FantAsia: test telefonu Umidigi S2 Pro. 6 cali i 6/128GB mało znaczą, gdy soft niedopracowany

Czy ma większy sens posiadanie 6GB RAM w telefonie? Nie bardzo, ale na pewno fajnie wygląda to w specyfikacji, zwłaszcza jeżeli zaraz obok widnieje 128 giga na dane. Na smartfon Umidigi S2 Pro, mogący pochwalić się jednym i drugim, a do tego przepięknym ekranem niemal od ramki do ramki, czekałem z niecierpliwością, mając na uwadze całkiem udany słabszy model S2. Przypomnę, że silniejszy brat zaliczył opóźnienie, więc nie było równoczesnej premiery. Od razu nadmienię, iż oba sprzęty, choć na pierwszy rzut oka bliźniaczo podobne, mają swoje zdecydowane plusy oraz minusy, a poprzez zainstalowanie własnej nakładki UmiOS na Androida 7.0 (względem czystego 6.0 wcześniej), używa się ich także dosyć inaczej. Czy warto wydać koło 280 dolarów na nową słuchawkę chińskiego producenta? Odpowiedź na to pytanie byłaby jednoznaczna, gdyby nie pewien szkopuł...

Cofnijmy się jednak na wstępie na chwilę w czasie, do premiery S2, bo tutaj zaistniała ciekawostka. Niestety Umidigi zaczyna po prostu iść w ilość, na czym cierpi jakość, czego poparciem są wypisywane CAPS LOCKIEM deklaracje posiadaczy tego (i nie tylko) telefonu firmy, że nigdy więcej nie kupią nic jej produkcji. Okazało się, że aby podgonić tracony czas, w pierwszym rzucie rynkowym zdecydowano się na zastosowanie procesora bez wizji na coś innego, niż leciwy Andek 6. Obiecywano wiele, mając świadomość braku wsparcia ze strony MediaTeka. Dopiero kolejna partia, z ciut innym układem, być może dostanie siódemkę, a to też nadzieje z ogromnym znakiem zapytania, gdyż czas deweloperów poświęcony teraz będzie rozwojowi edycji Pro, jak również zapowiedzianej dopiero co S2 Lite. Dobrze czytacie. Wychodzi na to, iż już nie dwie, a trzy i więcej razy odgrzewany będzie przez Umi ten sam kotlet, w lekko innej panierce. A klon iPhone X? Na Umi Z2 Pro poczekamy...

Atak klonów

Wracając do S2 Pro, opakowanie i akcesoria tutaj dają efekt deja vu. Mamy to samo, co przy poprzednim modelu: począwszy od przekombinowanego czarnego pudełka, po jego skromną zawartość, czyli telefon, czarny silikonowy pokrowiec o irytującej fakturze, skróconą instrukcję obsługi, igiełkę sim, czerwony kabelek USB typu C, dużą ładowarkę 1.67A plus przejściówkę USB-jack, bo ponownie nie mamy portu słuchawkowego. W ogóle sam smartfon prezentuje się w zasadzie identycznie, jak poprzedni. Kładąc oba razem, można się pomylić, szczególnie przy braku opisu modelu na aluminiowych pleckach. W zasadzie jedyny wizualny szczegół, pomagający przy identyfikacji przed włączeniem, to nieco mniejsze oczko kamerki od selfie w modelu S2. Dalej różnicą jest lepszy ekran.

Co Umidigi S2 Pro promuje:

  • CPU: MediaTek Helio P25, Octa Core 2.6 GHz
  • GPU: Mali T880 MP2
  • Ekran: 6 cali, 2160x1080 (18:9)
  • Pamięć: 6 GB RAM, 128 GB pamięci na dane
  • Kamerki: Sony IMX258 13 MP i 5 MP tył + dioda LED, 16 MP przód + dioda
  • System: Android 7.0 - UmiOS
  • Akumulator: według producenta 5100 mAh
  • Inne: dual nano sim (lub SIM i karta pamięci), WiFi 802.11n, Bluetooth 4.0, GPS, OTG, Face ID, czytnik palca
  • Częstotliwości: WCDMA 850/900/1900/2100, GSM 850/900/1800/1900, FDD-LTE 800/1800/2100/2600
  • Wymiary: 167 x 74 x 8 milimetrów
  • Wymiar pudełka: 167 x 90 x 76 milimetrów

Same old, same old?

