Strona używa cookies (ciasteczek). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    X

E-czytanie subiektywnie, czyli kubek zobowiązuje

Do napisania poniższego felietonu zainspirowały mnie trzy rzeczy. Pierwszą z nich była ostatnio wydana aktualizacja oprogramowania dla mojego czytnika ebooków, drugą komentarz Beriona pod nietypowo słabą filipinką Eimiego na temat czytników (dziękuję Berion!), a trzecią wylosowany wczoraj w konkursie z diodą dobroprogramowy kubek. W końcu taki kubek zobowiązuje... ;)

Tytułem wstępu napiszę, że zaczytuję się książkami od kilkudziesięciu lat, z różną częstotliwością na różnych etapach. Mój tryb życia (w pewnym momencie było to kilka przeprowadzek rocznie ze zmianami miast włącznie) nie sprzyja kompletowaniu papierowej biblioteki. Oczywiście jakaś nieduża półka z książkami znajduje się w domu, ale już co najmniej dwukrotnie w życiu straciłem całą papierową bibliotekę.

Eczytanie na nawigacji

Pierwsze książki na „sprzęcie mobilnym” (nie licząc laptopa) zacząłem czytać w 2003 roku na... nawigacji samochodowej Mediona. Nawigacja zakupiona przez kuzyna w niemieckim Aldi trafiła do mnie w celu sprawdzenia, czy można na niej zainstalować TomToma. Medion miał system Windows CE core (bez interfejsu, z wgraną jakąś śmieszną nawigacją). Udało mi się wgrać interfejs graficzny i w ten sposób otrzymałem bardzo prymitywny palmtop, na którym można było czytać książki (wtedy ściągnięte z torrentów, o możliwości kupna ebooka dowiedziałem się dużo później). Udało mi się nawet zainstalować na tej nawigacji Mediona... prawdziwy czytnik ebooków uBook (w orginale znak u zastępował znak mikro, ten czytnik dla mobilnych Windows zakończył karierę w 2014 roku).

r   e   k   l   a   m   a

Kolejne moje „czytniki” to palmtopy z rodziny Cassiopeia, a następnie telefony Sony Ericsson i w końcu chyba pierwszy „smartfon” XDA O2 (MDA I). Moje oczy nie wspominają tamtego czytania zbyt dobrze...

Pierwszy e-papier

W końcu przyszedł czas na pierwszy e-papier. Najpierw był używany Kindle Touch, później na chwilę malutki, pięciocalowy PocekBook, a obecnie jest to PocketBook 630 Sense - mój pierwszy czytnik wybrany po starannej analizie potrzeb.

Sądzę, że posiadanie takich doświadczeń daje mi możliwość, subiektywnego wprawdzie, ale nieco merytorycznego wypowiedzenia się na temat czytania, zarówno na papierze jak i na czytnikach. W przeciwieństwie do artykułu Eimiego, nie zamierzam porównywać tych dwóch sposobów czytania. Możliwość oglądania filmów w domu nie zastąpiła wyjścia do kina i mam nadzieję, że w przypadku czytania będzie podobnie: czytniki książek nie zastąpią książek papierowych, ale będą po prostu współegzystować.
Mniej więcej pół roku temu kupiłem mój obecny czytnik, ale nie będę go recenzował, zainteresowanych odsyłam do dobrej recenzji tego czytnika napisanej przez Xyrcon.

Co to jest "czytnik"?

W tym miejscu postaram się krótko pokazać czym jest przeciętny współczesny czytnik i jakie możliwości daje czytelnikowi. Poniższe uwagi dedykowane są osobom „zielonym” w kwestii czytników.
Przez czytnik rozumiem wyłącznie urządzenie dysponujące ekranem e-ink. Czytnik jest przede wszystkim urządzeniem do czytania, a wszystkie inne funkcjonalności albo są mu podporządkowane albo doklejone nieco na siłę. Nie ma kluczowego znaczenia jakiej marki czytnik kupimy (chociaż pewna grupa użytkowników będzie przekonywać, że jak czytnik to tylko Kindle, a telefon to tylko iPhone). Ważne, abyśmy zapoznali się z możliwościami czytnika przed jego zakupem i dopasowali go do swoich potrzeb, a najlepiej - sprawdzili jak sprawuje się w realnym świecie.

Jaki czytnik jest mi potrzebny?

