r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

To nie koniec prywatności obywateli państw UE w amerykańskiej Sieci, to tylko straszenie Trumpem

Strona główna AktualnościINTERNET

Jutro, 28 stycznia, Europejczycy mają obchodzić Dzień Ochrony Danych, a tymczasem Donald Trump, nowy amerykański prezydent, zrobił właśnie coś, co ogłoszone zostało przez w większości wrogie mu media końcem prawa Europejczyków do prywatności. Jako że w sprawie oficjalnie wypowiedziała się już Komisja Europejska, warto przeanalizować ją bliżej.

Donald Trump od początku swojej prezydentury narzucił ostre tempo, wydając jedno rozporządzenie wykonawcze po drugim. 25 stycznia opublikowane zostało rozporządzenie dotyczące zwiększenia bezpieczeństwa publicznego w Stanach Zjednoczonych – z samej swojej natury mające pełną moc prawną już w momencie umieszczenia pod nim prezydenckiego podpisu. Uwagę zwraca w nim sekcja 14.

Nakazuje ona wszystkim agencjom federalnym (w tym FBI, CIA, NSA, DEA itp.) w granicach dopuszczonych prawem zapewnić, że ich polityki prywatności wyłączają spod ochrony gwarantowanej przez ustawę o prywatności (Privacy Act) osoby, które nie są obywatelami USA, lub legalnie przebywającymi w USA rezydentami, w zakresie informacji pozwalających je zidentyfikować. Innymi słowy, w kwestii poszanowania prywatności amerykańskie agencje federalne mają inaczej podchodzić do obywateli, a inaczej do tych, którzy obywatelami nie są.

r   e   k   l   a   m   a

Pierwsi komentatorzy natychmiast uznali to rozporządzenie wykonawcze za ruch Trumpa przeciwko porozumieniu ramowemu EU-US Privacy Shield, zawartemu między Stanami Zjednoczonymi a Unią Europejską, a pozwalającego amerykańskim firmom legalnie w celach komercyjnych przetwarzać dane mieszkańców Unii Europejskiej po drugiej stronie Atlantyku. Porozumienie to jest następcą unieważnionych w 2015 przez Trybunał Sprawiedliwości UE zbioru zasad znanych jako Safe Harbor Privacy Principles – a jego status wciąż jest niepewny. Urzędy odpowiedzialne za ochronę danych osobowych państw członkowskich zaakceptowały je tylko prowizorycznie, zapowiadając, że w tym roku będą gotowe postawić swoje zarzuty.

Mimo wątpliwego statusu EU-US Privacy Shield, rozporządzenie prezydenta Trumpa na niektórych podziałało jak płachta na byka. Jan Albrecht, niemiecki parlamentarzysta z Partii Zielonych wezwał wręcz Komisję Europejską do sankcji przeciwko USA. Na szczęście europejscy komisarze wykazali się większą rozwagą, wojny handlowej z Ameryką nie planują. Zamiast tego Komisja Europejska wydała oświadczenie, w którym stwierdza, że jest świadoma rozporządzenia wykonawczego i podkreśla, że ustawa US Privacy Act nigdy nie oferowała praw ochrony danych osobowych dla Europejczyków.

Jest to stwierdzenie niewątpliwie zgodne z amerykańskim stanem prawnym. Ustawa The Privacy Act z 1974 roku, której dotyczy rozporządzenie prezydenta Trumpa dotyczy wyłącznie obywateli amerykańskich lub legalnych rezydentów (the term “individual” means a citizen of the United States or an alien lawfully admitted for permanent residence), w żaden sposób nie odnosi się do obywateli krajów UE zamieszkałych poza USA. W rzeczywistości prywatność obywateli UE gwarantowana jest dwoma innymi instrumentami prawnymi. Są to, jak wyjaśnia Komisja Europejska:

  • wspomniane już porozumienie ramowe EU-US Privacy Shield, które w swoich założeniach nie polegało na ochronie zapewnianej przez US Privacy Act,
  • oraz EU-US Umbrella Agreement, czyli porozumienie ramowe w kwestii współpracy organów ścigania państw europejskich i USA, obejmujące wymianę danych osobowych we wszystkich kwestiach objętych prawem karnym, w szczególności kwestii terroryzmu.

Aby to porozumienie stało się możliwe, amerykański Kongres przyjął w zeszłym roku ustawę US Judicial Redress Act, która zapewnia obywatelom UE prawo do ochrony swoich danych przed sądami w USA, analogiczne do tego, jakim cieszą się w UE obywatele amerykańscy. To nowe porozumienie ramowe wchodzi w życie już za kilka dni – 2 lutego.

Co z naszej perspektywy jest szczególnie istotne, ustawie Judicial Redress Act towarzyszy notka prokuratora generalnego USA, która rozszerza ochronę The Privacy Act na obywateli 26 krajów i jednej regionalnej organizacji integracji gospodarczej. Chodzi tu oczywiście o Unię Europejską i jej kraje członkowskie, wśród nich Polskę.

Z tej perspektywy próba przedstawienia przez wrogie Donaldowi Trumpowi media tej dyrektywy wykonawczej jako wymierzonej we współpracę europejsko-amerykańską wydaje się nietrafiona. Dyrektywa wyraźnie nakazuje działać w granicach dopuszczonych prawem, a więc nie unieważnia istniejących porozumień, wręcz przeciwnie, afirmuje je. W rzeczywistości wydaje się ona być wymierzona głównie w nielegalnych imigrantów z krajów nie należących do Unii Europejskiej – takie odczytanie na pewno jest zgodne z deklarowaną przez nowego prezydenta polityką wewnętrzną.

Na pewno jednak, jak każde ostatnie posunięcie nowego prezydenta, będzie budziła jeszcze długo mnóstwo kontrowersji – a tych kontrowersji jest już tak wiele, że przeciwnicy Trumpa nie wiedzą, wokół której się skupić. Nie wiemy, czy Ameryka po tym Blitzkriegu będzie znów wielka, ale na pewno na naszych oczach staje się zupełnie innym krajem.

© dobreprogramy
r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Komentarze

r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a
Czy wiesz, że używamy cookies (ciasteczek)? Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień.
Korzystając ze strony i asystenta pobierania wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.   

Gratulacje!

znalezione maszynki:

Twój czas:

Ogól Naczelnego!
Znalazłeś(aś) 10 maszynek Wilkinson Sword
oraz ogoliłeś(aś) naszego naczelnego!
Przejdź do rankingu
Podpowiedź: Przyciśnij lewy przycisk myszki i poruszaj nią, aby ogolić brodę.