Sony Xperia Z2 — nieporęczny gigant

Strona główna Lab Smartfony i tablety

O autorze

Sony to producent, który tworząc urządzenia mobilne zdecydowanie podąża własną ścieżką i dzięki temu ma wierne grono fanów. Nie inaczej jest z flagowym modelem Xperia Z2, który niedawno trafił w nasze ręce. Urządzenie to okazało się piękne, użyteczne i bardzo wydajne. Zaoferowało przy tym także względnie długi czas pracy na baterii, w pełni rekompensując swoją cenę i wyraźnie pokazując, że mamy do czynienia z czymś wyjątkowym. Nie obyło się jednak i bez wad, które dla wielu użytkowników mogą okazać się zbyt duże (dosłownie) i spowodować, że wybór padnie na co innego. Pod tym względem zdecydowanie zapomniano o ergonomii urządzenia.

Testowany zestaw dotarł do nas w nieco rozszerzonej wersji. Zamiast standardowych słuchawek miałem okazję przetestować zestaw MDR-NC31EM, w wypadku którego, jak się przekonacie z dalszej części tekstu, producent zdecydowanie nie rzuca słów na wiatr – reklamowana aktywna redukcja szumu to nie marketing, ale bardzo dobrze spisująca się funkcja. Szkoda, że nie są one kompatybilne ze zbyt duża ilością urządzeń, właściwie póki co wybór ogranicza się tylko do najnowszego flagowca.

Jakość wykonania – majstersztyk

W wypadku Sony Z2 nie natkniemy się na żaden dobrze widoczny czy wyczuwalny plastik. Jest to konstrukcja jednobryłowa, bez możliwości wymiany baterii. Przód i tył to dwie ogromne tafle szkła, boki to natomiast aluminiowa ramka. Trzeba przyznać jedno — urządzenie to wygląda fantastycznie i takie też robi wrażenie gdy weźmie się do je do ręki. Całość jest dobrze wyważona, zaś 163 gramy to wcale nie tak dużo przy tej wielkości ekranu.

Rozmieszczenie elementów jest optymalne. U góry znajdziemy jedynie złącze słuchawkowe, przyciski zostały ulokowane z prawej strony. Co ważne, włącznik znajduje się nie u góry, a znacznie bliżej środka, dzięki czemu dostęp do niego jest całkiem wygodny, pomimo gabarytów urządzenia. Nad nim znajduje się klapka slotu na kartę microSD, pod nim natomiast przyciski głośności. Jeszcze niżej znajdziemy przycisk spustu migawki, coś, co powinno być moim zdaniem obecne w większości telefonów. Z lewej strony znajduje się złącze dla stacji dokującej, a także druga klapka, pod którą znajdują się złącza microUSB i microSIM. Niestety tacka SIM jest niesamowicie niewygodna w wykorzystaniu. Producent zrobił ją nad wyraz płaską, przez co karta bardzo łatwo się przesuwa i jej włożenie potrafi zdenerwować. Na szczęście po umieszczeniu tacki z kartą w slocie żadnych problemów już nie ma.

Głośniki zostały umieszczone na dolnej i górnej krawędzi, co szybko okazało się bardzo dobrym rozwiązaniem. Trudno je w jakikolwiek sposób zakryć, a nawet gdy położymy urządzenie ekranem do podłoża, dźwięk nie jest problematycznie tłumiony jak w niektórych urządzeniach. Oprócz nich i ekranu, na przodzie znajduje się jeszcze logo producenta, czujnik oświetlenia, a także przednia kamera. Blisko samego górnego głośnika znajduje się dioda powiadomień, która z racji swojej lokalizacji okazywała się nieco mało przydatna: choć jest duża (ma prostokątny kształt), rzuca się w oczy znacznie mniej niż tradycyjne diody powiadomień. Dół pod ekranem to niestety spora, zupełnie zmarnowana przestrzeń. Z tyłu najważniejszy element to znajdujący się w lewym górnym rogu aparat główny, a także dioda doświetlająca. Poza nimi i kolejnym logo producenta, nie znajdziemy tu już nic interesującego.

