Strona używa cookies (ciasteczek). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    X

Trackball, czyli „mysz” dla hipsterów

Na rynku dominują obecnie dwa sposoby sterowania kursorem: mysz oraz touchpad/trackpad/gładzik. Mysz jest najprecyzyjniejszym i najbardziej uniwersalnym kontrolerem, który nadaje się zarówno do pracy, przeglądania multimediów, grania, touchpad z kolei – w zależności od jego jakości wykonania i implementacji – jest albo prostym substytutem braku miejsca na mysz, albo całkiem wygodnym narzędziem pracy (w szczególności na Macach, gdzie świetnie współpracuje z gestami).

Gdzieś tam w międzyczasie na rynku pojawiły się tzw. Trackalle, zwane też „manipulatorami kulkowymi”, nazwa nieprzypadkowa, gdyż pierwszą rzeczą jaka rzuca się w oczy jest z pozoru archaiczna kulka, którą steruje się kursorem. Kulką steruje się palcami (w zależności od budowy: wskazującym i serdecznym, lub kciukiem). Ruchy kulki są skanowane przy pomocy rolek na wzór starych kulkowych myszy, lub sensorem optycznym.

Urządzenia

Osobiście od 2 lat używam w pracy urządzenia Logitech Marble Mouse [zdj], które kupiłem jako używane (refurbished) na aukcji za ~60 zł. Zdecydowałem się na ten model, gdyż jako jeden z nielicznych oferował 4 przyciski bezpośrednio pod palcami.

r   e   k   l   a   m   a

Drugim popularnym modelem firmy Logitech, jest bezprzewodowy Logitech M570 Wireless Trackball, przypominającym zwykłą mysz, jednak kulka sterowana jest kciukiem i posiada rolkę.

Firma Kensington, znana z oferowania z pozoru ekstrawaganckich, ale ergonomicznych urządzeń (jak np. mysz trzymana ręką pionowo) oferuje np. model Kensington Orbit Trackball, z dwoma przyciskami i pierścieniem do przewijania, oraz Kensington Expert Wireless Trackball Mouse, mający 4 równej wielkości przyciski trackball, również z pierścieniem do przewijania.

Ciekawym urządzeniem jest również YUMQUA Y-10L, przeznaczony do prowadzenia prezentacji mobilny trackball, którego można swobodnie trzymać i obsługiwać jedną ręką w powietrzu, wyposażona również w wskaźnik laserowy.

W związku z tym, że modele tak się od siebie różnią, każdy wymaga oswojenia się z nim z osobna.

Czemu trackball?

Niewątpliwą zaletą jest to, że urządzenie w przeciwieństwie do myszek nie wymaga żadnej podkładki. Podczas gdy mysz ma problem z działaniem na biurku, trackball działa w każdych warunkach. Do tego, nie jest urządzeniem które trzeba przesuwać, gdzie go położymy, tam może leżeć i w niczym nie będzie przeszkadzać. Wspomniany YUMQUA Y-10L jest o tyle ciekawą opcję, że nie wymaga wcale podłoża, trzymany jest w powietrzu.

Praca z trackballem wymaga też pracy innych mięśni, niż podczas pracy z myszką, czy gładzikiem. Przede wszystkim nadgarstek pozostaje nieruchomy, pracują głównie same palce, może to być remedium dla osób skarżących się na bóle nadgarstków.

Kulka poruszona w ruch i puszczona dalej się kręci, pozwala to na pokonywanie większych dystansów myszką poprzez wprawienie kulki w ruch i pozwolenie bezwładności kontynuacji jej ruchu.

Wady

Wady? Nie ma urządzeń bez wad. Jako że mamy tu bezpośrednią styczność z ruchomym elementem (kulką), dotykamy go, ulega zabrudzeniu i trzeba od czasu do czasu przetrzeć, jednak nie tyle samą kulkę, co elementy, na której się opiera, ewentualnie okienko sensora optycznego. Nie należy tu też przesadzać, czyszczenie kulki niektórymi środkami sprawia, że stawia opór ślizgaczom, jednak dość szybko wracają pierwotne właściwości. Samo czyszczenie zajmuje kilka sekund.

Kolejną wadą, jest… sama kulka, którą łatwo uszkodzić, a wygodna praca z trackballem wymaga od kulki bycia idealną gładką sferą. Należy szczególnie uważać podczas transportu. Zwykle niestety nie da się kupić samej kulki.

Jak używać?

