Strona używa cookies (ciasteczek). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    X

Śmierć neutralności — śmierć Internetu?

W ostatnich dniach wybuchła informacja, że FCC znosi neutralność sieci. Zostaliśmy zasypani informacjami, że o to już za chwilę klienci będą musieli płacić operatorom za dostęp do YouTube. Że umrze innowacyjność. Koniec Internetu i koniec świata. Przy czym nikt nie raczył dogłębniej przeanalizować o co jest ta cała afera. W tym tekście postaram się przybliżyć trochę bardziej ten temat.

Jak zbudowany jest Internet?

Aby wytłumaczyć podłoże konfliktu najpierw musimy zobaczyć jak zbudowany jest Internet. W dużym uproszczeniu są to tysiące sieci połączone ze sobą. Jedne sieci przesyłają ruch na duże odległości, inne bardziej lokalnie - do końcowych użytkowników.

Każde połączenie pomiędzy operatorami (punkty wymiany ruchu) są obwarowane umowami międzyoperatorskimi. Przepływ pieniędzy wygląda w ten sposób, że lokalni operatorzy (A, B, C, D) utrzymują się z opłat od swoich klientów. Z tych wpływów opłacają dostęp do sieci metropolitalnych (AA, BB, CC, DD). Z kolej z wpływów od lokalnych operatorów sieci metropolitalne opłacają dostęp do sieci światowych (AAA, BBB). Sieci będące na podobnym poziomie mogą mieć również umowy bilateralne o przesyłaniu pomiędzy sobą ruchu (dwustronne przepływy pieniężne). W układance są jeszcze dostawcy treści (Google, Apple, Microsoft, Netflix, Hulu, Spotify, etc…), którzy płacą za dostęp do Internetu w swoich serwerowniach.

r   e   k   l   a   m   a

Na czym polega problem?

Problem polega na tym, że Dostawcy Treści płacą za dostęp do swoich sieci tylko pojedynczym firmom. Przyjrzyjmy się, co się dzieje, gdy taki YouTube osiąga sukces.

  1. Klient z sieci A kupuje usługę i namiętnie korzysta z YouTube
  2. (YouTube) kurcze, ludzie oglądają potrzebuje więcej pasma. Idę kupić do operator AA
  3. (Operator AA) Ok YouTube, masz tu więcej pasma, ale płać więcej kasy
  4. Youtube płaci i wysyła więcej treści. AAA widzi, że więcej ruchu przechodzi z AA do BB.
  5. (operator AAA) ohoho AA i BB – widzę, że przesyłacie mnóstwo danych przez moją sieć – płaćcie więcej.
  6. Operator AA płaci z kasy od Youtube.
  7. (Operator BB) ohoho A – widzę, że pobieracie więcej danych przez moją sieć – płaćcie więcej.
  8. Na końcu operator A płaci więcej. Problem w tym, że A już nie ma za bardzo powiedzieć do kogo płaćcie więcej. Jeśli podniosę cenę klientowi, to odejdzie do konkurencji. A muszę utrzymywać wysoką jakość, bo też odejdzie. Pozostaje optymalizacja innych kosztów i obniżenie zysków.

Jak widać z powyższego. Na YouTube zarabiają ISP dostarczający sieć do centrów danych oraz operatorzy hurtowi. Natomiast operatorzy dostarczający Internet do klientów końcowych „tracą”. Muszą rozbudowywać swoją sieć, inwestować w nowe technologie, a niespecjalnie mają możliwość podniesienia opłat.

Budując analogię do transportu drogowego. To tak jakby ktoś z Gdańska zamawiał ciężarówkę płyt Mozarta z Wiednia, a firma je dostarczająca musiała zapłacić tylko za winietę w Austrii, a z autostrad w Czechach i Polsce korzystała bez uiszczania opłat. W transporcie drogowym sytuacja nie do pomyślenia, bo dobrze wiemy, że musimy płacić za każdy przejechany odcinek. Natomiast w Internecie takie sytuacje są na porządku dziennym.

Sytuacja dla zarządu lokalnych ISP jest o tyle irytująca, że co kwartał widzą wielomiliardowe zyski korporacji typu Google, Apple, Facebook i Microsoft, a sami muszą się tłumaczyć ze spadków przychodów, zysków i dywidend. W końcu uznali, że coś trzeba zrobić i poszli do FCC. Za pierwszym razem się nie udało. Teraz jednak sytuacja się odwróciła.

Próba sił

Co to jednak zmieni w praktyce? Istnieją duże szanse, że nic lub niewiele. Jeśli zmiana ostatecznie przejdzie to rozpocznie się próba sił pomiędzy operatorami, a korporacjami. Czyli poszczególni operatorzy będą chodzili z wycieczkami do Google, Apple, Facebooka i Microsoftu i mówili „płaćcie, albo obniżymy jakość waszych usług”. A takie Google odpowie „no to popsujcie YouTube, zobaczymy co się stanie”. A stać się może kilka rzeczy.

Opcja A. Casus T-Mobile i opłaty za sprawdzenie stanu konta. Jeden z operatorów rzeczywiście obniży jakość YouTube, żeby wywrzeć presję na Google. Ale inni tego nie robią i reklamują się hasłami „U nas YouTube działa bez zarzutu”. Klienci robią negatywny PR i po końcu umowy uciekają do innych operatorów, a firma która wyszła przed szereg rakiem wycofuje się ze zmian. Wszystko zostaje po staremu.

