Test: Lumia 435. Płynny Windows Phone na sprzęcie za 320 zł?

Strona główna Lab Smartfony i tablety

O autorze

Microsoft chciał walczyć z Apple, chciał w swojej ofercie mieć drugiego iPhone’a, który będzie sprzedawał się w milionach egzemplarzy już w dniu premiery. Rynek szybko zweryfikował te ambitne plany. Mimo ogromnych pieniędzy wpompowanych w marketing, udziały systemu Windows Phone w rynku nadal oscylują wokół kilku procent. Co gorsza, te kilka procent udało się osiągnąć dzięki najtańszym urządzeniom. Microsoft postanowił więc zalać rynek modelami w przystępnych cenach.

Tym razem testuję dla Was naprawdę tanią Lumię. Model oznaczony numerkiem 435 możemy kupić już za około 320 złotych, a w związku z tym, że jest to nowe urządzenie, to niebawem cena powinna być jeszcze niższa. Już na tym etapie recenzji stwierdzam, że zaletą jest przede wszystkim niska cena. Jednak czy płacąc trochę ponad 300 złotych możemy liczyć na dobry model znanego producenta? Microsoft, a raczej Nokia, pokazała już, że potrafi to zrobić. Jako przykład podam Lumię 520, która nadal jest jednym z lepszych smartfonów z niskiej półki cenowej.

Z Lumią 435 wiązałem spore nadzieje. Liczyłem, że będzie to tani, lecz dobry smartfon, oferujący zadowalającą jakość wykonania, interesujące wzornictwo, dobry wyświetlacz, a także płynnie działający system operacyjny.

Topornie, ale kolorowo i z dbałością o jakość

Pierwsze wrażenie po wyjęciu Lumii 435 z pudełka? Smartfon sprzed kilku lat. Dostajemy niewielkie urządzenie z 4-calowym wyświetlaczem, które nie może pochwalić się smukłą obudową, ma ono bowiem aż 1,17 cm grubości. Taki klocek. Niestety ten model wrażenia na znajomych nie zrobi. Nie pomoże nawet pomarańczowa obudowa, bo już wszyscy zdążyli przyzwyczaić się do kolorowych Lumii. Z drugiej strony nie należy zapominać, że mamy do czynienia z naprawdę tanim urządzeniem, co wiąże się z pewnymi kompromisami.

Może Lumia nie zrobi wrażenia, ale nie rozpadnie się na części po upadku. Z zastosowanych materiałów jestem bardzo zadowolony. Pomarańczowa klapka z tworzywa sztucznego pokrywa również krawędzie. Jest ona matowa i przyjemna w dotyku. Wygląda solidnie i powinna zapewnić zadowalającą odporność na drobne uszkodzenia i tłuste odciski palców. Klapka wygląda dość topornie, ale z drugiej strony raczej nic poważnego się jej nie stanie po upadku smartfona. Co ciekawe, przejeżdżając mocniej palcem, większe tarcie odczujemy na warstwie chroniącej wyświetlacz, co jest poważnym błędem konstrukcyjnym.

Na froncie znajdziemy 4-calowy wyświetlacz, nad którym umieszczony został głośnik do rozmów, frontowa kamerka oraz napis Microsoft. Natomiast na dolnej, czarnej ramce znajdziemy trzy charakterystyczne dla Windows Phone przyciski – „wstecz”, „home” oraz „szukaj”. Działają one bez żadnych zarzutów, zabrakło tyko podświetlenia, ale na to niestety możemy liczyć tylko w droższych Lumiach. Na „plecach” producent umieścił głośnik, główną kamerę, a także wyrzeźbione w klapce swoje logo.

Na bocznych krawędziach nie znajdziemy niczego szczególnego. Zabrakło fizycznego spustu aparatu, do niedawna charakterystycznej cechy smartfonów z Windows Phone. Szkoda, że Microsoft zrezygnował z wymogu stosowania tego elementu. Na górze znajdziemy tylko złącze audio, a po przeciwnej stronie microUSB. Lewa krawędź jest pusta, natomiast na prawej producent umieścił dwa przyciski – regulacji głośności i zasilania/blokowania. Do tego pierwszego mam pewne zastrzeżenia – obawiam się, że wytrzyma tylko okres gwarancyjny.

Poszczególne elementy zostały naprawdę dobrze spasowane. Nic nie skrzypi nawet pod większym naciskiem. Pod tym względem Lumia 435 nie odstaje nawet od drogich flagowców. Dokładne wymiary wynoszą 118,10 × 64,70 × 11,70 mm, a całość waży 134,1 grama, a więc model 435 nie należy do najlżejszych. Choćby Galaxy A5 mimo większych rozmiarów i metalowych ramek mógł pochwalić się mniejszą wagą.