Używanie wymaga przyzwyczajenia i często konfiguracji. Mój trackball w domyślnej konfiguracji był dla mnie bardzo nieergonomiczny, głównie poprzez brak rolki przewijania. Można to jednak rozwiązać poprzez emulację rolki w sterowniku myszki. Moim środowiskiem pracy jest Linux, gdzie za obsługę myszy odpowiada X11, konfigurowany odpowiednimi plikami w katalogu `/usr/share/X11/xorg.conf.d/`, w moim przypadku:

Section "InputClass"
        Identifier  "Marble Mouse"
        MatchProduct "Logitech USB Trackball"
        MatchIsPointer "on"
        MatchDevicePath "/dev/input/event*"
        Driver "evdev"
        Option "ButtonMapping" "1 8 8 4 5 6 7 2 3"
        Option "EmulateWheel" "true"
        Option "EmulateWheelButton" "8"
        Option "EmulateWheelInertia" "10"
        Option "ZAxisMapping" "4 5"
        Option "XAxisMapping" "6 7"
EndSection

W skrócie: wpis ten odnosi się do urządzeń pod nazwą „Logitech USB Trackball” (prawdopodobnie niestety inne trackballe Logitecha też w to wpadną), przemapowuje mi klawisze i włącza emulację rolki, a raczej dwóch rolek. Klawisze działają następująco:


  • Lewy duży — lewy przycisk myszy
  • Lewy mały — środkowy przycisk myszy (klik), emulacja rolki (trzymanie)
  • Prawy mały — prawy przycisk myszy
  • Prawy duży — gesty/wstecz

Czyli pod kciukiem mam zarówno lewy i środkowy przycisk oraz emulację rolki – trzymając lewy mały przycisk, kulka zamienia się w rolkę i mogę przewijać w dowolną stronę (również poziomo). Pod palcem serdecznym mam duży przycisk do gestów (easystroke) oraz prawy przycisk myszy, którego generalnie używam stosunkowo mało (jest to najtrudniej dostępny przycisk na tym urządzeniu).

Pod Windowsem używałem X-Mouse Button Control, lecz był dość niestabilny i nie do końca pozwalał na taką konfigurację, na jaką liczyłem (m.in. emulacja scrolla ze skokami zamiast płynności i ze zmianą grafiki kursora, która się lubiła blokować, zaciśnięta łapka zamiast standardowego kursora). Oficjalne sterowniki też nie pozwalały skonfigurować trackballa tak, jak działał na Linuksie.

Pracuję na dwóch monitorach, bezwładność kulki można sprawnie wykorzystać do szybkiego przemieszczania kursora na duże odległości. Wcale nie potrzebuję większego obszaru roboczego na biurku.

Po 2 latach

O ile w domu nadal używam tradycyjnej myszki (aktualnie Roccat Kone XTD), to w pracy nadal używam Trackballa. Okazał się niezbyt wygodny do większości gier (w szczególności wymagających zręczności), choć wygodniejszy niż touchpad. Używanie Trackballa stało się naturalne bardzo szybko i obecnie używam go bardzo sprawnie. Pracuję głównie z tekstem (programowanie) i nie mam problemów z zaznaczaniem tekstu czy precyzyjnym ustawianiu kursora. Przy tworzeniu grafiki 3D (Blender, czasami coś dłubię) przydaje się trzymać środkowy przycisk myszy, ale niestety działa mi tylko klik (przytrzymanie aktywuje emulację rolki).

Niestety mojego entuzjazmu co do tego urządzenia nie podzielają ci, którzy muszą z niego przez chwilę skorzystać. Przyzwyczajenie to spora przeszkoda przed przestawieniem się na takie urządzenie.

Inwestycji nie żałuję, po 2 latach trackball nadal działa, a nadgarstek znacznie odpoczął. Polecam każdemu, kto obecnie odczuwa jakiekolwiek dolegliwości z prawym nadgarstkiem lub chce spróbować jakiegoś innego urządzenia niż mainstreamowa mysz czy gładzik.

TL;DR

Trackballe to alternatywa dla popularnych tzw. myszek. Działają w każdych warunkach, nie wymagają podkładki, podczas używania nie rusza się z miejsca, więc nie wymaga żadnego dodatkowego miejsca. Wymaga do pracy innych mięśni, ale dzięki temu nadgarstek się nie męczy, polecane dla tych, co mają problem z nadgarstkami. Niestety trzeba je od czasu do czasu przeczyścić, ale dzisiejsze optyczne rozwiązania czyści się bardzo szybko. Praca z nimi wymaga oswojenia się, ale warto. Na rynku jest wiele przeróżnych modeli, z czego każdy wymaga oswojenia się z osobna, ale każdy może dobrać coś dla siebie. Polecane też dla bałaganiarzy, którzy na biurku nie mają już miejsca na ruch myszką. 

sprzęt

Komentarze