Test kart graficznych RTX 2070 i RTX 2080

Seria kart graficznych RTX od Nvidii była długo oczekiwaną premierą, która ostatecznie wzbudziła sporo kontrowersji. Gdy popremierowy kurz opadł a sytuacja na rynku uległa znacznej poprawie – szczególnie, jeśli idzie o dostępność nowych GPU – warto przyjrzeć się, co potrafią RTX’y. Pod lupę weźmiemy Inno3D RTX 2070 X2 OC oraz RTX 2080 X2 OC.

W przeszłości popełniłem dość dziwny test, mianowicie sprawdziłem, jak sprawuje się mocarny RTX 2080 z leciwym procesorem i5. Dziś będziemy daleko od takich eksperymentów, ponieważ przed nami klasyczne porównanie dwóch piekielnie szybkich GPU na nowo złożonej platformie testowej. Dzisiejszy tekst ma wyłonić odpowiedź na dość zasadnicze pytanie, mianowicie kiedy warto zainteresować się konkretnym modelem karty graficznej?

Pomarańczowa ofensywa

Wzornictwo obecnych kart Inno3D zmieniło się diametralnie względem poprzedniej serii GTX. Bardzo futurystyczne chłodzenia i duże gabaryty zastąpiły bardziej kompaktowe i stonowane formy. Jednocześnie zauważyć można większą dominację koloru pomarańczowego. Jednak nie barwy są tu najważniejsze, a faktyczna specyfikacja układów graficznych, ponieważ między obecną architekturą Turing i wcześniejszą Pascal są dość znaczące różnice. Począwszy od zastosowania pamięci typu GDDR6, na technologii ray tracing kończąc. Jak w praktyce wygląda specyfikacja bohaterów dzisiejszego testu, w odniesieniu do mokrego snu graczy z poprzedniej generacji zobaczycie na poniższym zestawieniu.

Słowem trzeba jeszcze wspomnieć o cenie, jaką przyjdzie zapłacić za każdą z tych kart. Inno3D RTX 2070 X2 OC to orientacyjny wydatek na poziomie 2500 zł. Do RTX 2080 X2 OC musimy dopłacić odpowiednio niemal tysiąc złotych, choć jesteśmy w stanie znaleźć oferty za 3300 zł a nawet 3099 zł (promocja w sklepie Morele). Ceny zostały oszacowane na dzień 19 marca na podstawie portali Ceneo i Skąpiec.

Platforma testowa i metodyka testu

Jak przystało na GPU zaprojektowane głównie z myślą o elektronicznej rozrywce (choć to nie jedyne ich przeznaczenie), większość testów wykonano przy pomocy gier. Tam gdzie było to możliwe zostało wykonane porównanie między DirectX 11 i 12. Pomiary wydajności przeprowadzono wciąż w popularnym standardzie rozdzielczości 1920 x 1080 oraz większym 2560 x 1440 pikseli. Wcześniej jednak przygotowano kompilację kilku testów syntetycznych w benchmarkach. Na sam koniec przyjdzie czas na podkręcenie obu kart graficznych.

Do testów została złożona nowa platforma testowa na bazie rozwiązań Intela, przy konfiguracji, której pomogła mi dodatkowo firma Cooler Master. Udostępniono mi obudowę, chłodzenie procesora oraz zasilacz. Należy wspomnieć, że dla tego testu pamięci RAM pracowały z zegarem 2133MHz, przy którym dało się uzyskać najbardziej optymalne wyniki we wszystkich grach. Innymi słowy, złożyłem jak sądzę całkiem realistyczny sprzęt niebędący nieosiągalną konfiguracją dla większości entuzjastów. Dla graczy, mających chrapkę na zabawę w wysokich ustawieniach detali, i7 i 16GB pamięci to, jak najbardziej rozsądne rozwiązanie.

Platforma testowa

  • Procesor: Intel i7-8700
  • Chłodzenie procesora: Cooler Master MasterLiquid ML120R RGB
  • Płyta główna: Gigabyte Z390 Gaming X
  • Pamięć RAM: iChill DDR4-3600 16GB Dual Channel
  • Dysk: Plextor M8Se 512GB NvMe
  • Zasilacz: Cooler Master V650 80+ GOLD
  • Obudowa: Cooler Master Masterbox Elite 5 RGB midi tower
  • System operacyjny: Windows 10 1809; sterowniki 419.35

Pierwsze podejście. Testy w benchmarkach

Testy syntetyczne pozwolą ustalić pewien grunt obrazujący różnice między obiema kartami graficznymi. Na pierwszy ogień zwyczajowo idzie klasyczny już program Heaven Benchmark 4.0. Różnice między tymi modelami nie są aż tak znaczące.

W kolejnym etapie przyszła pora na 3DMark. Fire Strike w trzech odmianach bazuje na DirectX 11. Podobnie jak we wcześniejszym teście, różnice między tymi GPU nie są aż tak duże. Wynika to pewnie m.in. z dość solidnego podkręcenia zegarów 2070-tki przez Inno3D.

Dla obu kart Fire Strike Ultra okazał się dość sporym wyzwaniem. Pamiętajmy jednak, że jest to benchmark nieuznający żadnych kompromisów wymuszający jednocześnie rozdzielczość 4K. W ramach ciekawostki pamiętacie, jaki wynik wykręciła platforma i5-4460 z 8GB pamięci RAM i RTX 2080 na pokładzie w Fire Strike? Wtenczas udało się uzyskać wynik 14400 punktów. Niemal siedem tysięcy punktów mniej od obecnego rezultatu.

