WLinux, czyli pingwin w oknie. Tak zrobiono z Linuksa system całkowicie zależny od Windowsa 10

Strona główna Aktualności

O autorze

Kto mógł się spodziewać, że oficjalny sklep z aplikacjami systemu Windows 10 tak szybko wypełni się linuksowymi systemami? A jednak – mamy już tam działające na bazie Windows Subsystem for Linux tak popularne dystrybucje jak Ubuntu, Debian, openSUSE i Kali Linux. Teraz dołączyła do nich kolejna. Nazywa się WLinux i kosztuje 92 zł 49 gr, choć w promocji możemy kupić ją za jedyne 45 zł 99 gr. Co w zamian za tę kwotę? Podobno najlepiej dostosowany do Windowsa 10 linuksowy system operacyjny.

Dostępne w Microsoft Store dystrybucje Linuksa to po prostu klony standardowych wersji serwerowych tych systemów. Zawierają pakiety, które są nieistotne dla WSL, brakuje w nich narzędzi programistycznych, dla których użytkownicy Windowsa 10 w pierwszym rzędzie chcieliby sięgnąć po linuksową dystrybucję, takich jak choćby git. Grupa Whitewater Foundry obiecuje zmienić ten stan rzeczy. Zaprezentowała Linuksa, który bez Windowsa 10 już istnieć nie może.

Deweloperzy dystrybucji zaczęli od Debiana, z którego usunęli pakiety takie jak systemd, zbędne dla WSL. Sięgneli też po kod WSL, otwarty przez Microsoft w marcu tego roku. Doprowadzić to ma do poprawy stabilności i bezpieczeństwa. Autorzy zadbali również o to, aby dystrybucja była dostosowana do środowiska WSL: jak twierdzą, zidentyfikowali i wdrożyli wstępny zestaw modyfikacji i funkcjonalności, które szeroka grupa programistów i profesjonalnych użytkowników mogłaby wykorzystać jako punkt wyjścia do stworzenia własnej konfiguracji.

Dystrybucja pozwalać ma na szybsze rozwiązywanie problemów związanych z bezpieczeństwem i kompatybilnością. Pozwoli to użytkownikom WSL spodziewać się przetestowanych łatek i poprawek w ciągu kilku dni. Jako że to rozwiązanie dla programistów, znajdziemy tu preinstalowane narzędzia programistyczne, takie jak powłoka zsh, klient git, interpreter języka python 3.7 i zestaw microsoftowych narzędzi wslu.

To jednak nie wszystko: WLinux oferuje też wsparcie dla popularnych linuksowych aplikacji z graficznym interfejsem użytkownika. Znalazły się tu skrypty do szybkiego instalowania np. Google Chrome czy Visual Studio Code. Oczywiście by z nich skorzystać należy sięgnąć po działający po stronie Windowsa jakiś serwer X. Najlepiej z WSL radzi sobie obecnie X410, kosztujący w Microsoft Store 184,99 zł, ale w promocji dostępny za jedyne 22,99 zł. Wystarczy więc wskazać przez zmienną środowiskową DISPLAY odpowiedni adres IP i port, by móc np. uruchomić w Windowsie 10 linuksowego GIMP-a.

Jak ocenić WLinuksa? Na pewno wielu będzie narzekać na cenę, ale jeśli komuś brak pieniędzy, to może przecież sam sobie zbudować dystrybucję ze źródeł dostępnych na GitHubie. Inni powiedzą, że to dowód elastyczności Linuksa i jego technologicznej przewagi. Skoro można zrobić świetny linuksowy system działający w zupełnie mu obcym systemie… w drugą stronę to raczej nie zadziała.

Będą jednak i tacy, którzy przypomną, że takiego właśnie Linuksa wymarzył sobie nowy Microsoft: okaleczonego, niepełnosprawnego, zależnego od Windowsa 10, pobieranego ze sklepu Microsoftu, na warunkach Microsoftu. I jeszcze trzeba za to zapłacić. Wybór należy do Was.

© dobreprogramy