Test nowości od Deepcool - obudowa CL500

CL500 kojarzyć się może bardziej z nazwą klasycznego coupé Mercedesa aniżeli obudową komputerową. Niemniej takie właśnie oznaczenie nosi nowa skrzynka od Deepcool w segmencie Mid Tower. Pod wieloma względami testowany produkt odwraca się od tego, co prezentowały sobą poprzednie rozwiązania tego producenta. Przede wszystkim CL500 ma na bakier z tęczami RGB a hartowane szkło, względnie kawałek stali na froncie zastąpiła siatka z meshu. Bez zbędnego ględzenia pora przysiąść i sprawdzić, co oferuje nowa konstrukcja.

Jakość wykonania

W przypadku CL500 mamy styczność z obudową ATX Mid Tower, która swoim gabarytem nie wyróżnia się na tle konkurencji. Jej dokładne wymiary wynoszą 473 x 226 x 519 mm. Jest, więc przestrzennie acz bez zbędnego rozmachu, o czym świadczy również umiarkowana waga obudowy wynosząca niespełna osiem kilo. Przy bezpośrednim porównaniu wydaje się ona lżejsza od choćby NZXT H500 o zresztą zbliżonej kubaturze. Taki stan rzeczy upatruję w dużej ilości tworzywa sztucznego. Zasadniczo cały front i góra to plastik. Przy pierwszym kontakcie wyglądają naprawdę dobrze. Przy bliższej inspekcji również nie mogę powiedzieć złego słowa. Gdy jednak pewnym ruchem do siebie szarpniemy za front zobaczymy już nieco bardziej „budżetowy” odlew.

Co do reszty elementów nie mogę się specjalnie przyczepić. Stal SPCC nie budzi zastrzeżeń, podobnie zresztą jak spasowanie wszystkich elementów. Równie dobrze prezentuje się bok z hartowanego szkła na magnetycznym zaczepie. Podobnie przymocowany został stalowy panel po przeciwnej stronie. Dzięki temu bardzo szybko można dobrać się do wnętrza komputera. Górną pokrywę, posiadającą siatkę mesh, zdejmujemy wciskając umieszczony zaraz obok przycisk zwalniający zatrzask. Niestety ani na froncie a także na górze obudowy nie znajdziemy filtra przeciw kurzowego. Takowy znajduje się wyłącznie pod zasilaczem i to w formie prostej siateczki. Spośród wszystkich elementów ten wygląda najsłabiej. Na szczęście przez 99% czasu korzystania z PC ten drobny szczegół pozostaje poza wzrokiem użytkownika.

Montaż komponentów

Generalnie montaż podzespołów w tej obudowie to łatwizna i czysta przyjemność. Już dawno nie miałem tak bezproblemowej obudowy z segmentu Mid Tower. Rozebranie całości do gołej blachy zajmuje mniej niż dwie minuty. Śrubokręt oczywiście używamy wyłącznie podczas montażu płyty głównej, karty graficznej, PSU oraz klasycznych dysków 2.5 lub 3.5 cala, jeśli na takowe się zdecydujemy.

Chłodzenie CPU nie powinno mieć więcej niż 165 mm wysokości. W przypadku chłodnic wybór jest potrójny. Radiator od AiO o rozmiarach 120 mm może powędrować na tył, górę i front. Chłodnica 240 mm ma swoje dedykowane miejsce na górze oraz froncie. Natomiast większe chłodzenie musi zostać przykręcone na przodzie. Analogicznie w tych miejscach zamontujecie stosowne wentylatory – 120-tki na tyle i górze oraz 140-tki na froncie. Szkoda, że Deepcool na dzień dobry dorzuca tylko jeden wiatrak 120 mm na tył. W mojej ocenie trochę za skromnie. Z ciekawostek dopowiem jeszcze, że obudowa posiada mały hub 4x PWN dla wentylatorów, który następnie należy podpiąć pod płytę główną.

Jeśli idzie o dyski to zamontować można cztery jednostki – dwa HDD lub cztery SSD. Do tego mamy jeszcze miejsce na siedem kart rozszerzeń. Ciekawostką wydaje się podpórka pod karty graficzne, której pozycję sami ustalamy. Gdy już jesteśmy przy tym temacie to do środka może powędrować GPU o długości 330 mm. Oczywiście wszystko zależy od tego, jaką chłodnicę zamontujecie na froncie. Wykorzystany w teście GTX 1060 zostawił jeszcze sporo miejsca, więc nie było problemów w tym departamencie.

