r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Telegram wprowadza „znikanie” wysłanych wiadomości, porzuca stare Androidy

Strona główna AktualnościOPROGRAMOWANIE

Komunikator Telegram zdobył spore uznanie wśród wszystkich tych, którzy zainteresowani byli poufnością swoich rozmów. Niezależny od wielkich korporacji, dostępny na platformy mobilne i desktopowe, z opensource’owym klientem, znalazł użytkowników nawet wśród bojowników Państwa Islamskiego (choć oczywiście nie jest to coś, czym producent komunikatora się chwali). W nowy 2017 rok Telegram wchodzi z nową wersją, przynoszącą m.in. bardzo użyteczną funkcję znikania wysłanych wiadomości.

Nawet jeśli komunikator jest bezpieczny, a informacje szyfrowane są end-to-end, na urządzeniach jego użytkowników, wciąż realne jest zagrożenie ze strony napastnika, który uzyska fizyczny dostęp do jednego z urządzeń. Smartfony rzadko kiedy są wyłączane, a jeśli urządzenie nie było zablokowane, napastnik, który odebrał je siłą, może po prostu przejrzeć historię rozmowy, dowiadując się o rzeczach, które nie były dla niego przeznaczone.

Można oczywiście ręcznie skasować wiadomość – ale u siebie. Skąd jednak możemy mieć pewność, że odbiorca komunikatu na pewno zrobi to po swojej stronie? Dzięki wprowadzonemu w Telegramie 3.16 mechanizmowi zniknięcia ostatnio wysłanych wiadomości, nadawca może jednak sam usunąć z obu urządzeń wiadomość, którą przesłał w ciągu ostatnich 48 godzin.

r   e   k   l   a   m   a

Oczywiście poufne transakcje biznesowe czy cudzołóstwo to nie wszystkie zastosowania tego mechanizmu: sami deweloperzy Telegramu przywołują znacznie bardziej niewinne zastosowanie – usuwanie głupich wiadomości, które np. omyłkowo wysłaliśmy do naszych rodzicielek podczas niezbyt trzeźwej imprezy. To właśnie przydarzyło się jednemu z programistów, który swojej matce wysłał głupie naklejki – i w panice szybko dopisał do komunikatora nową funkcję.

Oprócz tej przydatnej dla ochrony prywatności funkcji, nowa wersja klienta przynosi informacje o wygenerowanym ruchu sieciowym (przydatne dla podróżników), nowy skrótowiec adresów kontaktowych Telegramu (t.me zamiast telegram.me, np. t.me/nazwauzytkownika, t.me/nazwagrupy), oraz kilka ulepszeń tylko dla użytkowników Androida:

  • wiadomości są lepiej grupowane i pokazują datę wysłania,
  • aplikacja pamięta ostatnią pozycję przewinięcia czatu,
  • łatwiej udostępniać pliki dzięki liście ostatnio pobranych plików,
  • pojawiły się szybkie działania przez ikonę na ekranie głównym (tylko dla Androida 7.1)
  • Telegram wspiera nową google’ową klawiaturę GBoard,
  • dodano trzy nowe emoji: kowboja, klauna i ciężko chorego.

Pełne wsparcie dla Androida 7.1 jest fajne, ale wraz z nim przychodzi coś, czym deweloperzy już się otwarcie nie pochwalili. Porzucono wsparcie dla starszych wersji Androida, teraz aplikacja wymaga robocika w wersji co najmniej 4.0. W ten sposób producent poszedł w stronę WhatsAppa, który niedawno też porzucił starsze wersje mobilnych systemów. Co ciekawe jednak, czystka w wypadku Telegrama dotyczy wyłącznie Androida: wciąż wspierany jest stary iOS 6 i Windows Phone 7.

Nowe wersje komunikatora Telegram znajdziecie w naszej bazie oprogramowania, w wersjach na Androida, iOS-a, Windows Phone, desktopowego Windowsa oraz macOS-a.

© dobreprogramy
r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Komentarze

r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a
Czy wiesz, że używamy cookies (ciasteczek)? Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień.
Korzystając ze strony i asystenta pobierania wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.   

Trwa konkurs "Ogól naczelnego", w którym codziennie możecie wygrać najnowsze maszynki systemowe Hydro Connect 5 marki Wilkinson Sword.

Więcej informacji

Gratulacje!

znalezione maszynki:

Twój czas:

Ogól Naczelnego!
Znalazłeś(aś) 10 maszynek Wilkinson Sword
oraz ogoliłaś naszego naczelnego!
Przejdź do rankingu
Podpowiedź: Przyciśnij lewy przycisk myszki i poruszaj nią, aby ogolić brodę.