r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Sprzedaż zarejestrowanych prepaidów ma się nieźle – rynek wyszedł naprzeciw potrzebie prywatności

Strona główna AktualnościBIZNES

Ustawa antyterrorystyczna z 10 czerwca 2016 roku (Dz.U. 2016 poz. 904) nałożyła na posiadaczy prepaidowych kart SIM obowiązek rejestracji numeru poprzez przekazanie swoich danych osobowych operatorowi – ci, którzy tego nie zrobią do 1 lutego, następnego dnia odkryją, że ich telefon już jako telefon w sieci komórkowej nie działa. Czy jednak faktycznie udostępnianie swoich wrażliwych danych jest dziś jedynym sposobem na pozostanie w Sieci? Choć szefowi MSWiA, ministrowi Mariuszowi Błaszczakowi się to pewnie nie podoba, już dziś widzimy, że „walka z przestępczością i terroryzmem” poprzez ograniczenie prywatności obywateli nie przyniosła rezultatów. Zdobycie niewymagających już rejestracji kart prepaid nie stanowi żadnego problemu.

Według ostatniego badania UKE, do tej pory swoje prepaidowe karty zarejestrowało ponad dwie trzecie użytkowników urządzeń łączących się z sieciami komórkowymi. Kwestia ta dotyczyła bowiem nie tylko telefonów, ale też modemów, czujników przemysłowych, kamerek i wielu innych urządzeń, które wykorzystywały połączenia M2M (maszyna z maszyną). Niezły odsetek, biorąc pod uwagę, jak kłopotliwy był obowiązek rejestracji – i jak bardzo zaszkodził rynkowi prepaid. Z danych pozyskanych przez Rzeczpospolitą wynika, że sprzedaż nowych prepaidów spadła o nawet 50-70%.

Kto ma czas na formalności?

Po 25 lipca zeszłego roku – w połowie wakacji – mieszkańcy Polski zderzyli się po raz pierwszy z obowiązkiem rejestracyjnym. Wakacyjna pora była dobrym momentem, by odkryć (przytrafiło się to też autorowi tego newsa), jak bardzo kłopotliwą może być ta procedura, szczególnie gdy jesteśmy w podróży, a kartę SIM kupimy np. w kiosku z artykułami dla turystów. Rygoryzm ustawy jest bowiem poważny, znacznie gorszy, niż np. w Niemczech czy Francji, gdzie kupując prepaidową kartę SIM możemy zawsze nazywać się Klaus Schmidt czy Pierre Dupont – dokumentów nikt sprawdzać nie będzie.

r   e   k   l   a   m   a

Nasza ustawa, nakładając na operatorów obowiązek pozyskania imienia, nazwiska, numeru PESEL, dowodu lub paszportu (a także NIP i REGON, gdy karta kupowana jest na firmę) oraz złożenia podpisu przed u uprawomocnionym przedstawicielem danego operatora, zażądała od użytkowników zbyt wiele. Nie tylko naszym zdaniem – krytykował ją także Rzecznik Praw Obywatelskich czy Fundacja Panoptykon. Gdy jedni krytykują – inni stawiają na wolny rynek. I ten wolny rynek radzi sobie bardzo dobrze.

W ciągu kilku miesięcy rozwinął się płynnie działający system handlu zarejestrowanymi prepaidami – i to mimo tego, że MSWiA straszyło obywateli bliżej nieokreśloną odpowiedzialnością prawną, gdyby odsprzedane karty zostały wykorzystane do przestępstwa. Postawiono, jak to zwykle w takich sytuacjach bywa, na „słupy” – ludzi, którzy niewiele mają do stracenia. Nowe przepisy nie wprowadziły bowiem żadnych limitów co do liczby kart, jakie może zarejestrować pojedynczy abonent. Niektórzy operatorzy, np. Orange, zdecydowali się wyjść przed szereg i sami taki limit wprowadzić (do 10 kart na osobę fizyczną i do 100 na firmę), jednak to już problem Orange. Dziś, jeśli ktoś chce, może takich kart kupić dowolną potrzebną mu ilość, pozostałych dwudziestu operatorów nie stawia żadnych ograniczeń.

