reklama

USA: Na cyberatak odpowiemy prawdziwymi rakietami

Strona główna Aktualności

O autorze

Związał się z portalem dobreprogramy w 2009 roku. Zaczynał jako autor newsów, ma na koncie także kilka artykułów. Obecnie prowadzi cykl podsumowania blogów, w ramach którego opisuje tygodniową aktywność blogerów dobrychprogramów.

Stany Zjednoczone ujawniły kluczowe elementy nowej strategii walki z cyber-zagrożeniami. W myśl nowych regulacji amerykańska armia będzie mogła w odpowiedzi na cyberatak przeprowadzić akcje odwetowe z wykorzystaniem broni konwencjonalnej.

Z ujawnionych przez Pentagon informacji wynika, że nowa polityka obrony amerykańskiej cyberprzestrzeni ma skutecznie odstraszać potencjalnych agresorów. Oczywiście amerykańska armia nie będzie bombardować domów hakerów, którzy włamią się na serwer Microsoftu lub uzyskają dostęp do baz danych Facebooka. Nowe regulacje mają chronić kluczowe elementy infrastruktury sieciowej, odpowiedzialne za prawidłowe funkcjonowanie elektrowni atomowych, metra lub rurociągów. By zamknąć usta krytykom, Pentagon jasno sprecyzował, kiedy armia mogłaby odpowiedzieć siłą na cyberatak. Odwet byłby możliwy tylko wówczas, gdy wrogi atak za pośrednictwem Sieci doprowadziłby do podobnych skutków, co klasyczna ofensywa militarna. Cyberatak musiałby więc doprowadzić do śmierci ludzi, znacznych zniszczeń lub zakłócenia funkcjonowania systemów koniecznych do prawidłowego funkcjonowania państwa.

Przyjęcie przez Stany Zjednoczone nowej strategii obrony cyberprzestrzeni może być uważane za moment symboliczny. Oto ataki za pośrednictwem Sieci zostały faktycznie zrównane z ofensywą militarną wykorzystującą broń konwencjonalna. Ciekawe jak na decyzję USA zareaguje NATO, które nie traktuje ataków w Sieci jako klasycznej agresji. Nie jest też jasne, czy inne kraje powinny brać przykład z USA - Internet nie jest scentralizowany i ustalenie faktycznych sprawców ataków może być niezwykle trudne.

© dobreprogramy
reklama

Komentarze

reklama