Funkcjonalnie czytniki dzielimy zasadniczo na dwie grupy - czytniki z podświetleniem i bez podświetlenia. Podświetlenie przydaje się kiedy czytamy w ciemności (np. nocą w łóżku i nie chcemy zapalać światła aby nie budzić drugiej połówki) lub w bardzo złych warunkach oświetleniowych (np. w pociągu z częściowo uszkodzonym oświetleniem) i tylko wtedy. Ekran czytnika niemal nie odbija światła (również słonecznego) więc świetnie nadaje się do czytania przy jakimkolwiek oświetleniu zewnętrznym. Jeśli chodzi o dodatkowe mikro lampki dedykowane czytnikom to nie polecam - są niewygodne i nie zapewniają komfortowego oświetlenia w przeciwieństwie do podświetlenia ekranu wbudowanego w czytnikach. Na początku dobrze jest rozważyć czy podświetlenie jest nam niezbędne, dlatego, że bardzo dobre czytniki bez podświetlenia są znacznie tańsze niż czytniki z podświetleniem. Podświetlenie we wszystkich czytnikach jest mniej więcej takie samo (pomijam odcienie kolorystyczne bieli, liczbę diod i inne elementy, istotne jedynie dla nielicznej grupy użytkowników).

Inne dwie podgrupy czytników, istotne ze względu na użyteczność, to czytniki wodoodporne i czytniki o większej powierzchni ekranu. Czytnik wodoodporny pozwoli nam bez stresu czytać w basenie, ale już nie na jachcie (upuszczony do jeziora idzie na dno!). Przykład fajnego czytnika tego typu to PocketBook Aqua (gdyby nie to, że nie ma podświetlanego ekranu, byłbym już jego właścicielem). Czytniki o większej powierzchni ekranu mają konkretne przeznaczenie. Na takim czytniku znacznie lepiej czyta się książki (głównie dokumentacje techniczne) w formacie PDF oraz... komiksy. Niestety - czytniki o dużym ekranie (8, 10 a nawet 13 cali) są po prostu znacznie droższe (13-calowe Sony kosztuje około trzech tysięcy złotych). Tak naprawdę jednak w większości wypadków do czytania PDF-ów wystarcza normalny czytnik (6-7 cali).

Istnieje jeszcze całkiem udana hybryda czytnika i smartfonu. Gdyby nie to, że obraziłem się na smartfony, już bym go miał. Może kiedyś...

Dla części użytkowników istotny będzie sposób, w jaki wrzucamy książki na czytnik. Na każdy czytnik skopiujemy pliki książek przy pomocy kabelka i komputera. Spora część czytników posiadających WiFi dostarcza użytkownikowi konta mailowego, na który wystarczy przesłać plik książki aby znalazł się on na czytniku (jeśli czytnik ma dostęp do internetu) - na pewno dają taką możliwość Kindle i PocketBook. Niektóre czytniki mają opcje dodatkowe (np. PocketBook ma wbudowaną obsługę Dropboxa) ale z mojego doświadczenia są to mniej wygodne metody dostarczania książki do czytnika niż pierwsze dwie z wymienionych.

Jeśli nie masz specjalnych wymagań i mocno ograniczony budżet, to możesz zdecydować się na zakup używanego, odnowionego czytnika od Amazonu (trzeba trochę zapolować na okazję).

Co wrzucić do czytnika?

Teraz trochę o samych książkach. Moim zdaniem istnieją cztery sensowne źródła pozyskiwania ebooków. Pierwsze z nich to... zakupy. Polując na promocje i kupując książki strategicznie można wypełnić czytnik naprawdę dobrymi książkami w cenie nie przekraczającej 10 złotych za książkę. Można skorzystać np. z tego feeda. Drugie źródło to cykliczne akcje takie jak Bookrage. Trzecie źródło to po prostu wymienianie się książkami z rodziną i najbliższymi znajomymi (tak, wypożyczanie w taki sposób jest legalne!). Czwarte źródło to Legimi - to nic innego jak płatna wypożyczalnia. W ramach miesięcznego abonamentu mamy dostęp do olbrzymich zasobów nowości, jednak nie otrzymujemy ich na własność, a jedynie możliwość czytania ich poprzez aplikację Legimi - czyli wypożyczenia. W tym przypadku czytnik musi mieć zainstalowaną aplikację Legimi - działa ona na czytnikach wymienionych tutaj - ale nie tylko. Niedawno mój czytnik PocketBook Sense otrzymał aktualizację, która doinstalowała Legimi dając mi dostęp do tej usługi z poziomu czytnika.