Opcja B. Casus żarówki. Operatorzy zawiązują kartel i wszyscy solidarnie obniżają jakość YouTube. Google nie ma wyjścia i płaci operatorom. Dla użytkowników poza chwilową niedogodnością nic się nie zmienia. Natomiast dużo się może zmienić dla firm. Ale to zależy od podejścia operatorów.

Opcja B1. Płaćcie za niepogarszanie usług. Ktoś generuje za dużo ruchu w sieci operatora. Operator wysyła takiej firmie zawiadomienie: „generujecie dużo ruchu, płaćcie, albo wprowadzimy ograniczenia”. Ta opcja jest stosunkowo niegroźna, bo będzie dotyczyła stosunkowo niewielkiej liczby największych firm.

Opcja B2. Płaćcie za priorytet dla usług. Ktoś generuje dużo ruchu w sieci operatora. Operator sugeruje takiej firmie: „słuchajcie, generujecie dużo, trochę nie wyrabiamy, ale możemy się rozbudować specjalnie dla was i tylko dla was”. Ta opcja jest groźna dla konkurencji. Jeśli YouTube wykupi wyższy priorytet, to automatycznie Vimeo i każdy inny konkurent YouTube będzie musiał zrobić to samo, żeby nie wypaść w obiegu. Dla klienta zmieni to o tyle, że przyzwyczajony to super wydajności YouTube, nie będzie chciał korzystać z innych usług, które będą działały gorzej (no nie znaczy, że totalnie źle).

Nie przewiduję za to opcji C – operatorzy będą pobierać opłaty od szarego Kowalskiego za dostęp do YouTube. Z prostej przyczyny, będzie to zmiana warunków umowy, którą klient będzie mógł wypowiedzieć i przejść do konkurencji. Ciężko ryzykować znaczące uszczuplenie bazy klientów. Szczególnie jeśli ta baza jest głównym argumentem w walce z dostawcami treści. Jest to też sytuacja o tyle inna niż przypadek A, że tutaj jest explicite zmiana warunków umowy. Przy pogorszeniu jakości YouTube już tak oczywiste nie jest.

Czy dostawcy powinni płacić?

Generalnie można powiedzieć, że tak. Wszyscy chcemy nowoczesnej infrastruktury, światłowodów, LTE i 5G. Wdrożenie najnowocześniejszych technologii kosztuje lokalnych operatorów fortuny. Tymczasem giganci technologiczni zarabiając na lokalnych społeczeństwach unikają płacenia podatków oraz unikają płacenia za rozwój lokalnej infrastruktury, dzięki której działają. Można powiedzieć, że przychodzą na krzywy ryj i wyżerają lodówkę. Przy czym trzeba powiedzieć Internet jest jedynym rodzajem infrastruktury, gdzie to tak wygląda. Chcesz nadawać linearną TV z lokalnego masztu? Musisz zapłacić. Chcesz przejechać lokalną autostradą? Musisz zapłacić. Chcesz wylądować na lokalnym lotnisku? Musisz zapłacić. Zaangażowanie środków finansowych dostawców treści w rozwój lokalnej infrastruktury jest więc przywróceniem pewnej normalności znanej z innych działów gospodarki.

Natomiast bardzo ważne jest to w jakiej formie to zrobić. Istnieje oczywiście duże ryzyko ograniczenia konkurencyjności wśród dostawców treści. I temu trzeba zapobiec przez odpowiednie regulacje. Natomiast obrona tradycyjnie rozumianej „neutralności sieci” jest pewnym przeżytkiem. Ta koncepcja powstawała, gdy nie było jeszcze tak globalnych i dużych usług. Sieć była dużo bardziej rozproszona i przepływy informacyjne dużo bardziej zrównoważone niż to jest obecnie.

PS. Neutralności już dawno nie ma

Zresztą tak naprawdę neutralności sieci nie ma już od bardzo dawna. Kojarzycie oferty operatorów komórkowych pt. „bez opłat za transfer do sieci społecznościowych”, albo „słuchanie muzyki bez opłat za transfer”? No to jest właśnie rażące naruszenie zasady neutralności. Bo usługodawcy bez podpisanej umowy z operatorem nie mają możliwości równej konkurencji. Mając mały transfer danych, którą usługę wybierze klient? Tą z płatnym transferem, czy bezpłatnym? 

Dalej. Usługa Voice over LTE. W sieci 4G i uruchomionym VoLTE telefon staje się zwykłym klientem VoIP. Do transmisji wykorzystywane są te same zasoby. I zgadnijcie, czy wszystkie usługi VoIP są traktowane tak samo? Czy Skype, albo Messenger mają taki sam priorytet? No oczywiście, że nie. VoLTE ma priorytet nad wszystkim innym. Zresztą chyba nie chcielibyście, żeby przy ograniczonych zasobach sieci LTE pobieranie aktualizacji z google play przerywało wam rozmowę telefoniczną.

Tak samo jest przy telewizji IPTV. Czy po zapłaceniu X złotych za usługę TV chcielibyście, żeby pikselizowała i przerywała? No oczywiście, że nie. Więc IPTV u operatorów też ma wyższy priorytet niż cała reszta ruchu. A czy jakaś telewizja online może konkurować z jakością IPTV od operatora?
Skoro więc w praktyce neutralność już dawno nie istnieje, to może zamiast płakać nad śmiercią czegoś co już dawno było martwe, lepiej poświęcić więcej czasu na rozsądne uregulowanie wzajemnych zależności na linii dostawca treści / operator.
Pisałem już o tym dawno temu tu.  

internet serwery inne

Komentarze