Strona używa cookies (ciasteczek). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    X

FantAsia: Ulefone Be Pro, czyli tani chiński telefon niekoniecznie dla profesjonalistów

Poszukując taniego i dobrego azjatyckiego telefonu, w zalewie różnorakich propozycji łatwo niejednokrotnie nawet pomylić firmę, która dany model wprowadziła na rynek. Na swoim blogu opisywałem już udane konstrukcje ze stajni Elephone, a tymczasem całkiem popularne w świecie są również produkty bardzo podobnie brzmiącego Ulefone. Do niedawna jednym z najlepiej sprzedających się sprzętów rozpoznawalnego już też w naszym kraju i polecanego na forach internetowych wytwórcy był smartfon Ulefone Be Pro. Przy odrobinie rozeznania telefon można obecnie zakupić zagranicą w cenie poniżej 140 dolarów. Gdyby się jednak komuś nie chciało kombinować, po raz kolejny nie ma problemu z nabyciem modelu w Polsce. W zależności od źródła, dostaniecie go za 600 do 800 złotych. To więc niemal ta sama półka cenowa, co Elephone P6000, ale słuchawka o dużo większych możliwościach.

Pierwsze wrażenia

Firma poszła w wizualnie skromne, proste opakowanie. Białe pudełko z czerwoną kreską nie przyciąga niestety zbytnio wzroku. Nie ujrzycie na nim żadnego sloganu reklamowego, jest tylko logo producenta plus zestaw standardowych naklejek (IMEI na boku, specyfikacja od spodu). Poza telefonem z fabrycznie założoną folią ochronną na ekran, dostaje się też drugą zapasową, skróconą instrukcję obsługi w formie podłużnej książeczki, a także zapakowane w osobne, stylowe pudełka ładowarkę oraz kabelek USB. Bateria 2600 mAh znajduje się od razu w smartfonie. Z nią waży 171 gramów. Trzeba zerwać nalepkę ze styku, by móc go włączyć.

Co w kulfonie siedzi:

r   e   k   l   a   m   a

  • CPU: MT6732 64-bit Quad Core 1.5 GHz
  • GPU: Mali-T760
  • Ekran: 5,5 cala, 1280x720, IPS
  • Pamięć: 2 GB RAM, 16 GB pamięci na dane
  • Kamerki: 13 MP (faktycznie 8) tył + dioda LED, 8 (faktycznie 5) MP przód
  • System: Android 4.4.4 KitKat
  • Bateria: 2600 mAh
  • Inne: dual sim, WiFi 802.11n, Bluetooth 4.0, GPS, obsługa micro-SD do 64GB
  • Częstotliwości: WCDMA 850/900/1900/2100, GSM 850/900/1800/1900, FDD-LTE 800/1800/2100/2600
  • Wymiary: 157 x 78 x 10 milimetrów

Nie wiem czemu byłem święcie przekonany, że Be Pro to pięciocalowiec. Nie, posiada on ekran 5,5 cala i wymiarowo jest niemal identyczny z droższym, ale przy tym mocniejszym Ecoo E04. Jak dla mnie, rozdzielczość zaledwie HD przy tej wielkości to już mało. Nie ma jednak porównania w temacie jakości użytych materiałów i spasowania elementów obudowy. Dopiero trzymając mocno w dłoniach oba modele, z przykrością musiałem stwierdzić, że słodka Aurora skrzypi oraz wygina się, a konkurencja jest niczym z jednego kawałka twardej skały wyciosana. Telefon prezentuje się, jakby można nim było wbijać gwoździe i nic nie powinno się z nim stać… Naprawdę z wyglądu wypada solidnie. Plastikowe plecki mają gumowatą fakturę, przez co telefon nie ślizga się w ręku, ale za to bardzo zbiera brzydkie, tłuste odciski. Obudowę ciężko zdjąć. Przy zaglądaniu do środka telefonu przydaje się karta kredytowa, by podważyć ząbki. Plecki zaokrąglono ku brzegom, żeby smartfon położony na równej powierzchni nie zakrywał w pełni głośnika umieszczonego na dole od spodu. Wystające wyprofilowanie wokół oczka kamerki zapobiega porysowaniu szkiełka, choć to nadal nie to samo, co wpuścić oczko do środka i dołożyć nieco wyższy pierścień dookoła. Poniżej kamery dano pojedynczą diodę doświetlająca, raczej dosyć przeciętną w działaniu.

Dobrze zoptymalizowany system

Od strony programowej, Ulefone Be Pro pracuje bardzo płynnie i radzi sobie z wybranymi grami testowymi lepiej, niż P6000 z Lollipopem czy nawet o dziwo sam ośmiordzeniowy E04. Android jest tu po prostu bardziej zoptymalizowany. Nie ma doinstalowanych żadnych śmieci, dostajemy czyste minimum. Co ciekawe, Malwarebytes zgłasza obecnie trojana w aplikacji do ściągania aktualizacji systemowych, ale to samo ostrzeżenie zaczęło się ostatnio nagle pojawiać we wszystkich moich chińskich telefonach, więc snu przez to nie będę tracił. Należy odnotować, że smartfon znacznie nagrzewa się pod obciążeniem gier 3D i już po krótkiej chwili plecki robią się odczuwalnie gorące pod palcami. Wydajnościowo jest w porządku, telefon trzyma poziom konkurencji opartej na tym samym wydaniu MediaTeka.