Jeśli chodzi o format pliku w jakim wydawana jest książka, to z reguły są to mobi oraz epub. Pierwszy z formatów przeznaczony jest dla czytnika Kindle (który jest nieco upośledzony pod tym względem i czyta głównie formaty wspierane przez Amazon) a drugi dla większości pozostałych czytników. Czasami dodawany jest również format pdf. Nie ma większego problemu z konwersją pomiędzy formatami, służy do tego między innymi program Calibre.

Lista Beriona

To koniec podstawowych informacji na temat e-czytania w tym felietonie. Pozwolę sobie jeszcze przytoczyć listę Beriona z komentarza do artykułu Eimiego i skomentować ją. Jest znakomita, ponieważ Berion doskonale zaadresował obawy czytelnika przed kupnem czytnika. Berion napisał:
„Nie kupię czytnika ebooków dopóki:


  • nie będę mieć swobodnego dostępu do wszystkich jego zasobów
  • nie będę mógł archiwizować danych na zewnątrz w sposób nieuzależniający mnie od posiadania jakiegokolwiek gdziekolwiek konta
  • nie będę mógł zastąpić pamięci wewnętrznej masową zewnętrzną w postaci karty w jakimś popularnym formacie np. SD (na wypadek nieuniknionej śmierci flashki)
  • nie będę musiał się mordować z konwersją formatów na zewnątrz; czytnik musi obsługiwać wszystkie popularne i te mniej, otwarte standardy
  • nie będę mógł zasilać urządzenia za pomocą samego USB (po śmierci baterii oczywiście)
  • e-książki nie zaczną kosztować w porywach 10zł...

  • e-ink nie będzie kolorowy i tak samo responsywny jak lcd/oled

  • kosztować powyżej 500zł”

„nie będę mieć swobodnego dostępu do wszystkich jego zasobów”

Przeciętny czytnik stoi na jakimś Linuxie, najczęściej Debianie, rzadziej Androidzie. Podobnie jak urządzenia wielofunkcyjne (np. tablet) czytnik ma zainstalowane oprogramowanie producenta - jest to najczęściej Linux z nakładką realizująca określone funkcje i nie dająca ZU możliwości wyjścia z interfejsu i „pogrzebania” sobie w bebechach. To nie Malina i nie ten typ użytkownika. W przeciwieństwie do urządzeń wielofunkcyjnych powstaje znacznie mniej modowanych romów dla czytników, dlatego, że... są to czytniki i służą do czytania. Wbrew pozorom w innych zastosowaniach e-ink słabo się sprawdza. Można jednak kupić czytnik dla którego napisano alternatywny ROM, który daje inne możliwości, trzeba tylko trochę pogrzebać w sieci. O ile wiem, niektóre modele Kobo daje się sflaszować na otwartego Debiana.

"nie będę mógł archiwizować danych na zewnątrz w sposób nieuzależniający mnie od posiadania jakiegokolwiek gdziekolwiek konta”

Program Calibre pozwala utrzymywać porządek w książkach na swoich nośnikach i wysyłać z poziomu programu książki na czytnik. Praktycznie jest to możliwe dla każdego czytnika. Kopia mojej biblioteki mieści się na karcie SD na której mam zwykłą strukturę drzewa folderów /autor/książka/wersje książki/. Poza Kindlem i PocketBookiem pozostałe czytniki nie oferują nawet chyba konta do przechowywania czy wysyłania ebooków.

„nie będę mógł zastąpić pamięci wewnętrznej masową zewnętrzną w postaci karty w jakimś popularnym formacie np. SD (na wypadek nieuniknionej śmierci flashki)”

Jeśli chodzi o przemontowanie roota na kartę, to chyba rzeczywiście nie jest to możliwe. Niektóre czytniki mają złącze na kartę ale służy ona wyłącznie do przechowywania książek i ewentualnie flashowania systemu. Wbrew obiegowym opiniom czytniki są rozbieralne i naprawialne.

