Test NZXT Kraken X52 v2: mały, a potrafi

Chłodzenia typu AIO o nazwie Kraken w branży cieszą się statusem legendy. Minimalizm i industrialne wzornictwo to ich cecha szczególna. Czym jednak zasłużyły sobie na tak wysoki status akcesoria PC kalifornijskiej firmy pośród dziesiątków tysięcy użytkowników? Na przykładzie chłodzenia X52 mam zamiar przekonać się z pierwszej ręki, ile jest prawdy a ile mitu w temacie wyższości nad konkurencją chłodzeń All in One od NZXT.

Cooler NZXT Kraken X52 nabywamy w niewielkim pudle skrywającym cały zastęp części. Na szczęście podczas rozpakowywania nietrudno odnieść wrażenie, że komponentów jest znacznie mniej niż choćby u konkurencyjnego DeepCool. Główne danie składa się z bloku chłodzenia zintegrowanego z radiatorem oraz dwóch wentylatorów. Do tego użytkownik otrzymuje akcesoria montażowe dla podstawek procesorów AMD i Intel. Zatem odpowiednio dla socketów LGA115X, 2011 oraz AM4 i pokrewnych. Następnie w pudle znajdziemy jeszcze przewód USB + rozgałęźnik zasilania dla SATA. Oczywiście nie mogło również zabraknąć instrukcji.

Projekt przebudowanego bloku chłodzenia przypomina rozwiązania stosowane przez firmę Asetek. Zasadniczo kolaboracja tych dwóch marek żadną tajemnicą nie jest. Na gładką miedzianą powierzchnię producent nałożył już warstwę dość twardej pasty termoprzewodzącej. Rzecz jasna nie jest ona wielokrotnego użytku. Od pompy wychodzą dwa elastyczne przewody cieplne w czarnym oplocie.

Montaż chłodzenia

NZXT Kraken X52 powędrował na płytę główną Gigabyte Z390 Gaming X wyposażoną w socket LGA1151. Domyślnie blok chłodzenia posiada już zamontowane ramiona potrzebne do przykręcenia chłodzenia na tej podstawce. W pierwszej kolejności sięgamy po backplate w postaci gumowo-plastikowej ramki. Na przeciwległych końcach możemy przesuwać gniazda nakrętek w zależności do socketu. Po przeciwnej stronie wkręcamy cztery dystanse a następnie przykładamy pompę, którą zabezpieczamy czterema nakrętkami. Proces jest tak prosty, że można się w nim połapać bez sięgania po instrukcję.

Czarną chłodnicę, wykonaną z aluminium o wymiarach 275 × 123 × 30 mm, przykręcamy wedle uznania, względnie tak jak pozwala nam na to obudowa. Krótkimi śrubami i podkładkami przytwierdzamy ją w obudowie. Natomiast długie śruby z podkładkami służą do przykręcenia dwóch wentylatorów 120mm. Posiadają one minimalistyczny, wręcz przemysłowy wygląd. Ich drugą cechą szczególną jest brak RGB, co jest pewnym ewenementem na tle panującej mody. Każdy wiatrak wyposażono w odpowiedni przewód zasilający w dość sztywnym, dobrze prezentującym się czarnym oplocie.

Podpięcie wszystkich przewodów nie wymaga wiedzy tajemnej. Z jednej strony mamy rozgałęźnik zasilania, pobierający prąd z wtyczki SATA. Wpinamy go bezpośrednio do bloku chłodzenia, plus ma jeszcze odpowiednią końcówkę do gniazda fan CPU na płycie głównej, plus nie mogło zabraknąć wtyczek zasilania wentylatorów 120 mm. Pozostaje nam jeszcze do ogarnięcia przewód micro-USB. Wpinany w blok chłodzenia, z drugiej strony musi powędrować do gniazda USB 2.0 na płycie głównej. Jest on konieczny do pełnego zarządzania sprzętem, włącznie z uruchomieniem podświetlania RGB na pompie.

Platforma testowa

  • Procesor: Intel i7-8700
  • Płyta główna: Gigabyte Z390 Gaming X
  • Pamięć RAM: iChill DDR4-3600 16GB Dual Channel
  • Karta graficzna: Inno3D RTX 2070 Super
  • Dysk: Plextor M8Se 512GB NvMe
  • Zasilacz: DeepCool DQ-850-M
  • Obudowa: NZXT H700i

Jak sprawdza się Kraken w boju?

Testy przeprowadziłem w trzech odmiennych warunkach. Idle, gdzie sporadycznie działała przeglądarka Internetowa. Następnie podczas pełnego obciążenia procesora w programie Blender Benchmark. Pomiary wykonałem przy użyciu narzędzi HWinfo oraz MSI Afterburner.

