Test słuchawek NuForce BE Sport3, które umilą każdy trening

Strona główna Lab Inne

O autorze

Słuchawki do biegania muszą spełniać zupełnie inne wymagania niż te, w których słuchamy muzyki przed komputerem. Muszą być lekkie, wygodne nawet w spoconym uchu, i trzymać się go jak przyklejone. Łączność bezprzewodowa daje nam swobodę ruchu, ale dobrze by było żeby jakość dźwięku była zadowalająca i by nie trzeba było brać na nie kredytu. Słuchawki NuForce BE Sport3 spełniają wszystkie te warunki i mają kilka dodatkowych zalet.

NuForce BE Sport3 to typowe dokanałowe słuchawki sportowe. Na przewodzie o długości 56 cm znajdują się dwa przetworniki i pilot z mikrofonem. W zestawie dostaniemy 6 par silikonowych nakładek w trzech kolorach (pomarańczowe i żółte w rozmiarach S, M i L) oraz zestaw świeżo opatentowanych przez Optomę nakładek SpinFit TwinBlade. Żaden z zestawów nakładek nie zapewni idealnego tłumienia. Ponadto mamy tu 6 par „skrzydełek”, zaczepiających słuchawki w małżowinie dla lepszej stabilności, w różnych rozmiarach i kolorach. Na wszystkie te drobiazgi dostaniemy też mały futerał z karabińczykiem.

Przetworniki armaturowe zostały zamknięte w metalowych obudowach z magnesami, dzięki czemu słuchawki naprawdę trudno poplątać (nie jest to jednak niemożliwe :-)). Na każdej z nich widnieją oznaczenia lewej i prawej, a także wskaźniki pokazujące jak należy ułożyć „skrzydełka”. Całość sprawia bardzo dobre wrażenie. Przetworniki mają średnicę 6 mm i impedancję 6 &Ohm;. Producent podaje pasmo przenoszenia 20 Hz - 20 kHz i czułość na poziomie 102 dB przy częstotliwości 1 kHz. Akumulator pozwala na słuchanie przez przynajmniej 10 godzin.

W kwestii jakości dźwięku także niewiele można tym słuchawkom zarzucić. Tony wysokie i średnie są bardzo czyste, świetnie się na nich słucha utworów wokalnych i audiobooków. Z muzyką elektroniczną, nadającą rytm ćwiczeń za pomocą basów, jest nieco gorzej, ale też nieźle. Trzeba zwrócić uwagę na to, że jakość dźwięku zależy od dopasowania nakładek. Z ciekawostek mogę dodać, że jeśli słuchawki zostaną źle włożone do uszu, dźwięk będzie „falował” w rytm kroków.

Nakładki w połączeniu z haczykami sprawdzają się śpiewająco. Nie ruszyły się nawet o milimetr podczas spacerów, treningów kardio (wiosła, orbitrek, stepper), biegania, ćwiczeń siłowych ani jogi, a trzeba tu dodać, że podczas tych ostatnich ćwiczeń trzeba poruszać się także głową w dół. Zauważyłam za to inny problem. Po porządnym rozgrzaniu się, gdy ciśnienie skoczy, kanały słuchowe stają się minimalnie ciaśniejsze, przez co dobrane „na chłodno” nakładki mogą uciskać. Problem rozwiązała zmiana nakładek na dołączone do zestawu SpinFit (lub na pianki Comply z moich prywatnych zapasów). Na płaskim kablu znajduje się zapinka do ściągnięcia go na karku, choć prawdę mówiąc wygodniej mi się ćwiczyło z kablem ściągniętym pod brodą. Całość waży tylko 15 gramów i zupełnie nie przeszkadza w ruchu.

Pilot ma wytłoczone trzy przyciski, dzięki czemu obsługa słuchawek nie jest żadnym problemem. Kształty na przyciskach są dobrze wyczuwalne, nawet spoconymi palcami. Pilot pozwala parować urządzenie ze smartfonem, włączyć i wstrzymać odtwarzanie, przełączać utwory, odebrać połączenie, aktywować polecenia głosowe i oczywiście regulować głośność. W środku znajduje się też mikrofon do rozmów. Trzeba przyznać, że jakość rozmów telefonicznych prowadzonych przez te słuchawki jest bardzo dobra. Gumowana powierzchnia pilota jest miła w dotyku, a zaślepka chroniąca gniazdo ładowania wydaje się dobrze spełniać swoje zadanie. Konstrukcja przetrwała pot i deszcz, ale lepiej być ostrożnym, gdyż nie ma certyfikatu IPX. Materiałom użytym w tej konstrukcji nie mam nic do zarzucenia.

Słuchawki Optoma NuForce BE Sport3 możemy mieć w dwóch kolorach – różowe złoto i metaliczny szary (w praktyce czarne). Różnią się też kolorami dostępnych nakładek i skrzydełek. Trudno znaleźć jakąś ich wadę, zwłaszcza że kosztują około 320 zł.

© dobreprogramy