Strona używa cookies (ciasteczek). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    X

Test Xiaomi Mi4c — tak wiele za tak niewiele

Historia Xiaomi jest dosyć ciekawa. Chińska marka jest jednym z największych producentów smartfonów na świecie, choć jeszcze pięć lat temu była całkowicie nieznana. Dzisiaj wyprzedza w rankingach innych azjatyckich potentatów. Sama firma Xiaomi została założona w 2010 roku. Rok później zaprezentowała swój pierwszy smartfon, a dzisiaj jest trzecim po Apple i Samsungu producentem smartfonów na świecie, wyprzedzając takie firmy jak chociażby Sony czy Lenovo. Po kilku latach Xiaomi staje się marką rozpoznawalną i cenioną również wśród mniej zaawansowanych użytkowników. Co prawda prawdziwy boom marki jeszcze nie nastąpił, ale sądzę, że niebawem tak się stanie. A niech jednym z argumentów będzie test smartfonu Xiaomi Mi4c, którego w skrócie można opisać, jako dobrze wykonany i szybki smartfon dostępny za naprawdę dobrą cenę.

Design i jakość wykonania

Xiaomi Mi4c to kolejny przedstawiciel rodziny Mi4. Sam Mi4, jako flagowy wówczas model marki, w chwili premiery był bardzo ceniony ze względu na stosunek ceny do jakości. Niedawno Xiaomi zaprezentowało nieco odświeżony model Mi4i, który jednak kierowany jest do innej grupy klientów ze względu na pozycjonowanie Mi4i w segmencie ze średniej półki. Z kolei dosłownie przed kilkoma dniami Xiaomi postanowiło zaprezentować kolejny produkt, a mianowicie model Mi4c. Jest to bardzo ciekawe urządzenie, ponieważ łączy topowe podzespoły (udoskonalony flagowy Mi4) zamknięte w obudowie Mi4i (telefonu ze średniej półki wydajnościowej). Bryła smartfonu jest identyczna do Mi4i i spójna z całą linią Mi4, co nie powinno szczególnie dziwić. Całość sprawia bardzo dobre wrażenia wizualne, ale również pozwala na wygodny chwyt urządzenia i jego używanie. Nowy produkt Xiaomi dostępny jest w kilku wersjach kolorystycznych: czarnej, białej, żółtej, niebieskiej i różowej. Warto dodać, że Mi4c to pierwszy smartfon od Xiaomi dostarczony w nowym pomarańczowym pudełku, a nie w klasycznym szaro-kartonowym opakowaniu.

W opakowaniu oprócz smartfonu znajdziemy ładowarkę (standard chiński), kabel USB typu C, minimalistyczną mini instrukcję i narzędzie do wyjmowania tacki SIM. Ja oprócz tego miałem dołożoną przejściówkę sieciową na gniazdka europejskie.

r   e   k   l   a   m   a

Wykonanie produktu jest bardzo staranne. Konstrukcja jest sztywna, nic się nie wygina ani nie ugina. Spasowanie elementów jest bez zastrzeżeń. Tył smartfonu i jego boczne krawędzie wykonane są z poliwęglanowego tworzywa sztucznego. Materiał jest miły w dotyku i sprawia wrażenie solidnego. Jest jednak z nim jeden niewielki problem. Smartfon jest śliski i w pierwszych chwilach jego użytkowania ma tendencje do ‘uciekania’ z dłoni. Być może to moje subiektywne odczucie, gdyż na co dzień korzystam z Nexusa 5, który posiada lekko gumowaną obudowę. Brak tutaj metalowej ramki otaczającej oryginalnego Mi4. Po przyzwyczajeniu się smartfon pewniej leży w dłoni i nie wyślizguje się tak chętnie nawet przy dłuższym użytkowaniu, lub korzystaniu z niego w ruchu. Jest to bardzo dobra propozycja dla osób, które nie lubią zbyt wielkich smartfonów.

Z tyłu znajdziemy również oczko aparatu (13MPx), podwójną, dwutonową diodę doświetlającą, dodatkowy mikrofon odpowiadający za odszumianie, głośnik i niewielkie logo producenta. Warto dodać, że na żywo smartfon prezentuje się podobnie jak na wszelkich zdjęciach czy renderach, więc tutaj nikt nie powinien mieć pretensji do producenta. Jeśli smartfon przypadnie do gustu na zdjęciach tak samo będzie na żywo.

