Strona używa cookies (ciasteczek). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    X

Test Xiaomi Redmi 4X – przyjemny maluch

Po ostatnim testowanym przeze mnie Note 4X z wielką niecierpliwością czekałem na mniejszego przedstawiciela serii Redmi. Xiaomi od paru lat znane jest ze swojej polityki, która bazuje na chętnym i częstym prezentowaniu coraz to nowszych modeli. Bałagan panujący w portfolio chińskiego producenta jest duży, wg mnie zdecydowanie za duży. Nie sprawia to jednak, że którykolwiek z modeli Xiaomi jest mało popularny. To jest ewenement, ale każdy z modeli, na swój sposób, cieszy się zainteresowaniem. Tym razem w moje ręce wpadł smartfon z niskiej półki cenowej. Mowa o budżetowym produkcie Xiaomi Redmi 4X. Słuchawka ta urzekła mnie od samego początku. Nie potrafię dokładnie powiedzieć czemu, ale korzystało mi się z tego smartfonu niezwykle przyjemnie, a jakby nie było, to jest w tym wszystkim najważniejsze.

Design, ergonomia i jakość wykonania

Redmi 4X dostępny jest w trzech wersjach kolorystycznych: czarnej (full black), złoto-białej i różowo-białej (gdzie pierwszy z kolorów to tył, a drugi to przód urządzenia). W skromnym, białym, kartonowym opakowaniu oprócz smartfonu znajdziemy nową, odświeżoną białą ładowarkę 5V/2A (wtyczka sieciowa typu A), biały kabel USB typu A do microUSB, minimalistyczną instrukcję i narzędzie do wyjmowania tacki SIM. Przymiotnik biały nie bez przyczyny się tutaj pojawił. Dotychczas ładowarki i kable były czarne,  tym razem w nowej konstrukcji ładowarki, Xiaomi postanowiło zmienić również kolor, co pozytywnie wpływa na odbiór tego ubogiego zestawu. Ja oprócz tego miałem dołożoną przejściówkę sieciową z wtyczką sieciową typu C. Zestaw jest minimalistyczny, nie znajdziemy tu żadnych dodatkowych akcesoriów (jak np. słuchawki czy etui), ale do tego zdążyliśmy się już wszyscy przyzwyczaić.

Redmi 4X jeżeli chodzi o wymiary jest smartfonem naprawdę kompaktowym jak na dzisiejsze tendencje, wg których smartfony rosną. Wymiary urządzenia to: 139 x 70 x 8,7 mm a jego 150 gramów jest dobrze wyważone. Po wyjęciu telefonu z pudełka, od razu zwróciłem uwagę na fakt, że telefon, pomimo swoich mało przepastnych gabarytów, jest dosyć ciężki (nie przesadnie). Oczywiście waga ta jest spowodowana zastosowanym ogniwem, ale o nim nieco później. Wykonanie produktu jest bardzo staranne, natomiast, podobnie jak w Note 4X, nie perfekcyjne. Konstrukcja jest sztywna, nic się nie wygina, nie ugina, ani nie skrzypi.

r   e   k   l   a   m   a

Tylna centralna pokrywa jest z metalu. Wykonana jest ona dobrze, na gładko i z matowym wykończeniem. Podobnie jak w większym modelu całość to jedna bryła metalu z wyjątkiem dwóch małych plastikowych wstawek (w kolorze telefonu) u góry i dołu, które to mają za zadanie poprawić jakość sygnału zbieranego przez anteny. Telefon za sprawą swoich skromnych gabarytów i obłych krawędzi świetnie leży w dłoni, lecz za sprawą metalu jest dosyć śliski (zresztą chyba jak większość nowych telefonów) co należy mieć na uwadze w pierwszych chwilach obcowania z telefonem. Jednak pewny chwyt, na który pozwala telefon, sprawia, że po chwili jednak łatwo można obsługiwać smartfon jedną ręką, bez obaw o jego wyślizgnięcie się. W górnej części metalowej pokrywy, w centrum, umieszczono okrągły czytnik linii papilarnych, a aparat znajduje się w lewym górnym rogu i nie wystaje poza obrys urządzenia. Całość pozytywnej opinii o wyglądzie potęgują jeszcze srebrne wstawki ładnie łączące część metalową i plastikową.

Krawędzie telefonu to już kompletna klasyka. Z prawej strony znajdują się przyciski włącznika i regulacji dźwięku. Przyciski są wykonane z metalu i posiadają dobrze wyczuwalny, choć miękki klik. Co ważne nie są osadzone zbyt płytko, przez co łatwo je namierzyć nie spoglądając na urządzenie. Są osadzone dobrze, ciasno, bez luzów i w zasadzie nie ma się do czegokolwiek przyczepić.

Na lewej krawędzi znajduje się tylko tacka na dwie karty SIM. Jest to slot hybrydowy, zatem mamy możliwość korzystania z dualSIM (micro + nano) lub jednej microSIM i rozszerzenia pamięci za pomocą karty microSD (do 128GB i w formacie VFAT).

Górna krawędź skrywa w sobie dodatkowy mikrofon do redukcji szumów w trakcie rejestrowania wideo, port podczerwieni i klasyczny jack 3,5mm dla słuchawek lub innych akcesoriów.

