r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Tinder Select. Ukryta aplikacja tylko dla pięknych i wpływowych

Strona główna AktualnościOPROGRAMOWANIE

Widzieliście kiedyś na Tinderze kogoś sławnego? Modelkę? Milionera? Możliwe, ale z nikim takim się nie umówisz. Oni mają swój własny, elitarny klub i własną aplikację, a w zasadzie nakładkę na zwykłego Tindera, do której dostęp mają jedynie wybrane osoby – Tinder Select.

Tinder Select obsługuje te wszystkie osoby, z którymi nie jesteśmy godni chodzić na randki – dyrektorów grających w golfa, modeli z wybiegów, celebrytów, aktorów, a także nielicznych wybrańców z „niższych sfer”, którzy z jakiegoś powodu doskonale sobie radzą na zwykłym Tinderze dla maluczkich. Wiadomość o Tinderze z selekcją wypłynęła na Twitterze, ale oryginalny wpis znikł i możemy posiłkować się jedynie archiwalnymi zrzutami ekranu. Podany odnośnik również donikąd nie prowadzi.

Z nieoficjalnych źródeł wiadomo, że Tinder Select niektórym użytkownikom pozwala zapraszać innych. Nie wiadomo dokładnie jak Tinder wybiera osoby godne przyjęcia do elitarnego grona. Możliwe, że odpowiada za to Elo Score (termin zapożyczony z szachów), czyli generowana automatycznie ocena profilu. Tinder obsługuje codziennie 9,6 miliona użytkowników, którzy wykonują każdego dnia 1,4 miliarda machnięć w lewo lub w prawo, więc ma sporo danych do analizy. Ocena jest używana między innymi do lepszego dobierania par, przy czym nie jest to po prostu ocena wyglądu, ale raczej tego, jak pożądana jest osoba, nie tylko na podstawie liczby osób, którym się jej profil spodobał.

r   e   k   l   a   m   a

Jak przystało na aplikację luksusową, Tinder Select jest też lepiej zaprojektowany niż pospolity Tinder dla mas. Select można po prostu włączyć podczas korzystania z Tindera, jeśli konto ma do niego dostęp.

Select jest dostępny przynajmniej od pół roku i możliwe, że autorzy nigdy nie mieli zamiaru informować o tej dodatkowej, elitarnej warstwie. Możliwe, że nie chcą zranić uczuć korzystających z Tindera „szaraczków”, ale też nikomu nie powinno zależeć na zwiększaniu bazy użytkowników elitarnej wersji Tindera. W końcu ma być elitarna, a im mniej osób o tym wie, tym lepiej. Select ma być jak drogi klub. Już wiadomo, że jest, ktoś znajomy może zna kolegę ochroniarza, ale nikt nie wie, jakiego koloru są kanapy w lożach.

© dobreprogramy
r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Komentarze

r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a
Czy wiesz, że używamy cookies (ciasteczek)? Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień.
Korzystając ze strony i asystenta pobierania wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.