r   e   k   l   a   m   a
reklama

Test smartfonu Honor 7x z ogromnym ekranem za nieduże pieniądze

Strona główna Lab Smartfony i tablety

O autorze

Bardziej ceni wygląd niż wydajność. Fan gadżetów, smukłych laptopów, zgrabnych smartfonów i motoryzacji, zwłaszcza tej niemieckiej.

Huawei Mate 10 Lite za około 1200 złotych okazał się być dobrym „bezramkowcem” w atrakcyjnej cenie. Co jednak powiecie na prawie bliźniaczy model, kosztujący jeszcze mniej? Trafił do nas Honor 7x, który może nie jest znacząco tańszy od Mate’a – kosztuje 100 zł mniej, ale w tym segmencie taka różnica może okazać się brzemienna w skutkach. Czy pójście na kolejne kompromisy, by osiągnąć jeszcze atrakcyjniejszą cenę, sprawiło, że Honor stracił zalety Huaweia? Tego dowiecie się z naszego testu.

Wygląda atrakcyjnie i jest dobrze wykonany

Pod względem wzornictwa smartfon wygląda prawie jak brat bliźniak wspomnianego Huaweia. Przód jest na tyle podobny, że po usunięciu napisów informujących o producencie, nie sposób odróżnić smartfonów. Większe zmiany zauważalne są tylko z tyłu, głównie przez inny układ obiektywów głównej kamery. Jednakże cała bryła jest prawie bliźniacza i wygląda bardzo dobrze. Smartfon na tle konkurencji cenowej sprawia wrażenie znacznie droższego.

Honor 7x z pewnością nie jest mały, to duży smartfon, który wymusza obsługę obiema rękami. Wymiary nie wynikają jednak z nieprzemyślanych rozwiązań konstrukcyjnych, a wyłącznie z ogromnego, aż 5,93-calowego wyświetlacza. Ramki, które go otaczają są smukłe i to na tyle, że marketingowo Honora 7x można określić bezramkowcem. Owszem ramki tak naprawdę są, co widać zwłaszcza nad i pod ekranem, ale jednak w tej cenie trudno znaleźć smartfona z tak wizualnie atrakcyjnym stosunkiem powierzchni zajmowanej przez wyświetlacz do całego przodu.

W rezultacie na przodzie zostało niewiele miejsca. Na dolnej ramce umieszczono tylko logo producenta, na górnej zostało miejsce dla przedniej kamerki, głośnika do rozmów i zestawu czujników. Tył pod względem wzornictwa również został utrzymany w minimalistycznej konwencji. Znajdziemy tam obiektywy głównej kamery, czytnik linii papilarnych i diodę doświetlającą zdjęcia.

Na dolnej krawędzi umieszczono przestarzałe i coraz częściej niechciane microUSB, ale także stare, choć obecnie coraz częściej pożądane przez użytkowników, złącze minijack. Ponadto jest jeszcze drugi mikrofon (pierwszy znajduje się na górnej krawędzi) i maskownica głośnika. Lewy bok został przeznaczony dla hybrydowej tacki na dwie karty SIM lub na kartę SIM i kartę pamięci. Na prawym znalazły się przyciski regulacji głośności oraz włącznik. Mają one niewielki, przyjemny skok oraz wyglądają solidnie. Powinny jednak być umieszczone nieznacznie niżej. Tam, gdzie się znajdują, zaczyna się już zaokrąglenie boków, co przekłada się na zmniejszenie komfortu korzystania.

Poszczególne elementy obudowy zostały świetnie spasowane. Nic nie skrzypi, nawet pod mocniejszym naciskiem. Nie mamy jednak wrażenia obcowania z flagowym smartfonem, nawet mimo postawienia przede wszystkim na aluminium. Dzięki zaokrąglonym bokom, całość dobrze leży w dłoni, chociaż jak wspomnieliśmy wcześniej – potrzebne będą obie dłonie, by odnaleźć się przy tak dużym wyświetlaczu.

Dokładne wymiary wynoszą 156,5×75,3×7,6 mm, a jeśli chodzi o wagę, to 7x waży 164 gramów. Skoro na początku napisaliśmy o bliźniaczym Mate 10 Lite, to w ramach kolejnego potwierdzenia, podamy jego niemal identycznie wymiary: 156,2×75,2×7,5 mm i wagę 164 gramów. Różnice po wzięciu w dłoń są w zasadzie nieodczuwalne.

Wzrok przyciąga przede wszystkim ogromny ekran

Ekran może początkowo wydawać się identyczny jak w bliźniaczym Mate 10 Lite. Wyświetlacz Honora jest tylko nieznacznie większy – 5,93 cali kontra 5,9 cali. Przy tej samej rozdzielczości, wynoszącej 1080 × 2160 pikseli, przekłada się to na niezauważalne mniejsze zagęszczenie pikseli – różnica wynosi zaledwie 2 piksele na cal i w przypadku 7x mamy do czynienia z 407 pikselami na cal.

