Sklep z aplikacjami na Androida to wciąż śmietnik. Śledzeni są także najmłodsi

Strona główna Aktualności
image

O autorze

Nowych użytkowników usług internetowych łatwo pozyskać wśród dzieci, które już od najmłodszych lat będą przyzwyczajane do wybranych produktów. Zauważyło to Google, ale firma zalicza ostatnio wpadki celując w grupę najmłodszych użytkowników. Po kłopotach z YouTube Kids, kolejne problemy przynosi oficjalny sklep z aplikacjami na Androida.

Sklep Play pełny jest aplikacji i gier, które śledzą swoich użytkowników. Warto zauważyć, że dane mogą być zbierane także w przypadku dzieci korzystających ze smartfonu czy tabletu. Ponadto śledzenie odbywa się bez wydania wyraźnej zgody rodzica. Wystarczy, że dziecko zainstaluje aplikację i chcąc ją uruchomić, zapewni jej dostęp do prywatnych danych.

Jak informuje Education Week, badanie zatytułowane Won't Somebody Think of the Children? zostało opublikowane w czasopiśmie naukowym Proceedings on Privacy Enhancing Technologies. Jego autorzy skupili się na bezpieczeństwie dzieci, których dane coraz częściej wykorzystywane są przez firmy, głównie w celach zarobkowych. Problem dotyczy m.in aplikacji na Androida, które mogą zbierać dane bez zgody rodziców. Tym razem, po merytorycznie chybionym skupieniu się na dzieciach, badaczom umknęło sedno sprawy – moderacja w Google Play jest nieskuteczne, a ofiarą tego jest każdy użytkownik, niezależnie od tego, czy jego zęby są mleczne, stałe, lub minione.

Niestety, aplikacje i gry mogące gromadzić dużo prywatnych danych, łatwo dostępne są w Google Play. Potrafią być specjalnie zaprojektowane, aby zainteresowało się nimi właśnie dziecko, które szybciej sięgnie po np. aplikację z postacią z kreskówki. Przeprowadzone badanie objęło prawie 6 tys. popularnych aplikacji na Androida, które pojawiły się w sklepie w okresie od listopada 2016 r. do marca 2018 r.

Badanie ujawniło niepokojące fakty – około 5% przebadanych aplikacji zbierało dane dotyczące lokalizacji użytkownika, a także numer jego telefonu czy adres e-mail. Natomiast kolejne 19% aplikacji przekazywało poufne dane firmom trzecim, które później mogą zostać wykorzystane do reklam ukierunkowanych. Spora część (39%) aplikacji naruszała ponadto warunki Google, które zabraniają wykorzystywania trwałych identyfikatorów, często wykorzystywanych do określania profilu konkretnego użytkownika. Ponadto 92% aplikacji, które oferują integrację z Facebookiem, nie zapewniało ochrony dla dzieci poniżej 13 roku życia.

Badania Education Week zainteresowały media nie ze względu na to, czego dowodzą, ale w jaki sposób to sygnalizują. Od lat na fali wznoszącej jest puerocentryzm i wystarczy dać wyraz, że jakiekolwiek działanie jest podyktowane dobrem naszych pociech, by nie tylko nadać mu rozgłosu, ale także automatycznie zapewnić sobie rzeszę bezkrytycznych zwolenników. W tym przypadku przez skupienie się na dzieciach pominięto merytoryczne sedno sprawy – moderacja w Google Play wciąż jest dramatycznie nieskuteczna, a ofiarami nadużyć są wszyscy użytkownicy sklepu, bez względu na wiek. Dla Google zaś priorytetem jest, by podczas kolejnych Developers Days pochwalić się nowym rekordem liczby dostępnych na Androida aplikacji, nie zaś by weryfikować ich jakość.

W sumie około 57 procent analizowanych aplikacji stanowiło potencjalne naruszenie prawa, zagrażając prywatności dzieci. Trzeba zwrócić uwagę, że badanie objęło popularne aplikacje. W Sklepie Play może być więc znacznie więcej aplikacji i gier, które celują w dzieci, aby zdobyć prywatne dane.

© dobreprogramy