Test obudowy Irid 503

Perforowany front, hartowane szkło, czarne zaślepki na przewody i cztery wentylatory ARGB. Zdaniem Genesis to wystarczy, aby zmienić zwykłe pudło na komponenty w wyborne dzieło sztuki. Na sztuce się nie znam kompletnie, ale na obudowach już tak. Dlatego dziś sprawdzam, co przedstawia sobą skrzynka Irid 503, którą swoją premierę miała gdzieś na początku roku 2020. Oczekiwania są duże, bowiem produkt pierwotnie wyceniono na około 350 zł, choć rzecz jasna aktualnie znajdziemy już dużo atrakcyjniejsze oferty. Nie mniej Genesis powoli swoimi produktami oddala się od segmentu okupowanego przez budżetowe rozwiązania, idąc w stronę półki zajmowanej przez dużo „większych” i bardziej doświadczonych graczy.

Co, jak i z czego…

Bez zbędnych ceregieli powiem od razu, że Genesis sporo rzeczy zrobił dobrze w nowej budzie z numerkiem 503. Jest jednak również kilka przewinień, o których niestety muszę wspomnieć. Przejdźmy jednak do konkretów. Testowana skrzynka ma wymiary 430 mm x 210 mm x 430 mm i waży około 6,2 kg. Do produkcji tego „dzieła sztuki” posłużyła stal, tworzywo sztuczne i hartowane szkło. Do jakości materiałów nie mam jak się przyczepić – tu producent wywiązał się z powierzonego zadania. Natomiast spasowanie niektórych elementów zostawia nieco do życzenia, o czym powiem dokładniej później. W środku zamontujecie płyty główne micro-ATX i mini-ITX. Długość GPU nie powinna przekraczać 375 mm a wysokość chłodzenia CPU musi zmieścić się w granicy 163 mm. Natomiast na zasilacz, nie odbiegając o współczesnych trendów, przewidziano osobną komorę. Jednostka PSU nie powinna być dłuższa niż 190 mm.

Jak najbardziej buda gotowa jest na przyjęcie chłodzenia typu AiO. Chłodnice o rozmiarach 120, 240 i 280 mm zmieścimy na tyle, froncie oraz górnym panelu. Co niezmiernie cieszy to zmiana kierunku w wzornictwie, gdzie na froncie jednolity kawałek blachy lub szkła zastępuje siatka typu mesh. Jak nietrudno się domyślić diametralnie wypływa to na jakość chłodzenia komponentów PC. Następnie filtr montowany magnetycznie zobaczymy na górze. Zasilacz również dostał stosowną ochronę, ale jest to prosta siatka, której zdejmowanie i zakładanie potrafi napsuć krwi. Jest ona rozwiązaniem budżetowym. W tym segmencie oczekiwałem od producenta ciut więcej.

Słowem wspomnę jeszcze o nośnikach pamięci. W zabudowie zasilacza mamy koszyk na dwa dyski z stosownymi plastikowymi tackami. Możemy go oczywiście zdemontować (odkręcamy śruby od spodu obudowy). Klasyczne HDD montujemy bez użycia narzędzi zaś w przypadku SSD musimy już sięgnąć po śrubokręt. Dyski w rozmiarze 2.5” mogą powędrować jeszcze na modularny panel za płytą główną oraz do wnętrza obudowy zaraz przy froncie – ciekawy sposób na wyeksponowanie marki dysku.

Użytkowanie obudowy i montaż podzespołów

Prócz budy Irid 503 w zestawie otrzymujemy komplet śrubek i kilka trytek przydatnych podczas porządkowania kabli. Jeśli idzie o samą kablologię to obudowa Genesis pozwala na swobodne uporządkowanie sporej ilości przewodów. Producent oddał do dyspozycji dużo przelotów i estetycznych gumowych zaślepek. Do tego mamy jeszcze masę drobnych uchwytów pomocnych w unieruchomieniu kabli w jednym miejscu z użyciem wspomnianych trytek. Niemniej warto pamiętać o tym, aby pierw posadzić w swoim miejscu PSU a dopiero potem przeprowadzać przewody USB 2.0 i audio. W przeciwnym razie natrafimy na pewien logistyczny problem w postaci niemożliwości wsadzenia zasilacza.

Gdzie jeszcze natrafiłem na przeszkody montażowe to odkręcana wertykalna zaślepka przy śledziach. Była ona spasowana dosłownie na zero, dlatego jej wyjęcie powodowało zdzieranie czarnej farby, nie mówiąc już o dźwięku powodującym zgrzytanie zębów. Ten element obudowy pozostaje jednak poza zasięgiem wzroku użytkownika, więc jest to stresogenny problem występujący wyłącznie podczas montażu. Jeśli idzie o resztę komponentów nie dopatrzyłem się poważniejszych problemów. Wkładanie kolejnych części komputera szło gładko.