Na dolnej krawędzi znajdziemy centralnie umieszczone wejście microUSB (z obsługą OTG) do ładowania i wymiany danych, oraz po bokach dwie maskownice, gdzie lewa skrywa pod sobą mikrofon, a pod prawą znajduje się głośnik.

Przód telefonu w całości pokryty jest taflą szkła ze zwiększoną odpornością na zarysowania. Niestety nie wiadomo od jakiego producenta, i choć nie mogę się wypowiedzieć o jego trwałości i odporności, o tyle ślizg jaki zapewnia jest bez zarzutu. Szkło to zaokrąglone jest na krawędziach w technologii 2,5D, którego osobiście bardzo nie lubię. Pod taflą szkła skrywa się między innymi 5 calowy ekran, który zajmuje około 71% powierzchni przedniej. Nad nim centralnie umieszczony jest głośnik do rozmów. Na lewo od głośnika znajdują się czujniki zbliżeniowy i natężenia światła, a po prawej kamerka do wideo rozmów. Pod ekranem znajdują się trzy dotykowe przyciski (od lewej: multitasking/menu, home, back), które niestety nie są podświetlane. Szkoda, gdyż przez brak podświetlenia ciężej nawigować w ciemnościach. Szkoda też, że dotykowe przyciski są reprezentowane grafiką, przez co sugerują przypisane już do siebie funkcje, choć nic nie stoi na przeszkodzie, aby w systemie zmienić ich zadanie. Pod przyciskami nawigacyjnymi znajduje się również biała dioda LED dla powiadomień.

Ekran i multimedia

Ekran Xiaomi Redmi 4X to IPS LCD o wielkości 5 cali. Jego rozdzielczość to 1280x720 pikseli (HD) co daje około 294 ppi. Wynik skromny, i choć wprawne oko dostrzeże pojedyncze piksele, to w zupełności wystarczający. Rozdzielczość HD jak na sprzęt tej klasy to coś czego powinno się spodziewać. W końcu mamy tutaj tylko pięciocalowy wyświetlacz. Zresztą poprzednia generacja również miała ekran 720p. Kolory są przyzwoicie odwzorowane, żywe i nasycone. Po kilkunastu urządzeniach Xiaomi, mogę powiedzieć jedno. Wyświetlacze mają naprawdę dobre. Inne dla różnych urządzeń, ale każde dobre, albo bardzo dobre w swojej klasie. Dodatkowo oprogramowanie MIUI umożliwia niewielką, ale jednak, regulację barw. Możemy dostosować tak temperaturę jak i kontrast, co pozwoli na dopasowanie wg własnych upodobań. Zaimplementowany jest również tryb czytelnika, który redukuje kolor niebieski (męczący dla ludzkiego oka) i sprawia, że ekran staje się mocno żółtawy. Reprodukcja koloru białego jest dobra, nie ma przesadnej tendencji do wpadania w szarość, natomiast czerni z kolei brakuje głębi. Kąty widzenia są dobre i dokuczają tylko po skosie, czyli nic nadzwyczajnego wśród ekranów IPS LCD. W każdym innym przypadku nie ma się do czegokolwiek przyczepić. Naprawdę oczarowany jestem jasnością maksymalną jest ona jak na sprzęt tej klasy wręcz rewelacyjna i pozwala na komfortowe użytkowanie w słoneczne dni na zewnątrz. Świetna jest również jasność minimalna, która jest na tyle mała, aby nie drażnić oczu w ciemnościach. Naprawdę wielkie brawa za to dla Xiaomi, że w sprzęcie takiej klasy, zadbało o coś co ma wielki wpływ na komfort korzystania. Mając możliwość porównania z poprzednikiem (Redmi 3) stwierdzam, że ekran Redmi 4X jest pod każdym względem lepszy od tego montowanego w swoim poprzedniku. To tylko potwierdza, że Xiaomi w swoich kolejnych iteracjach modeli wcale nie montuje pozostałości z poprzednich lat, ale o tym już wspominałem w poprzednim teście. Poniżej mo­że­cie zo­ba­czyć jak świe­ci ekran Redmi (po le­wej) i Redmi 3 (po pra­wej) i choć zdjęcie tego nie oddaje, to różnica jest na korzyść młodszego brata.

Głośnik mono znajdujący się u spodu gra niezbyt głośno, ale za to wystarczająco czysto, choć nie na najwyższym ustawieniu głośności. Można nawet usłyszeć głębię dźwięku, choć nie należy spodziewać się rewelacji po malutkim głośniczku. Dźwięk nie jest płaski, ale daleko mu do nazwania go wybitnym. Gra trochę lepiej niż można by się tego spodziewać po telefonie ze niskiej półki. Skoro już mowa o odtwarzaniu muzyki, chciałbym wspomnieć o jakości dźwięku wydobywanego ze złącza 3,5mm jack. Nie znajdziemy tutaj żadnych dedykowanych przetworników cyfrowo-analogowych (DAC) czy innych technologii poprawiających jakość dźwięku, co jest oczywiste w tej kategorii cenowej. Natomiast dźwięk po podłączeniu słuchawek jest naprawdę dobry. Jest głośno, czysto i z pewnością nie można powiedzieć, że jest to coś na czym Xiaomi zaoszczędziło. Domyślny odtwarzacz dysponuje korektorem dźwięku, za pomocą którego możemy dostosować brzmienie wg własnych preferencji. Biorąc pod uwagę głośnik i dźwięk ze złącza mini jack, dźwięk należy oceniać jako dobry. Odtwarzanie różnego rodzaju multimediów nie stanowi żadnego problemu dla Redmi 4X. Wbudowany odtwarzacz wideo bez problemów radzi sobie z wieloma formatami i kontenerami wideo, włączając w to pliki MKV, które odtwarzane są bez problemów (również bez problemów z dźwiękiem). Nie jest również problemem odtwarzanie materiałów kodowanych z użyciem H265, które odtwarzane są płynnie i bezproblemowo, choć raczej na tak niewielkim wyświetlaczu nikt nie będzie raczej tego robił zbyt często.

