FantAsia: test Chuwi Hi8 SE, tabletu dobrego i/bo taniego?

Dobry i tani tablet do zastosowań domowych - czym powinien dysponować? GPS czy moduł LTE to w tym przypadku jest sprawa drugorzędna. Będzie liczył się ekran, porządne WiFi, ilość wolnego miejsca na dane oraz aplikacje, a także rzecz jasna stosunek możliwości do ceny. Z takiego punktu wychodząc, postanowiłem przyjrzeć się modelowi Chuwi Hi8 SE, dostępnemu zazwyczaj za około 115 dolarów, przy czym w okazjonalnych promocjach dało się go dostać jeszcze taniej i to z europejskiego magazynu. Producent już całkiem znany, jego podejście do budżetowej półki tego rodzaju urządzeń także, więc wiedziałem mniej więcej czego się spodziewać - zwłaszcza, że to nie pierwszy mój tablet Chuwi w testach. Mimo wszystko nie przewidywałem aż tylu niespodzianek. Jakich? Zachęcam do lektury.

Raz jeszcze - tym razem nie chodziło o najnowszą propozycję, napakowaną najszybszym procesorem i masą pamięci RAM. Skupiałem się na podstawowym wykorzystaniu, mając na uwadze domyśle używanie tabletu przez osoby starsze. Ma być włączony, działać stabilnie tylko w ramach sieci lokalnej, służyć głównie do Internetu oraz filmików, z okazjonalnym odpalaniem kilku aplikacji na krzyż. Podobnie jak wielu miłośników urządzeń przenośnych, patrzyłem na Hi8 SE przez pryzmat droższych propozycji Lenovo i ostatecznie, po części z uwagi na pochlebne opinie w sieci, po części na cenę, padło właśnie na test urządzenia. Po kilku tygodniach korzystania z niego na co dzień, mam już na jego temat wyrobioną opinię i nie do końca będę zgadzał się z obraną przez producenta w tym oto przypadku strategią.

Paku z boku

Pudełko w kolorze papieru pakowego tym razem z odrobiną świeżości. W tym względzie, że nie otwiera się klapką do góry, ani też nie ściąga się z niego niejako pokrywy. Ot, otwieramy je tylko z boku, wysuwając zawartość, czyli pudełeczko z kabelkiem USB oraz ładowarką, a potem wyciągamy dwie pianki, które świetnie zabezpieczały tablet w nie wetknięty w transporcie. Odkrywamy kopertkę ze skróconą instrukcją obsługi, kartą gwarancyjną i raportem z inspekcji produktu. Do tego, dość już standardowy dla Chuwi, kartonik z logiem w formie listka. Na ekranie fabrycznie zamontowano folię, niestety z paprochami pod spodem. Nie lubię takiego czegoś. Zawsze psuje mi to pierwsze wrażenie, każąc zastanawiać nad warunkami panującymi w fabrykach, kontrolą jakości tamże i tak dalej...

Co w Chuwi Hi8 SE mówi "Hi!":

  • CPU: MediaTek MT8735VT, Quad Core 1,1GHz
  • GPU: Mail T720 550MHz
  • Ekran: 8 cali, 1920x1200, laminowany
  • Pamięć: 2 GB RAM, 32 GB pamięci na dane
  • Kamerki: 5 MP, 2 MP
  • System: Android 8.1.0
  • Akumulator: według producenta 4000 mAh
  • Inne: microSD do 128GB, WiFi 802.11ac, Bluetooth, OTG
  • Wymiary: 214 x 123 x 8 milimetrów
  • Wymiar pudełka: 278 x 166 x 51 milimetrów

Na tanie nie wygląda

Urządzenie ma proporcje panoramiczne. Waży 294 gramów. Jest smukłe. Bez wysiłku oraz pewnie trzyma się je dłonią nawet z jednej tylko strony. Oburącz w całości zasłaniamy całkiem pokaźne ramki na bokach. Powiedzmy, że rozumiem ich rozmiar. Od razu na plus za to policzyć należy czarne aluminiowe plecki. Strasznie zbierają odciski, ale dzięki nim tablet zdecydowanie nie robi efektu taniej, plastikowej złabawki. Wręcz przeciwnie. W ujęciu pionowym lewą krawędź mamy pustą, na prawej znajdziemy porządnie pracujące przyciski włącznika, a także od regulacji głośności (żadnych luzów, kolejny plus), pod nimi zaś dano dziurkę do resetu. Czyżby się miało tak często wieszać? Na szczęście nie, o czym później. Na górze port słuchawkowy, do kart micro-SD i mini-usb do ładowania, z obsługą OTG. Na dole dwie kratki głośników, lecz dźwięk dochodzi wyłącznie spod prawej (mono). Poza tym kamerka z tyłu, na górze w rogu, ponad ekranem z przodu zaś druga, a koło niej - mniej więcej na środku - niby czujnik oświetlenia. Niby, gdyż automatyczna jasność nie działa.

