reklama

Wikipedia nie jest „ziemią niczyją”

Strona główna Aktualności

O autorze

Z wykształcenia dziennikarz prasowy, prywatnie miłośnik nowych technologii, które mają ułatwiać codzienne życie. Jako niereformowalny fan rozrywki komputerowej, zaangażowany w społeczność gier Valve.

Według niemieckiego sądu Fundacja Wikimedia ponosi odpowiedzialność za treść artykułów opublikowanych w Wikipedii. Nie oznacza to, że internetowa encyklopedia straci swój wspólnotowy charakter i stanie się zamkniętym tworem, podobnym do papierowego pierwowzoru. Fundacja będzie jednak musiała przykładać szczególną wagę do tego, by użytkownicy nie mieszali faktów z opiniami.

Wikimedia jako właściciel portalu nie będzie musiała ręcznie sprawdzać wszystkich zawartych w artykule informacji przed publikacją w Wikipedii. Zamiast tego sąd orzekł, że w przypadku otrzymania skargi na jego treść będzie zobowiązana do zweryfikowania faktów i usunięcia tych fragmentów tekstu, które nie zostały poparte w wystarczający sposób. Jednocześnie nie podano wytycznych, którymi moderatorzy powinni kierować się podczas dokonywania weryfikacji. Sąd nie określił też wiarygodnych źródeł, do jakich powinni się odwoływać. Rzecznik prasowy Stefan Schüler wyjaśnił jedynie, że Wikipedia podlega standardowym zasadom obowiązującym dziennikarzy relacjonujących rozpatrywane przez sąd sprawy. Oznacza to, że w przypadku każdego podejrzanego obowiązuje zasada domniemania niewinności do czasu wydania wyroku.

Biorąc pod uwagę powyższe ustalenia, Fundacja Wikimedia będzie mogła czuć się względnie bezpiecznie pod warunkiem, że będzie reagować na doniesienia o zawartych w artykułach nieprawidłowościach. Jeśli natomiast mimo otrzymania takiego zgłoszenia nie zweryfikuje faktów i nie usunie niezgodnych z prawdą stwierdzeń, narażona będzie na pozew sądowy.

Wyrok w tej sprawie jest efektem sporu, jaki rozgorzał między właścicielem jednego z niemieckich kanałów telewizyjnych (określanego wyłącznie inicjałem „H.”) a Fundacją. Hasło na jego temat w tamtejszej wersji encyklopedii zawierał stwierdzenia, iż H. wykonywał na antenie nazistowskie gesty, bagatelizował sprawy dziecięcej pornografii, zastraszał swoich pracowników, poddawał ich „praniu mózgu” i kreował w pracy atmosferę kultu religijnego. Mimo że były one oparte na artykule prasowym, H. przekonywał, że są one fałszywe. Ostatecznie sąd przychylił się do jego argumentacji tylko w przypadku pierwszych dwóch wymienionych i nakazał ich usunięcie.

© dobreprogramy
reklama

Komentarze

reklama
Polecamy w WP TechnologieWP TechnologieSzef Wykopu o cenzurze w Internecie: Czujemy się zmuszeni do ucieczki z Unii