Test Oppo A9 2020 – w pogoni za konkurencją

Debiut chińskiego Oppo na rynku Polskim nie należał do zbytnio udanych. Zaprezentowane wówczas smartfony były zdecydowanie zbyt wysoko wycenione, co sprawiło, że zainteresowanie tą marką nie należało do największych. Z każdą kolejną „polską” premierą było coraz lepiej i ludzie odpowiedzialni za markę Oppo w Polsce zaczęli zauważać swoje błędy. Efektem jest większa ilość smartfonów ze średniej półki dostępnych za akceptowalne pieniądze. Do miana takiego urządzenia aspiruje Oppo A9 2020, którego dzięki wspólnej akcji Oppo i dobreprogramy mam okazję przetestować. Niech Was jednak akcja partnerska nie zwiedzie. To nie będzie tekst o tym, jaki ten smartfon jest wspaniały, o nie. Będzie za to rzetelny test ze wszystkimi plusami i wadami, a te niestety dają się we znaki. 

Design, ergonomia i jakość wykonania

Opakowanie w jakim dostarczany jest smartfon to klasyczne białe opakowanie z kolorową grafiką. Nic, co by wyróżniało się na tle wielu innych marek. W jego środku czeka na nas smartfon, karta gwarancyjna i instrukcja, szpilka do wyjmowania tacki SIM, a także grube silikonowe etui. To ostatnie robi całkiem dobre wrażenie. Jest solidne, choć niezbyt urodziwe. Przypomina mi ono to, które zostało dodane do OnePlusa 7T, co wydaje się słusznym skojarzeniem, bowiem Oppo i OnePlus to marki pokrewne. W zestawie znajdziemy również ładowarkę (10W) wraz z kablem USB typ A – typ C do ładowania i transmisji danych, a także słuchawki przewodowe douszne. Miłym dodatkiem jest preaplikowana ochrona ekranu.

Oppo A9 2020 występuje na rynku w trzech wariantach kolorystycznych: Marine Green, Space Purple, Vanilla Mint. Wszystkie warianty są gradientowe, tworząc ciekawie wyglądającą całość. Urządzenie jest dosyć duże, ale nie odstaje od dzisiejszych standardów. Jego wymiary to 163,6 x 75,6 x 9,1 mm, a waga wynosi 195 gramów.

Urządzenie dobrze leży w dłoni, choć jego wagę i grubość daje się odczuć. Jakość wykonania niestety odstaje od tego, czego można spodziewać się po urządzeniach w tej półce cenowej. Całość co prawda jest sztywna, nie ma tu mowy o jakimkolwiek wyginaniu czy uginaniu się, ale plecki są wykonane z tworzywa sztucznego. Nie pamiętam kiedy ostatnio miałem w ręce „plastikowy” smartfon. Standardem w średniej półce jest aluminiowe bądź szklane wykończenie tyłu urządzenia. Mam również wątpliwości co do trwałości tego rozwiązania. Nie wiem co prawda ilu testerów miało wcześniej ten egzemplarz, ale nosi on już ślady zużycia w postaci niewielkich, ale widocznych, rysek i przetarć.

Na tyle urządzenia znajdziemy poczwórny zestaw pionowo rozmieszczonych aparatów wraz z diodą doświetlającą, który ułożony został na dość sporej wyspie. Na tyle znajdziemy również czytnik biometryczny. Całość wygląda ciekawie (w szczególności przez kolor), ale czar pryska w chwili wzięcia urządzenia do ręki.

Na prawej krawędzi znajduje się przycisk wyłącznika. Przycisk regulacji głośności został umieszony z kolei na lewej krawędzi, gdzie również znajduje się tacka na dwie karty nanoSIM i kartę micoSD. Brawo za takie rozwiązanie, bo nie jest to normą. Producenci często stosują hybrydowe sloty, gdzie musimy wybierać pomiędzy dual SIM a kartą microSD.

Wracając do przycisków, są one umieszczone dobrze, a klik jest wystarczająco wyczuwalny. Nie ma mowy o zbędnym luzie, powodującym ewentualne „latanie” przycisków. Szkoda, że chiński producent nie zdecydował się na zastosowanie dodatkowego, konfigurowalnego przycisku.

