r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Witamy w czasie letnim – szkodliwym, kosztownym, po prostu złośliwym

Strona główna AktualnościINTERNET

Która godzina? Dziś mnie o to nie pytajcie. Przyszła wiosna, a więc urzędniczą decyzją odebrano nam jak co rok o tej porze godzinę czasu. Urządzenia elektroniczne płynnie dostosowały się do nowych czasów wschodu Słońca (za wyjątkiem zegarka w kuchni gazowej, który na to za głupi jest i ręcznie trzeba zmieniać mu czas), ludzie i psy… no cóż, żywe stworzenia aktualizacji z serwerów NTP nie dostają. Wszystko to rzekomo dla naszego dobra, podobno chodzi o oszczędzanie energii, ale i ten argument upada pod ciężarem argumentów wysuwanych przez fizjologów i ekonomistów. Ostatnio zaczęto bronić więc zmian czasu odwołując się do stymulacji handlu – ale i to jest dość naciągana obrona. Mamy więc do czynienia albo ze złośliwością wobec istot żywych, albo z inercją ignorancji polityków.

Bardzo dobrą (meta)analizę zasadności zmiany czasu na letni popełnili czescy badacze z Uniwersytetu Karola oraz Narodowego Banku Czech. Z opublikowanego jesienią zeszłego roku artykułu pt. Does Daylight Saving Save Energy? A Meta-Analysis możemy dowiedzieć się, że średnia oszczędność zużycia energii elektrycznej w ciągu obowiązywania czasu letniego wynosi 0,34%. To wynik dla 77 krajów, w których żyje ponad 1,5 mld ludzi, będący kompilacją 162 analiz z 44 raportów, przygotowywanych przez światowej klasy ekspertów. Nie odbiega on zresztą od dotychczas uznawanych analiz, w których w najlepszym razie mówi się o oszczędnościach na poziomie pojedynczych procentów.

Co więcej, wiele zależy od geograficznej lokalizacji danego regionu, w którym wprowadza się czas letni: im bliżej równika, tym odnotowane oszczędności stają się mniejsze, a mogą stać się nawet ujemne, jak wskazują czescy autorzy. Nawet jednak w krajach takich jak Norwegia czy Finlandia efekty ekonomiczne są zbyt małe, by usprawiedliwić manipulowanie czasem dwa razy do roku. Badacze wskazują na negatywny wpływ zmian czasu na takie dziedziny jak bezpieczeństwo ruchu drogowego, poziom przestępczości, aktywność biznesową, wykorzystanie czasu wolnego, a nawet zdrowie fizyczne i psychiczne obywateli. Nic z tego, mimo dziesiątków prac naukowych, politycy i urzędnicy wiedzą lepiej, mają w końcu ustawę o czasie urzędowym na obszarze Rzeczypospolitej Polskiej, umocowaną w dyrektywie Unii Europejskiej 2000/84/WE.

r   e   k   l   a   m   a

Na pieniądze można przeliczyć wszystko, także i zdrowie. To zobaczmy sobie taką porządną pracę pt. Sleep, Health and Human Capital: Evidence from Daylight Saving Time. Jej autorzy, ekonomiści, skorzystali ze zbiorów danych ze wszystkich niemieckich szpitali od 2000 do 2008 roku oraz amerykańskiego federalnego systemu analizy ryzyka BRFSS. Z ich analiz możemy dowiedzieć się o wpływie zmian czasu na kapitał ludzki. Niemałe to pieniądze, statystyka społecznych konsekwencji niewyspania – spadku produktywności, wzrostu liczby wypadków – przekłada się na nawet 12-60 milionów euro na milion mieszkańców.

Jak się nie dało wytłumaczyć oszczędnościami na energii, zaczęło się mówić o korzyściach dla gospodarki – konsumenci działając dłużej w świetle dziennym mają wydawać więcej pieniędzy. Super korzyść, khm, ale nawet i to kulawe usprawiedliwienie. W listopadzie zeszłego roku badacze think-tanku JPMorgan Chase Institute przedstawili swoje analizy wprowadzenia czasu letniego w niektórych stanach USA, w porównaniu do stanów, gdzie czas letni nie obowiązuje (to nie Unia Europejska, władze federalne USA póki co nie mogą narzucić stanom polityki czasowej). Z ich badań wynika, że druga zmiana czasu jesienią uderza szczególnie w lokalnych sprzedawców, podczas gdy zmiana czasu na letni wiosną nie przynosi obserwowalnego wzrostu sprzedaży.

Wiele osób z miast próbuje jeszcze bronić czasu letniego wspominając o pracy rolników, którzy rzekomo mieliby na tym korzystać. Tyle że to nie jest prawda – znajomi mi rolnicy głośno złorzeczą na czas letni. Ich praca powiązana jest z naturalnym cyklem słońca, tymczasem przesunięcie czasu o jedną godzinę sprawia, że wszystko muszą robić o godzinę wcześniej, by nadążyć za infrastrukturą gospodarki, od której zależy.

Jeśli więc nikt nie zyskuje, to po co to wszystko? Czy nie lepiej byłoby zmieniać godziny pracy, zamiast zmieniać czas? Nie, to nie miałoby takiego efektu na populację – najważniejszego efektu. Zachowania wiary w to, że urzędnik może regulować upływ czasu. I dlatego gdy we Wrocławiu mam teraz 15:42, to w odległej o 1500 km Moskwie jest 16:42.

Aby się nie pogubić w tych trudnych godzinach – polecam serwis time.is – i ustawienie sobie czasu uniwersalnego (UTC) jako domyślnego.

Aha, by dopełnić obowiązku reductio ad hitlerum, znanego także jako Prawo Godwina... tak, Adolf Hitler był wielkim zwolennikiem czasu letniego, w okupowanej Polsce wprowadzono go na takich samych warunkach jak w III Rzeszy.

© dobreprogramy
r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Komentarze

r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a
Czy wiesz, że używamy cookies (ciasteczek)? Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień.
Korzystając ze strony i asystenta pobierania wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.   

Trwa konkurs "Ogól naczelnego", w którym codziennie możecie wygrać najnowsze maszynki systemowe Hydro Connect 5 marki Wilkinson Sword.

Więcej informacji

Gratulacje!

znalezione maszynki:

Twój czas:

Ogól Naczelnego!
Znalazłeś(aś) 10 maszynek Wilkinson Sword
oraz ogoliłaś naszego naczelnego!
Przejdź do rankingu
Podpowiedź: Przyciśnij lewy przycisk myszki i poruszaj nią, aby ogolić brodę.