FantAsia: Elephone W2, czyli inteligentny zegarek z trzema latami pracy na baterii

Firma Elephone kojarzona jest przede wszystkim z wypuszczania w niesamowitym tempie coraz to nowszych telefonów komórkowych, ale producent celuje także w miejsca na innych półkach sprzętowych. Wziął się między innymi za TV boksy, kamery sportowe, a także szuka klientów zafascynowanych inteligentnymi zegarkami. Niedawna propozycja w tym ostatnim segmencie, czyli Elephone W2, jest czymś wyjątkowym, jak na obecne trendy. To bowiem po prostu klasyczny zegarek z dołożoną opcją współpracy ze smartfonem, a nie elektronika udająca, że jest klasycznym zegarkiem. Starodawny projekt nadaje chińskiemu produktowi klasy, zaś jego rozszerzona funkcjonalność, którą można w dowolnej chwili wyłączyć, wcale nie czyni go sprzętem bezużytecznym, jeżeli o czas pracy na baterii chodzi. Wszystko obecnie w cenie niecałych 70 dolarów, czyli dość atrakcyjnej, jak na taki ładny gadżet.

Co w Elephone W2 tyka:


  • Bluetooth: 4.0
  • Wodoodporność: Tak, na zachlapania
  • Waga: 58 gramów z paskiem
  • Wymiary (samo urządzenie): 40 x 11 milimetrów
  • Wymiar pudełka: 200 x 200 x 43 milimetry

Pudełko nie wyróżnia się niczym specjalnym. Jest białe, z oznaczeniem produktu i logiem Elephone. W tym przypadku slogan przewodni to Styled Minimalism & Discover Smart Life, czyli we (fry)wolnym tłumaczeniu Wejdź w Świat Internetu Rzeczy ze Stylowym Minimalizmem. Po otwarciu i odchyleniu na bok przezroczystej bibułki, oczom ukazuje się okrągła tarcza zegarka (szafirowe szkiełko plus stal nierdzewna), skórzany pasek do niego, skrócona instrukcja obsługi po angielsku, dwie baterie CR2032 oraz śrubokręcik, potrzebny do wymiany baterii. Odkręcamy nim cztery małe śrubki z tyłu. Jedna taka bateria jest od razu w zegarku, ma on też ochronną folię na ekranie. Psuje ona wygląd, więc lepiej folię zdjąć.

Jest grubo?

Elephone W2 sprawia wrażenie ciężkiego i masywnego, niczym dawne propozycje rodem z Rosji, ale to tylko tak na pierwszy rzut oka. Z doczepionym paskiem wizualnie nieco się zmniejsza, ważąc z nim 58 gramów. W porównaniu do innych większych zegarków, nie wyróżnia się wielce rozmiarami i osobna sprawa, że duże tarcze są obecnie bardzo modne. Warto pochwalić pasek, z początku nieco sztywny, ale z czasem się wyrabiający. Zakładany jest rzecz jasna na szpileczki. Plus za to, że pomyślano o bardzo łatwych do odciągnięcia zasuwkach. Szerokość paska to 2 centymetry, gdyby ktoś mimo wszystko kiedyś planował podmianę. Nie będzie z tym problemu. Cyferblat jest czytelny, łatwo odróżnić poszczególne godziny i minuty. Zabrakło wskazówki sekundowej, lecz taka opinia może wynikać trochę z mojego przyzwyczajenia. Zamontowany mechanizm to świetna, szwajcarska robota (RONDA 762). Urządzenie jest ponadto odporne na zachlapania. Po rozkręceniu widać uszczelkę.

Dopatrując się szczegółów, w oko wpadają czarne dziurki. To diody. Jedną umieszczono nad logiem Elephone i wskazuje ona tryb działania. Sprawdzamy go pierwszym guzikiem od góry z prawej strony. Zielone światełko oznacza, że zegarek robi za krokomierz. Niebieskie to tryb snu, jeśli mielibyśmy ochotę pomonitorować siebie w nocy. Czerwone zaś oznacza potrzebę wymiany bateryjki. Nie zdecydowano się na zamontowanie małego akumulatora, jak to w inteligentnych zegarkach bywa. Za to mamy mechanizm dwudzielny. Za działanie funkcji smart odpowiada bateryjka CR2032. Powinna wystarczyć na całe trzy miesiące użytkowania dodatkowych opcji. Mechanizm zegarka jako takiego ma swoją mniejszą bateryjkę, do której na razie się zbytnio nie dobierałem, ponieważ wymagałoby to pokombinowania z tym, jak się do niej dostać. Orientacyjny czas pracy tej to aż 3 lata, będę miał więc jeszcze chwilę się nad tym pozastanawiać. Wspomniany pierwszy przycisk odpowiada za włączanie i wyłączanie funkcji inteligentnych. Przytrzymujemy go kilka sekund, aż do czasu, gdy zapełni się rządek niebieskich diod na dole. W drugą stronę, należy przytrzymać go, aż zamigają diody i potem jeszcze raz wcisnąć. Wtedy się powoli wygaszą, sygnalizując wyłączenie ekstra funkcji.

Oh, what does this button do?