Docenia się również nieprzesadzone ramki po bokach ekranu, a ramki górna i dolna wcale nie przeszkadzają. Ramki okalające ekran w Mi4c wydają się odpowiednich rozmiarów, pozwalając na komfortowe spoczywanie na nich kciuków i nie są one przesadzone. Nad ekranem znajduje się kolorowa dioda powiadomień, kamera do wideo rozmów (5MPx), centralnie umieszczony głośnik oraz czujniki: zbliżeniowy i światła. Pod ekranem zostały umieszczone dotykowe, podświetlane przyciski multitaskingu/menu, home i wstecz. Cały przedni panel urządzenia jest pokryty szkłem GorillaGlass 3. Na dolnej krawędzi w centralnym położeniu został umieszczony port USB typu C (z obsługą OTG i QuickCharge 2.0), a obok znajduje się mikrofon główny. Na górnej krawędzi znajdziemy wejście słuchawkowe 3,5mm oraz port podczerwieni. Boczne krawędzie to już pełna klasyka, na prawej mamy przycisk usypiania i głośności, a na lewej tackę na dwie karty microSIM. Tak, to nie pomyłka i telefon obsługuje dual SIM-LTE (w trybie standby). Warto dodać, że oba te przyciski zachowują się bardzo dobrze, a ich klik jest dobrze wyczuwalny. Jeśli chodzi o wady w designie jak i jakości wykonania to trudno takie dostrzec. Warto jednak zaznaczyć, że Mi4i nie posiada slotu na karty microSD. A wielka szkoda, bo coraz cześciej telefony z dual SIM pozwalają na użycie ich w konfiguracji SIM+SIM bądź SIM+microSD. Będziemy się musieli zatem zadowolić tym, co dostarczyło nam Xiaomi (dostępne są wersje o pojemności 16 i 32GB). Brak możliwości rozszerzenia pamięci dla jednych może być wadą, dla innych nie. Tutaj każdy musi samemu ocenić jak jest w jego przypadku. Ja sam podchodzę do tego w ten sposób: brak slotu microSD nie jest wadą, natomiast jego ewentualna obecność jest zawsze zaletą. Dodatkowo należę, do osób, które nie są wstanie zapełnić tych dostępnych ponad 11GB dla użytkownika, więc dla mnie problem nie istnieje. Pakiety internetowe obecnie są na tyle duże i tanie, że osobiście nie widzę sensu posiadania niezliczonej ilości zdjęć i muzyki na telefonie. Zdjęcia trzymam w chmurze, a muzykę strumieniuję.

Hardware

Podzespoły zamontowane w Mi4c są bardzo przyzwoite, co jest lekkim zaskoczeniem, gdyż tak naprawę model Mi4c ma być modelem przejściowym pomiędzy flagowym Mi4 i nadchodzącym Mi5. Xiaomi postanowiło pójść na całość i stworzyć smartfon, który specyfikacją nie będzie odbiegał znacząco od topowych urządzeń. Zastosowany procesor to sześciordzeniowa jednostka Qualcomm Snapdragon 808 o taktowaniu 1,8GHz (ten sam procesor zastosowano w innych topowych urządzaniach: LG G4 czy w dopiero co zaprezentowanym Nexus 5X) wspomagany przez układ graficzny Adreno 418. Całość jest wspierana przez 2GB lub 3GB pamięci RAM, a dostępne pojemności dyskowe to 16 (2GB RAM) i 32GB (3GB RAM).

Mi4c oczywiście wspiera wszystkie popularne częstotliwości dla 3G jak i LTE, więc nie ma najmniejszego problemu aby korzystać z niego w pełni w Polsce. Całość jest zasilana baterią o pojemności 3080mAh, która wspiera ładowanie QuickCharge 2.0. Na koniec nie sposób się nie powtórzyć i wspomnieć ponownie o obecności USB typu C (z obsługa OTG), która dotąd była niespotykana w tej półce cenowej.

