USA. Mieli położyć podmorski kabel sieciowy. Wyłudzili setki milionów dolarów

Strona główna Aktualności
(fot. Shutterstock.com)
(fot. Shutterstock.com)

O autorze

Firma Quintillion, zarządzana przez niejaką Elisabeth Pierce, obiecała mieszkańcom Alaski zapewnienie szybkiego dostępu do internetu. Obietnica nie została zrealizowana, a kobieta próbowała ulotnić się z co najmniej 270 mln dol. wyłudzonymi od inwestorów.

Kusząc Alaskan szybkim internetem, Pierce trafiła na bardzo podatny grunt – relacjonuje Bloomberg. Na większości obszarów Alaski dostępny jest tylko powolny i niewspółmiernie drogi internet satelitarny. Kabel podmorski to oczywiste rozwiązanie. Zresztą, badania w tym temacie prowadzą także dużo większe firmy niż Quintillion. Przykładowo, Facebook i Microsoft dysponują kablem transatlantyckim o długości 4000 mil.

Oszustka kusiła dodatkowo tym, że jej sieć obejmie nie tylko Alaskę, ale także część Japonii, północno-zachodni Pacyfik, Grenlandię, Islandię, a nawet Londyn. To oczywiście zwiększało grono zainteresowanych, a co za tym idzie gotowych zainwestować w projekt.

Fałszowanie kontraktów

Aby dodatkowo przekonać inwestorów, kobieta sfałszowała kontrakty na sumę około 1 mld dol. Jednocześnie, korzystając z pomocy współpracowników, przekonała opinię publiczną, że jest jedyną osobą decyzyjną i bardzo troszczy się o poufność zawieranych umów. W efekcie nikt nie próbował jej słów weryfikować. Tak zgromadziła ponad 270 mln dol.

Prace nad podmorskim kablem wprawdzie ruszyły, ale były prowadzone z mizerną efektywnością. Tak, aby jedynie zamknąć usta krytykom. Sama Pierce natomiast, gdy z czasem przekręty zaczęły wychodzić na jaw, próbowała zacierać ślady. Fałszywe kontrakty do wglądu przedstawiała zawsze na Google Drive, licząc, że usunięcie z chmury rozwiąże problem.

Nie rozwiązało. Po trwającym blisko rok procesie, nowojorski sąd skazał kobietę za oszustwo finansowe na karę pozbawienia wolności. Argument obrony, że działała przede wszystkim z myślą o swym przedsiębiorstwie, nie został wzięty pod uwagę. Na łamach Bloomberga można przeczytać całość historii wraz z wypowiedziami osób pokrzywdzonych.

© dobreprogramy