r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Windows 10 wszedł w Nowy Rok z marnymi wynikami i malejącym zainteresowaniem

Strona główna AktualnościOPROGRAMOWANIE

Nigdy wcześniej nie było jeszcze tak agresywnej kampanii marketingowej w dziedzinie oprogramowania, jakiej doświadczyliśmy w wypadku Windowsa 10. W roku 2016 wiele osób bało się wyłączyć komputer, by później nie zobaczyć ekranu aktualizacji systemu. Mimo jednak ogromnych pieniędzy wyłożonych na reklamę i chwytów poniżej pasa, stosowanych zarówno wobec użytkowników jak i producentów sprzętu, uzyskany efekt jest daleki od wymarzonego. W nowy 2017 rok Windows 10 wchodzi z zadyszką – a sam Microsoft nie nie bardzo wie, co w tej sytuacji zrobić.

Liczby nie są bowiem zbyt ciekawe. W Redmond twierdzą, jakoby już w sierpniu zeszłego roku Windows 10 pokonał w popularności Windowsa 7 – tylko że zupełnie nie znajduje to odbicia w jakichkolwiek niezależnych badaniach. Przyciśnięty o wyjaśnienia Microsoft w końcu przyznał, że jego wskaźniki trendów brane są nie z realnego wykorzystania, lecz z liczby instalacji licencjonowanych systemów na wszelkiego rodzaju urządzeniach i uwzględniają niesprzedany sprzęt, zalegający w sklepach i hurtowniach. Liczone są wyłącznie Windows 7, 8.1 oraz 10. Tymczasem wyjątkowo przyjazne przecież dla Microsoftu badanie NetMarketShare uwzględnia realnie używane systemy, bez względu na licencje, nie zapomina też o komputerach z XP i Vistą.

W rok 2016 Windows 10 weszło wg NetMarketShare z udziałem 9,96% w globalnym rynku, ot tak na poziomie Windowsa XP (10,93%), nieco lepiej niż Windows 8.1 (10,30%). Globalnym liderem pozostawał Windows 7: więcej niż co drugi komputer na świecie (55,68%) pracował pod kontrolą „siódemki”. Windows 10 rosło oczywiście przez kolejne kwartały: w marcu 2016 miało już 14,15% rynku, w czerwcu 19,14%… a potem skończyły się darmowe aktualizacje. Wrzesień „dziesiątka” zamknęła z wynikiem 22,53%, a grudzień – raptem 24,36%. Tempo wzrostu zmalało ponad dwukrotnie.

r   e   k   l   a   m   a

Tymczasem Windows 7 trzyma się bardzo solidnie. Z tych 55,68% za grudzień 2015 roku zrobiło się 48,34% za grudzień 2016 roku. Windows XP jest niemal nie do ubicia: z 10,93% zrobiło się nam w ciągu roku 9,07%. Najmocniej skurczył się Windows 8.1 (do którego nikt chyba nie był specjalnie przywiązany), z 10,30% do 6,90%. A to wszystko z człapiącym z tyłu Pingwinem, który swój wynik z grudnia 2015 – 1,66% poprawił do aż 2,21% w grudniu 2016. Tak, to już oficjalne, w najbardziej nieprzychylnym dla siebie badaniu, Linux ma ponad 2% rynku desktopów (przychylniejszy StatCounter daje Linuksowi ok. 3,5%, najprzychylniejsze W3Schools – 5,6%).

Reasumując – mimo wpychania użytkownikom Windowsa 10 na wszelkie możliwe sposoby, mimo całego szumu medialnego, wciąż jest on ponad dwa razy mniej popularny od siódemki. No cóż, Microsoft to nie Apple, nie ma nawet co marzyć o zwartych szeregach użytkowników, instalujących jak jeden mąż macOS-a Sierrę, wciąż jednak wydawało się nam, że Windows 10 zakończy rok 2016 przynajmniej z 40% udziałem w rynku.

Trudno w tej sytuacji uwierzyć, by nagle masy użytkowników rzuciły się na „dziesiątkę” tylko dlatego, że kolejna duża aktualizacja, Creators Update, wprowadzi do tego systemu Painta 3D czy możliwość zapauzowania aktualizacji. Powiedzmy sobie szczerze, na Windowsa 7 są lepsze programy do 3D… nawet na Linuksa są lepsze programy do 3D. Także darmowe.

Co mógłby zrobić Microsoft, by ponownie rozbudzić autentyczne zainteresowanie „dziesiątką”? Darmowe aktualizacje się skończyły (nie licząc tej furtki dla inwalidów). Obecnie jedyną zgodną z prawem metodą pozyskania Windowsa 10 są albo kupno komputera z preinstalowanym systemem (OEM), albo nabycie licencji – za podstawową wersję Home zapłacimy obecnie ok. 520 zł. Czy nie za drogo jak na przeznaczony dla mas system operacyjny? Może więc czas pomyśleć nad swoją polityką cenową? Nie jest bowiem tak, że tylko w Polsce to spory wydatek, dla większości ludzi na świecie licencja na Windows jest dużym, a nawet bardzo dużym wydatkiem. Gdyby „dziesiątka” kosztowała np. 79 zł, czyli tyle co np. OS X w oficjalnym sklepie Apple, zapewne zainteresowanie byłoby znacznie większe.

© dobreprogramy
r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Komentarze

r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a
Czy wiesz, że używamy cookies (ciasteczek)? Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień.
Korzystając ze strony i asystenta pobierania wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.   

Gratulacje!

znalezione maszynki:

Twój czas:

Ogól Naczelnego!
Znalazłeś(aś) 10 maszynek Wilkinson Sword
oraz ogoliłeś(aś) naszego naczelnego!
Przejdź do rankingu
Podpowiedź: Przyciśnij lewy przycisk myszki i poruszaj nią, aby ogolić brodę.