Suma wszystkich strachów - Recenzja filtra kubełkowego - SERA PROFESSIONAL UVC XTREME 1200

Jak niektórzy wiedzą (i za co spora część pała do mnie "sympatią") mam dość techniczne podejście do akwarium i sporą część pracy "zrzucam" na sprzęt - który ma pracować i myśleć za mnie po odpowiednim ustawieniu.

Nie powiem, żeby ręka mi nie drżała kiedy wydawałem 1001 PLN na filtr. Zdecydowałem się jednak powierzyć sporą część "upierdliwości" związanej z filtracją firmie SERA. Dlaczego nie JBL? Dlaczego nie EHEIM? No więc... JBL - z wiadomych przyczyn - "lewy" obieg - a więc mieszanie wody i brak filtracji (problem znany dość szeroko i niby poprawiony... aczkolwiek dmucham na zimne i tym sposobem JBL skasowałem całkowicie). Odpowiadającego mi Eheima (do którego nota bene mam spore zaufanie) niestety nie znalazłem z UV-C. Padło więc na "elektronicznego mordulca" spod znaku SERY. Dlaczego elektroniczny mordulec? Po kolei:

1) Jest to filtr typu BIO przeznaczony do akwarium o maksymalnej pojemności do 1200 litrów (w przypadku filtrów od "dearfriendów" dzielę tę wartość na dwa, w tym przypadku odjąłem tylko 25%).

2) Filtr posiada całkowicie elektroniczne sterowanie - nie ma pompki, nie ma odpowietrzania, nie ma zaworu do regulacji mocy - wszystko dzieje się za dotknięciem prostego, czytelnego i niezwykle intuicyjnego panelu.

3) Filtr wg producenta jest przeznaczony do pracy (również ciągłej - i to jest opcja domyślna przy połowie mocy) z lampą UV-C z gwarancją, że woda i życie w niej będą śliczne, klarowne i jednocześnie nie będą wyjałowione. Jak jest w rzeczywistości? Przeczytacie dalej. 

4) To co dla mnie paradoksalnie było bardzo bardzo istotne z racji dziecka - filtr zasilany jest zasilaczem 24V. Uffff. Bardzo cenię sobie takie podejście.

Po rozpakowaniu filtra to co rzuca się w oczy - to zestaw all-in i porządna instrukcja. Wiemy co do czego, z czym i w jakiej kolejności wkłady - ogólnie - bardzo dobry z plusem.

Pięknie (w końcu!!!!!!) opisane zaworki "in" oraz "out" i... niespodzianka - zawory przykręcone do pokrywy, nie ma tu "dźwigni" ze zdejmowanymi zaworami. Swoją drogą obawiałem się, że w przypadku wyłączenia filtra w akwarium momentalnie zrobi się syf przez cofnięcie się wody - niepotrzebnie, automatyka zatrzymuje przepływ.

Filtr ma pojemność aż (albo tylko) 11 litrów. Wsadziłem wszystko wg instrukcji, wypełniłem wodą do wskazanego poziomu... zamknąłem.

Pora na akcesoria - tu pierwsza niespodzianka - jest wszystko to co trzeba... aczkolwiek "kolanka" nie mają możliwości przymocowania do szyby - to dobrze, bo nie zrobi się przy nich syf z glonami, źle - bo ciężej je ustawić. Finał finałów ustawione, węże podłączone i... NIESPODZIANKA - w dodatku NEGATYWNA - węże mają średnicę odrobinę większą od standardowych 16/22 mm, znaczy to tyle, że np. na dodatkowe zawory po drodze nie pasują - bo średnica wewnętrzna i zewnętrzna węża jest większa (niewiele, ale wystarczająco). Myślę, że to celowy zabieg producenta zmuszający potencjalnych kupujących do korzystania z akcesoriów SERY. No ale nie ze mną te numery ;p Węży mam taki zapas, że mogę na nich powiesić pół osiedla ;> Okazało się jednak, że moje ulubione (U.S. AQUA) są na tyle elastyczne, że można sobie z nimi bez problemu poradzić i połączyć to ze sobą tak jak chcę. Zastosowałem do "świeżego" akwarium bakterie dostarczone z filtrem.

Pierwsze uruchomienie:

Podłączyłem zasilacz do filtra... i nic. Szukam włącznika - dalej nic. No tak... wpiąłem wtyczkę idącą z drugiej strony zasilacza do gniazdka. Na filtrze pomrugało na kolorowo, zaczął dziwnie buczeć jak gdyby miał zaraz wybuchnąć. Po chwili nastała cisza, filtr sam się napełnił i odpowietrzył. Woda ruszyła (co prawda musiałem przestawić "ciąg" na większy na chwilę, ale jednak wszystko stało się samo). Faaaaajno - wreszcie nie muszę ciągnąć żadnych dzyndzli do odpowietrzania i napełniania albo z impetem neandertalskiego wojownika dusić ten biedny niebieski przycisk do napełniania (SunSun).

No pięknie - to teraz mogę iść spać. 

