Tibia. Gracz z Wenezueli znalazł sposób na kryzys i relatywnie zarabia fortunę

Strona główna Aktualności

O autorze

Grając w gry wideo można zarobić naprawdę dobre pieniądze. Wiedzą o tym już e-sportowcy, streamerzy czy wybrani dziennikarze. Pewien Wenezuelczyk poszedł jednak o krok dalej i uczynił z gry, a konkretniej kultowej Tibii, podstawę swojej działalności gospodarczej. W ten sposób, jak twierdzi, uchronił rodzinę od lokalnego kryzysu.

Aktualnie wenezuelska gospodarka cierpi z powodu gigantycznej inflacji. Statystyczny mieszkaniec tego kraju, licząc pensję i wprowadzone przez rząd zapomogi, w tym bony żywnościowe, miesięcznie ma maksymalnie kilkanaście dol. na przeżycie. Pensja minimalna wynosi około 3,3 dol. Na taką samą kwotę mogą liczyć emeryci – podaje Gazeta Wyborcza.

Jk_gl, jak podpisuje się bohater niniejszej historii, wymyślił, jak może istotnie podnieść sobie i swojej rodzinie standard życia. Mianowicie gra w Tibię, gdzie wykorzystując trzy posiadane przez siebie postaci, gromadzi wirtualne złoto. Każdego dnia zdobywa tyle kruszcu, aby móc wymienić go na co najmniej 250 Tibia Coins; umownej waluty, która pozwala zakupić w sklepiku rozmaite rzeczy i usługi, z kontem Premium na czele.

Tę właśnie walutę, co logiczne, sprzedaje w sieci innym graczom za realne pieniądze. Ile w ten sposób zarabia? Ponoć nawet 200 dol. w skali miesiąca, pracując przy tym przez 5-6 godz. od poniedziałku do soboty włącznie. W realiach dzisiejszej Wenezueli to mała fortuna.

W swojej relacji Jk_gl podkreśla, że pracę rozpoczyna regularnie o 6-stej rano i traktuje tak, jak normalny zawód. Dzięki temu utrzymuje siebie i trzyosobową rodzinę. Wenezueli opuszczać nie planuje. Jednocześnie, jak zauważa, łączy w ten sposób przyjemne z pożytecznym, gdyż w Tibię gra od 9 roku życia, a jest to tytuł mało wymagający od sprzętu, więc starszy komputer (Core i7 3770, 16 GB RAM, zintegrowana grafika) nie stanowi przeszkody.

Jk_gl to z pewnością nie jedyny człowiek, który zarabia na sprzedaży przedmiotów z gier. Robią to również m.in. fani FIF-y, nie wspominając o innych tytułach z gatunku MMO. Niemniej jego przypadek jest o tyle ikoniczny, że rzadko kiedy można się z takiego biznesu utrzymać – a tu mamy wręcz książkowy przykład przedsiębiorczości.

© dobreprogramy
s