Ekran i aparat

Ekran w Mi4c jest bardzo dobry. Mówię to z pełną odpowiedzialnością, jako posiadacz Nexusa 5, którego ekran jest dobry. Pięciocalowy wyświetlacz ma wysoką rozdzielczość 1920x1080px, co daje duże zagęszczenie 441ppi (pikseli na cal).

Dodatkowo matryca jest jasna, a kontrast jest dobry, choć do AMOLEDów jeszcze brakuje. Jasność stoi na dobrym poziomie. W ciągu dnia, będąc w pełnym słońcu jesteśmy w stanie korzystać ze smartfona jeśli ustawimy najwyższą możliwość jasność ekranu. W praktyce obraz jest bardzo wyraźny, piksele nie są dostrzegalne gołym okiem, kąty widzenia są bardzo dobre (w końcu to IPS) i nie doskwierają po przekątnej (tak jak w Nexusie 5), a kolorystyka i odwzorowanie barw to wyższa smartfonowa półka. Ekran jest jedną z największych zalet nowego modelu Xiaomi. Różnica w jakości wyświetlanego obrazu z Nexusem 5 jest widoczna, z korzyścią dla Xiaomi Mi4c. Warto dodać, że jako były użytkownik Galaxy Note z ekranem AMOLED, które uważam za najlepsze ekrany do smartfonów i obecny posiadacz Nexusa 5, uważam, że ekran jest naprawdę bardzo dobry.

Aparat z kolei jest poniekąd niewiadomą. Xiaomi montuje dwie matryce: sony albo Samsunga. I nie jest to absolutnie żadnym problemem, bo obie są zapewne porównywalne. Problemem jest jednak określenie, która matryca jest w danym konkretnym egzemplarzu, i jedynym sposobem aby to sprawdzić, jest rozbiórka smartfonu.

Nie mniej powodów do narzekania być nie może Aparat robi naprawdę fajne zdjęcia i myślę, że nikt nie powinien czuć się zawiedziony w tej kwestii. Aplikacja obsługująca aparat jest rozbudowana. Pozwala na dużą konfigurację i posiada w sobie kilka ciekawych funkcji jak podgląd wszystkich filtrów naraz na żywo. Poniżej przedstawiam parę przykładowych zdjęć, strzelonych bardzo szybko z ręki, bez żadnej dodatkowej konfiguracji (wszystko na auto).

Bateria

Bateria w chwili prezentacji smartfonu była powodem częstych dyskusji i spekulacji. Działo się tak za sprawą tego, że zastosowano baterię o niemałej pojemności w stosunku do innych topowych modeli. Dodatkowo powodem do niepokoju była przeciętna długość pracy na baterii produktów opartych na nowej wersji MIUI (zarzuty kierowano w stronę modelu Mi4i). Na całe szczęście obawy okazały się niesłuszne. W moim przypadku bateria a pojemności 3080mAh wystarcza na korzystanie ze smartfonu przez około 2 dni przy wyświetlaczu aktywnym przez ok. 5-6 godzin. Z kolei bardzo aktywne korzystanie z Mi4c pozwala na przepracowanie około pełnej doby na baterii, tak więc można być spokojnym o to, że smartfon dotrwa do wieczora. Uważam to za wynik naprawdę dobry, ponieważ pozwala na ładowanie Mi4c co drugą noc nie zastanawiając się zbytnio nad ekonomią baterii. Szkoda, że Mi4c nie wspiera ładowania bezprzewodowego.

Pod względem baterii i czasu pracy na jednym ładowaniu Mi4c nie ma czego się wstydzić, choć nie jest to też rekordzista. Należy jednak pamiętać, że czas pracy na baterii to bardzo dyskusyjna sprawa i ciężko go porównywać. Każdy z nas w inny sposób korzysta z urządzenia. Jeden wykorzystuje go tylko do przeglądania stron WWW, inny lubi pograć, a trzeci pooglądać filmy. Ja z kolei korzystam ze smartfonów w sposób mieszany. Przede wszystkim pochłaniam treści na stronach WWW, ale lubię sobie czasami w coś zagrać. Czasami zdarzy się coś obejrzeć na YouTube bądź bezpośrednio z pamięci telefonu. Posiadam synchronizację 4 kont Google, do tego trochę Facebooka, muzyki, Spotify, synchronizację Dropbox, One Drive czy też Office 365 Mobile. Warto zaznaczyć, że, pomimo iż Mi4c i mój operator sieci komórkowej wspiera LTE to korzystam z sieci 3G, co również ma wpływ na żywotność baterii. W każdym razie bateria daje radę i nikt nie powinien być nią zawiedziony.

