reklama

Systemy na pokładach samolotów podatne na ataki. Możliwa nawet zmiana kursu

Strona główna Aktualności

O autorze

Na dziobie okrętu. Stawia znaczące nad znaczonym, lubi czapki z daszkiem, teorię gier, tłumaczenia maszynowe i karabiny maszynowe.

Mogłoby się wydawać, że po zamachach z 11 września możliwość zorganizowania podobnych ataków z wykorzystaniem samolotów pasażerskich została skrajnie ograniczona. Okazuje się jednak, że FBI wciąż ma ręce pełne roboty. Pojawiły się informacje o pasażerze, który wielokrotnie w ciągu ostatnich dwóch lat włamywał się do sieci na pokładzie samolotu i był zdolny nawet do zmiany jego kursu.

Chris Roberts jest ekspertem ds. bezpieczeństwa w firmie One World Labs. W zeznaniach dla FBI utrzymuje on, że od 2011 roku kilkanaście razy podłączył swojego laptopa do sieci SEB mającej zapewniać pasażerom rozrywkę np. poprzez słuchanie muzyki. Komputer z systemem SEB jest zamontowany pod siedzeniem pasażera. Robertsowi wystarczyło zdjąć obudowę i podłączyć swojego laptopa do SEB za pomocą zmodyfikowanego kabla sieciowego.

Wówczas miał on nadpisać kod w systemie komputera zarządzającym ciągiem silników. Z jego poziomu możliwy był dostęp do informacji o ruchu w sieci działającej w kokpicie, a także do parametrów lotu. Roberts utrzymywał dotychczas, że ich modyfikacji dokonywał tylko podczas symulacji, nigdy podczas rzeczywistego lotu. Niedawno jednak zmienił zeznania twierdząc, że podczas jednego z lotów sprawił, że samolot zmienił kurs. Śledztwo FBI w tej sprawie wciąż jest w toku.

Być może cała sprawa zostałaby wyciszona przez służby, jednak Roberts postanowił podczas lotu pochwalić się na swoim koncie na Twitterze, że mógłby włamać się do Sieci i wydać polecenie wypuszczenia masek tlenowych. Opublikował także zrzuty ekranu danych z sieci w kokpicie.

Miało to miejsce podczas lotu linii United Airlines z Chicago do Nowego Jorku z międzylądowaniem w Syracuse. Po opublikowaniu informacji o swoich możliwościach, Roberts został zmuszony do opuszczenia samolotu już w Syracuse. Tam czekali na niego agenci FBI. Zarekwirowano także dwa jego komputery oraz kilka dysków twardych.

Całą sprawę skomentował Alex Stamos ekspert ds. bezpieczeństwa z Yahoo. Jego zdaniem trudno usprawiedliwić działanie Robertsa. Naganna ma być postawa, w której celem badań nad bezpieczeństwem naraża się setki niewinnych osób.

© dobreprogramy
reklama

Komentarze

reklama
Polecamy w WP TechnologieWP TechnologieSzef Wykopu o cenzurze w Internecie: Czujemy się zmuszeni do ucieczki z Unii