reklama

Snapdragon 805 – nowy król mobilnych procesorów?

Strona główna Aktualności

O autorze

Z wykształcenia dziennikarz prasowy, prywatnie miłośnik nowych technologii, które mają ułatwiać codzienne życie. Jako niereformowalny fan rozrywki komputerowej, zaangażowany w społeczność gier Valve.

Nie można wziąć ośmiu silników od kosiarek, połączyć je i chwalić się, że nagle ma się w posiadaniu ośmiocylindrowe Ferrari. To bez sensu – stwierdził w sierpniu Anand Chandrasekher, wiceszef Qualcomm, komentując posunięcia rywali. Kiedy konkurenci zajmowali się dokładaniem kolejnych rdzeni, jego firma w pocie czoła pracowała nad ulepszeniem swojej flagowej jednostki. W efekcie powstał Snapdragon 805 – czterordzeniowy procesor współpracujący z ekranami 4K (rozdzielczość 3840 x 2160 pikseli).

Qualcomm zrezygnował nie tylko z dokładania rdzeni, ale również z będącej ostatnim krzykiem mody 64-bitowej architektury. Snapdragon 805 zbudowany będzie z czterech rdzeni Krait 450, taktowanych częstotliwością 2,5 GHz. Przepustowość pamięci sięgać ma 25,6 GB/s. Oprócz tego w chipsecie znajdziemy nowy układ graficzny Adreno 420, który ma być o ok. 40 proc. wydajniejszy od poprzednika. Poza wsparciem dla wyświetlaczy 4K, pozwoli on na sprzętową tesalację obrazu, cieniowanie geometryczne i obsługę kodeka H.265.

Snapdragon 805 wyposażony będzie w modemy LTE Gobi MDM9x25 (prędkość do 150 Mb/s) lub MDM9x35 (300 Mb/s), a ulepszony modem Wi-Fi 802.11ac pozwoli przesyłać strumieniowo wideo w jakości 4K. Poza tym nie zabraknie ulepszeń procesora aparatu, który pozwoli stabilizować obraz na podstawie danych z żyroskopu. Jego zastosowanie ma też znacząco skrócić czas wykonywania zdjęć.

Taśmy produkcyjne już ruszyły i Snapdragon 805 jest na dobrej drodze do szybkiego debiutu na rynku. Qualcomm zapowiada, że pierwsze urządzenia z tym procesorem trafią do sprzedaży w pierwszej połowie 2014 roku.

© dobreprogramy
reklama

Komentarze

reklama
Polecamy w WP TechnologieWP TechnologieNie wiemy, co jemy - państwowe badania to kropla w morzu. Projekt FoodRentgen chce to zmienić