Windows 1809

Zacząłem pisać komentarz do njusa dotyczącego losów październikowego systemu Windows 1809 i wyszedł mi ten komentarz całkiem sporawy objętościowo - akurat do wpisu bloga, który jakoś sobie odpuszczam? I teraz nadarzyła się okazja do "aktualizowania".

Tak więc artykuł ów (njus) zaczyna się od stwierdzenia, że "M$ stanął na wysokości zadania".

Dla mnie jest to żenujące stwierdzenie! Nie musiał wcale na niczym stawać, bo zwyczajnie poprzednia wersja Windows (w oficjalnym języku to by było Windows 1806 bodajże) - tej usterki uszkadzającej system plików użytkownika nie miała. A w ogóle jakiekolwiek objaśnianie przyczyn takiego zachowania ma sens dokładnie taki, jakbym napisał, że programiście zupa się rozlała i zamazała kilka linijek kodu. Albo jeżeli napiszę, że pliki znikły z komputerów z powodu takiego, że w skrypcie kopiującym pliki użytkownika na serwery M$ ktoś napisał błędne polecenie "przenieś" zamiast "kopiuj". Hahaha... ;-)
Ja przypuszczam, że nawet w samym M$ dokładnie nie znają przyczyny usterki, bo cwany CEO tak podzieli zadania pomiędzy zespołami, żeby nikt nie ogarniał sposobu działania na terminalach klientów całości OS. Mój komputer pod Windowsem 1809 działa niestabilnie w całości, czyli nie daje możliwości poprawnego i szybkiego działania aplikacji. Tak więc szala goryczy u mnie się już przelała i postanowiłem uruchamiać WinUpdate nie prędzej niż po kwartale od wypuszczenia, albo może nawet i wcale? Zachowuję sobie pendrive'y instalacyjne Windowsa z różnych czasów, tak więc dowolna czysta instalacja nie jest dla mnie problemem, oprócz tylko czasu i chęci.
Po wszystkich perypetiach z Windowsem jestem już pewny, że wolę się "oddać" Googlom niż M$. Skoro u jednych i drugich moje urządzenia są de facto ich terminalami, to wybieram firmę, która bardzo konsekwentnie wykazuje zainteresowanie i dbałość o interfejs i komfort posługiwania się urządzeniem przez ich klienta.
Tak faktycznie, to już dzisiaj większość moich potrzeb wiązanych z korzystaniem z komputera, spełnia Galaxy Note z DeX-em, czyli najprościej mówiąc Android na małym i dużym ekranie.
Polityka M$ wobec klientów ich „usługi“ Windowsa sprawia, że coraz bardziej realna staje się możliwość, że Windows i windowsowe PC pozostaną jedyne jako karta płatnicza (jak kiedyś koraliki) dla buszmenów na czarnym lądzie, którzy będą sobie na nich uruchamiali programy np. lokalizujące stada antylop do upolowania lub pieczenia placków na kamiennych rusztach. A może nawet sterujące klimatyzacją we wioskowych namiotach, ze szczególnym uwzględnieniem namiotów wodza, szamana i ich haremów :-D
Ordynarnie można by stwierdzić, że jeżeli w tych kwestiach system Windows by się okazał awaryjny, to ewentualne szkody będą tylko pożytkiem dla społeczeństwa informatycznego ;-)
Niestety M$ prowadzony przez opanowanego złymi duchami „CEO Wodza“ bardzo zdecydowanie i systematycznie zmierza w tym kierunku :-/