Wyświetlacz to powrót do pierwszych smartfonów

Patrząc na specyfikację na stronie producenta, dowiemy się, że 4-calowy wyświetlacz został wykonany w technologii TFT i oferuje rozdzielczości 480 × 800 pikseli. W związku z tym wiedziałem, że nie dostanę niesamowitego ekranu, ale Nokia przyzwyczaiła mnie, że w nawet niskiej półce potrafi zastosować dobry ekran. Jednak w przypadku Lumii 435 jest naprawdę kiepsko, dawno już nie testowałem smartfona z tak słabym wyświetlaczem. Wyraźnie widać, ze brakuje ostrości, zwłaszcza w przypadku tekstu. Do tego dochodzi słabe odwzorowanie kolorów, które są wyblakłe. Natomiast koloru czarnego ten ekran po prostu nie jest w stanie wyświetlić, dostajemy tylko jego ciemno-szarą namiastkę. Kąty widzenia również są niewielkie, obraz zmienia się nawet przy lekkim odchyleniu głowy.

Dostajemy funkcję automatycznego dostosowania jasności wyświetlacza do warunków zewnętrznych, jednak nie działa ona tak jak powinna – ekran zawsze jest za ciemny. Jeśli już mówimy o maksymalnej jasności wyświetlacza, to niestety nie jest dobrze, o czym przekonujemy się zwłaszcza w słońcu. Wówczas odczytanie treści graniczy z cudem.

Nie pod każdym względem wyświetlacz wypada tragicznie. Dotyk działa bez żadnych zarzutów, smartfon jest czuły i poprawnie odczytuje nasze polecenia. Chociaż warstwa chroniąca stawia za duży opór naszym palcom. Nie przeszkadza to w codziennym użytkowaniu, ale jest odczuwalne.

Specyfikacja nie zachwyca, Windows Phone nadal jest płynny

We wnętrzu pomarańczowej obudowy znajdziemy dwurdzeniowy procesor Snapdragon 200 o taktowaniu 1,2 GHz. Jest to typowy układ do tanich telefonów, który nie pozwoli na komfortową pracę z bardziej rozbudowanymi aplikacjami, a także uniemożliwi uruchomienie bardziej wymagających gier. Jednak nie tego oczekujemy od taniego urządzenia. Ma ono prostu dzwonić, wysyłać SMS-y, umożliwić zajrzenie na jakąś stronę czy do kalendarza. Lumia 435 robi to wszystko naprawdę dobrze. Windows Phone 8.1 działa płynnie i stabilnie. Aplikacje systemowe uruchamiane są natychmiastowo, nie zauważyłem żadnego przycięcia, czy zwolnienia pracy. Nawet gdy nie dbamy o zamykanie aplikacji, system nie dostaje zadyszki i cały czas jest w dobrej formie.

Warto zwrócić uwagę, że dostajemy 1 GB RAM-u, a do niedawna standardem w tanich Lumiach było 512 MB pamięci operacyjnej. Taka ilość w zupełności wystarczała do płynnej pracy systemu operacyjnego. Jednak niektóre aplikacje ze sklepu wymagają 1 GB RAM-u aby mogły być zainstalowane. Dodatkowo więcej RAM-u zwiększa komfort korzystania chociażby z przeglądarki Internetowej, zwłaszcza gdy mamy uruchomionych kilka kart. Na nasze dane producent przeznaczył 8 GB przestrzeni. Taka ilość może okazać się niewystarczająca, ale dostaliśmy możliwość rozbudowania dostępnej pamięci z wykorzystaniem kart micro SD. Warto zwrócić uwagę, że Lumia 435 została wyposażona w dwa gniazda na karty micro SIM, a więc możemy korzystać z dwóch numerów jednocześnie.

Zastosowany akumulator o pojemności 1560 mAh nie powala. Przez pierwsze dni, gdy dość intensywnie korzystałem z tej Lumii, musiałem ładować ją dwa razy dziennie. Przy normalnym użytkowaniu, a więc przejrzeniu kilka razy dziennie Internetu, odpisaniu na kilkadziesiąt wiadomości i korzystaniu z aplikacji Facebooka Lumia 435 jest w stanie wytrzymać jeden dzień.

Z pewnością wśród czytających tę recenzję znajdą się osoby, które szukają taniego smartfona, a nie miały wcześniej kontaktu z Windows Phone. Jak już wcześniej wspomniałem, sporą zaletą mobilnych okienek jest płynna praca. Dodatkowo nie ma problemu z podpięciem skrzynki pocztowej, w sklepie znajdziemy aplikacje Facebooka, Instagrama oraz większość innych popularnych aplikacji znanych z innych platform (poza aplikacjami Google'a). Jeśli komuś zależy na komunikacji ze znajomymi, to z pewnością nie będzie miał z tym problemu.