Na górnej krawędzi nie znalazło się kompletnie nic. Szkoda, bo konkurencja oferuje dodatkowy mikrofon do redukcji szumów bądź port podczerwieni.

Z kolei na dole znajduje się centralnie umieszczony port USB typu C (wersja 2.0). Po jego prawej maskownica głośnika, a po jego lewej mikrofon i wejście 3,5mm jack.

Frontalna część smartfonu w całości pokryta jest taflą szkła, najprawdopodobniej Corning Gorilla Glass 3 w wersji z plusem. Ekran jest płaski, duży, bo aż 6,5 calowy, który zajmuje około 83% powierzchni frontu (producent twierdzi, że jest to wartość na poziomie 89%). Nie najgorszy efekt psuje wycięcie w ekranie w kształcie łezki. Nie jest ono duże, ale ja nie jestem fanem takiego rozwiązania, co podkreślam w każdym tekście. 

Hardware

Oppo A9 2020 napędzany jest przez SoC Qualcomm 665. Jest to 64-bitowa jednostka wykonana w 11 nanometrowym procesie technologicznym. Posiada ona 8 rdzeni podzielonych na dwa klastry: 4 wydajniejsze o taktowaniu do 2,0GHz i 4 o zwiększonej energooszczędności. Za grafikę odpowiada układ Adreno 610. Do dyspozycji mamy 4GB pamięci RAM, a smartfon ten występuje również w wersji z 8 gigabajtami pamięci RAM.

Taka konfiguracja sprawia, że mamy do czynienia z przeciętnym przedstawicielem średniej półki. Warto pochwalić producenta za zastosowanie pamięci wewnętrznej typu UFS 2.1 co sprawia, że otwieranie i instalowanie aplikacji powinno być szybsze. Prędzej hamulcowym będzie procesor, który pomimo, że wydajny, to zdarza mu się niedomagać, niż możliwości pamięci wewnętrznej. Testowany egzemplarz posiada 128GB wspomnianej pamięci na dane. Dobrą wiadomością jest możliwość rozszerzenia jej o kartę microSD. Aparatów znalazło się na pokładzie aż pięć. Tylny to poczwórny moduł o wielkościach: 48MP, 8MP, 2MP i 2MP, zaś z przodu znajduje się kamerka o wielkości 16MP. Bateria z kolei posiada pokaźne 5000mAh.

Jeśli chodzi o łączność to nie mam na co narzekać. Na pokładzie znajdziemy wsparcie dla WiFi 802.11 a/b/g/n/ac, Dual SIM z dwoma slotami nanoSIM, Bluetooth w wersji 5.0 (A2DP, LE), możliwość udostępniania swojego łącza poprzez WiFi Hotspot/Tethering, Wi-Fi Direct, obsługę DLNA. Pochwalić należy producenta za to, że na pokładzie nie zabrakło modułu NFC, który coraz częściej pojawia się w tej półce. Urządzenie zbiera sygnał bardzo dobrze i nie ma jakichkolwiek problemów z podłączaniem się do sieci. Stabilność sygnału jest na bardzo dobrym poziomie i nie odbiega od tego co oferuje konkurencja. Jakość prowadzonych rozmów jest na zadowalającym poziomie. Dźwięk jest głośny i klarowny co zdecydowanie przydaje się na zatłoczonej ulicy lub w głośnym pomieszczeniu, gdzie nie ma problemu ze zrozumieniem rozmówcy. Zadowalająco sprawdza się główny mikrofon, moi rozmówcy nie mieli zastrzeżeń do jakości przeprowadzanych rozmów.

Jeśli chodzi o geolokalizację to A9 2020 wyposażony jest w kompleksowy zestaw. Mamy tutaj system GPS (wraz z A-GPS), Glonass, Galileo i Beidou. Moduł GPS nie jest co prawda dwuzakresowy, ale sprawuje się bardzo dobrze. W trakcie testów wykonałem parę tras z użyciem nawigacji i nie spotkałem nawet najmniejszych problemów w kwestii GPS.