Hardware

Sprzęt zastosowany w obecnej generacji Xiaomi Redmi 4X nie zaskakuje niczym. Redmi 4X został wyposażony w podzespoły typowe dla urządzeń z niskiej półki debiutujących pod koniec zeszłego i początku obecnego roku. SoC Snapdragon 435 to 64-bitowa, ośmiordzeniowa jednostka z rdzeniami Cortex A53 wykonana w nieco już przestarzałym 28nm procesie technologicznym, gdzie rdzenie taktowane mogą być zegarem do 1,4GHz. Za grafikę odpowiada układ Adreno 505, a całość jest wspierana przez 3GB pamięci RAM LPDDR3. Widząc taki zestaw można więc zakładać, że jest jeden z tych smartfonów, na których nic nie działa tak jak powinno. Nic bardziej mylnego, ponieważ SD435 jest całkiem niezłą konstrukcją. Należy też wziąć pod uwagę, że prcesory, które napędzają smartfony od paru lat, są naprawdę wydajnymi jednostkami. Owszem, nie mamy tutaj do czynienia z topowym układem, ale to nie zmienia faktu, że moc drzemiąca w nim jest na tyle duża, aby urządzenie nie irytowało swoim działaniem. Efektem takiej konfiguracji jest wystarczająco płynnie działający smartfon, niecierpiący przy okazji na problemy z jakimkolwiek przegrzewaniem. Testowany przeze mnie model wyposażony jest w 32GB pamięci wewnętrznej eMMC 5.1 z czego dla użytkownika dostępne jest ok. 24GB. Dobrą wiadomością jest możliwość rozszerzenia pamięci za pomocą karty microSD i to do aż 128GB, choć wtedy trzeba się pogodzić z rezygnacją z jednej karty SIM. Ciekawe kiedy i czy w końcu producenci pójdą po rozum do głowy i zaproponują dual SIM plus osobne wejście na kartę pamięci. Aparaty to matryce o wielkości 13 (tylny) i 5 (przedni) megapikseli. Tylny aparat jest wspierany przez pojedynczą, ale dosyć skuteczną, diodę LED. Bateria z kolei posiada aż 4100mAh i nie jest ona wymienna.

Łączność

Jeżeli chodzi o łączność to mamy do dyspozycji WiFi 802.11 a/b/g/n/ac, a więc nawet więcej niż można by oczekiwać po smartfonie z takiej kategorii. Telefon oferuje wsparcie dla Dual SIM – Dual Standby z dwoma slotami micro + nano SIM, z których ten drugi można poświęcić aby rozszerzyć pamięć wewnętrzną za pomocą karty microSD. Redmi 4X obsługuje sieć 4G LTE (modem LTE kategorii 7). Model ten występuje również w wersji z obsługą częstotliwości 800MHz (B20), która powoli jest wdrażana przez polskich operatorów komórkowych, ale która nie jest niezbędna w naszym kraju. Smartfon bez jakichkolwiek problemów podłącza się do sieci, a po ewentualnej utracie zasięgu wraca do niej żwawo, a sam zasięg jest dobry. Mam wrażenie, że jest nieco lepszy niż w Redmi Note 4X, do którego i tak nie miałem zastrzeżeń. Podobnie jak w innych testowanych przeze mnie modelach Xiaomi nie zdarzyło mi się, aby telefon zgubił zasięg tam gdzie nie powinien tego robić. Jakość rozmów jest na bardzo dobrym poziomie, głośnik do rozmów sprawuje się bez zastrzeżeń, tak samo jak i główny mikrofon. Zarówno ja jako odbiorca jak i moi rozmówcy nie mieliśmy zastrzeżeń do jakości przeprowadzanych rozmów. Dźwięk rozmów jest czysty, choć niezbyt głośny, co czasami w głośnym otoczeniu może nieco przeszkadzać. Dodam tylko, że podobnie było z Mi5, jednak po jednej z aktualizacji oprogramowania, głośnik do rozmów zyskał na głośności. Oprócz tego znajdziemy również Bluetooth w wersji 4.2 (A2DP, LE), możliwość udostępniania swojego łącza poprzez WiFi Hotspot/Tethering, Wi-Fi Direct, obsługę DLNA, a także przydatny transmiter podczerwieni, który wraz z odpowiednią aplikacją pozwoli na sterowanie sprzętami w domu (np. TV, system audio, tuner satelitarny, klimatyzator itp.). Nie zabrakło radia FM, ale za to brak jest modułu NFC. Choć rozumiem, że jest to telefon budżetowy to naprawdę wielka szkoda bo osobiście bardzo cenię NFC i często z niego korzystam. Jeżeli chodzi o geolokalizację to Redmi 4X wyposażony jest w systemy GPS (wraz z A-GPS), Glonass i Beidou (nieobsługiwany w Europie). Aplikacje pozycjonujące szybko znajdują aktualną pozycję i robią to dosyć dokładnie. Telefon łapie fixa bezproblemowo i szybko, zarówno w samochodzie jak i pod chmurką. Nieco gorzej radzi sobie w pomieszczeniach zamkniętych potrzebuje on zdecydowanie więcej czasu, a niedokładność jest nie mała. Podsumowując pracę GPS można jednak stwierdzić, że działa on poprawnie, a smartfon jako nawigacja piesza lub samochodowa będzie się nadawał bezproblemowo, co nie jest takie oczywiste w sprzęcie tej klasy.