To oczywiście niejedyna różnica. Podczas patrzenia pod większymi kątami, zauważyliśmy, że ekran Honora ma cieplejsze kolory, co jest przede wszystkim dostrzegalne na białych elementach. Huawei miał tendencje do wpadania w odcień niebieskiego, ekran w 7x wpada w żółty. Różnica bez trzymania obu modeli w dłoni jest niezauważalna.

Nie jesteśmy jednak definitywnie stwierdzić, który ekran jest lepszy. Po pierwsze, sporo można zmienić w ustawieniach obrazu. Po drugie, sporo zależy od subiektywnych odczuć. Po trzecie, w większości warunków, wyświetlacze prezentują podobny, bardzo wysoki poziom, jak na półkę cenową smartfonów. Z pewnością ekran 7x to jego duża zaleta – jakość obrazu, ostrość i kąty widzenia.

Przy takiej specyfikacji aplikacje mogłoby uruchamiać się szybciej

Na papierze parametry procesora, RAM czy pamięci wewnętrznej sugerują, że w mamy do czynienia z identyczną specyfikacją jak w Mate 10 Lite. Mimo tego, uruchomienie aplikacji potrafi trwać dłużej. Dotyczy to wyłącznie pierwszego otworzenia aplikacji, tuż po wyczyszczeniu RAM. Wówczas Honor 7x radzi sobie przeciętnie, a czasami nawet gorzej od wielu konkurentów. Jeśli jednak aplikacja została już wcześniej uruchomiona, to jej ponowne otwarcie jest równie sprawne jak w innych, wydajnych smartfonach ze średniej półki.

Sercem Honora 7x jest układ Kirin 659. Składa się on z 8 rdzeni Cortex-A53, w tym czterech wydajniejszych, osiągających taktowanie 2,36 GHz, i czterech taktowanych zegarem 1,7 GHz. Przetwarzaniem grafiki zajmuje się ARM Mali-T830 MP2. Użytkownik do dyspozycji otrzymuje 4 GB RAM i 64 GB na pliki. Jeśli jednak ta druga wartość okaże się zbyt mała, to zawsze może dołożyć więcej przestrzeni za pomocą karty pamięci microSD.

Oprócz wspomnianego dłuższego czasu uruchamiania aplikacji za pierwszym razem, różnice względem Mate’a 10 Lite są niezauważalne. Smartfon działa bardzo szybko, nie mowy o spowolnionym działaniu aplikacji czy większości popularnych gier. Wszystkie gry, które uruchomiliśmy, działały bez żadnych zarzutów. Animacja była płynna, nie zwalniała w bardziej wymagających momentach, a obudowa nie nie robiła się zbyt ciepła. Jeśli ktoś szukania niedrogiego smartfonu do gier, którego cena wynosi nieznacznie ponad 1000 złotych, to testowany model okaże się świetnym wyborem.

W kwestii łączności Honor 7x ma pewne braki. Zabrakło NFC, Wi-Fi nie działa w standardzie 5 GHz, pozostaje więc korzystanie wyłącznie z Wi-Fi 802.11 b/g/n 2,4 GHz. Warto zauważyć, że zabrakło również żyroskopu. Dostępne są natomiast: Bluetooth 4.1, procesor basebandowy z obsługą LTE czy GPS. Nie zauważyliśmy żadnych problemów z łącznością z domowym Wi-Fi, GPS sprawdził się podczas biegania, a LTE było dostępne także na terenach pozamiejskich.

Co ciekawe, mimo iż akumulator ma identyczną pojemność jak w Mate 10 Lite, 3340 mAh, to Honor 7x działa średnio godzinę krócej. Na włączonym ekranie, przy ustawieniu średniego poziomu jasności, osiągalne jest 4-5 godzin. Z kolei 5-6 godzin na jednym ładowaniu pracował spokrewniony Huawei. Oczywiście dzień bez ładowarki jest osiągalny, ale warto ustawić jasność ekranu poniżej 50% i trochę rzadziej sięgać po smartfon. Ze względu na brak funkcji szybkiego ładowania, 7x musi spędzić z ładowarką ponad 2 godziny, by naładować się od 0 do 100 procent.

Dobrze znana nakładka potrafi wykorzystać czytnik linii papilarnych

Pod względem oprogramowania Honor 7x nie wyróżnia się na tle większości smartfonów z logo Huawei czy Honor. Działa on pod kontrolą Androida 7.0 Nougat, który został wzbogacony nakładką EMUI 5.1. Poznacie ją w naszym oddzielnym teście oraz w recenzji Huawei Mate 10 Lite. Postanowiliśmy nie powtarzać opisu z Mate’a, bo Android i dodatki niczym się nie różnią. Zwrócimy uwagę na funkcje, które wcześniej pominęliśmy, a mogą okazać się wygodne i praktyczne.