Bardzo głośno, chociaż momentami niewyraźnie

Głośnik z tyłu jest spory i zaskakująco głośny. Nie powinno więc być problemu z usłyszeniem dzwonka. Szkoda, że przy maksymalnych ustawieniach dźwięk staje się niewyraźny, przez co jest nieprzyjemny dla ucha. Natomiast po zmniejszeniu poziomu głośności jakość wydobywającego się dźwięku odczuwalnie rośnie. Może nie do poziomu pozwalającego słuchać muzyki, ale spokojnie obejrzymy film na YouTube nie drażniąc uszu. Wadą jest umieszczenie głośnika na „plecach” urządzenia, przez co łatwo go zasłonić dłonią. Jednak tylko nieliczni producenci decydują się umieścić głośnik w innym miejscu i dotyczy to głównie flagowych urządzeń.

Lumia 435 nie jest topowym smartfonem wyposażonym w multum funkcji. Osoby decydujące się na ten model powinny oczekiwać przede wszystkim prostego urządzenia do komunikacji, a co za tym idzie dobrej jakości rozmów. Tutaj tani smartfon Microsoftu wypada całkiem nieźle. Głośnik oraz mikrofon sprawują się dobrze, dobrze słyszymy drugą osobę, a także nasz rozmówca dobrze słyszy nas. Dźwięk jest czysty i wyraźny.

Lepiej zabrać ze sobą aparat

Microsoft Lumia 435 została wyposażona w dwie kamery. Główna, umieszczona z tyłu, pozwala na wykonywanie zdjęć w 2 MP i tym razem megapiksele mają znacznie – jest ich stanowczo za mało. Zdjęcia są kiepskiej jakości, brak im ostrości, kolory giną gdzieś po drodze, a przy gorszych warunkach oświetleniowych widać bardzo duże szumy.

Nie zachwyca również przednia kamera, która ma tylko 0,3 MP. Sprawdzi się co najwyżej przy wideorozmach, o ile nie zależy nam na ich jakości. Wszystkim nastolatkom mówimy, że na pewno ten smartfon nie sprawdzi się przy robieniu samolubek. Według mnie lepszym rozwiązaniem zamiast montowania dwóch kamer byłoby wykorzystania tylko jednej, ale lepszej. Problem w tym, że dwie kamery lepiej wyglądają na pudełku niż jedna.

Aplikacja aparatu to Lumia Camera, którą znajdziemy też na innych Lumiach. Jej interfejs jest intuicyjny, najważniejsze elementy znajdują się na wierzchu. Dodatkowo zmiana poszczególnych opcji z wykorzystaniem menu w postaci pierścieni wygląda naprawdę efektowanie. Co ciekawe, Lumia 435 nie posiada wbudowanej lampy LED, a w aplikacji aparatu znajdziemy ikonkę sugerującą, że jednak ta lampa jest. Odpowiedź jest jedna – po prostu aplikacja nie została przygotowana do tego modelu.

Podsumowanie: czy za 320 złotych można kupić dobrą Lumię?

Przez większość recenzji narzekałem na wiele elementów Lumii 435. Ekran jest tragiczny pod każdym względem, o aparatach lepiej już nie mówić, większości rozbudowanych aplikacji w ogóle nie da się na niej uruchomić. Jednak nie należy umieszczać tego smartfona na liście niegodnych uwagi, wręcz przeciwnie. Należy spojrzeć na jego cenę, która wynosi zaledwie 320 złotych. W związku z tym mamy do czynienia z naprawdę tanim urządzeniem. Nie możemy traktować Lumii 435 jako smartfona konkurencyjnego dla znacznie droższych modeli, powinniśmy spojrzeć na nią jak na prosty sprzęt, który będzie służył przede wszystkim do komunikacji ze znajomymi.

Microsoft Lumia 435 jako prosty smartfon wypada naprawdę dobrze. Dostajemy płynnie działający system operacyjny, który radzi sobie nawet mimo bardzo słabej specyfikacji. Bez problemu zainstalujemy aplikacje portali społecznościowych oraz najbardziej rozpoznawalne komunikatory. Pisane SMS-ów dzięki bardzo dobrej klawiaturze jest wygodne, a na jakość rozmów nikt nie będzie narzekał. Dodatkowo dostajemy dwa gniazda na karty SIM.

Jeśli ktoś jest w stanie zaakceptować kiepski wyświetlacz, to Lumia 435 jest naprawdę godna uwagi, w końcu to dobry smartfon, który nie zrujnuje kieszeni.

© dobreprogramy