Aparat

Testowany przeze mnie Xiaomi Redmi 4X został wyposażony w główny aparat o matrycy 13 megapikseli i świetle f/2.0. Jest to sensor Samsung S5K3L8 z autofokusem z detekcją fazy (PDAF) i pikselach o wielkości 1,12 mikrona. Jest to ten sam sensor, który montowany jest w większym bracie Redmi Note 4 w wersji globalnej. Jest on jednak zauważalnie gorszy od tego zastosowanego w Note 4X. Nie ma jednak zbytnio co narzekać. Nie znajdziemy tutaj stabilizacji obrazu, zarówno tej optycznej (OIS) jak i elektronicznej (EIS). Jak na telefon niskobudżetowy muszę przyznać, że z aparatu, w ogólnym rozrachunku, jestem zadowolony. Nie tak jak z tego w Note 4X, ale muszę przyznać, że zachowuje się on przyzwoicie, choć nie ma co się spodziewać spektakularnych efektów. Jakość wg mnie jest nawet delikatnie lepsza od tej jakiej można by oczekiwać po telefonie z tej półki cenowej. Aparat pozwala robić zdjęcia ciekawej jakości w dobrych warunkach oświetleniowych, a to za sprawą niezłego odwzorowania barw. Niestety zdjęcia pozbawione są szczegółów, a na jednolitych tłach widoczny jest szum. W słabych warunkach oświetleniowych jest zdecydowanie gorzej. Zdjęcia są bardzo zaszumione, a przez brak jakiejkolwiek stabilizacji często poruszone. Sytuacji nie ratuje nawet HDR, który o dziwo daje mizerne efekty. Powtórzę to co pisałem ostatnio. Z doświadczenia mogę powiedzieć jedno, Xiaomi ma wielki problem z oprogramowaniem aparatu. Nie mam na myśli samej aplikacji, a raczej algorytmy z jakich ona korzysta. Zawsze, ale to naprawdę zawsze, po wykonaniu zdjęcia w trybie automatycznym okazuje się, że ISO jest na tyle duże, że śmiało można z nim zjechać w trybie manualnym, dostając w efekcie zdjęcie zdecydowanie lepsze. Podsumowując aparat, mimo wszystko oceniam go pozytywnie, ponieważ większość zrobionych przeze mnie zdjęć jest na akceptowalnym poziomie, co jednak w tym segmencie jest raczej rzadkością. Redmi 4X pozwala na nagrywanie wideo w rozdzielczości FullHD w 30 klatkach na sekundę, a jakość nagrywanego wideo jest bardzo przeciętna. Gdyby bitrate był odrobinę wyższy, to z pewnością poprawiłoby to sytuację z nagrywanym wideo, ale być może są to ograniczenia procesora, który mógłby mieć problemy z większym bitratem. Przedni aparat to z kolei 5 megapikselowa matryca f/2.2, która do ewentualnych wideo rozmów, czy zdjęć typu selfie, jest więcej niż wystarczająca. Co prawda problemy zaczynają się w ciemnościach, ale ogólnie rzecz biorąc jest nieźle. Poniżej możecie zobaczyć kilka przykładowych zdjęć zrobionych w różnych warunkach oświetleniowych, zarówno na zewnątrz jaki w pomieszczeniu.