Ekran i multimedia

Ekran zamontowany w Oppo A9 2020 to jest bez cienia wątpliwości jego najsłabszy punkt. Jest to panel IPS LCD, który całkiem nieźle radzi sobie z reprodukcją kolorów, choć nie cechuje się zbyt wysoką jasnością. Producent co prawda twierdzi inaczej, ale nie wykluczone, że to cecha tego konkretnego egzemplarza. Nie jest jednak z pewnością w tej kwestii gorzej niż u konkurencji. Chcę pochwalić czujnik natężenia światła, który działa naprawdę wyśmienicie. Nie jest on leniwy i bardzo szybko reaguje na zmianę światła. Całkiem niezła jest za to jasność minimalna. Pisząc o najsłabszym punkcie urządzenia mam na myśli rozdzielczość ekranu. Niezrozumiałe jest dla mnie zastosowanie w urządzeniu za 1200zł ekranu o wielkości 6,5 cala i rozdzielczości HD+. 720x1600 pikseli i ich zagęszczenie na poziomie 270ppi to nie jest coś, na co chcecie patrzeć wydając uprzednio niemałe pieniądze.

Nie chciałbym za długo się trzymać tego tematu bo jest on dla mnie całkowicie niezrozumiały, a moje nastawienie, niezależnie od argumentacji, nie ulegnie zmianie. Pomijając tego samobója, kolory są dobrze odwzorowane i przyjemnie nasycone. Systemowa nakładka ColorOS pozwala na regulację wyświetlanych barw w niewielkim stopniu.

Zaimplementowano tutaj również tryb nocny, który redukuje kolor niebieski (męczący dla ludzkiego oka) i sprawia, że ekran staje się mocno żółtawy (jest możliwość regulacji efektu), a wszystko po to, aby korzystanie ze smartfona, szczególnie wieczorami i w nocy, było bardziej komfortowe. 

Kąty widzenia są akceptowalne i według mnie nie odbiegają od tego, co można znaleźć u konkurentów. Kontrast z kolei mógłby być lepszy, a czerń zdecydowanie ciemniejsza. Wpada ona nawet nie tyle w grafitowe odcienie co raczej w szarości (dopiero w okolicach 25% jasności staje się ona akceptowalna). Biel za to jest reprodukowana całkiem poprawnie. Jej punkt nie jest przesadnie przesunięty w żadną ze stron. Jasność maksymalna, jak już wspominałem, nie należy do najwyższych, ale tutaj konkurencja wcale nie jest lepsza w tym zakresie. 

Kapitalnie sprawdza się głośnik, który został umieszczony u spodu, a w zasadzie głośniki, bo ten przeznaczony do rozmów współgra z tym głównym tworząc efekt stereo. Grają one naprawdę bardzo dobrze. Byłem zszokowany, że smartfon z tej półki może grać aż tak dobrze, robiąc to lepiej niż niejedno urządzenie premium. Nie mam również zastrzeżeń do poziomu jego głośności. Urządzenie wspiera Dolby Atmos, które o dziwo da się usłyszeć. Głośniki zastosowane w A9 2020 świetnie nadają się nie tylko do obejrzenia wideo na YouTubie, ale również filmu na Netflixie. Warto wspomnieć o jakości dźwięku wydobywanego na słuchawkach. Nie sprawdzałem co prawda tych dołączonych do zestawu, ale słuchałem muzyki na swoim sprzęcie. Nie jestem audiofilem, ale uważam, że jest całkiem poprawnie. Podłączane słuchawki lub głośniki grają dobrze, choć trochę cicho, co może sugerować, że zastosowany przetwornik cyfrowo-analogowy znajdujący się na chipie urządzenia nie jest topowy. Nie mniej, na tle konkurencji wygląda to bardzo podobnie. 

System, wydajność i komfort korzystania

Oppo A9 2020 pracuje pod kontrolą Androida 9 Pie. System wzbogacony jest o autorską nakładkę ColorOS w wersji 6. Jest to dla mnie pierwsze spotkanie z nakładką od tego chińskiego producenta. Nakładka ta jest typowo „chińska” i mocno inspiruje się systemem iOS. Na plus mogę zaliczyć to, że wstępna konfiguracja jest ekspresowa i nie jesteśmy zalewani dodatkowymi opcjami. 