Miejmy z głowy znaczenie pozostałych przycisków. Drugi, ten na środku, w sumie nawet nie jest przyciskiem. To mechanizm ustawiania godziny, który wypinamy, przekręcamy i po nastawieniu czasu wciskamy z powrotem. Trzeci, czyli ten na dole, służy do przełączania trybów pracy zegarka, a więc przejścia między zliczaniem kroków oraz spaniem. Ważna sprawa, bo przy niewłaściwym nastawie nie zbierzecie żadnych danych. Jasne? W takim razie przechodzimy do oprogramowania. Naturalnie do korzystania z funkcjonalności W2 trzeba zainstalować sobie w telefonie specjalną aplikację Elephone. Kod obrazkowy z odnośnikiem do jej pobrania znajduje się w instrukcji. Parowanie jest naprawdę banalne. Aktywujemy Bluetooth, w programie wciskamy szukaj, a w zegarku przytrzymujemy pierwszy przycisk.

Konfiguracja początkowa sprowadza się do podania płci, wzrostu, wagi plus roku urodzenia. Dane potrzebne są między innymi do szacowania spalania kalorii. Potem w opcjach można dołożyć do tego miesiąc i dzień, jeśli ktoś ma życzenie. Ustalamy też dzienny limit kroków (domyślnie 10 tysięcy) oraz ile godzin chcemy spać. Tyle. Warto zajrzeć natomiast od razu w zezwolenia systemowe aplikacji, gdyż ma ona tendencję do samoczynnego włączania modułu BT, zwłaszcza przy wykonywaniu i odbieraniu połączeń. Potrafi to wkurzać, chociaż w sumie niby ma sens. W dodatkowych ustawieniach jest w końcu powiadamianie o połączeniu wibracją zegarka, a także miganiem pierwszej diody z dziesięciu na dole tarczy (z ikonką telefonu). Ja tam wolę samemu pukać w BT. Do tego dochodzi alarm zasiedzenia się (ostatnia diodka, ta z zegarkiem), budzik z wibracją (ustawić da się kilka różnych godzin) oraz tajemniczy przełącznik od szukania telefonu. Pewnie chodzi o wibrowanie po utracie połączenia BT, ale to po prostu nie działa. Na koniec zostaje mało przydatne sterowanie pracą aparatu z zegarka. Nie da się używać domyślnej aplikacji kamerki. Trzeba wejść w program od W2, potem w opcje i tam aktywować osobny programik foto o bardzo okrojonej funkcjonalności. Jest flash, zmienicie kamerkę na frontową i tyle. Zdjęcia raptem Full HD.

Coś mi tu co kilka kroków miga

Rozwiążmy jeszcze zagadkę, na co komu aż dziesięć diodek oznaczonych od 10 do 100. Po pierwsze ładnie się prezentują, a po drugie, ważniejsze, służą do szybkiego sprawdzenia, ile już wydreptaliśmy. Wciskamy raz dolny przycisk i podświetla się ileś procent. Na przykład po przekroczeniu 3 tysięcy kroków na 10 tysięcy ustalonych, zapalą się trzy diodki. Proste. Z moich testów wynika, że krokomierz zaniża wyniki. Równoczesne użycie W2, opaski Mi Band 1S oraz telefonu z programem Google Fit pokazuje po wielu tysiącach kroków podobne wyniki w przypadku dwóch ostatnich opcji (czyli się w sumie zgadzają), a z różnicą koło minus 10% dla zegarka. Wskazania snu w porównaniu z Mi Band 1S są zbliżone, z brakiem opcji wykrywania chwilowej pobudki, czego W2 nie widzi. Niestety jeżeli wyłączymy funkcje elektroniczne, chcąc chronić bateryjkę, wyłączymy wszystko, włącznie z tym podglądem na diodach. Stąd albo aktywujemy full opcję, razem z modułem Bluetooth modelu, albo będzie on po prostu zwykłym zegarkiem. Może nie warto przesadnie oszczędzać? 3 miesiące to całkiem sporo. Stopień rozładowania da się śledzić w ustawieniach zegarka w jego aplikacji.

Ogólnie na Elephone W2 nie ma co narzekać. Sprawdza się jako zegarek, będąc wielkością porównywalnym do obecnie (z)noszonego przeze mnie wciąż czasem Timeksa. Działa jako podręczny pager, chociaż nie tekstowy, lecz wibracyjny, kiedy ktoś dzwoni. Polecam zakup modelu jako pomocy dla tych, którzy nigdy nie słyszą dzwonka swego telefonu. Zlicza kroki, przypomina o robieniu przerw w pracy, a do tego monitoruje sen, co mu całkiem nieźle idzie. Przede wszystkim niemniej, na bateriach podziała nieporównywalnie dłużej, niż zegarki z elektronicznymi ekranami. Zatoczyliśmy koło. Smartfony wyparły zegarki w roli wskaźników czasu, potem inteligentne zegarki smartfony, a teraz znowu mam niemal klasyczny zegarek na przegubie... Z wad trzeba wymienić okazjonalne zacinki modelu, objawiające się po prostu zaprzestaniem zliczania kroków i badania snu. Wystarczy go wtedy jednak zrestartować w opcjach aplikacji na smartfonie. Na pewno tego sprzętu nikt smarkaczem nie nazwie...