reklama

VirtualBox 4.0 beta 1 z obsługą zewnętrznych modułów

Strona główna Aktualności

O autorze

Kobieta o wielu talentach, użytkowniczka OS X kochająca fotografię, kuchnię wschodnią, ciężką muzykę i poprawną polszczyznę.

Pół roku po wydaniu pierwszej wersji VirtualBox opatrzonej znakiem firmowym Oracle, pojawiła się wersja testowa kolejnej odsłony programu. W przygotowaniu jest wersja 4.0 darmowej maszyny wirtualnej, a dziś do rąk użytkowników trafiła pierwsza beta wersji 4.0.

Przed omówieniem nowych funkcji programu należy zaznaczyć, że wiele znanych wcześniej opcji zostanie przesuniętych do zewnętrznych pakietów. Obecnie istnieje jeden zewnętrzny pakiet, PUEL, gdzie znajduje się obsługa USB 2.0, serwer RDP oraz wsparcie bootloadera PXE. Na razie nie wiadomo w jakim celu Oracle dzieli maszynę wirtualną na takie moduły, ale plotka głosi, że dzięki temu VirtualBoksa będzie można rozszerzać pakietami dostępnymi na innych licencjach niż sama maszyna wirtualna. Ponadto możliwe, że firma Oracle planuje sprzedawać niektóre opcjonalne pakiety użytkownikom.

Poza obsługą pakietów w VirtualBox 4.0 wprowadzono szereg innych, związanych bezpośrednio z wirtualizacją, nowości. System-gość ma w tej wersji możliwość korzystania z Intel HD Audio, chipsetu ICH9 oraz wsparcia dla asynchronicznego I/O na iSCSI, VMDK, VHD, obrazach Parallels. Czas procesora oraz szerokość pasma I/O używanego przez maszynę wirtualną można ograniczyć. Rozmiar obrazów VDI i VHD można zmieniać dynamicznie. Ponadto VirtualBox 4.0 wspiera format OVA (Open Virtualization Format Archive). Całość zwieńcza nowy interfejs użytkownika z możliwością pokazywania miniatur okna systemu-gościa.

Więcej informacji na temat nowego wydania VirtualBoksa można znaleźć na forum. Wersję 4.0 Beta programu można pobrać dla systemów Windows, Linux oraz Mac OS X w dziale PROGRAMY -> Narzędzia -> Wirtualizacja na stronach vortalu.

© dobreprogramy
reklama

Komentarze

reklama
Polecamy w WP TechnologieWP TechnologieNie wiemy, co jemy - państwowe badania to kropla w morzu. Projekt FoodRentgen chce to zmienić