Układ pulpitu możemy dostosować według własnego upodobania. Możemy wybrać klasyczny dla Androida, czyli z tak zwaną szufladą aplikacji, bądź ten podobny do iOS bez szuflady. Nakładka niestety nie przypadła mi do gustu. Jest co prawda konfigurowalna, ale zawodzi w kilku elementach. Po pierwsze nieszczęsny gest przeciągnięcia po ekranie w dół (jak w EMUI i testowanym przeze mnie P30 Pro), który zamiast rozwinąć pasek powiadomień uaktywnia zbędną wyszukiwarkę. Jest to bardzo niewygodne przy takiej wielkości urządzenia. Po drugie niekonsekwencja w wyglądzie. Z jednej strony atakują nas kwadratowe (zaokrąglone) panele, które wyglądają całkiem fajnie, a za chwilę na ekranie mamy okrągłe przyciski.

Nakładka mocno inspiruje się tym, co już jest na rynku, ale wg mnie nie robi tego jak należy. Zamiast brać z każdej te lepsze elementy, to kopiowane są rozwiązania, które są mocno krytykowane. Nie mniej muszę powiedzieć, że nakładka nie powodowała u mnie zgrzytu i nie odbierała mi ochoty do pracy z urządzeniem, choć na pewno nie zachęcała mnie do „majsterkowania” w systemie. Da się żyć w zgodzie z ColorOS, choć jest tu niewątpliwie pole do poprawy.

Nie jest jednak tak, że nie ma tutaj zalet. System oferuje możliwość sklonowania aplikacji, ale akurat to widzimy w niejednej nakładce. Jest tu obecna również tak zwana przestrzeń gier, która wprowadza smartfon w nieco wydajniejszy, dedykowany grom, tryb. Podoba mi się również kategoryzacja ustawień i choć jest ona całkowicie inna niż zazwyczaj, to ma ona sens. Wymaga to tylko przyzwyczajenia. ColorOS pozwala na nawigowanie za pomocą gestów. Oczywiście nadal jest możliwość korzystania z nawigacji systemowej za pomocą klasycznych, ekranowych przycisków. Ja jednak wybieram możliwość korzystania z gestów. Nawigowanie za ich pomocą jest intuicyjne, płynne i przede wszystkim zwalnia nieco miejsca na ekranie chowając pasek z przyciskami ekranowymi. Szkoda, że oprogramowanie nie umożliwia zastosowania ciemnego motywu. Zmuszeni jesteśmy póki co do korzystania z jasnego, bijącego po oczach interfejsu, ale ma to się zmienić wraz z aktualizacją do ColorOS 7 (o ile A9 2020 takową dostanie).

Nie znalazłem też opcji aby ukryć wcięcie w ekranie, co dla mnie byłoby kojącym moje poczucie estetyki rozwiązaniem. Brak jest również wsparcia dla Always on Display, co akurat nie powinno dziwić. W końcu ekran nie jest amoledowy. Dobrze za to sprawuje się wybudzanie podwójnym tapnięciem w wygaszony ekran, jak również gesty, które na takim wygaszonym ekranie możemy wykonać.

Ilość dostępnej pamięci operacyjnej w postaci 4GB sprawia, że ColorOS jest w stanie całkiem przyjemnie działać, pod warunkiem, że wymagamy od smartfona nie za wiele. Problem zaczyna się kiedy wymagamy od urządzenia wielozadaniowości. Wtedy zaczyna być widać, że 4GB RAM to jednak niezbędne minimum potrzebne do działania. W związku z tym nikogo nie powinno dziwić ubijanie aplikacji. Warto mieć na względzie, że nie jest to wina tego konkretnie urządzenia, ani potrzeby oszczędzania energii. Po prostu Android i pisane na niego aplikacje są bardzo przeciętnie zoptymalizowane, a co za tym idzie potrzebują odpowiednich podzespołów do dobrego i komfortowego działania. Sytuację może poprawić wariant z 8GB pamięci RAM, który powinien w znacznym stopniu zniwelować problem ubijania aplikacji i ich częstego przeładowywania. W związku z ubijaniem aplikacji (pomimo ich blokady w pamięci) zdarzało mi się, że powiadomienia z aplikacji dostawałem dopiero po wybudzeniu ekranu bądź ze sporym opóźnieniem. Sytuacje takie nie są na szczęście częste, choć nie są też rzadkie. Konkurencja, szczególnie ta z podobną ilością pamięci (choć jest jej co raz mniej) miewa podobne zachowania i problemy, więc tutaj nie czepiałbym się przesadnie tego tematu.