Bateria

Xiaomi w Redmi 4X postanowiło zamontować ogniwo, które gości w wielu modelach chińskiego producenta, o całkiem sporej pojemności 4100mAh. Biorąc pod uwagę pojemność baterii, średnio wymagające podzespoły, i niewielki ekran można oczekiwać bardzo dobrych rezultatów na baterii. I tak w istocie jest. Kolejny raz nie udało mi się całkowicie rozładować smartfonu w ciągu jednego dnia. Bez problemowo kończyłem dwa dni na baterii średnio intensywnego używania z ekranem włączonym przez 10-12 godzin To wynik naprawdę rewelacyjny. Jedynym mankamentem, o ile można się do czegokolwiek w kwestii baterii przyczepić, to czas pełnego ładowania. Taką samą uwagę miałem co do baterii w Note 4X.  Dołączona ładowarka 5V/2A ładuje smartfon od zera w ciągu 2 godzin i 30 minut, a to ze względu na brak aktywnego wsparcia dla szybkiego ładowania. To co jest istotnie w tematach baterii i jej przebiegów, to należy pamiętać, że jest to sprawa dyskusyjna i ciężko to porównywać. Każdy z nas w inny sposób korzysta z urządzenia. Jeden wykorzystuje go tylko do przeglądania stron WWW, inny lubi pograć, a trzeci pooglądać filmy. Na szczęście mój sposób korzystania ze smartfonów od lat wygląda bardzo podobnie więc swoje rezultaty mogę porównywać sam ze sobą. Ja korzystam ze smartfonów w sposób mieszany. Przede wszystkim pochłaniam treści na stronach WWW (via Chrome), czasami w coś zagram (na Redmi 4X z racji wielkości ekranu trochę mniej). Zdarzy mi się coś obejrzeć na YouTube. Posiadam synchronizację czterech kont Google (dwa z nich pełna synchronizacja, dwa tylko Gmail), jedno konto Exchange (pełna synchronizacja), do tego trochę Facebooka/Twittera, dużo muzyki ze Spotify via bluetooth, synchronizację Dropbox, One Drive. A to wszystko w większości przypadków przy pomocy LTE, co również ma wpływ na żywotność baterii. Warto zaznaczyć, że, podczas testów korzystałem z tylko z jednej karty SIM, co również ma wpływ na żywotność baterii. W każdym razie bateria jest dużym plusem tego smartfona i spisuje się ona rewelacyjnie. Naprawdę ciężko mi sobie wyobrazić kogoś, kto jest w stanie zmierzyć się i wyjść zwycięsko z pojedynku z baterią Redmi 4X  pozbawiając jej całej energii w ciągu jednego dnia (oczywiście wykluczając nieprzewidziane drenaże baterii, które podczas moich testów nie wystąpiły lub 7-8 godzinne granie).

System i wydajność

Urządzenie zadebiutowało pod kontrolą Androida 6.0 Marshmallow z autorską nakładką MIUI w wersji 8. W chwili kiedy ja mam to urządzenie dostępna jest aktualizacja Androida do wersji 7.0 Nougat, choć testy przeprowadziłem na poprzedniej wersji systemu. Wspomnę jednak, że po aktualizacji, smartfon zachowuje się jeszcze lepiej. Pamiętać należy, że Xiaomi, aktualizuje swoje urządzenia co tydzień (wersja dev), nie tylko wprowadzając poprawki bezpieczeństwa i usprawnienia, ale także dodając nowe funkcje. Tym co stanowi o sile MIUI jest to, że korzystając z Xiaomi bardziej powinno się czekać na aktualizacje MIUI niż kolejne wersje Androida. Często zdarza się, że nowości z nowej wersji Androida trafiają do aktualizacji MIUI. Wsparcie jakie oferuje Xiaomi dla swoich starszych słuchawek jest godne naśladowania, nawet jeśli z wprowadzanych zmian czy naprawianych błędów wielu się podśmiechuje.

Ciężko jest mi opisywać MIUI, gdyż dla mnie to już codzienność i wg mnie jest to najlepsza nakładka autorska na Androida i mówię to jako wieloletni fan czystego systemu od Google. Dla kogoś świeżego pierwsze co rzuca się w oczy to duża jednorodność i spójność całego systemu. Każda systemowa aplikacja wydana przez Xiaomi oparta jest na jednym, wspólnym schemacie graficznym. Jest to bardzo ważne z estetycznego punktu widzenia. Wszystko zostało przemyślane i ułożone w odpowiedni sposób. Zasadniczą zmianą w porównaniu do czystego Androida to brak „app drawera” (szuflady aplikacji), który po wysunięciu umożliwia dostęp do wszystkich aplikacji zainstalowanych w systemie. W MIUI cała nawigacja pomiędzy aplikacjami odbywa się bezpośrednio na pulpitach, czyli analogicznie jak w iOS i nowych wersjach nakładek innych producentów. To obok czego nie można przejść obojętnie to bardzo duże możliwości konfiguracyjne, których nie powstydziłby się niejeden launcher. Być może mogą się one okazać zbyt rozbudowane dla nie jednego użytkownika, ale naprawdę trzeba pozytywnie ocenić fakt, że my jako użytkownicy czujemy, że mamy kontrolę nad całym systemem. Wiele osób zarzuca Xiaomi, że system w ich wydaniu nie radzi sobie z powiadomieniami, które nie zawsze dochodzą, czy też z działaniem aplikacji w tle. Problem ten to jeden, wielki mit. Xiaomi ceni bardzo energooszczędność, w związku z czym domyślnie aplikacje nie są dodawane do autostartu i mają domyślne włączone ograniczone działanie w tle. Wystarczy jednak interesujące nas aplikacje dodać do autostartu, a działanie w tle pozostawić bez ograniczeń, aby nie mieć jakichkolwiek problemów. Jest to sprawdzone przeze mnie na około 20 smartfonach Xiaomi, więc ze stu procentową pewnością mówię, że te problemy są wyssane z palca.

