reklama

USA: Sąd po raz pierwszy zbada dowody piractwa

Strona główna Aktualności

O autorze

Kobieta o wielu talentach, użytkowniczka OS X kochająca fotografię, kuchnię wschodnią, ciężką muzykę i poprawną polszczyznę.

Sąd dystryktowy w stanie Pensylwania wydał decyzję, która może ustalić kolejny punkt zwrotny w przebiegu popularnych ostatnio, masowych pozwów przeciwko użytkownikom sieci BitTorrent. W Stanach Zjednoczonych wydawnictwa fonograficzne i wytwórnie filmowe notorycznie i z różnymi skutkami próbują pociągnąć do odpowiedzialności łącznie około 250 tysięcy osób użytkujących adresy IP, z których nielegalnie udostępniane są treści. Po raz pierwszy sąd zdecydował, że właściciel praw autorskich i potencjalny pirat nie mają próbować zawrzeć ugody, ale dowody powinny zostać rozpatrzone w czasie pełnowymiarowego procesu sądowego.

Sędzia Michael Baylson stwierdził w uzasadnieniu decyzji, że nie można utożsamiać adresu IP z osobą i jeśli czyjeś nazwisko figuruje w umowie abonamentowej, nie oznacza to, że akurat ta osoba naruszyła prawa autorskie. Jednak nie można ignorować faktu, że wytwórnie są w jakiś sposób poszkodowane i dlatego sąd powinien zbadać sytuację przedstawianą przez obie strony. W Stanach odbędzie się zatem Bellwether Trial – proces wyznaczający nowy kierunek grupie podobnych do siebie spraw, kiedy jest ich na tyle dużo, że sądy nie mają możliwości zająć się każdą z osobna w rozsądnym czasie. Z grupy mających identyczne oskarżenia firm zostanie więc wyłoniona mała grupa reprezentująca wspólny interes, a decyzja sądu będzie miała wpływ na wszystkie oskarżenia z grupy. Baylson oczekuje, że uda się w ten sposób zakończyć kilka tysięcy procesów w ciągu maksymalnie 6 miesięcy.

To wydarzenie jest ważne również z punktu widzenia traktowania dowodów w sądzie w przyszłości. Adres IP nie identyfikuje osoby, a zazwyczaj tu właśnie ślad zostawiony po piratach się urywa. Sąd w Pensylwanii sprawdzi więc, na ile oskarżenia na tej podstawie mogą doprowadzić do zgodnego z literą prawa wyroku. Są więc spore szanse na to, że oskarżeni o piractwo wyjdą z sali sądowej jako zwycięzcy. Optymiści spodziewają się precedensu, który raz na zawsze zakończy korzystanie z modelu biznesowego opartego na wielotysięcznych ugodach z domniemanymi piratami, jakie teraz stosują między innymi właśnie studia produkujące pornografię.

Wytwórnie filmów dla dorosłych zarabiają na oskarżaniu piratów miliony dolarów. Samo studio Malibu Media, które w opisanej tu sprawie oskarża 5 osób, a właściwie 5 adresów IP, złożyło tylko w tym roku już 349 pozwów i nie jest jedynym tak aktywnym przedsiębiorstwem.

© dobreprogramy

Komentarze

reklama
Polecamy w WP TechnologieWP TechnologieNie wiemy, co jemy - państwowe badania to kropla w morzu. Projekt FoodRentgen chce to zmienić