System ColorOS jako całość jest niewątpliwie ciekawym oprogramowaniem, które wydaje się, że cierpi na grzeszki młodości. Jest to o tyle dziwne, że mamy przecież do czynienia z szóstą już jego wersją. Być może poza Chinami bardziej przykłada się uwagę do tego co system oferuje, jak to oferuje i jak wygląda, a przecież do niedawna marka Oppo nie wychylała się poza Chiny, więc nie było potrzeby dostosowywania oprogramowania. Chcąc jednak liczyć się na rynku mobilnym należy zrozumieć, że oprogramowanie jest równie ważne, o ile nie ważniejsze, niż sprzęt, czego doskonałym przykładem jest OnePlus i jego OxygenOS.

Sam system działa zadowalająco, nie odczujemy tutaj lekkości i nie nazwiemy urządzenia żwawym, ale nikt nie powinien powiedzieć o A9 2020, że jest smartfonem wolnym i ociężałym w swych działaniach. Zdarzają się chrupania animacji, chwile zawahania, ale generalnie jest całkiem dobrze. Pamiętajmy, że to średniak, a wtedy nikt nie powinien być niezadowolonym. Animacje są dyskretne choć z uwagi na klasę urządzenia, mogłyby być nieco wydłużone, aby zamaskować pewne braki wydajności. Ogólna szybkość działania jak i reagowania jest taka, jakiej należałoby się spodziewać po średniej półce.

Nie jestem mobilnym graczem i podkreślam to w każdym moim teście. Na potrzeby tego sprawdzianu zainstalowałem jednak Asphalt 9. Początkowe doznanie nie należało do najprzyjemniejszych. Gra nie była całkowicie płynna (ale jak najbardziej grywalna), szybko jednak okazało się, że tytuł ten nie potrafi dynamicznie regulować ustawień graficznych. Po drobnej korekcji, gra była już całkowicie płynna i przyjemna w konsumpcji. Pamiętać należy, że tytuł ten należy do jednych z najbardziej wymagających i nie jedno urządzenie przy nim nie domaga. Po tym szybkim teście mogę powiedzieć, że A9 2020 będzie nadawać się do okazjonalnego pogrywania w mobilne tytuły, nawet te bardziej wymagające, choć wtedy może być potrzebna zmiana ustawień graficznych. 

Pochłanianie treści na tak dużym ekranie powinno być przyjemną rzeczą. Niestety tak nie jest, a głównym tego powodem jest wspomniana niska rozdzielczość. Czcionki są poszarpane, piksele widoczne okiem, a treści wideo wyglądają bardzo słabo. Sytuacji nie poprawia notch, ale pomimo, że jestem jego największym hejterem, to jest on niczym w obliczu rozdzielczości HD+. Naprawdę dawno nie miałem w ręce urządzenia, które w konsumpcji treści i multimediów było tak bardzo zniechęcające. Duży, bo aż 6,5 calowy wyświetlacz o naprawdę całkiem niezłej reprodukcji kolorów został zdegradowany na skandaliczny poziom przez ten niezrozumiały zabieg (podobną głupotą wykazało się Xiaomi w modelu Mi A3, choć tam amoledowy panel był chyba w ogólnym rozrachunku jeszcze gorszy). Pozytywem są proporcje 20:9, co sprawia, że urządzenie jest dość wąskie i dobrze leży w dłoni. 