To co bardzo cieszy to brak aplikacji śmieci, oczywiście w wersji oprogramowania Global. W smartfonie znajdziemy dokładnie to, co potrzebne jest do wygodnego korzystania z systemu, wszystkich możliwości smartfonu i jest to niewątpliwy plus. Domyślnie, na świeżym systemie znajdują się aplikacje do tworzenia kopii systemu, zarządzania plikami, połączenia FTP, monitorowania wykorzystania pakietów sieciowych, zapora sieciowa czy nawet kompas. A to wszystko zaserwowane w bardzo przyjemnej dla oka formie, a także w intuicyjny sposób. Domyślne aplikacje są dużo bardziej zaawansowane niż te domyślne w czystym Androidzie czy nakładkach innych producentów. Warto wspomnieć o takich dodatkach jak Second Space, który tworzy na urządzeniu odrębny profil (jeden możemy np. przeznaczyć do pracy, a drugi jako prywatny), czy o możliwości klonowania aplikacji. Szczególnie ta druga opcja jest rewelacyjna gdyż pozwala nam na jednym urządzeniu, w ramach jednego profilu korzystać z dwóch takich samych aplikacji z oddzielnymi danymi. Możemy zatem mieć dwie aplikacje Whatsup z różnymi numerami telefonu, czy dwie oddzielne aplikacje Facebooka z różnymi profilami. Telefon posiada system w wersji Global w związku z czym aplikacje Google są dostępne zaraz po uruchomieniu i to właśnie na tej wersji przeprowadzałem testy. Dostępny jest jednak ROM wydawany przez społeczność xiaomi.eu (miuipolska), który posiada wiele usprawnień i wg mnie jest najlepszym rozwiązaniem dla użytkowników Xiaomi w Europie. Pozbawiony jest on wszystkich chińskich aplikacji, jest wielojęzykowy (oczywiście z językiem polskim, zresztą tak jak wersja Global), współpracuje zaraz po uruchomieniu z usługami Google i po prostu działa lepiej niż wersja Global. Należy jednak pamiętać i mieć na uwadze to, że domyślnie bootloader jest zablokowany, co sprawia, że nie można zainstalować nic poza oryginalnym softem. Na szczęście Xiaomi daje możliwość jego odblokowania każdemu użytkownikowi. Aby to zrobić, należy mieć zweryfikowane konto Xiaomi (ustawiony email, pytania zabezpieczające i zweryfikowany nr telefonu), które nie koniecznie musi być nasze. Kiedy konto jest zweryfikowane należy złożyć prośbę o odblokowanie bootloadera i w ciągu kilku dni powinniśmy otrzymać zgodę. W praktyce wygląda to o wiele prościej, a kupując np. w Ibuygou dostajemy telefon z odblokowanym już bootloaderem. Następnie wystarczy mieć na urządzeniu chiński ROM, zalogować się na konto Xiaomi ze zgodą i za pomocą programu MiUnlock odblokować bootloader. Cały proces trwa kilka sekund i sprowadza się do kilku kliknięć. Całość jest prosta, a możliwość zainstalowania ROMu xiaomi.eu jest warta poświęcenia kilku chwil na poczytanie instrukcji czy tutoriali. Co najlepsze raz uzyskana zgoda, zostaje aktywna cały czas na koncie, więc w przypadku nowego telefonu, można go odblokować wcześniejszym kontem (z ograniczeniem czasowym raz na 30 dni).

MIUI wspiera motywy, co sprawia, że możliwości zmieniania domyślnego wyglądu są bardzo duże. Odpowiedzialna za to jest specjalna aplikacja Motywy, w której możemy zmienić dosłownie wszystko – od tapety pulpitu i ekranu blokady zaczynając, a na czcionkach i animacji uruchamiania systemu kończąc. Dodatkowo zasoby sieciowe motywów są na tyle duże, że zamiast tworzyć samemu, śmiało można rozejrzeć się za gotowym motywem. W Redmi 4X niestety nie zaimplementowano metody wybudzania urządzenia poprzez podwójne tapnięcie w ekran, choć z racji niewielkiego ekranu nie jest to dużym problemem

Sam system działa całkiem przyzwoicie, a animacje są płynne. Smartfon działa nieco lepiej niż swój poprzednik, choć i do niego nie miałem zastrzeżeń. Wszystko działa tak jak powinno. Szybkość działania jak i reagowania rzadko kiedy pozostawia coś do życzenia. Po dwóch tygodniach korzystania nie zdarzyło się, aby telefon potrzebował restartu. Z pewnością jest to zasługą dobrej optymalizacji systemu, z której MIUI słynie nie od dziś. O tym, że mamy do czynienia z budżetowym urządzeniem rzadko kiedy wiemy. Jedynymi takimi sytuacjami są ładowania aplikacji, które nie należą do najszybszych.

Wszelkie gry testowane przeze mnie (jak np. Real Racing 3, Asphalt 8 czy Temple Run 2) działały prawidłowo i bez niekomfortowych spowolnień. W przypadku gier okazuje się, że moc drzemiąca w Snapdragonie 435, a dokładniej w procesorze graficznym Adreno 505 jest o dziwo wystarczająca, gdyż gry kiedy już wreszcie zostaną załadowane działają dobrze. Nawet dłuższe sesje grania nie sprawiają, że urządzenie staje się przesadnie ciepłe, choć ze względu na proces 28nm wydzielane ciepło jest odczuwalne. Również przeglądanie plików PDF o sporej wadze (ponad 200MB plik z dokumentacją techniczną) nie sprawiało jakiegoś wielkiego problemu. Oczywiście nie wszystko zostało od razu wczytane, ale jest to normalne. Jeżeli chodzi zatem o wydajność możemy być spokojni, Redmi 4X to urządzenie, które co prawda nie grzeszy wydajnością, ale nie irytuje swoim działaniem.