Bardzo dobre rozwiązanie jakie zastosowało Sony to nieco większa wysokość ramek od korpusu urządzenia. Dzięki temu szklane powierzchnie nie stykają się bezpośrednio z podłożem i nie są narażone na zarysowania przy pierwszej takiej sposobności. Trzeba jednak pamiętać o tym, że wykonanie ze szkła ma nie tylko zalety, ale i wady. W razie upadku mamy już nie jedną, ale dwie powierzchnie zdecydowanie narażone na poważne uszkodzenie i rozbicie. Szkło na tyle powoduje również, że telefon łatwo się ślizga, w szczególności teraz, gdy temperatury są wysokie, a my szybko się pocimy. W efekcie musimy pamiętać o pewnym chwycie, aby nie zaliczył on niekontrolowanego upadku.

Jednego niestety nie da się ukryć. Smartfon ten jest ogromny i wcale tym stwierdzeniem nie przesadzam. Miałem okazję porównać go do Nexusa 5, LG G2, a także Lumii 925. O ile telefon z Windows Phone ma mniejszy ekran i do tej stawki nie pasował, o tyle dwaj konkurencji z Androidem wydają się przy nowej zetce po prostu jakimiś maluchami. Jest to o tyle dziwne, że w przypadku G2 mamy przecież do czynienia z ekranem, który również posiada 5,2”. Gdy weźmie się je wszystkie po kolei do ręki, Sony Z2 zdecydowanie okazuje się sprzętem najbardziej nieporęcznym. Tego nie sposób przeskoczyć przy kształcie, który najbardziej przypomina prostopadłościan. Jeżeli Sony chce robić tak duże urządzenia, powinno w jakiś inny sposób zadbać o to, aby wygodnie trzymało się je w dłoni. Póki co firma ta pod tym względem znacząco odstaje od konkurencji.

To cud, że pomimo wodoodporności Sony udało się zrobić obudowę tak cienką. Można by próbować mówić, że ratuje ona ten sprzęt, że dzięki temu wielka zmarnowana ramka na dole przestaje mieć znaczenie. Niestety nie, zdecydowanie tak nie jest. Owszem, przy korzystaniu z urządzenia poziomo obszar ten bywa przydatny jako nieczuły na dotyk, niemniej cienka obudowa i tak jest na tyle duża, że wyraźnie przeszkadza. Nie jestem osobą o małych dłoniach, nie mam płytkich kieszeni w spodniach, a noszenie i używanie Z2 zdecydowanie nie było dla mnie czymś przyjemnym. Telefon wygląda pięknie, ale jego kształt jest bardzo nieergonomiczny i ostatecznie wrzuciłbym go w odpowiednią oprawę i powiesił na ścianie. Jako dzieło sztuki będzie jak ulał, ale do kieszeni niech się nie pcha.

Ekran wybudzany dotykiem

Ekran w Xperii Z1 nie był zbyt udany i nie można tego tłumaczyć na żadne wydumane sposoby. W momencie, gdy konkurencja oferowała powalające barwy i szerokie kąty widzenia, Sony zaoferowało nam barwy wyprane z kolorów i utratę jakości obrazu już przy delikatnym obrocie. Na szczęście firma wzięła sobie słowa krytyki do serca i tutaj nie ma na to miejsca. Ekran zamontowany w Z2 ma rozmiar aż 5,2” i oferuje rozdzielczość Full HD (1920 x 1080 pikseli), co zapewnia taką gęstość upakowania pikseli, że nie sposób się ich doszukiwać. Ostrość jest na świetnym poziomie. Podobnie jest z barwami, które są żywe. Czerń wygląda jak na tego typu wyświetlacz świetnie i czasami miałem wrażenie, że to AMOLED.

W słoneczne dni ujawnia się niewielka wada ekranu Xperii. Użytkownik może przy ruchach dostrzec linie siatki digitiera. Nie jest to coś, co bardzo przeszkadza (nieco irytuje, bo robi złudne wrażenie jakby przez ekran coś przechodziło), niemniej nie spodziewałem się tego typu efektów na sprzęcie tej klasy. Siatkę tą można dostrzec też przy oświetleniu sztucznym, acz jest to nieco trudniejsze, efekt nie jest wtedy tak widoczny. Nieco przyczepić chciałbym się również do jasności wyświetlacza. W nocy nawet minimalny stopień bywa zbyt jasny i posiłkować się trzeba dodatkowym oprogramowaniem. W dzień natomiast rozczarowuje, bo nie zapewnia jasności na tyle wysokiej, aby wyświetlacz był czytelny w słońcu. Jeżeli doliczymy do tego ogromne ilości dobrze widocznych śladów po palcach, całość robi się niesmacznie niepraktyczna.