Aparat

Testowany przeze mnie Oppo A9 2020 został wyposażony w poczwórny moduł aparatu. Jest to w tej chwili najbardziej kompleksowy zestaw jaki możemy znaleźć w smartfonach z tej półki. Główny aparat to sensor o wielkości 48MP i przysłonie f/1.8. Zabrakło tutaj optycznej stabilizacji obrazu, ale trudno jej oczekiwać w tej półce cenowej. Jest za to w działaniu elektronika w postaci EIS. W związku z tak wysoką rozdzielczością sensora pokuszono się tutaj o pewien zabieg mający za zadanie poprawienie jakości zdjęć poprzez skalowanie w dół i zlepianie pikseli dla uzyskania większej jasności i lepszej jakości obrazu. Nie jest to nic nowego, korzystają z tego zarówno bardziej flagowe produkty i jak i bezpośredni konkurenci Oppo A9 2020. Standardowo zdjęcia wykonywane z głównego aparatu wykonywane są w rozdzielczości 12MP. Główny moduł wspierany jest przez ultraszeroki obiektyw o wielkości 8MP, przysłonie f/2.3 i kącie patrzenia 119°. Aparat ten jest świetnym rozwiązaniem przy ujęciach panoramy, gdzie wyglądają one lepiej niż zlepianie takowej przez aplikacje. Świetnie sprawdza się wykorzystanie tego modułu w ciasnych miejscach, możemy wtedy po prostu „zmieścić” więcej na zdjęciu. Wielkie pochwały należą się producentowi za to jak ten moduł wiele widzi. Często w tej półce cenowej producenci montują ultraszerokie sensory, w których kątom patrzenia bliżej do standardowego sensora niż do tego, który jest w omawianym modelu. Dwa wspomniane już przeze mnie sensory wspomagane są przez dodatkowe dwa pomocnicze obiektywy. Oba mają wielkość 2MP. Pierwszy jest monochromatyczny i pomaga lepiej zrządzać światłem i cieniami na zdjęciach, poprawiając pracę HDR. Drugi to sensor służący do wychwytywania głębi.

Oppo A9 2020 może nagrywać wideo o maksymalnej rozdzielczości 4K w 30 fps. Ogólna jakość nagranego wideo może się podobać biorąc pod uwagę klasę urządzenia. Nie ma co oczekiwać niemożliwego po tym urządzeniu, ale wydaje mi się, że Oppo nagrywa wideo nieco lepiej niż konkurencja.

Z przodu natomiast A9 2020 dysponuje kamerką o wielkości 16MP umieszczoną we wcięciu ekranu. Pomijając ten wątpliwie estetyczny zabieg, to nie jest źle. Jest to sensor z przysłoną f/2, który daje całkiem znośne efekty i do zdjęć typu selfie czy też wideorozmów nadaje się całkiem dobrze.

Aplikacja aparatu jest przyjazna użytkownikowi. Zdecydowanie można ją nazwać intuicyjną. Wiele ustawień jest dostępnych na wierzchu. Jest to o tyle dobre, że chcąc cokolwiek zmienić nie trzeba przekopywać się przez rozbudowane ustawienia. Te ostatnie w zasadzie są bardzo ograniczone, ale to właśnie przez przemyślany interfejs aplikacji. Sama aplikacja oferuje wszystko to, co niezbędne, czyli filtry, HDR, podbijanie kolorów, czy różne tryby (w tym tryb nocny). Jest też możliwość skorzystania z trybu profesjonalnego nazwanego tutaj trybem „ekspert”, w którym można dostosować w zasadzie wszystkie najważniejsze ustawienia. 

Smartfony w tej klasie prześcigają się w obietnicach, a w efekty są przeważnie takie same, czyli mocno dyskusyjne. W przypadku modelu A9 2020 jest jednak nieco inaczej. Pod względem zdjęć jest to z pewnością jedna z lepszych propozycji w swojej klasie. W dzień zdjęcia są jasne i ciepłe z odpowiednią saturacją. Co prawda kolory wydają się być nieco wyprane, ale sytuację ratuje tryb żywego koloru, lub późniejsza obróbka. Zdecydowanie lepiej kiedy zdjęciom brakuje nieco koloru, niż kiedy są one zbyt intensywne, wręcz przerysowane i komiczne. Wtedy obróbka nie zawsze pomoże. Zdjęcia uważam za wyglądające naturalnie. Kontrast na zdjęciach jest przyjemny dla oka. Zaskoczony jestem jak dobrze radzi sobie oprogramowanie, które rzadko myli się w trybie automatycznym z doborem balansu bieli. W trudnych warunkach oświetleniowych można zauważyć, że Chińczycy włożyli sporo wysiłku i pracy bo efekty są naprawdę niezłe. Według mnie niewielu konkurentów w tej klasie może się równać pod tym względem z Oppo A9 2020. Bardzo dobrze działa tryb nocny. Zdjęcia wspomagane tym trybem wyglądają przyzwoicie. Nie rozumiem jednak, czemu w przypadku zbyt małej ilości światła tryb ten nie działa. Warto też dodać, że zdjęcia wykonane w trybie nocnym są nieco wykadrowane i wyskalowane.