Również przeglądanie Internetu nie stanowi żadnego wyzwania dla 4X. Co prawda wbudowana w MIUI przeglądarka niezbyt przypadła mi do gustu, ale muszę przyznać, że jest niezwykle sprawna. Działa o wiele lepiej niż np. Chrome i posiada kilka fajnych rozwiązań jak np. możliwość odpięcia wideo, wyświetlanie go jako popup poza przeglądarką. Po zainstalowaniu Chrome’a nawigowanie jest dla mnie całkiem komfortowe. Wczytywanie stron jest w miarę szybkie, a nawigowanie po raz załadowanej stronie jest w większości przypadków płynne zarówno podczas przewijania jak i powiększania.

Czytnik biometryczny

Zgodnie z panującymi od ubiegłego roku trendami obowiązkowa jest obecność czytnika linii papilarnych. Tak jak widać na zdjęciach, jest on okrągły i znajduje się na tyle urządzenia. Muszę przyznać, że jego umiejscowienie jest wygodne. W zasadzie znajduje się on w jedynym wygodnym, na tyle urządzenia, miejscu, z racji na ogólne gabaryty urządzenia. Palec zawsze sam trafia tam gdzie trzeba, a sama wielkość czytnika wydaje się odpowiednia. Możliwe jest dodanie do 5 odcisków, z czego każdy jest skanowany kilkunastokrotnie. Sam skaner jest dosyć precyzyjny, rzadko oznajmiając wibracją, że nie rozpoznał odcisku, choć samo odblokowywanie nie jest super szybkie. Nie mam jednak większych zastrzeżeń co do skanera odcisków, korzystało mi się z niego wygodnie i komfortowo.

Ceny, dostępność i gwarancja

Z każdym razem kiedy piszę o cenach wspominam o tym, że nie jest niespodzianką to, że cena, za którą oferowane są w sklepach urządzenia Xiaomi jest inna niż sugerowana na rynku Chińskim. W Chinach, po przeliczeniu sugerowanych Y899 na amerykańską walutę, Redmi 4X można zakupić w okolicach $130 wprost od Xiaomi. Jak zwykle rynek dosyć szybko to zweryfikował, a sprzedawcy korzystając z okazji, że Xiaomi nie zapuszcza się tak ochoczo na rynki europejskie, każą sobie płacić za ten sprzęt około $145-150. Przebitka nie jest specjalnie duża, ale na tyle spora aby sprzedawcom się to opłacało. Cena mimo wszystko nadal jest atrakcyjna. Po raz kolejny testując urządzenie od Xiaomi muszę powiedzieć, że jest to zdecydowanie uczciwa cena w stosunku do możliwości i jakości jakie oferuje Redmi 4X. W końcu dostajemy duży smartfon, który walczy z smartfonami ze średniej półki innych producentów, będąc przy tym nawet o ponad połowę tańszy. Wspomnę tylko, że ewentualnym sprzętowym rywalem jest Huawei Nova Smart, który jest wyceniony na $200. Warto wspomnieć, że w Polsce jest oficjalnie dostępny Redmi 4X w wersji międzynarodowej, z obsługą B20, jednak cena za którą jest on oferowany to rozbój w biały dzień. Osobiście nie widzę, najmniejszego sensu w kupowaniu go w Polskiej dystrybucji, dlatego też postanowiłem sięgnąć po model Redmi 4X wprost z Chin. Smartfon dostępny jest w sprzedaży w Chinach i w tamtejszych sklepach można szukać swojej okazji. Nie ma się jednak czego obawiać, gdyż istnieje kilka sprawdzonych miejsc, jak np. polecane przeze mnie zawsze i wszędzie iBuyGou (sprawdzony sprzedawca Xiaomi i nie tylko, a także partner np. MIUI Polska), z których bez obaw możemy zamówić sprzęt. Jest to sklep, w którym dokonałem już kilkunastu zakupów i nigdy nie napotkałem żadnych problemów. Tak jak wspomniałem wcześniej oferuje on już odblokowanie bootloaderu, co jest naprawdę świetną rzeczą i małym plusikiem. Oczywiście nie jest to jedyny słuszny sklep, ale z czystym sumieniem mogę go polecić. Wszystkie moje transakcje zostały zrealizowane sprawnie (DHLem w 3 dni) i przyjemnie, bez przykrych niespodzianek w postaci dodatkowych opłat, więc jest to opcja zdecydowanie warta rozważenia. Oczywiste jest, że za sprzęt sprowadzany z poza granic Europy należy zapłacić podatek (telefony są zwolnione z cła), w związku z czym dodatkowym atutem jest możliwość ubezpieczenia się od VATu. Zawsze pozostają jeszcze portale aukcyjne (polskie Allegro czy też chiński Aliexpress), gdzie ceny są różne, czasem mniej, a czasem bardziej atrakcyjne, lecz sprzęt i tak sprowadzany jest prosto z Chin i nie zawsze mamy pewność co do sprzedawcy, dodatkowych opłat czy też gwarancji. Pisałem o tym przy okazji Note 4X, że z ostatnich informacji wynika, że naprawdę spora część paczek wysyłanych popularnymi, darmowymi wysyłkami z Chin wraca z powodu braku znaczka CE (naklejka nie wystarczy). Nie ważne skąd zamawiacie, warto więc korzystać z wysyłek kurierem, ale to z kolei zwiększa szansę na VAT. Skoro przed chwilą padło słowo gwarancja to warto wspomnieć, że w przypadku zakupu od wspomnianego iBuyGou może ona być realizowana u Europejskich partnerów serwisowych, a dokładniej w Hiszpanii bądź w Polsce (Wrocław), co również jest ciekawą opcją. Jest to świetna wiadomość, gdyż w przypadku jakichkolwiek problemów nie trzeba odsyłać sprzętu do Chin, narażając się na większe koszty i stratę czasu. Standardowo gwarancja jest roczna, ale za symboliczne $5 można ją przenieść na Europę, a za 10$ przedłużyć o dodatkowy rok.