System i wydajność

Na wstępie powiem tylko, że posiadana przeze mnie wersja Mi4c posiada 2GB RAM i 16GB pamięci masowej, zatem jest to nieco słabszy wariant. Mi4c jest urządzeniem pracującym pod kontrolą Androida 5.1.1 Lollipop z autorską nakładką MIUI w wersji 7. Nowa wersja MIUI wg zapewnień twórców powinna cechować się zwiększoną wydajnością i płynnością, a także zoptymalizować przebiegi na baterii (nawet do 25% więcej na jednym ładowaniu). Ciężko jest mi się wypowiadać czy zmiany faktycznie można zauważyć, gdyż jest to moja pierwsza przygoda ze smartfonem z fabrycznie zainstalowanym MIUI. Warto jednak dodać, że Xiaomi samo wprowadza więcej zmian niż Google w swoich aktualizacjach systemu, więc bardziej powinno się czekać na aktualizacje MIUI niż kolejne wersje Androida. Wciągu paru dni korzystania z Mi4c otrzymałem dwie niewielkie, kilkudziesięcio megabajtowe aktualizacje, więc widać, że Xiaomi dba o swoje produkty i nie są to tylko bajki opowiadane przez zagorzałych fanów. Samo MIUI jest oprogramowaniem wydawanym przez chińską firmę Xiaomi a jego najważniejszą cechą jest wsparcie twórców. Producent wypuszcza aktualizacje w każdy piątek. To co rzuciło mi się momentalnie w oczy to duża jednorodność i spójność całego systemu.

Każda systemowa aplikacja wydana przez Xiaomi oparta jest na jednym, wspólnym schemacie graficznym. Zasadniczą zmianą w porównaniu do czystego Androida to brak „app drawera”, który po wysunięciu umożliwia dostęp do wszystkich aplikacji zainstalowanych w systemie. W MIUI cała nawigacja pomiędzy aplikacjami odbywa się bezpośrednio na pulpitach, czyli analogicznie jak w iOS. Docenić należy dość duże możliwości konfiguracyjne, których nie powstydziłby się niejeden launcher. Dla dotychczasowego użytkownika czystego Androida może to być początkowo zaskakująca zmiana, ale z czasem da się przywyknąć do takiego rozwiązania.

Cechą wspólną MIUI i czystego Androida jest brak aplikacji śmieci. W smartfonie znajdziemy dokładnie to, co potrzebne jest do wygodnego korzystania z systemu i jest to niewątpliwy plus. Minusem z kolei jest początkowy brak jakichkolwiek śladów po Google. Z tego co wiem, model mój posiada stabilną, Chińską wersję ROMu, a wersje globalne oparte na MIUI v7 są dopiero w fazie beta testów. Z pomocą przychodzi aplikacja GoogleInstaller, za pomocą której zaopatrzymy MIUI o integrację z Google, zainstalujemy usługi związane z Google i Sklep Play i od tej chwili można już normalnie korzystać z wszelkich aplikacji. Taki stan rzeczy spowodowany jest brakiem pozwolenia Xiaomi na dystrybuowanie produktów Google. Jednak tak jak wspomniałem nie powinno to być wielkim problemem. Brak Sklepu Play nie oznacza, że system początkowo jest ubogi. Mamy co prawda dostęp do sklepu Xiaomi, ale ja z niego nie korzystałem. Domyślnie, na świeżym systemie znajdują się aplikacje do tworzenia kopii systemu, zarządzania plikami, połączenia FTP, monitorowania wykorzystania pakietów sieciowych, zapora sieciowa czy nawet kompas. A to wszystko zaserwowane w bardzo przyjemnej dla oka formie, a także w intuicyjny sposób. Domyślne aplikacje są dużo bardziej zaawansowane niż te domyślne w Androidzie czy domyślne innych producentów. Przykładowo aplikacja do obsługi wiadomości SMS posiada takie funkcje, jak wyskakujące powiadomienie z nową wiadomością i automatyczne wysyłanie SMSa o określonej godzinie.

