Toshiba M50-A-110 w innej odsłonie

Niestety, czas pożegnania z urządzeniami jakie miałem do testowania nadszedł. Dzisiaj paczuszka została odebrana. Niemniej jednak w międzyczasie zdążyłem zebrać trochę materiałów z pracy na tym laptopie także na kompletne podsumowanie przyjdzie czas. Dzisiaj zobaczmy jak Toshiba wygląda w innej odsłonie.. jakiej?

Oto nowy "wygląd" wspomnianego ultrabooka. Cóż to takiego? Jest to linux – elementaryOS. Swego czasu znalazłem artykuł w sieci na temat tej dystrybucji. Wyglądała dość ciekawie, znalazłem tam informacje o tym,, ze jest:

reklama

  • szybko
  • pięknie
  • nietuzinkowo

Jakoś dotąd nie miałem okazji sprawdzić tych informacji w praktyce. Dzięki uprzejmości redakcji postanowiłem zapoznać się ze wspomnianą dystrybucją.

Instalacja

Sama instalacja wygląda dość podobnie do innych dystrybucji Linuxa. Mamy prosty i dość przyjemny kreator, który przeprowadza nas etapami po procesie instalacji.

Wybieramy w nim język, opcjonalnie instalacje aktualizacji z internetu czy dodatkowego oprogramowania na przydzielaniu partycji kończąc.

Sama instalacja była bardzo szybka. Od momentu przejścia kreatora i wciśnięcia przycisku "Instaluj" minęło dokładnie 6 minut 47 sekund i 57 setnych sekundy co jest dość dobrym wynikiem. Warto dodać, ze w tym czasie przeszedłem również kreator dodawania użytkownika czy wyboru klawiatury. Wszystko w przyjemny sposób. Jako ciekawostkę mogę dodać fakt, iż za nasz systemowy "awatar" możemy wybrać bezpośrednio nas samych – robiąc sobie zdjęcie wbudowana kamerą. Po zainstalowaniu oczywiście czeka nasz ponowne uruchomienie komputera i po chwili...

System

... czyli dokładnie 26 sekund i 79 setnych sekundy od momentu startu (po wcześniejszym wyłączeniu urządzenia) ujrzymy nasz ekran logowania, a po wpisaniu hasła za niecałe 3 sekundy zobaczymy nasz pulpit.

Niestety mimo zaznaczenia pobrania dostępnych aktualizacji i pobierania plików językowych system od razu nie jest w całości spolszczony co można zauważyć poniżej

Zatem pierwszą rzeczą jaką postanowiłem zrobić było dodatkowo "ręczne" zainstalowanie języka i wyszukanie potencjalnych aktualizacji. Ku mojemu zdziwieniu znaleziono 258 aktualizacji.

Niemniej po tej operacji o operacji "wyloguj-zaloguj" uzyskałem już to czego oczekiwałem – system w rodzimym języku.

Personalizacja

Jak widać na wcześniejszych screenshotach menu aplikacje może być wyświetlane w dwojaki sposób – za pomocą tzw. struktury drzewa bądź za pomocą "stron". Dla każdego coś miłego. Bardzo mi się spodobały ustawienia pulpitu

Znajdziemy tam 3 zakładki. W pierwszej z nich wybierzemy sobie jedną z kilkunastu tapet, które są bardzo ładne – myślę, że jest tutaj na co popatrzeć. Kolejna to ustawienia docka – możemy wybrać sobie motyw czy opcje "animacji". Najbardziej zaciekawiła mnie zakładka "Aktywne narożniki".

Tutaj pełna swoboda – można ustawić oddzielne akcje dla każdego z rogów ekranu – dla pasjonatów została także udostępniona opcja wywołania poleceń własnych. I tak przykładowo możemy po najechaniu na określony róg wyświetlić wszystkie aktywne okna czy obszary robocze.

Ciekawą rzeczą jest możliwość "przeniesienia" aplikacji z jednego obszaru roboczego do drugiego – wystarczy przeciągnąć ikonę aplikacji do innego obszaru. Prosto i fajnie rozwiązane.

Wrażenia

Wspomniałem wcześniej o tym, iż czytałem informacje o szybkości działania systemu. Owszem, ta dystrybucja jest szybka. Nawet można powiedzieć bardzo szybka. Po doinstalowaniu pakiety LO edycja dokumentów nie stanowi problemów – nawet przy większych arkuszach, gdzie konieczne było filtrowanie wyników, dopisywanie formuł i zapis do pliku nie stanowiło to problemu. Wszystko działało zadziwiająca szybko – sam start systemu i jego gotowość do pracy również jest na bardzo wysokim poziomie. Pracowałem także na Scilabie, gdzie niektóre z obliczeń również były dość obszerne – wszystko bez najmniejszych problemów.

Sam "design" również jest bardzo miły dla oka – ładne tapety w standardzie, jasne kolory i symboliczny pasek u góry ekranu dają wrażenie dużej powierzchni roboczej. Samo przełączanie się między aplikacjami za pomocą aktywnych narożników sprawia przyjemność i ułatwia pracę.

Zdziwiło mnie natomiast fakt braku spolszczenia niektórych elementów po instalacji z podpiętym internetem oraz znalezienie aż tak dużej liczby aktualizacji. Na plus zasługuje natomiast fakt, iż wszystkie urządzenia wykryte były poprawnie – internet po kabelku czy WiFi nie stanowiło problemu. Zabrakło mi również informacji o zainstalowaniu aplikacji – fajnie byłoby zobaczyć dymek z informacja, ze został właśnie zainstalowany pakiet LO – musiałem niestety sprawdzić to ręcznie – być może to kwestia ustawień – jednak informacje o połączeniu z internetem były wyświetlane poprawnie.

Podsumowanie

Podsumowując ElementaryOS to bardzo ciekawa propozycja – sam z chęcią, gdybym posiadał przenośny komputer – nawet leciwy zainstalowałbym ta dystrybucje. Pracuje się na niej dobrze, jest łata i intuicyjna w obsłudze. Sam laptop również spisywał się na tym systemie wspaniale. Zero problemów. Sama przyjemność.

Poniżej krótkie przypomnienie wcześniejszych wpisów:

Toshiba zimna a jednak rozgrzana

Toshiba wyglądem i kreacją mieni się

Oczywiście każdy ma własne zdanie dotyczące danych kwestii nie zamierzam go w żaden sposób podważać, czy obrażać kogokolwiek w jakikolwiek sposób. Przepraszam także za ewentualne błędy.  

windows linux sprzęt

Komentarze