Strona używa cookies (ciasteczek). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    X

Nowy Android, stare problemy

Wraz z premierą nowej, czwartej już odsłony Androida, wielu użytkowników oczekiwało rozwiązania problemów z fragmentacją i zbytnim rozdrobnieniem tego systemu. Wedle zapowiedzi nowa wersja „zielonego robota” miała niedługo po premierze trafić do większości nowych słuchawek. Niestety Google po raz kolejny zaliczył klapę i 3 miesiące po premierze z najnowszego wydania jego systemu korzysta mniej niż 1% wszystkich użytkowników Androida.

System operacyjny firmy Google słynie z bardzo dużej otwartości, która pozwala każdemu - niezależnie czy pracuje jako domowy programista, czy jest członkiem zespołu software w międzynarodowym koncernie - stworzyć własną modyfikację tej platformy. Takie bardzo liberalne podejście, przyczyniło się do tego, że to właśnie ten system jest dziś najczęściej wykorzystywaną platformą mobilną na świecie. Grupa producentów, którzy zdecydowali się zastąpić nim własne oprogramowanie w telefonach, stale się poszerza i dziś u w ofercie większości twórców komórek znajduje się przynajmniej kilka modeli z Androidem na pokładzie. Takie postępowanie oczywiście przyczynia się do ciągłego upowszechniania się produktu Google na rynku, ale brak jakiejkolwiek kontroli nad tym kto, gdzie i jak wykorzystuje tą platformę przyczynia się do tworzenia się bałaganu, w którym coraz trudniej jest zwykłemu użytkownikowi się odnaleźć.

Najtańszą komórkę z Androidem na Allegro można wylicytować już za mniej niż 200 PLN. Najdroższe, oficjalnie nie dostępne jeszcze na naszym rynku modele telefonów, kosztują niejednokrotnie powyżej 3 tysięcy złotych. Czym różnią się te telefony dla szarego Kowalskiego? Wyglądem, pojemnością dysku, wielkością ekranu, czasem mocą obliczeniową procesora czy pojemnością baterii. Na wersję Androida nie zwróci uwagi, bo jaka to różnica: 2.1 czy 2.3? Niestety przyczynia się to do tego, że gdy zwykły, nie nauczony szukać opinii na forach internetowych użytkownik, wybiera telefon z Androidem za kilkaset złotych nieświadomie naraża się na ataki. Bo nieaktualny system, to przede wszystkim mnóstwo dziur, które kochają wykorzystywać wirusy. Coraz łatwiej jest więc zainfekować smartphone i wykorzystać go do rozsyłania spamu czy co gorsza przechwycić kody SMS np. do bankowości telefonicznej. Niestety wciąż bardzo mało popularne są programy antywirusowe na komórki, które przynajmniej w małym stopniu są w stanie zabezpieczyć tą platformę.

r   e   k   l   a   m   a

Nieaktualna wersja systemu, to często także brak możliwości zainstalowania nowszych programów. Ten fakt nauczyli się wykorzystywać producenci, którzy coraz częściej rezygnują z wydania aktualizacji do nowszych wersji Androida, pomimo tego, że wiele telefonów spokojnie współpracowałoby poprawnie z nowszym wydaniem tej platformy. Chcą tym samym zmusić użytkowników do wymiany telefonów, pomimo tego, że ich obecny model został niedawno kupiony i ma bardzo dobre podzespoły. Doprowadza to do takiego absurdu, że wielu programistów tworzących aplikacje dla tej platformy, pisze je dla jej przestarzałego wydania, żeby mogło z nich skorzystać jak najwięcej osób. I chociaż działają one w nowszych wydaniach „zielonego robota” to nie wykorzystują możliwości jakie wprowadzają nowe aktualizacje.

Bez winy nie jest także twórca Androida, firma Google, która nie dość, że dopuściła do powstania tak dużego bałaganu w ekosystemie swojego produktu, to w dodatku nie robi nic, żeby go uporządkować. Zainstalowanie aktualizacji systemu, nawet gdy producent już takową wyda, jest zbyt trudne dla przeciętnego użytkownika. Wciąż nie ma także żadnych zabezpieczeń, które uchronią użytkownika przed instalacją szkodliwego oprogramowania z oficjalnego sklepu z aplikacjami. Co więcej nie ma w nim żadnych oznaczań, które aplikacje są sprawdzone i bezpieczne, a które pobiera się na własne ryzyko. Coraz częściej na forach internetowych można znaleźć skargi użytkowników starszych telefonów, którzy kupili programy w Markecie, a nie są w stanie ich uruchomić.

Niestety wygląda na to, że wydanie 4.0 Androida niczego nie zmieni, a wręcz przeciwnie, najprawdopodobniej wbrew oczekiwaniom nie pojawi się on na większości smartphone i osoby, chcące z niego skorzystać, a nie potrafiące zainstalować zmodyfikowanej wersji systemu, będą musiały wymienić telefon. Sama aktualizacja poza nowymi ficzerami, nie przynosi także rozwiązania problemu fragmentacji, a jedynie jest powiązaniem pomiędzy wersją tabletową i komórkową systemu.

Oczywiście ze wszystkimi tymi problemami bez problemu poradzi sobie zaawansowany użytkownik, który potrafi zainstalować zmodyfikowaną wersję Androida, wie z jakich aplikacji korzystać, żeby uchronić swój telefon przed atakiem, oraz wie jak sprawdzić czy aplikacja zadziała w jego telefonie. Niestety wraz z popularyzacją Androida, procent użytkowników, którzy potrafią go „okiełznać” stale spada, a rośnie liczba osób, kupujących go, tylko po to aby mieć „smartphone z Androidem”. Ci ludzie nie wiedzą jednak ile wad ma ta platforma i zorientują się o tym dopiero po szkodzie.

W tym bałaganie widzę jednak dużą szansę dla Windows Phone - bardzo restrykcyjnie pilnowanego przez Microsoft, który do zwykłego użytkownika przemawia prostotą, szybkością i stabilnością działania, szybkimi aktualizacjami a przede wszystkim dużym bezpieczeństwem. Czyli wszystkim tym czego nie daje Android...

Niestety przed nim jeszcze długa droga. Ceny komórek z Windows wciąż są dużo wyższe niż tych z Androidem, a samemu systemowi wciąż brakuje podstawowej funkcjonalności. 

oprogramowanie urządzenia mobilne

Komentarze