Co tu tracić słowa, skoro gabaryty identyczne, jak poprzednio? Mamy 6 cali w mniejszej formie, a to dzięki proporcjom ekranu 18:9. W tym przypadku rozdzielczość 2160 na 1080 robi wrażenie, ale ma to swoją cenę - o czym później. Ekran zajmujący niemal cały front niezmiennie też zachwyca. Dalej pozwólcie, że wymienię po raz (S)2: pod wyświetlaczem nie ma nic. Przyciski są wyłącznie ekranowe. Na górze umiejscowiono kamerkę przednią już 16, a nie 5MP, z dorzuconym flashem, skromną diodę powiadomień pod maskownicą głośnika rozmów, czujnik światła oraz zbliżeniowy. Lewa krawędź została czysta, górna także, na dolnej mamy dziurkę mikrofonu, port USB-C plus głośnik mono, a na prawej umiejscowiono włącznik i pod nim regulację głośności. Na tyle, w jednej kolumnie dostajemy drugi mikrofon, dwa oczka kamerek 13MP i 5MP, podwójną diodę doświetlającą, a także czytnik linii papilarnych. Opisywana wersja kolorystyczna to ponownie czarne aluminium, z szarymi plastikowymi wstawkami dla antenek. Ekran jest tylko lekko zeszlifowany na brzegach. 

Wyświetlacz pozbawiony jest tym razem specyficznego zażółcenia, tak widocznego w S2. Wyższa rozdzielczość przekłada się bezpośrednio na czas pracy na akumulatorze. Taka sama pojemność 5100 mAh, a już koło 3, nie zaś 5 dni zabawy i to na dodatek przy bardzo agresywnej polityce czyszczenia aplikacji w tle. Nie rozumiem, po co dano 6 giga pamięci, skoro i tak nakładka tnie jak leci. Ponadto nie polecam schodzenia na niższy plan wydajności, niż pod gry, gdyż telefon, z mocniejszym przecież procesorem, niż wcześniejszy model, złapie wtedy mega zadyszkę. Nie owijajmy w bawełnę - UmiOS, ewidentny klon starego Flyme z urządzeń Meizu, to ogromny zasobożerca oraz zwyczajna pomyłka, napchana nikomu niepotrzebnymi, śmieciowymi aplikacjami. Bo ktoś za to zapłacił. Niby samo dobro, a same buble. Nie wszystkie da się wywalić. Sporo roboty jest z wymrażaniem pozostałości, chociaż nakładka oferuje m.in. niby swojego własnego Freezera, pilnującego, co ma być akurat uruchamiane. Jakby tego było mało, zablokowano możliwość zamiany domyślnego Initiatora, a więc pulpitu, na chociażby bardzo popularnego Nova Launchera. Pozbawiono nas podstawowego prawa: wyboru. Fala negatywnych emocji co prawda przymusiła Umi do wypuszczenia nieoficjalnego, przyciętego oprogramowania, z opcją zmiany nakładki i bez adware, ale trzeba się trochę orientować, żeby to wgrać na telefon, a poza tym ten ROM nie ma OTA. Za każdym razem więc czeka wgrywanie po kabelku...

Fajne i niefajne

Nie wszystkie opcje zostały przetłumaczone na język polski, więc razi pozostawienie angielskich słów. Najnowsza wersja oprogramowania dodała całkiem przydatną funkcję odblokowywania telefonu wyłącznie spojrzeniem, z uwagi na identyfikację twarzy, popsuła jednak z kolei tak banalną rzecz, jak dzwonek. Nie da się zmienić melodyjki używając odpowiedzialnego za to menu. Wyrzuca błąd. Wracając niemniej do FaceID - rzecz działa nadzwyczaj sprawnie, dając sobie radę z wizerunkiem użytkownika nawet przy minimalnym oświetleniu. Co ciekawe, wariuje za to w ostrym słońcu... Jak to w ogóle działa, spytacie? Rejestrujemy facjatę, a potem wystarczy po wybudzeniu ekranu przyciskiem Power spojrzeć na ekran. Cyk i odblokowane. Wciąż szybszym rozwiązaniem na w miarę natychmiastowy dostęp do aplikacji będzie użycie czytnika linii papilarnych, lecz S2 reagował zdecydowanie tutaj żwawiej. Po raz kolejny wskażę paluchem UmiOS, jako winowajcę. Ponownie nie ma pukania w ekran czy gestów ekranowych w ogóle. Umidigi konsekwentnie się tego trzyma. Ciekawostką jest możliwość przypisania pod czytnik określonej akcji, ale mało to przydatne. Z innych rzeczy wartych wspomnienia, w ustawieniach znajdziecie osobny tryb Eyebrow, niby do ochrony wzroku. Reguluje m.in. barwę ekranu w zależności od oświetlenia czy pory.