MIUI wspiera motywy, co sprawia, że możliwości zmieniania domyślnego wyglądu są bardzo duże. Odpowiedzialna za to jest specjalna aplikacja Themes, w której możemy zmienić dosłownie wszystko – od tapety pulpitu i ekranu blokady zaczynając, a na czcionkach i animacji uruchamiania systemu kończąc. Dodatkowo zasoby sieciowe motywów są na tyle duże, że zamiast tworzyć samemu, śmiało można rozejrzeć się za gotowym motywem. Xiaomi zadbało również o zaimplementowanie wybudzania urządzenia poprzez podwójne tapnięcie w ekran, czyli coś co nie jest jakąś nowością, ale na pewno rzeczą przydatną.

Z kolei całkowitą nowością jest aktywna kontrola krawędzi. Polega to na tym, że posiadamy możliwość stukania w boki urządzenia (krawędzie gdzie znajdują się przyciski i tacka SIM), które wywołują odpowiednią akcję. Mamy możliwość dwukrotnego tapnięcia w bok urządzenia co wywoła globalną akcję wstecz (to samo co posłużenie się przyciskiem wstecz). Jest to bardzo wygodne rozwiązanie i musze przyznać, że zdecydowanie częściej stukałem w bok urządzenia niż korzystałem z dotykowego, dedykowanego przycisku wstecz. Ba, tak się do tego przyzwyczaiłem, że niejeden raz stukałem w swojego Nexusa 5, niestety bezskutecznie. Drugą akcją jest jednokrotne stuknięcie w bok urządzenia w aplikacji aparatu. Gest ten pozwoli na wykonanie zdjęcia. O ile jest to całkowicie nie przydatne podczas robienia zdjęć głównym aparatem, o tyle sprawdza się znakomicie podczas robienia selfie.

Sam system działa naprawdę żwawo i bez zająknięcia, wszystkie animacje są płynne. Wszystko działa tak jak powinno. Szybkość działania jak i reagowania nie pozostawia nic do życzenia. Z pewnością jest to zasługa mocnego procesora, ale nie bez znaczenia jest dobra optymalizacja systemu, której szczerze się obawiałem. Wydajność samego smartfona jest naprawdę dobra. W benchmarku Antutu wynik Mi4c wynosi 50561 punktów w standardowym trybie wydajności. Dla porównania mój Nexus 5 uzyskuje niespełna 40 tysięcy punktów w tym samym teście. To dosyć sporo, choć nie jest to czołówka.

Wszelkie gry (RR3, DeadTrigger 2, Asphalt 8, Modern Combat) testowane przeze mnie działały prawidłowo i bez spowolnień. Również przeglądanie plików PDF o sporej wadze (ponad 350MB) nie sprawiało jakiegoś wielkiego problemu. Owszem nie wszystko zostało od razu wczytane, ale jest to normalne. Jeżeli chodzi zatem o wydajność możemy być spokojni, Mi4c to naprawdę niepozorny potworek, który daje radę.

