reklama

Socl — nowy wymiar prac badawczych czy wypadek w Microsofcie?

Strona główna Aktualności

O autorze

Kobieta o wielu talentach, użytkowniczka OS X kochająca fotografię, kuchnię wschodnią, ciężką muzykę i poprawną polszczyznę.

Najpierw przez przypadek w Internecie znalazł się wewnętrzny projekt Micosoftu — Tulalip. Cztery miesiące później, w październiku ubiegłego roku, otwarte zostały testy platformy społecznościowej Socl na wybranych uniwersytetach. Dziś serwis został otwarty publicznie dla studentów.

Co to jest Socl? W skrócie można ten projekt określić jako sieć społecznościowa dla studentów. Portal łączy możliwości wyszukiwarki z udostępnianiem plików na potrzeby badan naukowych. Mashable porównuje Socl do Pinterest, gdzie grupy użytkowników mogą tworzyć własne „tablice korkowe”, i do wczesnego Facebooka, który również był dostępny jedynie dla studentów w pierwszych dniach swojego istnienia. Sercem usługi jest jednak możliwość wyszukiwania i śledzenia wybranych tematów.

W środku nie ma się czym zachwycać. Microsoft, podobnie jak to ma miejsce w przypadku Binga, o przydatność serwisu poza Stanami Zjednoczonymi nie zadbał. Interfejs Socl nie został przetłumaczony na język Polski i nie grzeszy intuicyjnością. Ustawień prywatności właściwie nie ma — można usunąć historię lub skasować konto. Samo działanie serwisu również nie zachwyca — kluczową jego cechą jest możliwość zbierania informacji na interesujące użytkowników tematy, ale z trafnością bywa różnie.

Socl wydaje się być produktem zrobionym na siłę i niedokończonym. Najbardziej boli brak dostosowania platformy do realiów spoza Stanów Zjednoczonych. Na tym polu Microsoft jest daleko za chociażby Google'em, który stara się wdrażać wszystkie nowości w każdym języku. Warto zauważyć, że Socl raczej nie będzie konkurował z Facebookiem, z którym może dzielić dane logowania. Microsoft celuje bardziej w Google+ i Twittera.

© dobreprogramy
reklama

Komentarze

reklama