Większość wykonanych nocą zdjęć jest całkiem udana, a to nie zawsze można powiedzieć w przypadku innych smartfonów z tej półki cenowej. Owszem, brakuje detali i widać szumy, ale chyba nikt nie spodziewa się niczego innego, a raczej wielu spodziewa się zdecydowanie gorszych efektów niż daje to urządzenie. Oczywiście nie jest to flagowy aparat, a wszystkie superlatywy przeze mnie tutaj przytoczone odnoszą się do tej póki cenowej. Nie można jednak producentowi nie oddać tego, że do tematu aparatu podszedł z należytą dbałością. Zdjęcia bez kompresji dostępne tutaj.

Czytnik biometryczny

Czytnik jest wg mnie umiejscowiony w bardzo dobrym, wygodnym miejscu. Nie do końca podoba mi się jego kształt i nie mam na myśli wyglądu. Eliptyczny czytnik ułożony pionowo powoduje, że trzeba być precyzyjnym przy przykładaniu palca. Dużo lepszym wyborem byłoby obrócenie go o 90 stopni, bądź zastosowanie bardziej klasycznego, okrągłego kształtu. Abstrahując od tego, leży on na odpowiedniej wysokości i generalnie jest zawsze pod palcem. Jest to czytnik ultradźwiękowy, a więc działa on bardzo dobrze. Od pierwszych chwil czytnik ten nie sprawiał mi żadnych problemów. Jest precyzyjny, bardzo rzadko nie rozpoznając odcisku. W ciągu całego dnia niepowodzeniem kończy się co najwyżej kilka prób, a odblokowań wykonuję dziesiątki jak nie więcej. Wystarczy tylko czytnik musnąć (o ile uda się w niego precyzyjnie trafić), a po chwili mamy odblokowane urządzenie. Pod tym względem Oppo nie odstaje od konkurencji. Warto wspomnieć, że system daje też możliwość odblokowywania smartfonu za pomocą „skanu” twarzy, które z bezpieczeństwem i biometrią niewiele ma wspólnego, ale fajnie, że jest.

Bateria

Pokaźna bateria o pojemności 5000mAh nie powinna być dla nikogo powodem do obaw. Wręcz przeciwnie, jest ona duża, a w połączeniu z ekranem o niskiej rozdzielczości i średnio wydajnych podzespołach sprawia, że dwa dni pracy na wysokich obrotach nie stanowią żadnego wyzwania dla tego urządzenia. Możliwe jest nawet osiągnięcie trzech dni pracy na jednym ładowaniu, ale wymaga to trochę kompromisów. Bateria to zdecydowanie jeden z większych plusów tego urządzenia i można powiedzieć, że jest w tym temacie odrobinę lepiej niż u konkurencji. Generalnie producenci już dawno zrozumieli, że średniaki muszą charakteryzować się bardzo dobrą baterią. Przebiegi pokroju 8-12 godzin na włączonym ekranie (w trybie mieszanym LTE i Wi-Fi) to wyniki świetne. Nie udało mi się rozładować urządzenia w jeden dzień, a przeważnie podłączając je co drugi dzień do ładowarki, stan naładowania był w okolicach 15-25%. Szkoda, że w systemie zabrakło możliwości dbania o baterię, które umożliwiałoby odłączenie ładownia przy stanie akumulatora w okolicach 80%. Przy tak dużym i wydajnym akumulatorze byłoby to całkiem rozsądnym i przydatnym rozwiązaniem. Podczas nocy, gdzie przez około 7 godzin nie używam smartfonu, A9 2020 traci około 1-2% stanu akumulatora. Dołączona do zestawu 10W ładowarka potrzebuje niespełna 3 godzin, aby naładować smartfon do pełna. To dość sporo, ale ładując urządzenie co drugi dzień (przeważnie na noc) nie jest to uciążliwe. Bardzo fajną opcją jest możliwość wykorzystania Oppo A9 2020 jako powerbanku, bowiem urządzenie wspiera ładowanie zwrotne.