Świetna propozycja

Muszę przyznać, że Xiaomi Redmi 4X mnie oczarował. Nie do końca wiedziałem czego mogę się spodziewać, gdyż żaden z poprzednich modeli nie miał podobnych podzespołów. Porównując z poprzednikiem, widać wyraźny krok na przód pod względem jakości wykonania i wyglądu. Skok wydajnościowy jest niewielki, ale i to zostało poprawione. W stosunku do poprzednika poprawiono niemalże każdy element, nie ingerując zbytnio w cenę. Ekran w HD jest całkiem przyzwoity i jest lepszy niż w Redmi 3, system działa dobrze, nie jest zaśmiecony niepotrzebnymi dodatkami, a bateria jest tak samo sprawna. To wszystko za dobrą cenę. Nie znajdziemy co prawda NFC czy możliwości szybkiego ładowania, ale trudno się ich obecności spodziewać w niskobudżetowym urządzeniu. Bardzo miło zaskoczyła mnie poręczność, a urządzenie świetnie leży w dłoni, sprawiając, że obsługa jedną ręką nie sprawia żadnych problemów (dodatkowo MIUI oferuje tryb obsługi jedną ręką, gdzie interfejs jest skalowany do 3,5, lub 4 cali). Jakość wykonania jest bardzo dobra, spasowanie elementów lepsze niż w poprzedniku, a użyte materiały absolutnie nie zdradzają, że mamy do czynienia ze sprzętem z niskiej półki cenowej. Płynność działania i niezawodność sprawiają, że jest to telefon godny zaufania, komfortowy w użytkowaniu i nie irytujący w żądnym przypadku. Oczywiście nie jest to demon szybkości i w benchmarkach nie bije rekordów, ale niezwykle rzadko zdarza mu się gubić klatki animacji tu i ówdzie. Owszem jest czasami pomyśli nieco dużej, ale w większości przypadków spisuje się więcej niż dobrze. Najważniejsze jest jednak to co pisałem już niejednokrotnie w tym tekście, a mianowicie Redmi 4X nie irytuje swoim działaniem. Jest to niezwykle istotne, gdyż tak naprawdę w ogólnym rozrachunku tylko to się liczy. Nic nam ze świetnie wykonanego urządzenia, które na papierze wydaje się mocarzem, a podczas użytkowania sprawia, że chce się nim rzucić o ścianę. Wymagające gry nie stanowią jakiegoś wielkiego problemu dla tego urządzenia. Jest to jedno z tych urządzeń, w których ciężko wytknąć prawdziwe wady, mając na uwadze cenę urządzenia. Czas pracy na baterii jest rewelacyjny i ogromną zaletą tego modelu, a aparat robi nienajgorsze zdjęcia, ale jeśli warunki sprzyjają to jest naprawdę dobrze. Wszystko to zostało wycenione na odpowiednim poziomie. Co prawda niżej mamy jeszcze kategorię entry-level (Xiaomi posiada taki model w swojej ofercie i jest to Redmi 4A), ale po przetestowaniu Redmi 4X zacząłem się poważnie zastanawiać czy ta kategoria ma sens. Za około 600zł, które trzeba wyłożyć aby zacząć przygodę z Redmi 4X, jest to naprawdę mocna propozycja zarówno wśród osób chcących zacząć przygodę ze smartfonami, jak i tych szukających sprzętu niedrogiego. Jest to urządzenie kompletne, które mniej zaawansowanych użytkowników z pewnością zadowoli. Dodatkowo z racji otwierania się Xiaomi na poza chińskie rynki, a co za tym idzie wersje oprogramowania Global jest to sprzęt nawet dla mniej świadomych użytkowników. Jedno natomiast pozostaje nadal bez zmiany. Xiaomi to typ smartfonów, którym na początku należy poświecić nieco więcej czasu na konfigurację w porównaniu do innych urządzeń, ale gdy raz już to zrobimy, możemy cieszyć się z naprawdę niezłego sprzętu.

_______________________________________________
źródło grafik: materiały prasowe Xiaomi

 

sprzęt porady urządzenia mobilne

Komentarze