Wrzuciłem 850W od Deepcoola do nowego builda

Markę Deepcool nie trzeba specjalnie przedstawiać. Swoją image buduje głównie wokół nietuzinkowych obudów oraz wszelkiej maści coolerów – tych klasycznych jak i z gatunku AIO. W portfolio tej marki znajdziemy również zasilacze komputerowe. Dokładniej mówiąc dwanaście modeli. Przy okazji testowania chłodzenia Castle pod moją opiekę trafił jeden z trzech przedstawicieli zasilaczy GamerStorm. W kilku zwartych akapitach chciałbym przyjrzeć się, co DQ850-M-V2L o mocy 850W może zaoferować użytkownikowi. Sprawa jest o tyle istotna, bowiem V2L zastąpi bazowy model DQ850-M, który swoją premierę miał przeszło dwa lata temu i zdążył zaskarbić sobie przychylność zagranicznych recenzentów. Zatem pojawia się pytanie zasadnicze: nowa wersja jest krokiem na przód a może liftingiem, za który ukrywają się cięcia kosztów?

Ogólne wrażenia

Trzy zasilacze wzbogaciły serię produktów GamerStorm pod koniec roku 2018. Literka „M” w ich nazwie oznacza sprzęt modularny, gdzie poszczególne przewody aranżujemy według własnego widzi mi się. Ten z pozoru drobny zabieg estetyczny pozwala na schludniejsze ogarnięcie przewodów w finalnie złożonym komputerze. Opisywaną jednostkę otrzymujemy w zasadniczo niczym wyróżniającym się kartonie z podobizną sprzętu, opisem funkcji, dwoma wykresami oraz wyeksponowanym certyfikatem 80+ Gold i dziesięcioletnim okresem gwarancyjnym. Dokładnie tak, Deepcool pięć lat gwarancji rozszerzył do dziesięciu, co świadczy nie tylko o przekonaniu o jakości produktu, ale stawia go również na równi z renomowanymi markami.

Po rozpakowaniu pudła do rąk trafia torba zawierająca wszystkie przewody a sam zasilacz zabezpiecza czarny woreczek. Pod względem wyglądu opisywany PSU wyróżnia się na tle konkurencji kilkoma estetycznymi detalami. Prócz wtyczki zasilającej i włącznika z tyłu nie znajdziemy innych przycisków. DQ850-M-V2L nie oferuje ręcznej zmiany między trybem pół-pasywnym, jak ma to miejsce w niektórych zasilaczach. Sprzęt Deepcool nie posiada również żadnego wyjścia/wejścia służącego np. do podłączenia sprzętu pod płytę główną wzorem zasilaczy „E” NZXT. Finalnie mamy do dyspozycji jedenaście gniazd na przewody zasilające poszczególne komponenty komputera.

Wymiary sprzętu to odpowiednio 150×160×86mm. Nie jest to, zatem opasła 850-tka, ale w tym segmencie wydaje mi się, że znajdziemy jednostki mniejsze. Mimo swoich rozmiarów zasilacz waży zaledwie 1,53 kg. Gdy dla porównania wezmę do ręki C850 od NZXT to, ten model wydaje się dużo cięższy. Mimo wspomnianych rozmiarów producent ponownie zdecydował się na montaż wentylatora o przekątnej 120 mm. Jest on cichy – po testach, co do tego nie mam wątpliwości – ale mimo wszystko 140-tka byłaby miłym akcentem w sprzęcie tej klasy.

Co i jak podłączymy

Przewód zasilający dla ATX 20+4 pin dla płyty głównej mierzy 550 mm i trochę szkoda, że producent nie dociągnął do pełnych sześćdziesięciu centymetrów. Niemniej z montażem w budzie Fractal Define S nie miałem problemów, więc tę kwestię odkładam na bok. Nasza 850-tka posiada dwa przewody 4+4 pin CPU o długości 700 mm. Tym samym, jeśli myślicie o platformie TR4 od AMD to można spokojnie sięgnąć po zasilacz Deepcool. Względem karty graficznej producent uwzględnił dwa przewody 6+2 pin PCIe (500mm+100mm), oferujące łącznie cztery wtyczki. Niektórzy z Was mogą pokręcić nosem, bowiem w tym segmencie PSU utarł się już zwyczaj przeważnie fundowania sześciu wtyczek PCIe. Oczywiście wszystko zależy od tego przeznaczenia całej platformy i tego ile potrzebujcie GPU na pokładzie.

