reklama

Ultra Street Fighter IV, czyli jak jedną grę sprzedać kilka razy

Strona główna Aktualności

O autorze

Miłośnik gier komputerowych, konsolowych i nowych technologii, zwłaszcza owoców azjatyckiej myśli technicznej. Recenzent, czasem doradca oraz fotograf, zawsze otwarty na innych ludzi. Filolog.

Firma Capcom, która na marce Street Fighter zbudowała swoje imperium, od 2009 roku, czyli premiery czwartej odsłony bijatyki, co jakiś czas wypuszcza jej aktualizacje, sprzedawane jako rozszerzenia w formie DLC, ale też zupełnie nowe produkty. Zaledwie rok po premierze dostaliśmy Super Street Fightera IV, w 2011 grę Super Street Fighter IV: Arcade Edition, w 2012 roku była przerwa z uwagi na wydanie Street Fighter X Tekken, no i teraz mamy powrót do w miarę regularnego odświeżania SF IV, bo niedługo po sylwestrze zadebiutuje Ultra Street Fighter IV.

Producenci, poza zmianami w rozgrywce, wprowadzanymi w zgodzie z uwagami zawodowych graczy, mierzących się ze sobą na turniejach (a w wolnym czasie badających input lag telewizorów), dorzucą do wyboru pięć teoretycznie nowych postaci. Teoretycznie, bo potężny Hugo, piękna Poison, Rolento z pałką oraz dzika Elena wywodzą się w prostej linii z zeszłorocznego SFxT. Tylko ostatni, na tę chwilę tajemniczy wojownik, to faktycznie będzie nowa dla serii twarz. Do tego dojdzie sześć kolejnych aren zmagań. W formie DLC uzupełniającego SSFIV i AE zapłacimy za grę równowartość 15 dolarów, niezależny produkt sprzedawany będzie zaś po 40, z masą strojów dla postaci.

© dobreprogramy
reklama

Komentarze

reklama