Średniak z poważnymi wadami

Oppo A9 2020 to urządzenie, w mojej opinii, kontrowersyjne. Smartfon wyceniony jest jak przedstawiciel średniej półki, ale w kilku dosyć ważnych aspektach spada z niej. Teraz sytuacja w tej klasie urządzeń jest bardzo dynamiczna. Producenci kombinują czym pozytywnym mogą wyróżnić się na tle konkurencji, aby przekonać konsumenta do siebie. Średniaki coraz częściej sięgają po rozwiązania znane z urządzeń premium jak wyświetlacze amoledowe, chowane aparaty, czy wysoka jakość wykonania. Oppo z kolei sięga po rozwiązania, które charakteryzują niską półkę takie jak wyświetlacz HD+ czy plastikowa obudowa. Trochę tego nie rozumiem. Tym bardziej, że smartfon jest wyceniony 200zł powyżej, a nie poniżej, tysiąca PLN. Nie zrozumcie mnie źle, to nie jest urządzenie złe. Ma swoje mocne strony. Głośniki są najlepsze w klasie, aparat robi bardzo pozytywne wrażenie, a bateria jest więcej niż zadowalająca. Problem w tym, że smartfon jest droższy o kilkaset złotych od konkurencji, a w ogólnym rozrachunku sprawdza się od niej gorzej. Gdyby A9 2020 był wyposażony w chociaż jeden „game changer” (polskie „rewolucyjny” czy „przełomowy” nie oddają charakteru tego słowa), coś co stanowiłoby solidne wytłumaczenie dla ceny, to nie miałbym prawa wystawiać mu takiej opinii. Niestety tak nie jest. To w czym urządzenie błyszczy jest niczym w porównaniu do odpychającego ekranu i kiepskiej jakości wykonania. Nie wiem czy zwróciliście uwagę, ale za każdym razem kiedy padała nazwa modelu to zawsze z dopiskiem 2020. W końcu ten model to A9 2020. To 2020 zapewne ma sugerować, że jest to model na nadchodzący właśnie 2020 rok, a wtedy wspomniany ekran czy plastikowe wykończenie w średniej półce cenowej wypadają wręcz śmiesznie. W tej chwili moje zdanie jest takie, że na rynku jest kilka dużo ciekawszych propozycji dostępnych w podobnych lub nawet lepszych pieniądzach. Moja opinia jednak w żaden sposób nie dyskwalifikuje tego urządzenia. Jeśli tylko cena zostanie odpowiednio dostosowana to może się okazać, że Oppo A9 2020 stanie się propozycją godną rozważenia. Póki co, mogę ten telefon polecić tylko osobom, które uważają, że tworzywo sztuczne to najlepszy materiał dla smartfonów, a rozdzielczość HD i poszarpane czcionki to coś, czego jego wzrok się domaga. Jeśli ktoś szuka średniaka uniwersalnego, uczciwie wycenionego, który w żadnym aspekcie nie schodzi poniżej poziomu średniaka, to powinien swój wzrok skierować na ten moment w inną stronę. 

TL;DR

Plusy:

  • atrakcyjny design nieodbiegający od ostatnich trendów (niewielka łezka na froncie i gradientowy tył);
  • świetne głośniki stereo zawstydzające nawet urządzenia premium;
  • dobry zestaw aparatów dający efekty lepsze niż u konkurencji;
  • więcej niż zadowalający czas pracy na baterii;
  • oprogramowanie ColorOS, które jest ciekawe, ale… 

Wady:

  • … ma kilka dziwnych przypadłości, braków i jest niekonsekwentne;
  • rozdzielczość ekranu HD+ odbierająca chęć konsumpcji treści;
  • plastikowe wykończenie;
  • cena odbiegająca od lepiej wyposażonej i wykonanej konkurencji;

_______________

źródło grafik poglądowych: materiały prasowe Oppo