Najwyraźniej biorąc przykład z firmy LG i ich modelu G2, Sony postanowiło udostępnić użytkownikom opcję wybudzania urządzenia przez podwójne dotknięcie ekranu. Domyślnie opcja ta jest wyłączona, ale nic stoi na przeszkodzie, aby ją włączyć. Nie wpływa to negatywnie na czas pracy na baterii, za co Sony otrzymuje ogromny plus. Odblokowywanie tą metodą jest bardzo szybkie i wygodne, w szczególności gdy telefon leży np. na stole, a my chcemy tylko na szybko sprawdzić powiadomienia. To naprawdę uzależnia. Z drugiej strony firma dała jednak mocno ciała. Odblokować i owszem, możemy, niemniej zablokować ekranu już w ten sposób nie możemy… Wiem, że to jest do zrobienia przy pomocy chociażby połączenia Nova Launcher i aplikacji Screen Off, niemniej dziwi, że producent sam nie zdecydował się na wdrożenie takich funkcji. Przecież można było wyposażyć w tą funkcję domyślny programach uruchamiający. Niestety Sony nie było w stanie w pełni wykorzystać potencjału tej funkcji.

System Android KitKat w wykonaniu Sony

Najnowszy flagowiec od Sony wita nas Androidem 4.4.2 KitKat oraz autorską nakładką producenta. Muszę przyznać, że ten ostatni element bardzo mi się spodobał i o ile nie zwróciłem na niego uwagi przy niedawno testowanym tablecie, o tyle tutaj uznałem go za coś optymalnego. Nakładka Sony jest… skąpa, bardzo przypomina oryginalnego Androida, zmienia w zasadzie tylko motyw i kilka detali na zgodne z designem jaki jest przez firmę promowany. Niby niewiele, a jednak bardzo dużo, bo dzięki temu w systemie mamy to samo poczucie spójności i elegancji co przy podziwianiu samego sprzętu. Program uruchomieniowy nie pozwala na zbyt wiele, wysuwane z lewej strony menu umożliwia zmianę sposobu sortowania, wyszukiwanie i… to w zasadzie tyle. Czasami menu to reaguje zbyt nachalnie, jest wysuwane gdy chcemy przewijać listę aplikacji, a zaczniemy przewijać zbyt blisko krawędzi ekranu. Dla mniej doświadczonych osób przydatna może być opcja uproszczonego ekranu startowego, która zamienia smartfon na coś w rodzaju prostego telefonu.

Aplikacji oferowanych przez samo Sony nie ma tu za wiele. Oczywiście podstawą są funkcje multimedialne jak odtwarzacz filmów i przeglądarka zdjęć, znalazło się także miejsce na manager plików (co ciekawe, zachęca do zakupu pełnej wersji), edytor graficzny Pixlr Express, pakiet Office do podglądu plików, oraz testowa wersja nawigacji od Garmina. Szkoda, że producent nie zdecydował się dać w ręce użytkowników aplikacji w pełnych wersjach, bo przy takim sprzęcie wydaje się to oszczędnością czynioną nieco na siłę. Sama nakładka ma jeszcze jedną przydatną funkcję, a mianowicie skróty na liście ostatnio otwieranych aplikacji oraz możliwość utworzenia z widgetów mini-aplikacji, które wyświetlane są jako pływające okienka. Na początku wydaje się to tylko gadżetem, szybko odkrywa się jednak, że funkcja ta jest bardzo użyteczna. Podobnie jest z niewielkim widgetem pogodowym na głównym pulpicie, który informuje o prognozie na najbliższe dni.

Dodatkiem są aplikacje od Google, których jest sporo. Wystarczy wspomnieć, że nawet domyślna przeglądarka to Chrome. Moim zdaniem dobrze, że Sony postawiło na produkt sprawdzony, zamiast tworzyć własny wynalazek w oparciu o przeglądarkę AOSP. Do tego doliczyć możemy klienta dysku Google, Gmaila, wyszukiwarkę, sieć społecznością Google+, komunikator Hangouts, aplikację do tworzenia notatek Keep, agregator treści Kiosk Play, Książki, Muzyke, nawigację i mapy Google Maps, a także oficjalną aplikację do obsługi YouTube. Z innych znanych aplikacji znajdziemy tu Facebooka.

1
© dobreprogramy