Zasięg WiFi jest średni i do poprzednio opisywanych przeze mnie telefonów Be Pro w tym temacie po prostu daleko. Nie ma tragedii, bo prędkości są powiedzmy standardowe, jak na przeciętnego smartfona, jednak kiedy poznało się już, że można mieć dużo szybsze bezprzewodowe połączenie, trudno przestawić się z powrotem na stare przyzwyczajenia. Znacznie lepsza jest za to jakość rozmów telefonicznych, tak po stronie dzwoniącego, jak też odbierającego. Mikrofon ładnie zbiera dźwięki. Cuda niemniej dzieją się z głośnikiem z tyłu. Gra odpowiednio wyłącznie z aktywowaną opcją podbicia głośności w ustawieniach. Wtedy jednak w niektórych aplikacjach już minimalne ustawienie dźwięku są za mocne… Trzeba pamiętać, co chce się robić (np. używać głośnika w aucie?) i odpowiednio zmieniać opcje. Trochę to uciążliwe. Na tym tle całkiem nieźle wypada automatyczne dobieranie jasności ekranu do warunków oświetleniowych. Z nim ten smartfon wytrzymuje niemal całe dwa dni standardowego użytkowania. Automat sprawdza się w większości przypadków, chociaż w ostrym słońcu niejednokrotnie pewnie sami ustawicie ręcznie jasność na maksa. Moduł GPS pracuje stabilnie i w większości przypadków testowych łapał tzw. fiksa nawet w salonie w mieszkaniu. Telefon może być z powodzeniem używany w roli nawigacji samochodowej.

Bonusy, bonusy

Z opcji dodatkowych mamy obsługę garści aplikacji systemowych machnięciem dłoni przed czujnikiem zbliżeniowym (np. przewijanie zdjęć w galerii), co jest mało przydatne. Do tego dostajemy gesty ekranowe, wybudzające telefon z uśpienia, odblokowujące go lub od razu włączające wybraną aplikację. Nie ma przycisku fizycznego pod ekranem, więc ruch palcem po szybce w górę dla odblokowania się przydaje. Gorzej, że telefon ogólnie reaguje tu na komendy dotykowe z opóźnieniem, a ponadto zdarzało mu się z zagadkowych powodów kilkukrotnie zadzwonić do kogoś bez mojego udziału. Sam w kieszeni wybierał sobie numer. Ostatecznie ponownie z gestów więc zrezygnowałem, poza tym odblokowującym. Z ciekawszych funkcji warto też odnotować ustalanie zachowania wielokolorowej diody powiadamiającej w zależności od potrzeb, jak również możliwość używania białej diody doświetlającej aparatu jako dodatkowego, trudnego do przeoczenia wizualnego sygnału, że ktoś dzwoni albo przysłał wiadomość. Sam aparat jest całkiem niezły jak na tę półkę.

Firma Ulefone przepraszała już użytkowników za wprowadzanie w błąd w specyfikacji Be Pro, ale dalej dzielnie przedrukowuje na pudełku to samo. Cóż, aparat główny to nie 13 MP od Sony, ale 8 MP OmniVision. Przedni ma 5, a nie 8 MP. W opisywanym egzemplarzu nie stwierdziłem na szczęście zaróżawiania zdjęć, tak jak to było niestety widać w Elephone P6000. Ogólnie z jakości zdjęć oraz filmów jestem zadowolony, jak na tej klasy sprzęt, ale są tutaj dwie irytujące rzeczy. Po pierwsze, na podglądzie aparatu ekran strasznie smuży. W np. grach tego nie widać, więc obstawiam jakąś wpadkę programową. Nie ma to jednak żadnego wpływu na same rejestrowane materiały. To również nie telefon dla lubiących robić fotki na ustawieniach automatycznych, bo niejednokrotnie ma problemy z dobieraniem balansu bieli. Przez to zdjęcia wychodzą bardzo często po prostu brzydko żółte, a barwne obiekty bywają przejaskrawione i traci się w ten sposób ich szczegóły. To samo tyczy się filmików. Czerwień przykładowo jest zbyt intensywna, zaś w słońcu wariować potrafi też nieźle kontrast scen. Pochwalę za to oczko od autoportretów. Ten sensor wcale nie rozmazuje za bardzo obrazu i oferuje dość realistyczne, stonowane kolory. Z lekko denerwujących rzeczy w omawianym smartfonie, dorzucę w tym miejscu jeszcze głęboko osadzone złącze USB, wymagające do ładowania kabelka z dłuższym wtykiem, plus niemiło dźwięczącą pod palcami wibrację.

Trochę jak w życiu: Ulefone Be Pro potrafi zauroczyć od pierwszego wejrzenia, a potem nagle wychodzą wady… To niewątpliwie ciekawa propozycja dla szukających dużego oraz taniego smartfona z Azji, należy mieć jednak na względzie słabe strony sprzętu. Atrakcyjność modelu obniżyły też ostatnio stałe promocje na ośmirodzeniowego Ecoo E04 z ekranem Full HD oraz świetnym aparatem. Jeżeli ktoś może nieco dołożyć i nie będą mu przeszkadzały ewentualne spękania na ramce plastikowej obudowy (bo jakością wykonania telefon ten mocno odstaje od Ulefone'a na minus), nieco dziewczyńska Aurora jest po prostu obecnie sensowniejszym wyborem. Gdyby Be Pro miał 5 cali, wtedy mógłby bardziej powalczyć na rynku, lecz tak czy siak pozostanie w sferze rozważań wielu. Nie ma się za to raczej co już oglądać za P6000...

Aktualizacja:

Po ponad kwartale normalnego użytkowania przestał łączyć przycisk od wyłączania. Trzeba go naprawdę mocno wdusić, aby załapał, co jest mocno uciążliwe. 

sprzęt urządzenia mobilne hobby

Komentarze