bez montażu na froncie dodatkowych wentylatorów.

Mimo braku wygłuszenia, przy inwestycji w odpowiednie chłodzenie CPU i kartę grafiki, będziemy cieszyć się błogą ciszą. W idle wentylatory obudowy pracowały na 27% swojego ogólnego potencjału. Należy dopowiedzieć, że w trakcie pracy procesor obciążony był w ~60%, natomiast karta graficzna w 95%.

Słowem podsumowania

NZXT H500 zaskoczyła i to pozytywnie. Mimo swojego minimalizmu to bardzo przestronna obudowa, pozwalająca złożyć elegancki zestaw komputerowy. Lekko doświetlona przez chłodzenie Gammaxx GT pozwoliła należycie wyeksponować ponętne kształty Gigabyte GTX 970. W kwestii świecidełek możecie jeszcze zainwestować w H500i, doposażoną w inteligentny HUB oraz taśmę LED. Jednak wtenczas musicie liczyć się z faktem, że wasz portfel opuści dość spory zastęp polskich królów. W mojej ocenie zabawa nie warta świeczki, szczególnie, jeśli mierzycie w komputer o nieco bardziej przyziemnych parametrach.

Oczywiście NZXT ma na swoim sumieniu pewne głupotki, jak choćby chybiony sposób montażu dysków HDD. Mimo tego, pozytywnie oceniam przetestowaną obudowę, szczególnie pod względem temperatur zestawu komputerowego. Naturalnie, jeśli wrzucicie do środka dużo wydajniejszy CPU, mający nieposkromiony apetyt na energię, tudzież kartę serii RTX musicie liczyć się z nieco wyższymi temperaturami. Niemniej podejrzewam, że właściciele takiego sprzętu będą raczej rozglądać się za nieco inną – większą? – obudową.

Co na plus?

  • estetyczny wygląd
  • jakość wykonania i materiały
  • prostota montażu
  • dobre temperatury
  • sporo miejsca w środku
  • cena (od 310 zł)

Co na minus?

  • sposób montażu HDD 3.5”
  • tacki dla SSD 2.5”
  • dość ciasno z przodu, gdy montuje się chłodnicę 280 mm