Kup pan legalnego prepaida

Jako że sama ustawa antyterrorystyczna ani nie zakazuje, ani nawet nie reguluje kwestii odsprzedaży zarejestrowanych kart prepaid, to wciąż nie jest to żaden czarny rynek. Ba, niektórzy sprzedawcy, z którymi nawiązaliśmy kontakt w Sieci, oferowali nawet sprzedaż zarejestrowanych prepaidów na fakturę. Cena nie jest duża – zwykle do podstawowego startera dopłacimy ok. 20 zł. I z tego co ustaliliśmy, sprzedaje się to nieźle. Może nie na Allegro, które zakazało wystawiania aukcji z zarejestrowanymi prepaidami, ale handel kwitnie zarówno w Internecie przez serwisy z ogłoszeniami drobnymi, jak i komisy, w których zarejestrowaną kartę prepaid można kupić w najbardziej anonimowy sposób – za gotówkę.

Właściciel jednego z takich komisów-lombardów we Wrocławiu, z którym mieliśmy możliwość porozmawiać, przyznał że liczył na większe zainteresowanie, ale i tak biznes kręci się nieźle – w ostatnich tygodniach dziennie sprzedaje się po kilkanaście kart, w większości wirtualnych operatorów. Dużą popularnością cieszą się karty Mobile Vikings, Play oraz Tu Biedronka. Skąd je bierze? No cóż, jak twierdzi, karty przyjmowane są w zastaw – ma stałych klientów lombardu, którzy przychodzą z pakietem zarejestrowanych już prepaidów co kilka dni, robiąc sobie z tego skromne, ale stałe źródło dochodu. Niektórzy z nich muszą mieć na swoje dowody osobiste zarejestrowane już całe setki kart SIM.

Te konsekwencje prawne, którymi straszył minister Błaszczyk – które w praktyce przełożyć się mogą na wizytę policji w domu, tzw. zabezpieczenie komputera czy telefonu, odwiedziny na komendzie, bliższy kontakt z prokuraturą czy sądem – są stałym klientom lombardu zupełnie niestraszne. Wielu z nich nie ma domu, nie mówiąc już o komputerze, a jeśli mają telefon, to jest to jakaś stara Nokia. Nie mając nic do stracenia, praktycznie nie ponoszą ryzyka.

Nasz rozmówca, zapytany o kwestię rejestracji już posiadanych prepaidów (np. aby zachować istniejący numer), przyznał, że był o takie sprawy pytany, i że sprawa jest do załatwienia, za 50 złotych. Zostaw dane, zapłać, przyjdź za dzień czy dwa. Mniej kłopotów, pełna prywatność – wszystko w ramach rynkowej samoregulacji.

MSWiA już zapowiedziało, że jest świadome tej luki i załata ją przy okazji nowelizacji ustawy antyterrorystycznej, zakazując odsprzedaży „posiadanych” kart. I o to zapytaliśmy naszego rozmówcę. Jego zdaniem skończy się to sporym wzrostem cen rejestrowanych prepaidów, może nawet przyjdzie wówczas za taki zarejestrowany na „słupa” starter zapłacić około stu złotych – jednak i na takie karty powinni znaleźć się chętni. Zresztą, jeśli faktycznie ktoś potrzebuje karty SIM do operacji terrorystycznej, to przecież konieczność dopłacenia czarnorynkowej marży nie będzie stanowiła dla niego żadnej przeszkody.

© dobreprogramy
r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Komentarze

r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a
Czy wiesz, że używamy cookies (ciasteczek)? Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień.
Korzystając ze strony i asystenta pobierania wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.   

Trwa konkurs "Ogól naczelnego", w którym codziennie możecie wygrać najnowsze maszynki systemowe Hydro Connect 5 marki Wilkinson Sword.

Więcej informacji

Gratulacje!

znalezione maszynki:

Twój czas:

Ogól Naczelnego!
Znalazłeś(aś) 10 maszynek Wilkinson Sword
oraz ogoliłeś(aś) naszego naczelnego!
Przejdź do rankingu
Podpowiedź: Przyciśnij lewy przycisk myszki i poruszaj nią, aby ogolić brodę.