Głośnik główny jest bardzo donośny i to z wyłączonym podbiciem basów, a z super szybko i dokładnie łapiącym fiksa modułem GPS, także S2 Pro bardzo dobrze nadaje się jako nawigacja samochodowa. Nie ma absolutnie żadnych kłopotów z Internetem przez LTE, choć anteny nie zbierają sygnału tak ładnie wewnątrz pomieszczeń, przykładowo w markecie, jak inne smartfony, które miałem okazję testować. Przełącza się wtedy zaraz na 3G. Pomarudzę na przeglądanie Internetu czy czytanie komiksów, co chwaliłem poprzednio. Wszystko się tak tnie z uwagi na autorską nakładkę, że należy wykazać się odpornością na podirytowanie... Naprawdę, UmiOS to stalowa kula u nogi w innych względach całkiem udanej konstrukcji. Nie wodoodpornej jednakże, wbrew temu, co obiecywano. Pamiętacie filmiki producenta ze słuchawką zanurzoną na długi czas w wodzie i wciąż potem sprawną? Przyznano się, iż to specjalnie zrobiony egzemplarz i nie ma co liczyć na takie cuda w wersji sklepowej, pomimo nano powłoki, chroniącej przed wilgocią pewne podzespoły. Pewne, nie wszystkie, zwróćcie uwagę. Niektórzy donosili, że przejściówka USB-jack nie działa. U mnie działa wyśmienicie, za to zasięg BT jest, podobnie jak było w S2, mocno przeciętny. Potrafi zrywać muzykę w słuchawkach, kiedy maszerujemy do pracy z telefonem w kieszeni spodni. Nie występuje za to problem z przesadną głośnością na minimum. Jest wreszcie normalnie. 

Lepsze foty mogłyby być lepsze

Benchmarki ukazują standardową, jak na zastosowane komponenty, wydajność. Powtórzę, że wąskim gardłem całego telefonu jest jego zmodyfikowany system. Z drugiej strony, zyskujemy dużo lepszą, w stosunku do S2, jakość zdjęć. Umidigi odeszło od agresywnego usuwania szumu, skutkującego mocno rozsmarowanymi fotkami, w kierunku minimalnego modyfikowania uchwyconych scen. Szczegółowość w kadrze zadowala, chociaż na dużym powiększeniu ziarno jest doskonale widoczne. Przy pomniejszeniu zdjęć jednak nie rzuca się to w oczy, a detale zostają. Kamerki są identyczne, jak poprzednio, okazuje się więc, że da się oprogramowaniem popracować nad jakością, na którą narzekałem ostatnio. Jest niemniej jeszcze nad czym pomyśleć. Szwankuje balans bieli, który idzie w siny, co jednak da się poprawić w byle aplikacji foto, dobierając odpowiednie ustawienia. Auto nie robi roboty także w temacie doboru czułości ISO. Z jakiegoś powodu maksymalna (bez flasha) wartość to 1122 i tylko przy ręcznym ustawieniu da się wejść wyżej, by uzyskać więcej światła przy ogólnym pogorszeniu foty. Ciekaw jestem co w temacie zdjęć pokaże S2 Lite z kamerkami OmniVision. Podwójna kamerka oczywiście używana jest wyłącznie do efektu bokeh (rozmycie tła). Kamerka do autoportretów, z osobnym flashem, nie łapie mi dziwnie ostrości, kiedy filmiki z recenzjami wyraźnie pokazują, że powinno być m.in. rozpoznawanie twarzy. Czyżby nowy soft coś skopał? Jeszcze nowszy niby już jest, ale ja jeszcze nie mam.

Pełna galeria na Flickr.com (Umidigi S2 Pro High Resolution Sample Photos): >>KLIK!<<

Ogólnie, spodziewałem się po prostu udoskonalonego modelu już znanego telefonu i gdyby nie przekombinowanie z nakładką systemową, diablo spowalniającą atrakcyjną wizualnie oraz technicznie propozycję, sprzęt ten spokojnie bym polecił. Naprawdę, 128 GB plus satysfakcjonujące komponenty plus czas pracy na akumulatorze, w tej cenie, to niezła opcja. Foty wychodzą już też dużo lepsze, niż wcześniej. Gdyby algorytmy od łapanie zdjęć przepisać pod S2, ten produkt również zyskałby rumieńców, niemniej nie ma co nam tego wypatrywać. Wsparcie techniczne dla starszych słuchawek szybko idzie w cień... Tak czy siak, z nieodkrytych tajemnic S2 Pro pozostaje jeszcze kwestia odporności frontu na zarysowania. Dziwnie, że przy takiej famie, iż nowe produkty Umidigi są niemal nie do zdarcia, pojawiają się informacje użytkowników o zadrapaniach pięknego wyświetlacza już od kluczy w kieszeni. W materiałach promocyjnych mamy jak byk Corning Gorilla Glass 4, więc o co chodzi? Ja na razie mam fabrycznie nałożoną folię i nie zamierzam jej zrywać. Wybaczcie ;)