Test kamerki Ferguson eXtreme Action CAM – rozsądna propozycja

Strona główna Lab Inne
Niedroga, nieźle wyposażona, w podstawowych zastosowaniach niezawodna. Za 150 złotych więcej nie trzeba.
Niedroga, nieźle wyposażona, w podstawowych zastosowaniach niezawodna. Za 150 złotych więcej nie trzeba.

O autorze

Rynek kamerek sportowych jest przepełniony najróżniejszymi propozycjami od prostych modeli za kilkadziesiąt złotych po profesjonalne kombajny o rewelacyjnych parametrach, ale w kosmicznych cenach. Jeśli ktoś dopiero zaczyna swoją przygodę z filmowaniem własnych wyczynów i potrzebuje urządzenia prostego, wielofunkcyjnego i niedrogiego, powinien zwrócić uwagę na testowany model. Oto krótki test Ferguson eXtreme Action CAM.

Z czym mamy do czynienia?

Kamerka Ferguson eXtreme Action CAM nie obiecuje nam cudów i nie krzyczy z pudełka modnymi hasłami „4K Ultra HD!”, jak niektóre produkty, w których to 4K jest dość umowne, tylko uczciwie przyznaje, że jest to „tylko” Full HD. Ponadto na odwrocie pudełka rzeczytamy, że nagrania w tej rozdzielczości mają długość do 60 minut. Jest również rozdzielczość 720p dla mniej wymagających, opcja robienia zdjęć w rozdzielczość od 12 MP do rozdzielczości VGA. Ot – standard.

Jest jednak kilka funkcji, które z pewnością będą niespodzianką w, bądź co bądź, budżetowym sprzęcie. Po pierwsze, jest to dość bogaty zestaw akcesoriów, z wodoodporną obudową włącznie (IP68). Możemy zatem kamerkę umieścić np. na pasku za pomocą dodatkowego klipsa, przyczepić do kasku, zamontować na kierownicy roweru, a nawet wykorzystywać kamerkę jako wideorejestrator w samochodzie z pomocą dedykowanego uchwytu lub po prostu jak kamerkę internetową. W zestawie, oprócz uchwytów, znajdziemy ładowarkę i kabel USB, paski mocujące, opaski zaciskowe, linki zabezpieczające, taśmy dwustronne 3M a nawet ściereczkę do czyszczenia. Plus dla producenta.

Oprócz tego na liście funkcji znajdziemy pozycję „WiFi i akcelerometr”. Ta pierwsza funkcja pozwala między innymi na sterowanie kamerką za pomocą dedykowanej aplikacji na smartfony z systemami Android i iOS, co otwiera przed użytkownikiem dość szerokie możliwości nagrywania np. z odległości itp. Akcelerometr z kolei pozwoli między innymi na automatyczne uruchomienie kamerki, gdy ta „wyczuje” ruch, uderzenie itp. W praktyce wystarczy „pacnąć” kamerkę, aby ta się uruchomiła i rozpoczęła nagrywanie.

Jeśli chodzi o pozostałe dane urządzenia, kąt widzenia obiektywu to przyzwoite 170 stopni, nagrywanie odbywa się w pętli i po wykorzystaniu całej pamięci nadpisywane są najstarsze pliki. Rozdzielczość nagrań to 1920x1080 lub 1280x720 w 30 kl./s. Jeśli chodzi o tryb aparatu, kamerka może wykonywać zdjęcia tradycyjne, opóźnione (samowyzwalacz) lub seryjne. Małym minusem jest deklarowana przez producenta współpraca z kartami o pojemności do 32 GB. To trochę mało dla tych, którzy chcą nagrywać dużo i często - wtedy konieczne będzie żonglowanie kartami pamięci. Oprócz tego na obudowie znajdziemy wyjście miniHDMI oraz microUSB 2.0.

