reklama

Siri pomogła uratować życie – zadzwoniła po pogotowie w czasie reanimacji

Strona główna Aktualności

O autorze

Kobieta o wielu talentach, użytkowniczka OS X kochająca fotografię, kuchnię wschodnią, ciężką muzykę i poprawną polszczyznę.

Mam nadzieję, że lektura tego artykułu zmieni podejście niektórych z Was do urządzeń sterowanych głosowo. Mająca zaledwie rok Giana, którą widzicie na zdjęciu poniżej, przestała oddychać. Jej mama, Stacey Gleeson, biegnąc do pokoju córeczki upuściła iPhone'a. Kobieta błyskawicznie przystąpiła do resuscytacji krążeniowo-oddechowej, ale nie mogła sięgnąć po telefon, by wezwać pogotowie.

Właśnie w tym momencie możliwość krzyknięcia „Hej Siri, zadzwoń na pogotowie” była bezcenna.

To zajście miało miejsce w marcu, ale dowiedzieliśmy się o nim dopiero teraz, ponieważ pani Gleeson postanowiła podziękować firmie Apple, która z kolei powiadomiła australijskie media. Możliwe, że asystentka reagująca na polecenia głosowe uratowała życie jej córki. W takich chwilach lepiej nie zastanawiać się, co by było, gdyby nie udało się wezwać ratowników dostatecznie szybko albo gdyby zamiast przystąpić do resuscytacji, pani Gleeson używała rąk do korzystania z telefonu. Dzięki obsłudze głosowej miała wolne ręce i jedno zmartwienie mniej po wezwaniu pogotowia.

Drugim urządzeniem, któremu należy oddać część chwały, jest monitor serca dziecka, który wykrył, że mała Giana przestała oddychać i zaalarmował jej mamę.

Giana jest zdrowa i ma się dobrze, a jej rodzice starają się przekonać Australijczyków, by nie wyłączali Siri na swoich iPhone'ach i iPadach. Warto wiedzieć, jakie możliwości kryją nasze telefony i pamiętać o tym w niebezpiecznych sytuacjach. Gleesonowie mają Siri włączoną cały czas i zapewniają, że już nigdy jej nie wyłączą.

© dobreprogramy
reklama

Komentarze

reklama
Polecamy w WP TechnologieWP TechnologieNie wiemy, co jemy - państwowe badania to kropla w morzu. Projekt FoodRentgen chce to zmienić