Do środka powędrowało chłodzenie wodne Deepcool Castle 280EX. Poukładanie wszystkich potrzebnych przewodów oraz ich uporządkowanie (w środku mamy dwa rzepy i od groma trytek w pakiecie) ukradło mi z życia jakieś pięć minut. Jedyne, co wywołuje mieszane uczucia to gumowe zaślepki na przepustach dla kabli. Nigdy nie byłem ich wielkim fanem i od razu takowych się pozbywam. O czym warto jeszcze wspomnieć to fakt ograniczonego miejsca między PSU a tackami dysków HDD. Tak na marginesie długość zasilacza nie powinna przekraczać 160 mm.

Sprawdzian praktyczny CL500

Powiem od razu bez owijania w bawełnę – jest bardzo dobrze w kwestii temperatur. Obudowa zapewnia świetny przepływ powietrza. Pracę chłodzenia zostawiłem w rękach systemu, aby przekonać się, z czym będzie musiał zmagać się przeciętny użytkownik zaraz po złożeniu komputera. Oczywiście do środka tradycyjnie powędrował procesor i7-8700 na płycie Gigabyte Z390 a do tego dorzuciłem wspomnianego GTX 1060.

Różnica na CPU pod pełnym obciążeniem między założonymi panelami a pozbawioną wszystkich elementów obudową waha się w granicach ~2°C. Oczywiście test benchmarkiem Blender pokazuje maksymalne obciążenie procesora na wszystkich rdzeniach przez 25 minut. Podczas gamingu, tudzież codziennych zastosowań, wykorzystana i7-mka w parze z chłodnicą 280 mm reprezentuje poziom średnio 48-52°C. Równie dobrze wypadł GTX, bo jego temperatura zamyka się w granicach 65°C podczas obciążenia. W przypadku użytych komponentów nie mogę również powiedzieć słowa złego o akustyce komputera - średnio 36dB pod obciążeniem.

Słowem podsumowania

Ile kosztuje cała przyjemność? Producent cenę MSRP ustalił na poziomie 80 euro. Przy obecnym kursie waluty daje nam wartość około 350 złotych, acz na dokładne info należy poczekać do właściwej premiery. Tym samym widzicie, że mamy styczność z niespecjalnie tanią obudową mierzącą już w średni segment, gdzie powoli można znaleźć już ciekawe konstrukcje, choćby od Be quiet lub nawet NZXT. Czy zatem warto zdecydować się na CL500? Zacznijmy od podsumowania minusów. Obudowa ma rozwiązania spotykane raczej w tanich konstrukcjach. Chodzi głównie o zastosowany filtr oraz brak dodatkowych w dwóch innych miejscach. Wprawdzie jest siatka mesh, ale zobaczymy jak ona się będzie sprawdzać w ochronie przed brudem po dłuższym czasie, plus jestem ciekaw jakie wyzwania będzie stawiać czyszczenie frontu i góry po dłuższym użytkowaniu.

Poza tym trudno mi coś więcej zarzucić tej obudowie. Cechują ją prosta i elegancka stylistyka, dosmaczona kilkoma ciekawymi detalami. Na swój sposób zabiera ona nas w nostalgiczną podróż, bowiem im więcej jej się przyglądam, tym bardziej w dziwny sposób przypomina mi konstrukcje sprzed dekady. I mówię to oczywiście w bardzo pozytywnym wydźwięku. Na domiar tego ma sporo rozwiązań ułatwiających życie a do tego pozwala na szybki, bezbolesny montaż PC. Na koniec zostaje prawdziwa perełka, czyli solidny przepływ powietrza. Dzięki ogólnej kubaturze nie miałbym oporów zamontować w środku podzespołów potrafiących oddać nieco więcej ciepła pod obciążeniem. W ogólnym rozrachunku Deepcool CL500 można uznać za bardzo udaną konstrukcję i powiew świeżego powietrza w portfolio producenta.

Co na plus?

  • Całkiem udane wzornictwo obudowy,
  • Ma sporo udogodnień i przemyślaną konstrukcję,
  • Ogólnie solidnie wykonana,
  • Świetna cyrkulacja powietrza, niskie temperatury,
  • USB-C na froncie.

Co na minus?

  • Filtr pod zasilaczem...
  • ...i brak dodatkowych w innych miejscach,
  • Tylko jeden wentylator w zestawie.