Obsługa i nagrywanie

Obsługa kamerki odbywa się za pomocą czterech przycisków. Menu jest proste i czytelne, choć 2-calowy wyświetlacz ma dość niską rozdzielczość. Ustawienia są bardzo obszerne i obejmują naprawdę wiele dodatkowych funkcji oraz możliwości, od ustawienia trybu HDR, przez tonację, jasność, balans kolorów, po ustawienia dostępu bezprzewodowego itp. Możemy również ustawić tryb samochodowy, możliwość uruchamiania kamerki wraz z wykryciem ruchu (fajny bajer) itp. Jak wspomniałem wcześniej, możemy ustawić rozdzielczość 1920x1080 lub 1280x720, obie z prędkością 30 klatek na sekundę. Chyba nie ma większego sensu, aby marnować pamięć na karcie microSD filmami w niższej rozdzielczości i lepiej od razu wybrać lepszy wariant, tym bardziej, że rozdzielczość 720p nie ma żadnych zalet oprócz mniejszego apetytu na pamięć. Szkoda, że nie ma możliwości wyboru np. trybu 60 klatek na sekundę przy niższych parametrach obrazu. Kąt widzenia to stałe, nie modyfikowalne 170 stopni, a więc przyzwoita wartość jak na kamerkę z tego segmentu.

Jak to wygląda w praktyce?

W skrócie – dość przeciętnie, ale nie jest źle. Pamiętajmy, że mamy do czynienia z kamerką sportową z WiFi, która kosztuje około 150 złotych i posiada dość spory arsenał dodatków i gadżetów w postaci wodoodpornej obudowy, paska, uchwytów itp.

O ile w dobrym świetle, w ciągu dnia, jakość filmów i zdjęć jest na przyzwoitym poziomie, tak po zmroku fotografie są bardzo kiepskie, zaś filmy słabo naświetlone. Trudno jednak oczekiwać cudów po takim sprzęcie, który nie jest i nie próbuje być profesjonalny. Poza tym to kamerka, nie aparat fotograficzny, więc trzeba pamiętać, że oferowana rozdzielczość maksymalna 12 Mpix (interpolowana) pozwala zrobić „jako takie” zdjęcie przy bardzo dobrych warunkach oświetleniowych. Nic więcej. Do fotek lepiej używać smartfona – Ferguson eXtreme Action CAM się do tego raczej nie nadaje.

Ustawień jest dość sporo i być może ktoś, komu zależy na wykorzystaniu potencjału kamerki będzie w stanie ustawić wszystko lepiej, niż automat – ten niestety nie zawsze dobiera prawidłowe parametry obrazu. Problemem jest przede wszystkim przepalone niebo, jeśli jest ono w kontraście np. do budynków. Na pochwałę zasługuje jednak dość szybkie dostosowywanie jasność filmu przy przejściu z jasnych do ciemnych scen. Jeśli jednak mamy dobre warunki oświetleniowe, kamerka Fergusona jest w stanie nagrać bardzo przyjemny materiał, zaś stabilizacja obrazu radzi sobie bardzo przyzwoicie z wygładzaniem wstrząsów.

Po pełnym naładowaniu akumulator wystarczy na około 90 minut pracy, co jest wynikiem więcej, niż zadowalającym. W razie potrzeby, kamerkę może wspomóc powerbank – wymienny akumulator nie jest w dzisiejszych czasach żadnym ograniczeniem.

Czy warto?

Publiczną tajemnicą jest fakt, że prezentowany sprzęt nie jest urządzeniem, które zaspokoi wymagających użytkowników. Owszem, w sprzyjających warunkach nagramy niezły materiał, ale gdy te przestają być korzystne, Ferguson eXtreme Action CAM zaczyna mieć kłopoty. Filmy przy słabym oświetleniu zaczynają być po prostu ciemne, po zmroku zazwyczaj niewiele widać. Zdjęcia wychodzą przyzwoite tylko w dobrych warunkach, gdy światła brakuje, jest bardzo słabo. Zdjęcia wieczorem lub po zmroku? Nie ma takiej możliwości.

Musimy jednak pamiętać, że mówimy o urządzeniu, które kosztuje około 150 złotych. Na rynku nie znajdziemy alternatywy w tej cenie z łącznością WiFi, stabilizacją obrazu, rozdzielczością nagrywania Full HD oraz wyjściem HDMI. Do profesjonalnego, częstego używania? Raczej nie. Do okazjonalnego nagrywania podczas jazdy na rowerze, spacerów, zwiedzania itp.? Jak najbardziej!

© dobreprogramy