WhatsApp ostrzegł podejrzanego, że może być śledzony. Policja twierdzi, że zgubiła tak członka ISIS

Strona główna Aktualności
fot. Shutterstock.com
fot. Shutterstock.com

O autorze

Śledczy z niesprecyzowanego państwa Europy Zachodniej twierdzą, że stracili trop podejrzanego o terroryzm, domniemanego członka ISIS, po tym, jak WhatsApp ostrzegł go o możliwości bycia śledzonym.

Sytuację opisuje The Wall Street Journal. Jak czytamy w raporcie, służby zwróciły się do sądu o zgodę na śledzenie podejrzanego poprzez monitoring telefonu i taką zgodę otrzymały. W tym celu zakupiony został znany już wszystkim doskonale system Pegasus autorstwa izraelskiej NSO Group. Policjanci robaka zainstalowali i mieli domniemanego terrorystę jak na dłoni, mówią.

Problem w tym, że włodarze WhatsAppa w związku ze sporem sądowym z NSO Group pod koniec października rozesłali serię ostrzeżeń, przestrzegając wybranych użytkowników o możliwości bycia śledzonym właśnie przez Pegasusa.

Takie ostrzeżenie, jak podaje policja, otrzymał także bohater niniejszej historii

Wyłączył po tym smartfon, przez co, mówiąc kolokwialnie, zniknął operacyjnym z radarów. Od tamtej pory policja nie może namierzyć go ponownie.

– Mieliśmy tylko ten jeden telefon – żali się anonimowy funkcjonariusz. – Dokładamy wszelkich starań, aby rzetelnie korzystać z tego produktu [Pegasusa – przyp. red.], aby zobaczyć, co robi podejrzany, do którego meczetu jeździ, z kim rozmawia i czy jego grupa rozprzestrzenia się w sąsiednich krajach – tłumaczy.

Pod koniec ubiegłego roku Facebook, właściciel WhatsAppa, pozwał NSO Group za omijanie mechanizmów jego zabezpieczeń. W tamtym przypadku chodziło jednak o ataki na grupę obrońców praw człowieka w Ameryce Południowej, Afryce i Azji. Tymczasem na zamieszaniu zyskał ktoś, kto – według zapewnień policji – dobrych zamiarów bynajmniej nie ma.

© dobreprogramy
s