Supernowoczesny rosyjski robot okazał się aktorem w przebraniu

Strona główna Aktualności

O autorze

Rosja to nie kraj, lecz stan umysłu – głosi popularne porzekadło polskich internautów. I cóż, patrząc na sytuację, która miała miejsce podczas forum technologicznego „ProjeKTOrija" w Jarosławiu, trzeba przyznać, że poziom absurdu za naszą wschodnią granicą rzeczywiście bywa wysoki.

Jak donosi Rzeczpospolita, Rosjanie przedstawili niezwykle zaawansowanego robota imieniem Borys, który poziomem zaawansowania bił na głowę wszystkie znane zachodnie odpowiedniki. Problem w tym, że robot Borys w istocie rzeczy okazał się przebranym aktorem. Wprawdzie sam kostium pozoranta był najwyższej klasy – to przeznaczony dla zawodowców strój „robota Aloszy” warty 250 tys. rubli, co w przeliczeniu daje ponad 14 tys. złotych – ale nie ma to nic wspólnego z robotyką i sztuczną inteligencją. Show na scenie dał człowiek.

Podczas prezentacji „robot” opowiadał, że chciałby się nauczyć rysować i komponować muzykę. Ponadto czytał głośno przygotowany tekst i zatańczył do przeboju „Skibidi" znanej rosyjskiej grupy Little Big. Rzekoma maszyna tak bardzo rozgrzała opinię publiczną, że znany program telewizyjny Wiesti wydał entuzjastyczny reportaż, mówiąc o „najnowocześniejszej technologii na świecie”.

Widzowie jednak zaczęli dostrzegać pewne braki i niejasności. Opinię publiczną istotnie zdziwił brak czujników na korpusie robota. Punktowano też zbędne ruchy wykonywane podczas tańca i brak wyników badań naukowych, prowadzących do skonstruowania maszyny. Wreszcie w internecie znaleziono kostium do złudzenia przypominający Borysa, a należące do Michaiła Chodorkowskiego, emigranta i byłego więźnia politycznego, MBCH Media opublikowały fotografię aktora ubieranego w kostium „robota Aloszy” przed występem scenicznym w Jarosławiu.

W następstwie, w środę nad ranem, z serwerów zniknął entuzjastyczny reportaż telewizji Wiesti. Niemniej informacja o próbie oszustwa już dawno zdążyła pójść w eter. Efekt? Miało być przełomowo pod względem technologicznym, a wyszło co najwyżej zabawnie. Tymczasem społeczność internautów ma kolejny powód do śmieszkowania z rosyjskich naukowców.

© dobreprogramy