Test praktyczny: gry

Pomiary wykonano w kilku starszych acz wciąż wymagających pozycjach bazujących na DirectX 11. Następnym krokiem było uwzględnienie nowszego API i sprawdzenie w miarę świeżych tytułów.

Z całego testu najbardziej wymagającą pozycją okazała się strategia Ashes of the Singularity. Dzieje się tak dlatego, gdyż w każdej renderowanej scenie gra w równym stopniu czerpie z potencjału GPU i CPU. 2080-ta bierze górę w ilości maksymalnych klatek na sekundę, jednak średnia ilość fps między obiema kartami nie jest aż tak duża, jak mogłoby się pierwotnie wydawać.

W wyższej rozdzielczości oba GPU radzą sobie śpiewająco. Testy wykazały jednocześnie, że tam gdzie jest możliwość skorzystania z DirectX 12, warto włączyć nowsze API. Różnice względem DX 11-tki są wręcz dobitne.

Chłodzenie w nowej generacji

Obie karty bazują na autorskim chodzeniu Inno3D, wyposażonym w dwa wentylatory. W ramach ciekawostki warto nadmienić, że podświetlenie z boku można kontrolować za pomocą programu TuneIT, który służy zresztą także do podkręcania GPU. Świeżo po włączeniu komputera w obu przypadkach spodziewajmy się temperatury na poziomie 36 stopni. Po trzech godzinach pracy w cyklu mieszanym – trochę pulpitu, programów i grania z cyklicznymi przerwami – karty wykazywały około 53 stopni Celsjusza.

Najwyższa temperatura dla przetestowanych RTX’ów mieściła się w granicach 74-76 stopni Celsjusza, przy czym autorskie chłodzenie Inno3D po przekroczeniu 70 stopni będzie dość wyraźnie słyszalne. To istotna zmiana w odniesieniu do wcześniejszych układów GTX. Testowany w przeszłości choćby GTX 1070 Ti nawet przy temperaturze 74 pozostawał przysłowiową oazą spokoju.

Podkręcanie, pobór mocy

Uśredniony pobór energii elektrycznej dla platformy z RTX 2070 prezentował się na poziomie około 270W, gdzie dla RTX 2080 wartość ta wynosiła mniej więcej 290W. A jak sprawy mają się po podkręceniu? Do zmiany parametrów zegarów posłużyłem się autorskim softem TuneIT od Inno3D. Po dziesięciominutowym stresowym teście zostały ustalone dopuszczalne zegary pamięci i rdzenia. Korzystając z szybkich profili RTX 2080 X2 OC bez problemu uzyskał stabilne +10% do swoich parametrów.

RTX 2070 X2 OC przy tej samej próbie powodował reset ustawień, dlatego trzeba było zadowolić się wartościami na poziomie +5%. Testy porównawcze przeprowadzono ponownie w Crysis 3. Z tym jednak wyjątkiem, gra została odpalona w pełni swojej chwały – ustawienia Very High, SMAA x4, filtrowaniu anizotropowym x16 oraz rozdzielczości 2560 x 1440 pikseli. Za chwilę poznacie odpowiedź na odwieczne pytanie: can it run Crysis?

Przy bazowych ustawieniach zegarów RTX 2070 nie przekraczał średniej ilości klatek na poziomie 60 fps. Po podkręceniu mamy sporą zmianę, ponieważ udało się wycisnąć stabilne 65 klatek na sekundę. W konsekwencji zużycie prądu dla całej platformy wzrosło z ~275W do 305W. Na drugim biegunie mamy RTX 2080, który już w bazowych ustawieniach radził sobie na medal generując stabilne 75 klatek. Po podkręceniu wynik ten udało się polepszyć do niemal 95 fps! Zużycie energii dla całej platformy nie zmieniło się aż tak mocno. Z niespełna 330W na 345W. Ze smutkiem jednak należy stwierdzić, że nawet po OC obie karty na tych ustawieniach obrazu nie byłby w stanie udźwignąć Crysis 3 w 4K.

Słowem podsumowania, czyli co wybrać?

Co można powiedzieć konstruktywnego o tych GPU? Oferta Inno3D prezentuje się bardzo ciekawie zarówno pod względem wykonania jak i ogólnych możliwości. Testowane karty graficzne to bestie w swoim segmencie. Szczególnie, jeśli przyjrzymy się wydajności RTX 2080, który posiada na tyle pokaźny zapas mocy, że rozdzielczości szerokokątne (21:9) nie stanowią problemu. W niektórych pozycjach nawet mistyczne 4K jest w naszym zasięgu, o ile kogoś to interesuje.

Nie mniej, na naszej konkretnej platformie testowej, której sercem jest i7-8700 (wydatek ok. 1300 zł), rozsądniejszym wyborem wydaje się RTX 2070. W niektórych tytułach różnice nie były na tyle wysokie, aby w pełni uzasadnić wydatek dodatkowych ~800 zł, które można wydać na lepsze komponenty lub peryferia. Co prawda, nie jest to GPU podatne na podkręcanie, ale pamiętajmy że to model już fabrycznie podrasowany przez Inno3D. Zresztą przy takiej karcie zabawa w OC to już sztuka dla samej sztuki. Ostatecznie, dla wziętego gracza wciąż korzystającego ze standardu Full HD lub QHD, chcącego wykorzystać zalety monitorów o wysokim odświeżaniu (z myślą choćby o grze sieciowej), Inno3D RTX 2070 X2 OC wydaje się być całkiem rozsądnym rozwiązaniem.