„nie będę musiał się mordować z konwersją formatów na zewnątrz; czytnik musi obsługiwać wszystkie popularne i te mniej, otwarte standardy”

Mój PocketBook 630 Sense obsługuje następujące formaty (natywnie): PDF, PDF (DRM), EPUB, EPUB(DRM), DJVU, FB2, FB2.ZIP, DOC, DOCX, RTF, PRC, TCR, TXT, CHM, HTM, HTML, MOBI, ACSM, JPEG, BMP, PNG, TIFF. Co więcej obsługuje różne strony kodowe i pozwala je ustawić np. dla TXT. Czy to wszystkie formaty, tego nie wiem, ale na pewno znacznie więcej niż te z których korzystam. Nie znaczy to, że każdy czytnik (w szczególności Kindle) ma takie możliwości.

„nie będę mógł zasilać urządzenia za pomocą samego USB (po śmierci baterii oczywiście)”

Tego po prostu nie wiem. Prawdę mówiąc nigdy dotychczas w żadnym moim urządzeniu (laptopy, tablet, telefony, czytniki) bateria nie padła w sposób absolutny. A ja używam sprzętu naprawdę długo... W ostateczności można spróbować emerytowany czytnik zamrozić - być może wskrzesi to na jakiś czas baterię...

„e-książki nie zaczną kosztować w porywach 10zł...”

Książki kosztują w porywach mniej niż 10 zł. Oto dzisiejsze promocje a w nich dwie książki poniżej 10 zł (słaby dzień). A to BookRage - w tej chwili można kupić 12 książek za 4,58 zł każda (w tym 11 ebooków i jeden papier z autografem autora). Albo np. kupić pięć książek (dobrych!) za złotówkę. Łącznie pięć ebooków za jedną złotówkę!

"e-ink nie będzie kolorowy i tak samo responsywny jak lcd/oled"

Niestety, w dającej się przewidzieć przyszłości nie będzie. Czytnik z kolorowym ekranem e-ink pomimo zapowiedzi od kilku lat nie pojawił się na rynku chociaż sam kolorowy ekran e-ink zaprezentowano w zeszłym roku. Sądzę, że dlatego iż czytniki służą do czytania, a kolorowy e-ink nie byłby w stanie konkurować z tabletami na żadnym polu. Możliwe, że istnieją również względy technologiczne. Brak responsywności wynika z samej technologii e-inka - tu raczej również nic się nie zmieni. Przy czytaniu nie ma to żadnego znaczenia...

Edycja po komentarzu @yeatzeck - dziękuję.

Rzeczywiście, mój błąd, umknęło mi powstanie kilka czytników z kolorowym e-inkiem.
Pierwszy był Fujitsu Flepia, który pojawil się około 2010 roku na rynku azjatyckim, ale kolory
w urządzeniu były wyblakłe, sporo do życzenia pozostawiał również czas oczekiwania na odświeżenie strony.
Kolejny był Ectaco E-Ink Color jetBook Triton oraz Color jetBook 2 ale ich barwom również bliżej jest do szarości niż prawdziwych kolorów. Prędkość działania nie jest oszałamiająca, a koszt urządzenia jest relatywnie wysoki.
Na bazie wyświetlacza E-Ink Triton2 powstał PocketBook Color Lux - pierwszy na świecie czytnik tego typu, przeznaczony na rynek masowy. Posiada ośmiocalowy kolorowy ekran i kosztuje nieco ponad tysiąc złotych.

„kosztować powyżej 500zł”

PocketBook 624 Basic 2 (bez podświetlenia) - minimalna cena 278 PLN
PocketBook 630 Sense (podświetlenie, etui) - minimalna cena 499 PLN
To tylko przykładowe ceny. Można znaleźć taniej inne czytniki.

Wszystkim zainteresowanym tematyką polecam dwa doskonałe blogi: Świat czytników i Cyfrowe czytanie.

Temat potraktowałem bardzo powierzchownie - sygnalnie. Jeśli chcielibyście abym jakieś fragmenty pogłębił lub napisał o czym, co pominąłem w felietonie, bardzo proszę o informacje w komentarzach. W razie potrzeby napiszę przygotuję kolejny materiał na ten temat.

Aktualizacja 22 lutego 2016: na blogu Świat Czytników ukazał się artykuł, który koresponduje z moim felietonem - polecam! 

sprzęt urządzenia mobilne hobby

Komentarze