Tim Berners-Lee stworzył internet, jaki znamy. Teraz chce go odmienić

Strona główna Aktualności
Tim Berners-Lee, fot. GettyImages
Tim Berners-Lee, fot. GettyImages

O autorze

Po zaktualizowaniu przez WhatsApp swojej polityki prywatności wiele osób zdało sobie sprawę, jak niewielką kontrolę mamy nad naszymi danymi i jak niewiele narzędzi chroni naszą prywatność. Tim Berners-Lee, który kilkadziesiąt lat temu opracował standardy znane jako World Wide Web, dziś szykuje się do kolejnej rewolucji w sieci. Chce dać ludziom kontrolę nad ich danymi osobowymi gromadzonymi w internecie. Brzmi to jak wojna wypowiedziana internetowym gigantom.

Tim Berners-Lee chciał tworzyć normy techniczne, które miałyby pomóc w rozwoju sieci jako narzędzia łączenia się i wymiany informacji, w którym wszyscy byliby równi. Teraz, mając 65-lat, uważa, że "świat online zbłądził", jak przyznał w rozmowie z New York Times. Przyznał, że "za dużo władzy i danych osobowych leży w rękach takich gigantów, jak Google czy Facebook".

Nazywa te firmy silosami, które zajmują się pozyskiwaniem i przechowywaniem gigantycznych zasobów i danych osobowych. W jego odczucie stały się one platformami nadzoru, od których zależy rozwój sieci. I nie jest w tym odczuciu odosobniony. Do tych samych wniosków doszły organy regulacyjne, czego efektem są m.in. surowsze zasady dotyczące prywatności w Europie oraz niektórych amerykańskich stanach.

"Sieć, której od początku chciałem"

Jednak Tim Berners-Lee nie uważa, by surowsze przepisy był najlepszym rozwiązaniem problemu silosów. Jego zdaniem, problem leży w technologii, która daje tym jednostkom władzę. Dlatego zdecydował się na rozpoczęcie działań w ramach startupu, który pozwoli mu stworzyć "sieć, której chciał od początku".

Jego wizja skupia się wokół osobistych "sejfów", w których przechowywalibyśmy nasze dane osobowe i mieli pełną kontrolę nad tym, komu i w jakim stopniu chcemy je udostępniać. Rozwiązanie to nazywa "pods" (ang. łupiny lub kapsuły).

Firmy mogłyby uzyskać dostęp do danych osobowych jedynie za naszą zgodą, która byłaby udzielana przez bezpieczne połączenie. Dopiero po tym moglibyśmy np. otrzymywać personalizowane reklamy. Przy takim rozwiązaniu firmy mogą wykorzystać nasze dane wybiórczo i nie mogą ich przechowywać.

Wizja Bernersa-Lee dotycząca suwerenności danych osobowych stoi w ostrym kontraście z modelem zbierania i gromadzenia danych przez duże firmy technologiczne. W tym momencie wraz z Johnem Brucem założył on startup Inrupt, który w listopadzie wprowadził swoje oprogramowanie serwerowe dla przedsiębiorstw i agencji rządowych. W tym roku ma również kilka pilotażowych projektów z National Health Service oraz z rządem Flandrii, holenderskojęzycznego regionu Belgii.

Początkowy model biznesowy firmy Inrupt polega na pobieraniu opłat licencyjnych za swoje oprogramowanie komercyjne, które korzysta z technologii open source Solid (również stworzonej przez Bernersa-Lee), ale dysponuje lepszymi zabezpieczeniami oraz narzędziami zarządzania. W rozmowie z NYT Berners-Lee zauważył, że startupy mogą odegrać kluczową rolę w przyspieszaniu wdrażania nowej technologii.

Zobacz też: WhatsApp zachwala swój komunikator. "Chcemy dalej chronić wasze prywatne wiadomości"

Pilotażowy program opieki medycznej

National Health Service współpracuje z firmą Inrupt nad pilotażowym projektem opieki nad pacjentami z demencją. Wczesnym celem jest zapewnienie opiekunom szerszego spojrzenia na zdrowie, potrzeby i preferencje pacjentów.

Każdy pacjent ma swoją "kapsułę" zawierającą informacje przesłane przez pacjenta lub upoważnionego krewnego, uzupełniające elektroniczną kartę zdrowia danej osoby. Kapsuła może zawierać informację, że pacjent potrzebuje pomocy w codziennych czynnościach, takich jak wstawanie z łóżka, wiązanie sznurówek lub chodzenie do łazienki.

Dodatkowe informacje mogą mówić m.in. o muzyce, która uspokaja pacjenta. W późniejszym etapie możliwe będzie dodanie również danych np. z Apple Watch czy smartwatchami Fitbit. Celem medycznym jest poprawa zdrowia i lepsza opieka, która jest mniej stresująca dla pacjenta, powiedział Scott Watson, dyrektor techniczny projektu.

Internet powróci do korzeni?

Tim Berners-Lee przyznał, że chociaż internet mocno się zmienił po tym, jak Netscape wprowadził oprogramowanie do przeglądania stron internetowych, a Red Hat wprowadził Linuksa, to wciąż może powrócić do "egalitarnych korzeni".

Z biegiem lat firmy zajmujące się ochroną prywatności użytkowników w sieci pojawiały się i znikały. Oprogramowanie tego typu było często ograniczone i niezgrabne, a tym samym atrakcyjne tylko dla osób najbardziej świadomych działania zasad ochrony prywatności w sieci oraz tego, w jaki sposób firmy wykorzystują zbierane dane.

Zobacz też: 12-latka pozywa TikToka. Chodzi o kwestie prywatności

Jednak teraz sytuacja zaczyna się powoli zmieniać, właśnie dzięki zaostrzonym przepisom dotyczącym wykorzystywania danych osobowych, do których przestrzegania zobowiązały się Google, Facebook, Apple, Microsoft i Twitter.

W zmienionym otoczeniu prawnym istnieje szansa dla firm takich jak Tima Bernersa-Lee, aby zaoferować osobom fizycznym lepsze sposoby kontrolowania swoich danych, powiedział Peter Swire, ekspert ds. prywatności w Georgia Tech Scheller College of Business w rozmowie NYT.

Inrupt zakłada, że "kapsuły" będą bezpłatne dla użytkowników, ale firma ma nadzieję, że będą początkowo sponsorowane przez organizacje publiczne oraz inne zaufane instytucje. Jeśli koncepcja się rozwinie, dodane mogą zostać też inne funkcje, w tym takie podobne do dzisiejszych usług poczty elektronicznej.

Berners-Lee powiedział, że jego wizja zakłada zdecentralizowany rynek, napędzany osobistym upodmiotowieniem i współpracą. Nie jest pewne, czy jego zespół ma możliwość realizacji tego marzenia. Niektórzy specjaliści są zdania, że technologia Solid-Inrupt "jest zbyt akademicka". Pewne jest, że przed firmą Bernesa-Lee stoi jeszcze wiele wyzwań i to nie tylko technologicznych.

© dobreprogramy
s