Ceny, dostępność i gwarancja

(Nie)miłą niespodzianką jest cena na rynku innym niż Chiński. W Chinach w przeliczeniu na Euro słabsza z wersji (2GB RAM+16GB pamięci) powinna kosztować w okolicach 180€, natomiast lepsza (3GB RAM+32GB pamięci) około 210€ co jest miłym zaskoczeniem patrząc na parametry oferowane przez Mi4c. Oczywiście rynek szybko to zweryfikował i na dzień dzisiejszy trzeba zapłacić odpowiednio koło 220 i 250 euro i to jest akurat niemiłe. Smartfon dostępny jest w sprzedaży w Chinach i w tamtejszych sklepach należy szukać swojej okazji. Nie ma się jednak czego obawiać, gdyż istnieje kilka sprawdzonych miejsc, jak np.. iBuyGou (oficjalny dystrybutor Xiaomi i partner np. MIUI Polska), z których bez obaw możemy zamówić sprzęt. Sam w ten sposób nabyłem Mi4c, a całość od zamówienia do odbioru sprzętu zajęła 4 dni (w tym dwa dni wolne od pracy). Wszystko zatem sprawnie i przyjemnie. Jest to zdecydowanie uczciwa cena, ba uważam, że jest to rewelacyjna cena. W końcu dostajemy smartfon, który bez problemów może walczyć z innymi topowymi smartfonami, a przy tym jest od nich zdecydowanie mniej szkodliwy dla kieszeni. Zawsze pozostają jeszcze portale aukcyjne, gdzie ceny są mało atrakcyjne, a sprzęt i tak sprowadzany jest prosto z Chin. Warto jednak wspomnieć o gwarancji. Gwarancja w przypadku zakupu od wspomnianego iBuyGou realizowana jest u jednego z Europejskich partnerów serwisowych, a dokładniej w Czechach bądź w Polsce (Wrocław). Jest to świetna wiadomość, gdyż w przypadku jakichkolwiek problemów nie trzeba wysyłać sprzętu do Chin.

Smartfon idealny?

Muszę przyznać, że nowy smartfon Xiaomi Mi4c przerósł wszelkie moje oczekiwania. Jako użytkownik Nexusa 5 zostałem dopieszczony przez niezły ekran FullHD, sprawnie działający system który nie jest zaśmiecony niepotrzebnymi dodatkami, a to wszystko za niezłą cenę. Tutaj dostałem praktycznie to samo, bardzo dobrą specyfikację, niezłą jakość wykonania i rewelacyjną cenę. Jedyną różnicą jest brak czystego Androida. Czy to plus czy też wada, ciężko stwierdzić. Dla mnie jest to wada, dlatego też smartfon ten nie jest mój. Natomiast bardzo żałuję, że żaden z nowych Nexusów nie jest produkowany przez Xiaomi. Co prawda były takie plotki, ale szybko ucichły. Wtedy do nich podchodziłem sceptycznie, dziś wiem, że mógłby to być hit. Brakuje mi co prawda NFC, którego jestem maniakalnym użytkownikiem, a także możliwości bezprzewodowego ładowania. Mile zaskoczyła mnie poręczność, telefon świetnie leży w dłoni, a obsługa jedną ręką nie sprawia problemów (dodatkowo MIUI oferuje tryb obsługi jedną ręką, gdzie interfejs jest skalowany do 3,5 bądź 4 cali). Jakość wykonania jest bardzo dobra. Zadowala mnie również płynność działania i niezawodność, a wymagania mam dosyć wysokie i jako użytkownik Nexusa 5 z czystym Androidem wiem, jak smartfon powinien się zachowywać. Wszystko jest takie jak powinno być i działa tak jak należy. Cieszy również fakt takich dodatków jak wybudzanie tapnięciem w ekran, czy aktywna kontrola krawędzi. Naprawdę bardzo ciężko jest się jeszcze do czegokolwiek przyczepić. Wyznaje zasadę, o czym wspominałem wyżej, że brak slotu microSD nie jest wadą (jego obecność jest za to zaletą), natomiast zdaję sobie sprawę, że dla wielu jest to zdecydowanie wada. Czas pracy na baterii jest wystarczający i zadowalający, ale zawsze mogłoby być lepiej (choć tak naprawdę potrzebna jest jakaś rewolucja w tym temacie). Aparat robi bardzo dobre zdjęcia, które jakością nie odstają zbytnio od innych topowych urządzeń. Wszystko to zostało wycenione na poziomie około 900zł. Czy faktycznie można oferować tak wiele za tak niewiele? Jak widać tak, a niech wspomnę tylko, że ewentualnym cenowym rywalem jest Motorola Moto G 3, którego Mi4c wciąga nosem. Tak więc czy jest to smartfon idealny? Jak widać zdecydowanie nie. Zresztą nie ma smartfona idealnego, każdy ma swoje wady i zalety, nie mniej Mi4c pokazuje, że Xiaomi przy wsparciu Google mógłby się o taki ideał pokusić.

_______________________________________________

źródło grafik: materiały prasowe Xiaomi  

sprzęt urządzenia mobilne

Komentarze