Z tyłu obudowy umieszczony jest czytnik linii papilarnych. Sięgnięcie do niego jest wygodne oraz działa on bardzo szybko. Ma on jednak jeszcze kilka zalet – gesty na nim wykonywane mogą posłużyć do poruszania się po systemie. Przykładowo, przytrzymując palec na ekranie aparatu, wykonamy zdjęcie lub film. W ten sposób możemy również odbierać połączenia lub wyłączyć alarm.

Przesuwając palcem w dół po czytniku, wyświetlimy panel powiadomień. Dodatkowo dwukrotnie kliknięcie spowoduje wyczyszczenie powiadomień i zamknięcie panelu. Naprawdę przydatna funkcja przy tak dużym wyświetlaczu Honora 7x. Na podobne rozwiązanie mogliby zdecydować się inni producenci, zwłaszcza, że wraz z pozbywaniem się ramek, na popularności zyskują ekrany prawie 6-calowe. Za pomocą czytnika można również poruszać po galerii zdjęć, przesuwając palcem w lewo lub prawo.

W końcu zdecydowaliśmy się dokładniej sprawdzić aplikację Zdrowie. Umożliwia ona gromadzenie danych dotyczących aktywności fizycznych. Po wprowadzeniu wzrostu, wagi i wieku, pojawią się przybliżone wartości spalonych kalorii. Aplikacja domyślnie zlicza kroki. Sprawdzi się również podczas biegania. Można ustalić cel ćwiczenia – długość, czas i liczbę spalonych kalorii. Interfejs jest wygodny, skróty do najważniejszych funkcji wysunięte są na pierwszy plan.

Należy jednak wiedzieć, że dane synchronizowane są z kontem Huawei – pojawi się problem podczas przesiadki na smartfon innego producenta. Ponadto współpraca z innymi urządzeniami do pomiarów aktywności jest mocno ograniczona. Smartfon znajduje się na liście urządzeń, które otrzymają Androida 8.0 Oreo.

Trzy kamery, chociaż wystarczyłby dwie

Honor został wyposażony w „tylko” 3 kamery – tylko, bowiem niektóre smartfony mają już po cztery kamery. Okazuje się jednak, że 7x mógłby posiadać 2 kamery – jedną z przodu, jedną z tyłu. Główna, umieszczona na plecach kamera składa się bowiem z dwóch obiektywów: 16 MP (Sony IMX298) i 2 MP. Ta druga ma służyć do uzyskania lepszego efektu rozmytego tła. Wystarczy ją jednak zasłonić palcem, by zrozumieć, że efekt osiągany jest przede wszystkim programowo.

Zdjęcia wykonane w dobrym świetle, zwłaszcza te na zewnątrz, wyglądają naprawdę dobrze. Doczepić można się tylko do kolorów, które czasami są trochę zbyt wyblakłe oraz zdarzyło się kilkukrotnie, że aparat miał problem z ustawieniem odpowiedniej jasności, gdy tłem było jasne niebo. Ogólnie jednak aparat potrafi pozytywnie zaskoczyć. Jednak w gorszym świetle zaczynają być widoczne niedociągnięcia kamery. Zauważalne są wówczas szumy i aparat może mieć problem ze złapaniem ostrości.

Podobnie wypada przednia kamerka z obiektywem o rozdzielczości 8 MP. Zdjęcia robione przy dobrym oświetleniu wyglądają naprawdę dobrze. Z kolei w gorszych warunkach oświetleniowych wykonanie ładnej fotografii staje się prawie niemożliwe. Warto wyłączyć funkcję upiększania twarzy, która działa zbyt rygorystycznie.

Dźwięk z pojedynczego głośnika wydobywa się z maskownicy umieszczonej na dole. Gra on głośno, wyraźnie, ale z pewnością nie tak dobrze, by słuchać muzyki. Sprawdzi się jednak podczas informowania o nadchodzącym połączeniu czy podczas oglądania filmów na YouTube. Po prostu jest bardzo dobrze, jak na półkę cenową Honora 7x.

Podsumowanie: warto kupić Honora 7x?

Honor 7x tylko nieznacznie różni się od modelu Huawei Mate 10 Lite. Jeśli ktoś chce zaoszczędzić 100 złotych, to jak najbardziej warto go wybrać. Oczywiście smartfon nie jest pozbawiony wad, ale należy zwrócić uwagę, że to jeden z nielicznych bezramkowców w tej cenie. Konkurencja dopiero zaczyna się pojawiać.

Szukasz dużego smartfonu z ogromnym wyświetlaczem, smukłymi ramkami i przyzwoitą specyfikacja? Wybierz się do sklepu i sprawdź Honora 7x. Nieźle wypadają również aparaty, obudowa jest dobrze wykonana, a nakładka na Androida bogata w funkcje.

© dobreprogramy
reklama
r   e   k   l   a   m   a

Komentarze

reklama
Polecamy w WP TechnologieWP TechnologieTest najlepszych telewizorów na Mundial