8-calowy IPS to zdecydowanie perełka, choć nie należy on do najjaśniejszych i w pełnym słońcu staje się nieczytelny. Kolory są super soczyste, zaś dzięki pełnej laminacji (w tej cenie!) wyświetlacz wizualnie zlewa się z ramkami dookoła, stając się jednorodną taflą. Wysoka rozdzielczość tylko dokłada się do zachwytów. Te opadają jednak szybko. Po pierwsze, ekran miga. Jestem na to wyczulony. Inni mogą tego nie dostrzegać, ja jednak nie mogę przez dłuższy czas wpatrywać się w opisywany tablet, zwłaszcza w jasne sceny. Sprawa druga to coś za coś w konfiguracji. Świetnie, że w tej cenie mamy aż 32GB na dane, ale oddałbym pół z tego, żeby dostać lepszy procesor, ponieważ system zwyczajnie zamula. Sekunda, żeby aplikacja uruchomiła się od puknięcia w ikonkę. Trzy sekundy, by pojawiła się klawiatura ekranowa w dopiero co uruchomionej appce (później jest trochę krócej). Ładująca się długo mapa Google. Długo ładujący się także YouTube, z tnącymi się filmikami Full HD. O takich w 60 FPS, nawet 720p, nie macie co marzyć - klatkują. Benchmarki potwierdzają, że to żaden demon szybkości. Obrazu dopełniają brak opcji chowania paska ikon na dole, więc w panoramie obszar roboczy robi się często jeszcze węższy, i wredny czujnik obrotu ekranu, samoczynnie przestawiający ekran na pionowy - gdy nie ruszaliśmy.

Lekkie multimedia tak, gry jednak nie za bardzo

Poza tym, że trzeba mieć cierpliwość do działania Androida 8.1, nie zdarzyły się żadne całkowite zawieszki. Nie ma śmieciowych aplikacji, nie wykryłem trojanów. Czas pracy z WiFi, stabilnym i o ładnym zasięgu, zamyka się w około 6 godzinach. Bardzo przeciętny wynik, ale warto dodać, że samo ładowanie przebiega sprawnie. Producent zastosował w Hi8 SE wibracje, niemniej żadna z testowanych przeze mnie aplikacji czy gier tego nie wykorzystywała. Gry na najniższych ustawieniach dadzą się uruchomić, tylko frajda z nich w zasadzie słaba. Platformówkowe Raymany w 2D prezentują się przecudnie, jednak to niczym zwolniony, interaktywny film... Dużo starsze produkcje jeszcze jakoś ujdą w tłumie. Urządzenie się nie grzeje, ale grzać się nie ma za bardzo w nim co. Zaskakująco dobre, jak na tablet, udają się zdjęcia, z ładnie łapiącą ostrość kamerką główną. Przednia jest słaba.

Mówienie o mieszanych uczuciach nie wyraziłoby w pełni mojej opinii na temat Chuwi Hi8 SE. Na papierze bajka w tej cenie - świetny laminowany ekran 1920 na 1200, całe 32GB wbudowanej pamięci plus opcja karty micro-SD, WiFi ac, wszystko w smukłej aluminiowej obudowie. Cenowo dobrze. Nie ma jednak faktycznie komfortu z użytkowania tabletu. Podzespoły nie dają rady z czymkolwiek, co wykracza poza mocno podstawowe użycie, typu WWW czy filmiki raptem w HD. Pół byłoby z tym biedy, jeśli wrócić do wspomnianego wcześniej scenariusza (starszy użytkownik), tylko znowu ekran miga i z mojego szerokiego doświadczenia z azjatyckimi produktami, nie zwalałbym tego mimo wszystko na wadliwy egzemplarz. Cierpliwości z tabletem można się nauczyć, pokombinować z rootowaniem i zmniejszeniem rozdzielczości, ale oczy ma się pamiętajmy jedne. Może być trudno, ale celując w to urządzenie, koniecznie sprawdźcie je przed zakupem, jeśli tylko możecie.