Na polu dodatkowych urządzeń mamy cztery przewody. Jeden z czterema wtyczkami SATA (550 mm długości) i trzy uzbrojone po dwie wtyczki Molex i SATA (długość również 550 mm). Wcześniejsza wersja miała po prostu dwa przewody SATA i dwa Molex. Końcówki wszystkich przewodów są na tyle elastyczne, że nie sprawiają żadnych problemów podczas montażu komputera. Prócz ATX 20+4 pin żaden pozostały kabel w zestawie, ze względu na płaski profil, nie posiada stosownych oplotów w postaci siateczki, strasząc gładką czarną gumą. Jeśli składacie stację roboczą na ten element pewnie machniecie ręką. Myśląc jednak o sprzęcie, który ma się także należycie prezentować taki obrót spraw wygląda już nieciekawie. Problem ten można teoretycznie rozwiązać w prosty sposób, ale to zawsze niepotrzebne dodatkowe koszty.

Liczy się wnętrze…

Deepcool, tak jak większość marek dostępnych na rynku, w kwestii zasilaczy sięga po pomoc firm trzecich. Dotychczas pod obudową DQ850-M skrywała się platforma GPU850V-G produkowana przez chińskiego producenta CWT (Channel Well Technology). Przy czym wypada podkreślić, że nie doszło do bezpośredniego przeszczepu podzespołów jeden do jednego. Deepcool zażyczył sobie kilka zmian. A jak to wygląda teraz? W nowym V2L znajdziemy m.in. wysokiej jakości japoński kondensator główny serii Nippon Chemi-Con KMR o parametrach 400 V i 680 uF, jak również kondensatory elektrolityczne Chemi-Con KZE i KY również o japońskim rodowodzie. Natomiast po środku PCB wygospodarował sobie miejsce główny transformator model E216944-W H-P.

Jak widać na powyższym obrazku różnic trochę jest między tymi zasilaczami. Na szczęście wersja druga nie wygląda wcale gorzej od poprzednika, ale nic nam to nie mówi o jego sprawności. Dlaczego producent zdecydował się na nową wersję? Poprzednia posiadała jakieś wady, a może zmieniły się warunki współpracy z CWT? Chyba, że chodzi wyłącznie o kwestie finansowe w postaci drobnych oszczędności, mających obniżyć cenę sprzętu do wartości bardziej konkurencyjnych. Poniżej zamieszczam jeszcze tabelkę z rozpiską komponentów pierwszego DQ850. 

Za chłodzenie całego PSU odpowiada wspomniany pojedynczy wentylator 120 mm – model HA1225H12S-Z, który zastąpił 120-tkę DF1202512CH-003, bazującą na dynamicznym łożysku olejowym. Nowy wiatrak oparto o tzw. łożysko tulejowe. Zasilacz ma gwarancję 10 lat, więc producent raczej wieży w żywotność podzespołów. Czas pokaże. DQ850-M zamontowałem w komputerze z i7-8700, GTX 2070 Super i chłodzeniem wodnym na pokładzie, czyli mówimy o PC, który w szczycie pobiera max 295W. Opisywany PSU był spokojnie najcichszym komponentem tego składaka, dając rezultat poniżej 30dB. Pierwszy DQ850 po przekroczeniu 700W poboru generował hałas w granicach 35-41dB i mam nadzieję, że V2L utrzyma ten poziom kultury. Zasilacz Deepcool w optymalnych warunkach powinien pracować z temperaturą w zakresie 47°C.

Słowem podsumowania

Gdy era górnictwa dla układów GPU jest już dawno za nami zasilacze średniej mocy od 650 do 850W są wciąż bardzo popularne, ponieważ spokojnie „nakarmią” tańsze stacje robocze, ale przede wszystkim dość często lądują w nieco lepszych komputerach skrojonych pod gry. Tym samym widzimy zatrzęsienie ofert na rynku.

Pierwszy zasilacz DQ, i jego bracia o mniejszej mocy, wypadali naprawdę nieźle. Mam nadzieję, że V2L utrzyma ten trend, choć trudno mi jednoznacznie powiedzieć czy naniesione zmiany idą w dobrą stronę czy może wręcz przeciwnie. No może poza wiatrakiem, bo o ile jest cichy to pozostaje jeszcze kwestia jego żywotności (niezawodności). Tak, czy inaczej trudno coś zarzucić ogólnej jakości wykonania, jak również ogólnej kulturze pracy. W kilku żołnierskich słowach mogę powiedzieć, że DQ850-M-V2L nie sprawiał większych problemów – podczas montażu i użytkowania. Starszy wariant kosztuje ponad sześćset złotych i jeśli V2L nie zejdzie z ceny chociaż o pięć dych na polskim rynku, aby móc konkurować z bardziej rozpoznawalnymi (i uznanymi) markami to obawiam się, że liftingowa wersja nie będzie bić rekordów popularności.

Piszcie w komentarzach czy powierzylibyście DQ850-M opiekę nad waszym komputerem. Jeśli nie to, jakie zasilacze Waszym zdaniem warte są uwagi.