W każdym scenariuszu profil wentylatorów i pompę ustawiono na cichy (silent). Do dyspozycji użytkownik ma jeszcze profil wydajny (performance) oraz indywidualne definiowanie zachowania obu komponentów. Co warto wspomnieć, Kraken X52 oraz jego więksi bracia pozwala również śledzić temperaturę samego płynu krążącego w przewodach.

I tak, podczas spoczynku wentylatory pracowały z prędkością ~530 RPM. Uśredniona temperatura kształtowała się na poziomie 35°C, gdzie najniższa zanotowana wartość dla i7-8700 to 32°C. Natomiast temperatura płynu wynosiła 32°C.

Podczas grania średnia temperatura wyniosła 67°C. Oczywiście przy mocniejszym obciążeniu CPU wartości mogą dobić sporadycznie do 74°C. Najważniejsze jednak, że komputer wciąż pozostawał cichy, gdzie z obudowy dobiegał zaledwie lekki szum. Przy pełnym obciążeniu jednostki centralnej temperatury wahały się od 76 do 81°C. Wentylatory narzuciły 44% swojego potencjału, co daje 1360 RPM. Program CAM wykazał temperaturę płynu na poziomie 44 stopni Celsjusza.

A jak wypada profil performance? Niezbyt dobrze, biorąc pod uwagę ilość decybeli względem niewielkiego zbicia temperatur. CPU nagrzewał się do 75-79°C, zaś płyn schłodził się zaledwie o jeden stopień. Wentylatory wyrabiały pawie 70% swojego potencjału, co daje niemal 2000 RPM. Jak na dla mnie szum był zbyt irytujący. Dlatego szybko chwyciłem za opcję fixed - ręczne ustawienie pompy i wentylatorów. Pierwszy element spokojnie można ustawić na 100% swojego potencjału, bo to najcichszy komponent w całym PC. Wentylatory natomiast na sztywno warto ustawić na 50 do 58%. Zapewni to odpowiedni przepływ powietrze przy relatywnie wysokiej kulturze pracy.

Obroniony status legendy?

Ocenę chłodzenia muszę podzielić na dwie osobne sekcje. Po pierwsze na duży plus należy zaliczyć ogólną konstrukcję, wygląd oraz sposób montażu. Wszystko zostało przemyślane całkiem dokładnie, nie zarzucając użytkownika masą dodatkowych kontrolerów i innych zbędnych gadżetów. Koniecznym wspomnienia jest fakt wykorzystania gniazda USB 2.0 na płycie głównej. Z jego pomocą nawet starsze komputery skorzystają z pełni dobrodziejstw Krakena, łącznie ze zmianą RGB na pompie. Z poziomu programu CAM modyfikujemy osobno wygląd logo i świetlistych okręgów, wybierając między pełną paletą barw i trybów pulsujących, stałych, tęcz itd. Jednocześnie cieszę się, że wentylatory nie posiadają RGB. Zmniejsza to ilość dodatkowych kabli w obudowie, plus komputer zachowuje należyty umiar. Oczywiście jest to kwestia gustu o czym dyskutować nie będę.

Montaż to banał. Nawet laik będzie w stanie ogarnąć temat. Ponownie punkt dla NZXT. Jeśli idzie o pracę chłodzenia to nie mam większych zarzutów. Względem porównywalnej konstrukcji DeepCool nasz pacjent był zauważalnie cichszy podczas grania. 100% load CPU przez ponad 45 minut był scenariuszem raczej ekstremalnym. Mimo iż temperatura potrafiła dobić do 80°C, to kultura pracy była wciąż do przełknięcia. X52 radził sobie podobnie w kwestii temperatur od choćby porównywalnego cenowo DeepCool Captain 240 PRO dopiero, gdy ręcznie ustawiłem parametry pracy.

Wady? Dla niektórych fakt zmniejszenia tęczy RGB, choć dla mnie minimalizm obecnie to cecha przeliczana na złoto. NZXT Kraken X52 v2 to wydatek średnio od 550 do 599 zł. W tym przedziale cenowym występuje także nieco większy Kraken X62. Captain 240 PRO jest zauważalnie głośniejszy, ale za to oferuje inną estetykę (również prezentuje się bardzo dobrze) i pełne RGB. Finalnie Kraken to produkt skierowany bardziej do entuzjastów oraz osób ceniących wysoką estetykę sprzętu, dla których cena gra drugorzędną rolę.

Co na plus

  • jakość wykonania
  • użyte materiały
  • minimalistyczny, estetyczny wygląd
  • najcichsze w swojej klasie
  • prostota montażu
  • pełny potencjał nawet w dużo starszych PC
  • ręczne regulowanie pracy w CAM
  • cena na poziomie konkurencji

Co na minus?

  • dość wysokie temperatury w trybie “silent”
  • tryb “performance” zbyt głośny pod pełnym obciążeniem