Dzień po:

Wstaję i zastanawiam się... czy ja tą lampę UV wyłączyłem czy nie... ku mojemu przerażeniu - nie. Ku mojemu zdziwieniu - woda wyglądała FENOMENALNIE czysto - po prostu kryształ. Pomimo tego, że na wlocie z wody założyłem dodatkowo gąbkę (z dość dużymi oczkami), to filtr pięknie wyzbierał wszystkie syfki (a było tego sporo po sadzeniu roślin itp.). Druga rura puszczona z rozgałęźnika do filtru pod żwirem również pracowała prawidłowo (tam ustawiłem na dodatkowym zaworze "ciąg" na około 60%). No pięknie. Ale co zrobić z tą lampą UV. Producent zaklina się, że jeśli mamy wkłady biologiczne (i takie tam "chłyty martetindowe") - można mieć włączoną lampę non stop - bez szkody dla roślin i zwierząt. Podobnie zresztą ma się sprawa z Algovec + UV z serii precision SERy (nota bene też kupione za bardzo okazyjną cenę). No nic... zaryzykowałem. Podobnie zaryzykowałem u żony w akwarium. Minęły około dwa tygodnie - wszystko ma się ok. Obserwuję ;) Patrzę, niedowierzam - aczkolwiek wolę zdecydowanie to rozwiązanie od stosowania chemii. 

Czy polecam?

Filtr jest drogi. Nie ma co ukrywać. Również nie będę ukrywał, że to co do tej pory miałem w zasięgu rąk - po prostu zostaje przez niego zmiażdżone, pocięte na kawałki, spalone i rozsypane w 4 strony świata. Filtr jest fenomenalnie cichy, sprawny i prosty w obsłudze. Nic nie robi się "na chama" - wszystko pasuje i działa tak jak należy. Producent dostarcza nam wszystko czego potrzebujemy.

Co nie zmienia faktu, że kupiłem go mniej więcej 250 złociszy taniej niż średnia cena rynkowa - i pewnie gdyby to było 250 więcej... nie kupiłbym go bez wcześniejszych testów, czytania recenzji itp. itd.

Czy żałuję? Nie, nie nie i jeszcze raz nie! I powiem więcej - po tym co pokazał Xrtreme 1200 - młodszy brat tego filtra wylądował pod akwarium u mojej żony. Wrażenia podobne a w sypialni w końcu panuje błoga cisza (i nie chce mi się co chwila sikać jak coś mi tam ciągle "siurka" po akwarium).

Jedyny zaobserwowany przeze mnie minus, to te węże - no mogli już dać standardowe i jeszcze gdyby były tak elastyczne jak U.S. Aqua... to byłby filtr z osprzętem idealny dla takich leni jak ja. Ceny mediów filtracyjnych (o ile nie kupujemy ich w akwarystycznym przy galerii handlowej albo co gorsze w niej) nie zwalają z nóg - tym bardziej, że często ich nie będziemy wymieniać.

Nie ma się co zastanawiać, jeśli macie wydać sporo kasy na filtr i nie chcecie kupić czegoś, co nie spełni waszych oczekiwań - polecam ten model.

Gwoli uściślenia:

Dlaczego w ogóle nie brałem pod uwagę zakupu filtra firm znanych (w tym polskich) i lubianych? No cóż... na temat JBL się już wypowiedziałem, co do Aquaela - miałem styczność z 2 modelami i na litość boską... NIE. To nie jest coś co chciałbym mieć - toporne w obsłudze (ten słynny przekręcany zawór przy głowicy i tasiemki pomiędzy koszami) - no nie nie nie. NIE. SunSun - jako budżetówka - ok, jako filtr z którym chcemy mieć święty spokój - nie. Pomimo tego, że są modele idealnie wpasowujące się w SERA 1200 (nawet ze sterowaniem elektronicznym) - to z doświadczenia niestety wiem, że SunSun (i jego najróżniejsze odmiany pod różnymi brandami) - są po prostu głośne i jakość wykonania pozostawia trochę do życzenia. W porównaniu do SERA nawet nie trochę - dzielą je lata świetlne. To jak porównywanie Bentleya Continentala do Kia Optima (bez urazy dla posiadaczy tego drugiego). Powiem więcej - takie porównanie nie ma nawet sensu, bo to dwa różne produkty. Wbijając topór wojenny w oko Xiaomiowców - to jak porównywanie Xiaomi i iPhone :D To pierwsze nie dorośnie do pięt temu drugiemu i tyle. Darowałem sobie też Tetrę (lubiące przeciekać zawory) i wszystkie filtry z głowicą z wężami odczepianą od pokrywy). Wielkiego wyboru nie miałem - ale powiem to jeszcze raz - zupełnie nie żałuję. 

Poniżej wg sugestii - zdjęcie akwarium (przeniesione z 70 l do sporo większego) no i sam filtr w szafce pod nimi - żeby mi nikt nie zarzucał, że to jakiś test sponsorowany czy coś takiego... mogę jeszcze fakturę dorzucić ;p