Kontroler wentylatorów to płytka PCB przykręcona w lewym górnym rogu. Zasilanie czerpie z złącza SATA. Jednocześnie wtyczkę RGB można podpiąć na płycie głównej jak również przewód FAN PWN. Co jednak ciekawe, same wentylatory obudowy posiadają wtyczki 3-pin. Ogólnie do kontrolera możecie podłączyć do sześciu wentylatorów i tyle samo urządzeń ARGB. Jeśli płyta główna nie pozwala na sterowanie oświetleniem z poziomu softu to pozostaje jeszcze przycisk na obudowie. Samych trybów podświetlenia obudowy jest całkiem sporo.

Garść testów

No dobrze, a jak wypadają temperatury i głośność? Do wnętrza Irida powędrował i5-7600K oraz pełnowartościowy GTX 1060. Ponieważ karta była dość długa to wentylatory frontowe znajdowały się blisko niej, co skutkowało temperaturą ~38 stopni w spoczynku. Dla przypomnienia w Idle GTX przechodzi w tryb pasywny. Natomiast podczas grania w 1080p wartość temperatury podskoczyła do średnio 59-63°C. Dla procesora, chłodzonego klasycznym i dość tanim coolerem od Cooler Master, temperatury podczas typowego użytkowania – łącznie z graniem – prezentowały poziom 51-55°C. W porównaniu do Irid 353, posiadającej front zabudowany szkłem, oznaczało to zbicie temperatur dla procesora o około 10°C. W przypadku dużo bardziej „ciepłego” procesora, szczególnie po OC, różnica na takim poziomie będzie jak najbardziej na wagę złota.

Prędkość powietrza wtłaczanego na froncie: 1.26 m/s; prędkość powietrza wytłaczanego na tyle: 1.86 m/s. Ogólna głośność platformy: ~35dB.

A jak wypadła głośność całego zestawu? Mimo podpięcia kontrolera obudowy do wtyczki PWN na płycie głównej wentylatory pracowały z stałą prędkością i nie miałem wpływu na ich parametry. Smuteczek. Tym samym głośność reprezentowała poziom 34.8-35.9dB. Jak najbardziej tragedii nie ma, powiem nawet, że w normalnym użytkowaniu jest bardzo ok. Nie mniej przy dopłacie w granicach stu złotych znajdziemy obudowy, co prawda bez RGB, ale za to ciut cichsze.

Słowem podsumowania

Podoba mi się zmiana w wzornictwie. Meshowy front wpływa w radyklany sposób na jakość temperatur. Tym samym jest sens montowania chłodnicy AiO w tej skrzynce. Do tego prezentuje się naprawdę dobrze na biurku, gdy już poskładamy wszystko w całość. Gdzie Genesis zalicza potknięcie to delikatne detale, niewidoczne, na co dzień, ale psujące dobre wrażenie w trakcie montażu. Chodzi mi m.in. o zalatujący taniochą filtr pod zasilaczem i miejscami nie do końca spasowane komponenty. Jednocześnie wykonanie panelu szklanego podobało mi się dużo bardziej w modelu 353. Nie do końca kupuję również zamieszczony kontroler wentylatorów. Nie rozumiem dlaczego wentylatory nie mogą mieć końcówek PWN na wypadek ich bezpośredniego podpięcia do płyty głównej. Pozwoliłoby to na płynne zarządzanie wartościami RPM zależnie od obciążenia platformy.

Ogólnie Irid 503 wydaje się ciekawym kompromisem między bardzo tanimi obudowami o wątpliwej jakości a produktami otwierającymi średnią półkę. Jak na mój gust prezentuje się zacnie i niemiałbym oporów zapakować do niej wydajniejszych komponentów, np. pokroju i5-10600K i RTX 2070 Super, tudzież nawet układów nowej generacji sygnowanych logiem Nvidii. Z niecierpliwością czekam również, czy Genesis wprowadzi model 503 bez wentylatorów RGB i kontrolera. Wszakże miało to miejsce w przypadku wcześniejszych obudów. Zaoszczędzony grosz można nieco inaczej rozdysponować, szczególnie jeśli zależy nam na wentylacji i temperaturach a niekoniecznie świecidełkach.

Piszcie w komentarzach, jak podobają się Wam próby Genesis na polu obudów, szczególnie w porównaniu do dość podobnie wycenianych konkurentów.

Co na plus?

  • Estetyczne, przyjemne dla oka wzornictwo,
  • Świetny przepływ powietrza przez obudowę,
  • Całkiem sporo miejsca na komponenty,
  • Kontrola RGB z przedniego panelu (dla starszych/tanich płyty głównych).

Co na minus?

  • Kilka drobnych niedoróbek konstrukcyjnych,
  • Brak kontroli pracy wentylatorów na froncie obudowy,
  • Zamontowane wentylatory mogłyby być odrobinę cichsze.